Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    107
  • comments
    26
  • views
    63,048

About this blog

Dział Edukacji Muzealnej

Entries in this blog

Muzeum Zamek

Zapraszamy serdecznie na Dzień Wolnej Sztuki już w najbliższą sobotę, 18 kwietnia punktualnie w samo południe!

 

 

 

dzien_wolnej_sztuki.jpg

 

 

 

 

Dzień Wolnej Sztuki promuje powolny, głęboki kontakt z eksponatem. Celem inicjatywy jest pokazanie zwiedzającym, że każdy może świadomie odbierać sztukę, niezależnie od posiadanej wiedzy czy wykształcenia. Wystarczy poświęcić dziełu trochę czasu.

 

 

 

Zapraszamy do wspólnego, niespiesznego przyglądania się uważnie tylko 5 wybranym przez nas eksponatom. Każdemu będzie towarzyszyła jeden osoba z grona edukatorów muzealnych. Mamy nadzieję, że zechcecie się z nami spotkać i porozmawiać.

 

W czasie tej godziny wstęp na wybrane muzealne ekspozycje będzie bezpłatny. Wejściówki możecie pobrać w Sieni Zamku na hasło !Dzień Wolnej Sztuki!.

 

Po zwiedzaniu zapraszamy na spotkanie, w czasie którego będziemy mogli porozmawiać o swoich wrażeniach.

 

 

 

O 12.00 czekamy na Was w Dziale Sztuki Cerkiewnej, by porozmawiać o Mandylionie z XV wieku pochodzącym z Owczar daw. Rychwałd, łemkowskiej ikonie.

 

 

mandylion.%2BXV%2Bw..jpg

 

We wnętrzach zamkowych również o 12.00 spotkacie nas przy pochodzącym z Niemiec niewielkim, kamionkowym Dzbanuszku z poł. XVIII w. prezentowanym w Pokoju Bilardowym.

 

Dzbanuszek.jpg

 

i w Salonie Bouchera przy ciekawym instrumencie muzycznym Fortepianiku buduarowym z I poł. XIX w.

 

Salon.jpg

 

W Korytarzy Czerwonym o malarstwie i nie tylko porozmawiamy przy Straganie z mięsem i jarzynami, Fransa Snydersa, kopia z XVII w.

 

Snyders.jpg

 

A na parterze czeka nas spotkanie z portretem Karoliny z Moraczewskich Iżyckiej, którą uwiecznił był Karol Schweikert (1770-1865) w I poł. XIX w.

 

portret.jpg

Muzeum Zamek

100 rocznica wybuchu I wojny światowej jest okazją do przywrócenia pamięci mieszkańców naszego miasta i regionu, którym przyszło walczyć na różnych frontach i w różnych armiach wielkiej wojny. Ich indywidualne i często dramatyczne losy wymykają się pamięci zbiorowej. Sami często nazywali siebie żywymi pomnikami zniszczenia.

Dzięki uprzejmości MBP w Łańcucie możemy zaprezentować Czytelnikom bloga pamiątkową tablicę przedstawiającą członków

, ogólnopolskiej organizacji powołanej do życia 1 lutego 1919 r. Prezentowane tablo ma wymiar szczególny, bo obejmuje członków ZIW RP wywodzących się w większości z Łańcuta i innych miejscowości powiatu.

tablo.jpg

 

W centralnej części widzimy na nim pierwsze władze Związku: założyciela i pierwszego Prezesa Jana Reizera (1883-1961) pochodzącego z Albigowej, w czasie I wojny służył jako plutonowy w wojsku austriackim, Włodzimierza Ławeckiego (1891-1969) drugiego Prezesa, zamieszkałego w Łańcucie oraz Sekretarza Stanisława Zakrzewskiego (1895-1987), a równocześnie autora tej pamiątkowej tablicy. Na tablo znajduje się też fotografia prezesa Związku w latach 1933-1939, (z ramienia władz krajowych) mjr Edwina Norberta Wagnera, który walczył w 6 Pułku Piechoty Legionów i został zamordowany w 1944 roku. (najprawdopodobniej w Auschwitz).

Dalej zdjęcia: Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Generała Edwarda Rydza –Śmigłego. Na tablo umieszczono też wizerunek honorowego członka ZIW RP Alfreda hrabiego Potockiego, dzięki któremu w ramach parcelacji inwalidzi wojenni otrzymali działki o łącznej powierzchni 400 mórg w dzisiejszej dzielnicy Grabskie.

 

Kogo jeszcze odnajdziemy na tablicy? Wśród mieszkańców Łańcuta znajdują się między innymi zdjęcia:

Aleksandra Chmiela (1897-1986) kupca, właściciela sklepu bławatnego i wiceburmistrza miasta Łańcuta,

1-Chmiel%2BA..jpg

 

 

 

Gustawa Jana Dyszkiewicza ( 1893-1975) urzędnika prywatnego,

 

1-Dyszkiewicz%2BGustaw%2B1893-1975.jpg

 

 

Adama Gronkowskiego (1890-1947) kupca,

 

1-Gronkowski%2BAdam%2B14.12.1890-15.03.1947.jpg

 

 

 

Jana Emila Jarosza (1890- 1985),

1-Jarosz%2BJ..jpg

 

 

 

Gustawa Lencznarowicza (1893-1942) zawodowego żołnierza,

1-1-_NFP7785.jpg

 

 

 

Jana Skręta ( 1874-1952) mistrza masarskiego.

1-Skr%C4%99t%2BJ.%2B(2).jpg

 

104 twarze i nazwiska. Może wśród nich odnajdziecie swoich przodków, doświadczonych udziałem w wojnie?

Tablo ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie.

Muzeum Zamek

1-DSC07302%2Bkopia-001.jpg

 

Stanisław Hrabia na Wiśniczu Lubomirski,

wojewoda i starosta generalny krakowski, zatorski, spiski, niepołomicki,

naczelny wódz wojsk Królestwa

przeciwko Osmanowi cesarzowi Turków

i Dzianumbet Gorejowi Chanowi Tatarów

aby odpocznienie zgotować siłom swoim, staraniem o dobro publiczne, a także wojnami: inflancką, moskiewską, pruską,

scytyjską, turecką, wreszcie samym wiekiem steranych,

budowlę tę wzniósł i ozdobił.

Ażeby zaś pożytkowi wspólnemu mogła służyć, twierdzę dołączył.

Roku Chrystusowego 1641

 

 

Od południa ukazało nam się wojsko pogańskie, a w tył siebie na mile niemal dla pozoru i strachu naszego obóz swój rozciągnęło, czego najmniej się wojsko nie lękało, owszem z wielką ochotą wyszło -zanotował w dniu rozpoczęcia bitwy chocimskiej 2 września 1621 roku Stanisław Lubomirski. Była to jedna z największych bitew w całej Europie – Bitwa pod Chocimiem, pomiędzy armią Rzeczpospolitej dowodzoną przez hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza oraz armią turecką pod dowództwem sułtana Osmana II. Osobami wspierającymi polskiego dowódcę byli Stanisław Lubomirski (1583-1649) oraz królewicz Władysław Waza (1595-1648). 23 września zmarł hetman Jan Karol Chodkiewicz, jego życzeniem było, aby dowództwo po nim przejął Lubomirski, oddając mu tym samym buławę.

"Straciwszy naszy wodza nie zaraz się strwożą,

W Bogu, w sercu, a w szabli ufność swą położą, […]

Lubomirski im świat dał, gdy w tysiącu koni

Prosto jedzie na Turki [...]”*

 

Książę objął komendę i wykazał się nieprzeciętnymi umiejętnościami w dowodzeniu wojskiem koronnym. Dzięki atakowi na tyły wroga szybko doprowadził do wykrwawienia się armii tureckiej...

 

"Toż skoro Lubomirski swoich z pola zżenie,

I tam, gdzie jeszcze Turcy stawiają grzebienie,

Krwawe obróci orły, niech klęka, niech prosi

Osman; trudno zatrzymać, kogo strach skomosi

I Husseim, i wojsko, i one posiłki/Uciekną, dawszy na rzeź sromotne zatyłki;"*

 

 

Już przez sześć dni pertraktowaliśmy o pokój z Turkami, ale przystać na ich warunki nie można było pisał w Dzienniku Lubomirski. Wtem w nocy z 3 na 4 października, gdym nie spał, bo nieszczęścia Ojczyzny sen odegnały ode mnie, a nawet śpiąc, czuwałem, pojawiła mi się Matka Boża, bo kto by Jej nie rozpoznał po otaczającym Ją świetle ze wszystkich barw, od których noc zajaśniała mi jasnością nawet w życiu moim niewidzianą wśród dnia, i usłyszałem od Niej to jedno słowo: „Wytrwałość”. Znikła, a ja w zachwyceniu ukląkłem, lecz dopiero potem odzyskałem wiedzę, co mi czynić należy: podniósłszy oczy, ręce i serce w niebo, złożyłem Bogu dzięki, że mnie niegodnemu tym napomnieniem dał radę. I dzięki złożyłem Najświętszej Maryi... O! To pojawienie taką ufnością i pewnością natchnęło mnie, że na drugi dzień dałem sułtanowi odpowiedź, że jedynie zapewnienie z jego strony o dotrzymaniu dawnych umów z Polską wstrzyma mnie od dalszej wojny, do której prowadzenia mieliśmy, jak mi Bóg miły, tylko jedną już beczkę prochu w obozie. I tą odpowiedzią tak mu zaimponowałem, iż teraz wielki wezyr Dilaver Pasza basza słał nam łagodniejsze warunki, ale ich nie przyjąłem, obstając przy pierwszych, które podałem; a tak po trzydniowych rokowaniach, mając w pamięci święte słowo: „Wytrwałość”, przywiodłem pogan do tego, że zrobiłem pokój, jaki sam chciałem!

 

9 października podpisano rozejm, a następnie zawarto pokój, bitwa okryła go chwałą i oddaliła niebezpieczeństwo grożące Europie od ponad pół wieku. Obrona Chocimia była jednym z najlepiej dowodzonych i najważniejszych zwycięstw oręża polskiego w XVII wieku.

1-014.jpg

 

 

 

 

* Wojna Chocimska, Wacław Potocki

Muzeum Zamek

Bohaterom

5 marca, wspominamy dramatyczną historię dziesięciu zakładników jarosławskiego gestapo, którzy zginęli w 1944 roku przy dzisiejszej ul. Bohaterów w Łańcucie. Przez lata miejsce to uchodziło za bezimienną mogiłę, lecz dzisiaj stoi tam tablica upamiętniająca ich okrutną śmierć, a nazwiska rozstrzelanych przedstawiono kolejno: Franciszek Brudek, Józef Dybka, Franciszek Głowa, Tadeusz Głowa, Michał Hanula, Leon Kiper, Zbigniew Kłos, Ryszard Pałka, Stanisław Rudny, Bronisław Wrucha. Zostali oni zamordowani za przynależność do ruchu oporu na zasadzie okrutnej odpowiedzialności zbiorowej Polaków, wprowadzonej podczas okupacji przez Niemców, w odwecie za zabójstwo ówczesnego burmistrza miasta Łańcuta - Jana Wojnarowicza. Do dzisiaj nie wyjaśniono okoliczności śmierci burmistrza. Krążyły plotki, iż Wojnarowicz współpracował z niemieckimi władzami okupacyjnymi, co mogło być motywem do wykonania wyroku śmierci za zdradę ojczyzny. Jednak najbardziej prawdopodobną była wersja mówiąca o napadzie rabunkowym. Faktem natomiast jest, że zginęli niewinni ludzie. W egzekucji brali udział żandarmi niemieccy, w tym szczególnie osławiony swoim okrucieństwem i wyrafinowanym sadyzmem, „kat Łańcuta” – Józef Kokot. Miał on osobiście dobijać z pistoletu rannych w marcowej egzekucji. Zwłoki zamordowanych najprawdopodobniej spalono w Koniaczowie, koło Jarosławia.

Tablica upamiętniająca „zapomniane ofiary” nazizmu przypomina w szarej codzienności ludzkiego zobojętnienia o roli historii i przeznaczeniu tego miejsca, a nam przypadkowo przystającym przy niej uświadamia o tym jak ogromna jest liczba straconych, a mała pamiętających o nich…

Muzeum Zamek

proxy?url=http%3A%2F%2F1.bp.blogspot.com%2F-Gwu_zKx0EO8%2FUxSQSEV01LI%2FAAAAAAAACfM%2Fmlibgc43CY4%2Fs1600%2FPicton%25C3%25B3wka%2B001.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*

 

110 lat temu powstało w Łańcucie Towarzystwo św. Wincentego a Paulo

 

Wśród bractw, które funkcjonowały przy łańcuckiej Farze poczytne miejsce zajmuje Towarzystwo Dobroczynności im. św. Wincentego a Paulo zwane „Bractwem Miłosierdzia”. Powołano je 3 marca 1904 roku. Jedna z mieszczek łańcuckich zaproponować miała zorganizowanie loterii fantowej, z której środki zostałyby przeznaczone na wsparcie ubogich mieszkańców miasteczka. Regulamin przewidywał pomoc osobom starszym, inwalidom wojennym, chorym, czy wreszcie ubogim. Początkowo towarzystwo dysponowało kwotą 58 koron opiekując się czteroma rodzinami i spotkało się z przychylnością miejscowego proboszcza Emila Zauderera 1890-1915, a na I posiedzeniu przystąpiło do niego 26 członków, którzy chcieli poświęcić swój wolny czas na pomoc potrzebującym. Jedną z osób, która odegrała istotną rolę w historii kształtowania się bractwa była hrabina Elżbieta Potocka wpłacając jednocześnie 50 koron. Pieniądze, które przeznaczono na cele pomocowe pochodziły z kwest np. kwesty w Dniu Wszystkich Świętych czy od samego proboszcza. Przewodniczącą towarzystwa została Klementyna z Langowskich Szulc de Szulcer a honorowy patronat sprawowała hrabina Elżbieta Potocka.

Miejscem związanym bezpośrednio z historia Towarzystwa, jest widoczny na zdjęciu budynek nazywany Pictonówką. Mieściła się w nim szwalnia.

Muzeum Zamek

Dzisiaj, podobnie jak przed rokiem postanowiliśmy upamiętnić rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, które mimo klęski przyczyniło się do wewnętrznego umocnienia Polaków i stanowiło moment zwrotny w tworzeniu nowoczesnego narodu.

 

Śnieg skrzył się i skrzypiał pod butami, kiedy odwiedzaliśmy groby powstańcze na łańcuckim cmentarzu. Tegoroczną rocznicę upamiętniliśmy dzięki zaangażowaniu dzieci ze Świetlicy Wzrastanie, które wspólnie z opiekunem przygotowały biało- czerwone wiązanki, składając je na mogiłach oraz zapalając symboliczne znicze.

1-IMG_7108.JPG

 

1-IMG_7113.JPG

 

1-IMG_7121.JPG

 

1-IMG_7144.JPG

 

 

 

"Pamięć o powstaniu styczniowym to także pamięć o wymiarze człowieczeństwa".

Muzeum Zamek

Łańcuckie tradycje

Wnętrza wypełnia woń korzennych przypraw. Na stołach kuchennych rosną stosy pierników, strucli makowych, orzechowych, pistacjowych, z powidłami, obok różnorodne torty oraz ciasta. Już niedługo Święta i jedyna taka w roku wieczerza. Tradycyjnie otwierała ja jedna z zup wigilijnych - najczęściej barszcz czerwony z uszkami, zupa grzybowa czy migdałowa. Na stole dominowały dania rybne przyrządzane na różne sposoby, pstrągi na niebiesko, ryby w sosach: żółtym, białym, czerwonym, nie mogło zabraknąć słynnego karpia lub szczupaka z szafranem, w szarym sosie z dodatkiem warzyw, migdałów, rodzynek, korzeni, wina, piwa, pojawiała się także ryba faszerowana w galarecie oraz wiele innych, równie doskonałych dań rybnych, jak pasztet z chucherek we francuskim cieście (wątróbki z ryb). W kuchni dworskiej ważny był nie tylko smak, ale sposób podania oraz pomysłowość wykonania, kucharze sięgali częstokroć do najbardziej niezwykłych pomysłów, ponieważ dobrze przygotowana i podana potrawa dodawała prestiżu i splendoru.

 

Tym wpisem chcielibyśmy zaprosić Was do podzielenia się z nami, przepisami na potrawy świąteczne. Co serwowano dawniej podczas wieczerzy wigilijnej w domach mieszkańców Łańcuta i jego okolic? Które potrawy są Waszym zdaniem tradycyjne i typowe dla naszego miasta? Czekamy na e-maile.

 

1-_NEG2127.jpg

Muzeum Zamek

1-_NFO7321.jpg

Dawno, dawno temu w bardzo dalekim i ciepłym mieście Patara nad Morzem Śródziemnym, w prowincji Licja urodził się długo wyczekiwany chłopiec o imieniu Mikołaj, wyproszony przez rodziców u Boga, ich gorącymi modlitwami. Chłopiec odznaczał się wielką pobożnością i wrażliwością na niedolę oraz trudności ludzi, zwłaszcza ludzi biednych a także opuszczonych. Pochodził z zamożnej rodziny, jednak bogactwa, które posiadał, nie cieszyły go. Widząc wokół siebie wiele nieszczęść, mnóstwo głodnych ludzi i smutne buzie dzieci, chętnie rozdałby cały swój majątek potrzebującym, gdyby nie jedna przeszkoda - Mikołaj był bardzo nieśmiały i skromny. W jego głowie zrodził się pewien pomysł i każdej nocy, gdy wszyscy w mieście już spali, młodzieniec cichutko wymykał się z domu. Pod płaszczem ukrywał worek pełen smakołyków, które zostawiał na progach ubogich domów. Czynił to w sposób tak dyskretny, że nikt z obdarowanych nie domyślał się nawet, skąd pochodzą rzeczy znajdowane pod drzwiami lub wpadające przez okno. Wieść o jego szlachetnych czynach rozeszła się po świecie lotem błyskawicy.

 

Nie wiadomo dokładnie jak wyglądał św. Mikołaj. Ponieważ był biskupem przedstawiano go zatem w długiej purpurowej szacie, z laską - pastorałem i w wysokim nakryciu głowy zwanym mitrą. Jednak jego wygląd zmieniał się na przestrzeni wieków. Dziś najbardziej rozpowszechniony jest pod postacią miłego dziadka (dzięki reklamie Coca-Coli z 1931 ), trochę grubawego, podróżującego saniami zaprzęgniętymi w renifery.

Święty Mikołaj został się patronem wielu profesji, ponieważ tak hojnego opiekuna chcieli mieć wszyscy. Otóż wiadomo, iż prezenty najbardziej kochają dzieci, dlatego jest jednym z najbardziej znanych i lubianych świętych.

 

W Polsce od wielu wieków św. Mikołaj odwiedza domy nie tylko 6 grudnia, ale również w Wigilię Bożego Narodzenia, dlatego… bądźcie grzeczni i uprzejmi, a na pewno powtórnie zawita do was z niespodzianką.

 

Mimo iż, Mikołaj żył bardzo dawno temu to udzielił nam bardzo cennej lekcji o miłości do drugiego człowieka i bezinteresownym dobru. I dopóki św. Mikołaj będzie w nas samych, dopóty trwać będzie ten piękny, chrześcijański obyczaj.

1-_NFO7334.jpg

 

Św. Mikołaj również otrzymuje prezenty :)

 

1-miko%C5%82aj4-001.jpg

Muzeum Zamek

Patron miasta

Pieczęć cechu płócienników (tkaczy) z 1406 r. jest jedną z najstarszych zachowanych pamiątek Łańcuta. Widnieje na niej podobizna Archanioła Michała zabijającego smoka. Cech tkaczy był w mieście jednym z najliczniejszych i najlepiej działających już od średniowiecza. Swoją prężność zachował do czasu uprzemysłowienia tkactwa, kiedy to nastąpił upadek rzemiosła oraz zmian cechowych, które wprowadziła w zaborze austriackim Ustawa Przemysłowa. Dzięki łańcuckim płóciennikom używającym wizerunku Archanioła Michała, uwalił się on w świadomości wielu pokoleń, a wśród mieszkańców miasta tradycje cechowe pielęgnowane były w głąb XIX w. Nic zatem dziwnego, że posłużył jako godło herbu Łańcuta zatwierdzonego w 1937 r. Na tle czerwonej tarczy herbowej uskrzydlony Archanioł Michał stojący w całej postaci, ubrany w białą długą szatę, przebija czarną włócznią, czarnego uskrzydlonego smoka, powalonego u stóp Wodza Zastępów Anielskich, na czele których pogromił szatana (smoka) - wroga rodzaju ludzkiego i strącił go do piekieł.

 

 

 

 

piecz%C4%99%C4%87+z+przywileju+cechu+ku%C5%9Bnierzy+z+1579+r.+(2).jpg

pieczęć z przywileju cechu kuśnierzy z 1579 r.

 

 

Michał Archanioł jako przywódca sił niebiańskich w walce ze złem, stał się anielskim wzorcem postawy rycerskiej (szczególnie czczony był w średniowieczu), wskazywał jak podejmować właściwe decyzje dla zwycięstwa dobra. Święty Michał zgodnie z tradycją jest patronem dobrej śmierci i zarazem przewodnikiem duszy w drodze do nieba, chroni ją od zakusów szatana i daje szansę ostatniej poprawy. To on również precyzyjnie odmierza ciężar duszy, przedstawiany z wagą w dłoni. Jest też szczególnym patronem wielu państw, regionów i miast w tym i Łańcuta.

Muzeum Zamek

Przemysłowy Łańcut

Pierwszy zakład piwowarski działał w mieście już w czasach rodziny Pileckich, początkowo należał do mieszczan łańcuckich, a w XVIII wieku przeszedł na własność rodziny Lubomirskich.

Znaczny rozwój gospodarczy przeżywa miasto w w czasach Alfreda I Potockiego w pierwszej połowie XIX w. Wzniesionych zostaje wtedy ok. 100 przeważnie gospodarczych budynków, przebudowany i unowocześniony zostaje browar, na Folwarku Dolne powstaje cukrowania. Modernizacji zostaje poddana działająca od schyłku XVIII w. gorzelnia, unwocześnione zostają również receptury.

W 1857 r. łańcucka likiernia zostaje wpisana została do rejestru Izby Handlowej w Krakowie pod nazwą „c.k. uprzywilejowana Fabryka krajowa Hr. Potockiego wyrobu rosolisów, likierów, rumu, octu i wody kolońskiej”.

W czasach Alfreda II Potockiego zostaje wprowadzone unowocześnienie w postaci maszyny parowej. Ożywczy ruch budowlany i zmiany w przemysłowym Łańcucie następują na przełomie XIX i XX wieku. Roman Potocki zmienia profil działających zakładów w miejsce gorzelni rozpoczyna działalność rafineria spirytusu. Następuje zmiana lokalizacji zakładów i magazynów. W 1907 w mieście pojawia się elektryczność. A już w czasach Alfreda III Potockiego w roku 1921 powstaje jedyna w Polsce fabryka eterów i esencji. Eter eksportowany był z Łańcuta do Francji, Włoch, Szwajcarii.

 

1-_NFL8356-002.jpg

 

1-_NFL8363.jpg

 

1-_NFL8370.jpg

 

 

Tegoroczne wrześniowe Europejskie Dni Dziedzictwa 2013 zbiegły się ze 150 rocznicą wybuchu Powstania Styczniowego. Z tej to okazji chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na tych z pośród mieszkańców Łańcuta, którzy poprzez swój udział w walkach narodowowyzwoleńczych odegrali ogromna rolę w kształtowaniu świadomości narodowej, a po powrocie aktywnie zaangażowali się w życie społeczności miejskiej:

 

Filip Sandra Kahane pracował jako urzędnik ordynacji Potockich, aktywnie pełnił liczne funkcje społeczne: był między innymi prezesem Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. Teofil Fleszar po powstaniu został Dyrektorem Fabryki Wódek i Rosolisów. Michał Piórek pracował w zarządzie miejskim. Marcin Szulc de Szulcer angażował się aktywnie w życie społeczne i kulturalne Łańcuta, przez krótki okres pełnił funkcję burmistrza, był współzałożycielem stowarzyszenia mieszczan łańcuckich Gwiazda, założycielem Galicyjskiego Banku Ziemskiego. Ignacy Kajetan Jacewicz pełnił urząd oficjalisty w Horyńcu, wykonywał zawód drogomistrza.

Muzeum Zamek

Namiestnik Galicji

1-S.7959_005_CD025-001.jpg

Alfred Józef Potocki II ordynat urodził się 29 VII 1882 roku w Łańcucie, był młodszym synem Alfreda I Potockiego i Józefiny Marii Czartoryskiej z Korca. Do dziewiętnastego roku życia nauki pobierał i wychowywał się wspólnie ze swym kuzynem Adamem Potockim, początkowo w Łańcucie, a później pod kierunkiem ciotki Zofii Branickiej Adamowej Potockiej w Krakowie i Krzeszowicach. W młodości studiował prawo na Uniwersytecie w Wiedniu, a także był słuchaczem wykładów na Politechnice Wiedeńskiej. 19 marca 1851 roku poślubił Marię Klementynę Sanguszko, córkę Romana i Natalii Potockiej z Wilanowa. Z tego związku na świat przyszło czworo dzieci: Roman (późniejszy III ordynat), Julia, Klementyna oraz Józef, który zapoczątkował linię antonińską rodu Potockich.

Poprzez małżeństwo Alfred Potocki staje się właścicielem wielkich dóbr w zaborze rosyjskim - antonińskich i szepetowieckich na Wołyniu oraz kleszewskich na Mazowszu. Majątek i koligacje dały mu znakomitą pozycję w kołach arystokratycznych i na dworze habsburskim. W roku 1844 Alfred Józef rozpoczął karierę polityka, uzyskał tytuł szambelana i został attaché ambasady Austrii w Londynie. Powróciwszy z Londynu wiosną 1848 utworzył w Łańcucie oddział Gwardii Narodowej, którym dowodził w stopniu kapitana.

W kolejnych latach prężnie rozwija się jego kariera polityczna - 30 grudnia 1867 otrzymuje tekę Ministra Rolnictwa, a trzy lata później 4 kwietnia 1870 cesarz Franciszek Józef powierza mu utworzenie nowego rządu, w tym samym czasie zostaje tajnym radcą, a 11 kwietnia cesarz mianuje go premierem. Od 1875 sprawuje funkcję marszałka krajowego Królestwa Galicji i Lodomerii, 24 listopada 1875 do 1883 sprawuje urząd namiestnika Galicji.

 

Alfred II Potocki przejmuje obowiązki ordynata w latach 1859-1860 i staje się jednym z organizatorów przemysłu rolniczego w Galicji, za jego czasów lub zostają unowocześnione cukrownia, fabryka rossolisów, garbarnia w Łańcucie i na Ukrainie, w Kurowicach zakłada znaną hodowlę koni, stosuje nowe kultury rolne, bierze odział w krajowych i wiedeńskich wystawach rolniczych. Od 1852 był członkiem Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego, od 1858 Towarzystwa Gospodarczo-Rolniczego w Krakowie. Finansował szkołę rolniczą w Czernichowie, fundował stypendia dla uczniów. Cieszył się opinią człowieka o nieposzlakowanym honorze.

 

Za życia odznaczony Orderem Żelaznej Korony I kl., Orderem Złotego Runa, Wielkim Krzyżem Orderu Św. Stefana, Orderem Karola III.

Zmarł 18 maja 1889 w Paryżu, a uroczysty pogrzeb odbył się 5 czerwca w Łańcucie.

Muzeum Zamek

2 lipca 1817 roku w jednym z domów stojących w okolicach łańcuckiego rynku przyszedł na świat Jan Zeh. Jego ojciec Jan Ludwik był pracownikiem apteki lub (co wątpliwe) jej właścicielem. Zehowie wywodzący się Węgier, mieszkali na terenie Małopolski od dwóch pokoleń, a więzi z węgierską linią rodziny w pierwszej połowie XIX w. były jeszcze żywe. Jan Ludwik i Krystyna z domu Liebherr wprawdzie byli właścicielami domu, w którym przyszedł na świat ich syn, ale nie byli ludźmi zamożnymi.

Aptekę Zehów (?) nabywa w latach 40. XIX w. Antoni Swoboda, a dom zostaje sprzedany 10 lat później rodzinie Bartmanów.

Młody Jan Zeh idzie w ślady ojca i w roku 1830 zostaje uczniem aptekarskim w Samborze. Jednak z braku środków, na studia w Wiedniu zapisuje się dopiero w roku 1844/45, zdobywając tytuł magistra farmacji dwa lata później 8 sierpnia 1846.

Jednak to w czasie swojej pierwszej praktyki Jan zetknie się po raz pierwszy z wydobywaną i destylowaną w okolicach Sambora ropą i to zdarzenie wpłynie znacząco na jego losy.

Początkowo Zeh w swojej pracy ma do czynienia z prymitywnymi destylatami, maziami itp. Po 1848 na terenie Galicji wzrasta zainteresowanie ropą, jej oczyszczeniem i wykorzystaniem, w tym czasie Jan podejmuje pracę w aptece Piotra Mikolascha we Lwowie, której zaplecze z czasem stanowi dobrze wyposażone laboratorium. Na początku lat 50. Zeh pracuje bardzo intensywnie, zarówno w dzień jak i w nocy. W tym czasie uważany jest wręcz za osobę obłąkaną, męczą go zawroty głowy, a całe ubranie cuchnie ropą naftową, zdarza mu się w miejscach publicznych mówić do siebie.

W 1852 roku dołącza do niego Ignacy Łukasiewicz i na przełomie 1852/53 roku udaje się uzyskać destylat czysty, w miarę nieśmierdzący i "bezpieczny". Blacharz lwowski Adam Bratkowski skonstruował pierwszą lampę naftową, która oświetliła laboratorium i 20 marca 1853 roku witrynę apteki. Początkowo lampki były, podobnie jak nafta stosunkowo tanie, ale nie cieszyły się popularnością. Sytuacja zmieniła się 31 lipca 1853 roku, kiedy lampa naftowa oświetliła salę operacyjną lwowskiego Szpital Powszechnego. Pojawiają się zamówienia.

Zeh występuje w maju 1853 roku o przyznanie patentu na chemiczne oczyszczanie ropy naftowej i otrzymuje go w grudniu tego samego roku.

Wkrótce zakłada sklep i pierwszą w Galicji destylarnię, dostarcza naftę do oświetlenia lwowskich ulic, również do Wiednia. W 1854 roku na wystawie w Monachium otrzymuje dyplom pochwalny za doskonałej jakości destylat. Zawiera małżeństwo z Dorota Obłoczyńską.

12 lutego 1858 roku w sklepie Jana Zeha dochodzi do tragedii, z rozszczelnionej beczki wycieka nafta, od rzuconej przez przechodnia zapałki wybucha pożar, który szybko obejmuje całe wnętrze. W wyniku rozległych poparzeń umiera Dorota Zeh, w pożarze ginie też jej 17-letnia siostra Hermina.

Jan Zeh wycofał się prowadzonej działalności, wyjechał do Borysławia, gdzie w marcu 1876 roku otworzył aptekę. Zmarł 26 stycznia 1897 roku.

Lampa+naftowa+ze+zbior%25C3%25B3w+Muzeum-Zamku+w+%25C5%2581a%25C5%2584cucie%252C+Niemcy+XX+w..jpg

Muzeum Zamek

1-_NFK8503-001.jpg

 

Wierni postanowieniu, żeby żadnego nie mieć planu*, a obrać sobie najlepszego z przewodników, wyruszyliśmy w pierwszą wakacyjną podróż. Poprowadził nas Jan Potocki, który był nie tylko podróżnikiem, ale też pisarzem, posłem i wybitnym erudytą XVIII wieku. Opisana przez niego podróż do Holandii, którą odbył w 1787 roku i zbiory łańcuckiego Zamku - stały się dla dzieci okazją do poznania dzisiejszego Królestwa Niderlandów.

 

Holandia czyli ...?

Proste i trudniejsze skojarzenia pojawiały się trakcie podróży - tulipany, wiatraki, Rembrandt i ... smak sera z miasta Edam.

A na koniec obowiązkowa pamiątka z podróży - ręcznie malowany fajans z Delft.

 

1-004.jpg

 

*Jan Potocki, Podróż do Holandii, 1787

Muzeum Zamek

Spędzasz wakacje w Łańcucie albo w jego okolicach? Masz wolny czas i chciałbyś się dodatkowo czegoś dowiedzieć?

Zapraszamy Cię na wakacyjne spotkania Lato w Muzeum.

W każdy wtorek możesz poznać łańcuckie legendy, w środy wyruszyć z nami w podróż, czwartkowe spotkania poświęcimy mitologii, a w piątki odbędziemy wyprawę w tropiki.

 

Zajęcia adresowane są do grup zorganizowanych oraz widzów indywidualnych w wieku od 6 do 13 lat. Zgłoszenia przyjmujemy w Dziale Edukacji Muzealnej pod nr tel.17 225 20 08 w.139 od poniedziałku do piątku od godz.8.00-16.00. Koszt spotkania to 5 złotych.

 

 

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy!

 

 

 

1-2013-06-19.jpg

Muzeum Zamek

 

1-_NFK3904-01.jpg

Veilchenblau

Schmidt, 1909

 

1-DSC_0032.JPG

Augusta Luise

Evers/Tantau 1999

w tle Iceberg Clg

Kordes 1958

 

1-DSC_0034.JPG

Lavender Lassie

Kordes 1960

 

1-DSC_0051.JPG

Pastella

Evers 1998/Tantau 2004

 

 

1-DSC_0045.JPG

Lavender Lassie

 

1-DSC_0052.JPG

Heidi Klum

Tantau Roses 1999

 

 

 

1-_NFK3888-002.jpg

Leonardo da Vinci (pienna Meilland 1994), The Fairy (Bentall 1932), Iceberg (Kordes 1958), Lavender Lassie (Kordes 1960)

 

 

Muzeum Zamek

Już za nami, a było tak...

na spacer po zamkowych wnętrzach trzeba było chwileczkę poczekać .....

 

DSC_0522-001.JPG

 

 

Młodsi czekając kolorowali i projektowali.........

 

 

DSC_0527.JPG

 

 

....czasem z pomocą Starszych.

 

 

DSC_0530-001.JPG

 

Za kolorowanki dostawali drobne upominki.

 

 

DSC_0533.JPG

 

 

Już w środku i Młodsi i Starsi ćwiczyli się w spostrzegawczości,

 

 

DSC_0552.JPG

Muzeum Zamek

Noc krótka...

Serdecznie Was zapraszamy do uczestnictwa w nocy pod Psyche i Amorem, którą rozpoczynamy dziś o godzinie 19.00 w naszym Muzeum. Przed nami najkrótsza noc w roku zwana sobótką, niegdyś młode panny rzucając wianki na wodę wróżyły sobie zamążpójście.

 

Sobótka nasycona dziwnością, była świętem radości, wody, ognia i ! miłości. Nie dziwcie się zatem, że otwierając bramy zamkowe w tę noc, greckich bogów - miłości i dusz ludzkich przyjęliśmy za patronów. Nie będziemy krzesać ognia, ale specjalnie dla Was o zmierzchu rozbłysną zamkowe żyrandole. W tę szczególną noc, możecie zobaczyć zamek w szacie niecodziennej, a dla wnikliwych obserwatorów-niespodzianki! Jeśli zechcecie wyruszyć na poszukiwania A&P - czekają na Was zamkowe drogowskazy na kartach, a i nie zapomnieliśmy o najmłodszych odkrywcach.

 

Ale nie zdradzajmy wszystkiego...

1-amorek.jpg

 

 

 

 

 

Czy znajdziecie w tę noc w zamkowym parku kwiat paproci? Może wybierzecie się na romantyczny spacer do Ogrodu Różanego. Pamiętajcie, tej szczególnej nocy przyszłość z dniem wczorajszym splata wróżba świętojańska.

Muzeum Zamek

Najpiękniej jest tu na wiosnę, kiedy ogrody zamku rozbrzmiewają śpiewem ptaków i wypełniają się zapachem obficie kwitnących roślin.

 

Czy na pewno dobrze znacie łańcucki park i jego historię? Na zajęciach muzealnych odsłania on dwa oblicza - pierwsze - uporządkowane zgodnie z zasadami matematyki i drugie - swobodne, krajobrazowe. Czy wiecie, że swoje sekrety mają tu i drzewa, zarówno te swojskie, dobrze wszystkim znane - buki, lipy, klony, dęby, brzozy, modrzewie ... jak i bardziej egzotyczne - kokornak, miłorząb, tulipanowiec, perełkowiec, platan i ...

 

W parku można na nowo nauczyć się posługiwania zegarem - odczytując czas na jego słonecznej tarczy. Uczestnicy ogrodowych spotkań odgadują przeznaczenie budowli parkowych i poznają ich funkcje, a nad stawem uczą się poprawnie nazwać "lilie wodne".

 

A czasu zawsze mamy zbyt mało.

 

1-DSC_0018.JPG

 

1-DSC_0073-001.JPG

 

1-DSC_0084.JPG

Muzeum Zamek

Historyczne odmiany róż o zniewalającym zapachu znajdowały swoje zastosowanie nie tylko w kształtowaniu założeń ogrodowych, ale i w.... kuchni. W starych zapiskach kuchennych znajdziemy przepisy na różaną wodę, której używano również w kosmetyce. Są przepisy na różane syropy, płatki różane smażone i ucierane. Są w końcu zapisy sekretne na wina, likiery i nalewki na różanych płatkach.

 

Dziś specjalnie dla Was z naszej zamkowej książki kucharskiej:

 

 

 

 

 

Sposób preparowania róży

 

Weź róży, obierz pięknie, aby nic białych nie było w niej żyłek, przysyp miałkim cukrem iak dasz do smażenia i niech tak stoi. Na drugi dzień trzy w donicy w jedno stronę, gdy się już dobrze utrze pakui w słoi, pęcherzem zawiąż, tym sposobem urządzona różą

przekłada się ciasto drożdżowe.

 

Robią i tak z różą nie tylko dobrze obrana, przesypią róże cukrem miałkim i jak najciasnieiy pakują w słoi.

 

 

 

Aby i porą zimową rozkoszować się zapachem róż....

 

1-1.jpg

Naczynie do smażenia konfitur

 

Muzeum Zamek

doskonała w każdym momencie swojego istnienia.

 

Ralph Waldo Emerson

 

 

W łańcuckim parku i ogrodach powoli rozkwitają róże historyczne.

1-Alba+maxima_NFK1966.jpg

'Alba Maxima'

pochodzenie nieznane

(przed 1500 r.)

 

1-Maiden

'Maiden's Blush'

pochodzenie nieznane

przed 1400 r.

 

1-Mme+Knorr_NFK2532.jpg

'Mme Knorr'

pochodzenie Victor Verdier

1885 r.

Muzeum Zamek

W Sali Balowej dawnego Kasyna urzędniczego odbył się w dniu dzisiejszym wielki finał XIV Wojewódzkiego Konkursu Plastycznego "Na łańcuckim Zamku". Z wielką przyjemnością gościliśmy Autorów nagrodzonych i wyróżnionych prac wraz z opiekunami.

Dzięki wsparciu Kancelarii Senatu RP, Urzędu Miasta Łańcuta, Starostwa Powiatowego w Łańcucie, Miejskiego Domu Kultury w Łańcucie, Firmy FOTOS B.R.Łyko i Banku Spółdzielczego w Łańcucie każdy z laureatów otrzymał nagrodę rzeczową.

 

1-_NFK1824-01a.jpg

 

 

 

1-_NFK1844-01a.jpg

 

1-_NFK1849-01a.jpg

 

Opiekunowie laureatów również otrzymali podziękowania i pamiątkowe upominki.

Muzeum Zamek

XIV

Konkurs Plastyczny

NA ŁAŃCUCKIM ZAMKU

1-Lubomirscy-004.jpg

wyniki

W dniu 3 czerwca roku 2013 Jury XIV Konkursu Plastycznego dla Dzieci i Młodzieży "Na łańcuckim Zamku" po dokładnym obejrzeniu wszystkich przedstawionych prac

i obradach

postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:

I miejsce otrzymuje

 

Patryk Wrześniak lat 8, Mielec, op. Renata Bieś

 

Justyna Bystrek kl. VI, Mielec, op. Bożena Charlak

 

Ilona Gancarz lat 16, Mielec, op. Edward Kociański

 

Dominika Skiba lat 17, Mielec, op. Edward Kociański

 

 

II miejsce otrzymuje

 

 

 

Anna Bieś lat 6, Mielec, op. Magdalena Trojanowska, Monika Saj

 

Marcel Chudzik lat 11, Mielec, op. Edward Kociański

 

Klaudia Augustyniak lat 15, Mielec, op. Kinga Wiktor

 

Karolina Wąsik lat 17, Mielec, op. Edward Kociański

 

 

III miejsce otrzymuje

 

 

Jakub Teprag, lat 9, op. Barbara Kisała

 

Karolina Wąż lat 11, Mielec, op. Renata Bieś

 

Zuzanna Sobkowicz lat 15, Dynów, op. Małgorzata Galej

 

Paulina Lonczak lat 18, Mielec, op. Edward Kociański

 

 

 

 

 

Wyróżnienie otrzymuje

 

 

 

Martyna Mach lat 8, Żołynia, op. Joanna Pac

 

Barbara Popiołek, lat 8, Mielec, op. Renata Bieś

 

Wiktoria Wałczyk lat 6, Łańcut, op. Kopeć Agnieszka, Łyko Agata

 

Maria Róg lat 9, Mielec, op. Edward Kociański

 

Lena Tkaczyk lat 5, Kraczkowa, op. Katarzyna Kunysz

 

Karina Kielar lat 9, Łańcut, op.Małgorzata Szpunar

 

Alicja Babiarz lat 9, Łancut, op.Lucyna Szyszka

 

Julia Maczuga lat 6, Łańcut, op. Dorota Skóra, Alicja Świątek

 

Michał Bukład lat 7, Przemyśl, op.Bogusława Kuciel

 

Sylwester Więcek lat 9, Łańcut, op.Barbara Kisała

 

Michał Pomana lat 12, Mielec, op. Bożena Charlak

 

Beata Skorus lat 12, Łańcut, op. Sylwia-Surmacz Rachwał

 

Kinga Tęcza lat 13, Kolbuszowa, op.Ewa Kłeczek

 

Patrycja Grajek lat 12, Łańcut , op.Sylwia Surmacz – Rachwał

 

Anna Czymczuk lat 11, Ustrzyki Dolne, op. Maria Nicko

 

Mikołaj Kamiński lat 12, Łańcut, op. Sylwia Surmacz-Rachwał

 

Aleksandra Stec lat 10, Mielec, op.Edward Kociański,

 

Kacper Zaranek lat 11, Mielec, op. Renata Bieś

 

Natalia Mika lat 10, Mielec, op. Bożena Stryjnik

 

Zuzanna Baran lat 12, Żołynia,op. Joanna Pac

 

Przemysław Podolec lat 10, Żołynia op. Joanna Pac

 

Julia Lula lat 12, Przemyśl, op. Anna Lula

 

Piotr Sowa lat 11, Brzezówka, op. Elżbieta Łuka

 

Dominika Kunysz lat 14, Kraczkowa, op. Małgorzata Tymińska-Łojko

 

Joanna Bielecka lat 15, Łańcut, op. Teresa Świzdor

 

Bartosz Kuźmiński lat 13, Ustrzyki Dolne, op.Maria Nicko

 

Bartosz Drozd, lat 15, Handzlówka, Agnieszka Cieszyńska

 

Kamil Druk lat 16, Handzlówka, op.Agnieszka Cieszyńska

 

Katarzyna Kruk lat 17, Mielec, op. Mariola Jurek

 

Magdalena Owsiany lat 15, Dynów, op. Małgorzata Galej

 

Dawid Łach lat 13, Dynów, op. Małgorzata Galej

 

Miłosz Hardulak lat 13, Dynów, op.Małgorzata Galej

 

Piotr Tomków lat 19, Mielec, op. Renata Bieś

Michał Błachowicz lat 19, Mielec, op. Renata Bieś

 

 

 

Otrzymaliśmy 336 prac plastycznych.

Wszystkim Uczestnikom dziękujemy za udział.

 

Laureatom i Opiekunom serdecznie gratulujemy.

 

Rozdanie nagród i oficjalne otwarcie wystawy nastąpi

w dniu 11 czerwca (wtorek) 2013 r.

o godzinie 11.00

w Sali Balowej łańcuckiego Kasyna.

 

Muzeum Zamek

Amor i Psyche

Finałowe koncerty łańcuckich festiwali są wypełnione nie tylko muzyką, ale i niezwykle emocjonujące. Nie inaczej było przed laty....

18 maja 1971 roku w koncercie finałowym XI Dni Muzyki Kameralnej wystąpili Zdzisława Donat, Adrian Milewski, Lidia Juranek i zespoły Musicae Antiquae Collegium Varsoviense i Warszawska Scena Kameralna.

Wieczór wypełniła muzyka Maestro di Cappella z Łańcuta, nadwornego kompozytora księżnej Izabelli Lubomirskiej, którego rękopisy w czasie badań

w zamkowej bibliotece wydobył z mroków zapomnienia Stefan Sułkowski.W pierwszej części koncertu publiczność wysłuchała dwóch arii, duetu i symfonii, w drugiej zaś kameralnej pantomimy Le nozze di Amore e Psiche.

 

 

 

1-_NFJ9673.jpg

Pełna uroku opowieść spisana przez Aplejusza - rzymskiego pisarza i filozofa, o uczuciu, które połączyło mitologicznego boga i księżniczkę tebańską, stała się źródłem inspiracji dla wielu dzieł sztuki, literatury i muzyki.

Perypetie Psyche, która odważyła się być piękniejszą od Afrodyt i Amora, boga miłości, który zakochał się w śmiertelniczce znalazły szczęśliwy finał - na Olimpie odbyły się wspaniałe zaślubiny.

/.../Za czym bezzwłocznie zastawiono wspaniałą ucztę. Legł na pierwszym miejscu małżonek. Psyche do piersi tuląc, a podobnie ułożył się z Junoną Jowisz, a potem koleją należną wszyscy bogowie. Wtedy puchary nektaru, tego bogów napoju, podawał Jowiszowi jego podczaszy, ów chłopak wsiowy – innym zasię Liber. A kuchcił przy uczcie tej Wulkan, Hory szkarłatem róż i innych kwiatów wszystko stroiły, Gracje wonnościami wszystko zraszały. Muzy nuciły głosem wdzięcznym, Apollo śpiewał przy dźwiękach liry, Wenus do tonów skocznej muzyki pięknie tańczyła, tak sobie przyładziwszy orkiestrę, że Muzy tworzyły chór albo grały na fletach, a Satyr i jeden Faunik towarzyszyli na szałamajach. Tak to legalnie wyszła Psyche za Kupidyna. Urodziła się im potem urodziwa córa, którą zowiemy Rozkoszą. /.../

A kiedy wybrzmiewają ostatnie takty i cichną brawa, rozpoczyna się historia kolejnego majowego święta muzyki.

Muzeum Zamek

Sala Balowa jaśniała blaskiem kryształowych żyrandoli, luster, telewizyjnych reflektorów i gwiazd pisał w 1981 Ekspres Wieczorny po zakończeniu pierwszego Festiwalu Muzycznego "Łańcut 81".

Dni Muzyki Kameralnej organizowane w łańcuckim Zamku od 1961 roku odeszły tym samym do przeszłości. Przegląd artykułów prasowych z 1981 roku pokazuje wątpliwości, jakie wiązały się ze zmianą formuły. Czy na pewno trzeba jechać z kamerami do Łańcuta, aby zobaczyć koncert w zabytkowym wnętrzu? Czy potrzeba nam festiwalu w miejsce kameralnej imprezy?

Kierownictwo artystyczne I Festiwalu Muzyki - "Łańcut 81" objął krytyk muzyczny Bogusław Kaczyński, powierzając reżyserię Marii Fołtyn, a scenografię Józefowi Napiórkowskiemu. Założeniem nowej formuły było prezentowanie nie tylko muzyki kameralnej, ale również innych jej rodzajów wpisujących się w charakter miejsca. Sam festiwal stać się miał eleganckim świętem, w wyjątkowej scenerii ogrodów i wnętrz łańcuckiego Zamku.

Polska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Jerzego Maksymiuka mocnym akcentem zainaugurowała Festiwal Muzyki Łańcut 81. Dwa pierwsze wieczory wypełniała muzyka od baroku po współczesność - od Haendla i Vivaldiego po Brittena - a wołaniom o bis nie było końca.

Kolejno wystąpił Zespół Opery Wrocławskiej pod dyrekcją Roberta Satanowskiego, który zaprezentował operę Mozarta Cosi fan tutte w reżyserii Franka De Quell oraz Sonatę Belzebuba Edwarda Bogusławskiego i tej samej nocy odbył się recital wokalny: Leona Telatynsky'ego i Jacka Łukaszczyka.

Jedną z gwiazd festiwalowych była Irena Eichlerówna, pierwsza dama scen warszawskich, prezentująca program słowno-muzyczny o Chopinie, zatytułowany U was-żyję..., w którym udział wzięła Krystyna Szostek-Radkowa.

Wieczór polskiej pieśni romantycznej W ojczyźnie me serce zostało przygotowała i prowadziła Barbara Wachowicz, a wystąpili Barbara Kostrzewska, Bogna Sokorska, Józef Homik i Maryla Lipińska.

W koncercie finałowym I Festiwalu wystąpiła Orkiestra Państwowej Filharmonii Rzeszowskiej pod batutą Andrzeja Jakubowskiego ze znakomitymi solistami Heleną Scuderi i Urszulą Trawińską-Moroz. Festiwal poprowadzili krytycy: Jan Weber, Wojciech Dzieduszycki i Józef Kański.

Każdego następnego roku festiwal się rozwijał, coraz częściej i głośniej mówiono o nim nie tylko w kraju, ale i na całym świecie.

 

1-Noc+muze%C3%B3w4.jpg

Sign in to follow this  
×