Sign in to follow this  
Followers 0
  • entries
    36
  • comments
    196
  • views
    228,681

About this blog

Blog radnego powiatu łańcuckiego

Entries in this blog

Jakub_Czarnota

Poniższy wpis może nietypowy, ale ze względu na to, że projekt jest narzędziem wsparcia dla lokalnej przedsiębiorczości, myślę, że warto tą informacją podzielić się również na moim blogu.

 

Rusza projekt „Łańcucka Karta Rabatowa”. Każdy posiadacz Karty stanie się uczestnikiem przedsięwzięcia zrzeszającego mieszkańców i przedsiębiorców ziemi łańcuckiej, czyli projektu oferującego obu stronom powszechny system rabatowy.

Posługiwanie się Kartą to nie tylko sposób na obniżenie wydatków, ale również rozwój wsparcie lokalnej przedsiębiorczości. Prawo do udziału w tym projekcie mają wyłącznie firmy z powiatu łańcuckiego.

Żeby móc korzystać z oferowanych zniżek, wystarczy nosić przy sobie kartę i okazywać ją w miejscach oznakowanych i opisanych w Katalogu Rabatowym. Ilość rabatów, z których można korzystać jest nieograniczona, zaś termin ważności Karty kończy się 31.12.2013. Im częściej posiadacz karty będzie korzystał z usług i produktów firm honorujących rabaty, tym większa skala jego oszczędności.

M.in. ze strony www.lokalne-rabaty.pl można pobrać Katalog Rabatowy. Jest on przewodnikiem po firmach oferujących zniżki dla posiadaczy Kart. Warto go trzymać w widocznym i dostępnym miejscu. Wiedza o miejscach, w których można otrzymać rabat może być cenna dla Państwa oraz Waszych bliskich.

„Łańcucka Karta Rabatowa” to oprócz niższych cen, szereg niespodzianek, konkursów o których na bieżąco będziemy informować na stronie lokalne-rabaty.pl, portalu lokalny24.pl, miesięczniku „Korespondent Łańcucki”, magazynie „Nasze Strony” oraz innych partnerskich mediach.

Zachęcamy do aktywnego udziału w projekcie. Jesteśmy otwarci na dyskusję i propozycje. Ufamy, że ten program na stałe zagości u Państwa i z każdym rokiem będzie lepszy. A skoro mowa o kolejnej edycji tu już dziś zapraszamy przedsiębiorców do współpracy.

 

 

Gdzie można dostać lub kupić Łańcucką Kartę Rabatową?

 

1) W punktach firm uczestniczących w projekcie (każda firma ustala własne warunki rozprowadzania Kart). Pełnia lista jest dostępna na www.lokalne-rabaty.pl

2) W biurze projektu.

3) Zamawiając przez www.lokalne-rabaty.pl

4) U Autoryzowanych Dystrybutorów (lista podmiotów oraz warunki rozprowadzania Kart na bieżąco jest aktualizowana na www.lokalne-rabaty.pl).

Sugerowana cena detaliczna Kart wynosi 10 zł brutto. Przy zamówieniu co najmniej 10 Kart oferujemy upusty cenowe. Wysokość rabatu zależy od wartości zamówienia (wystawiamy faktury VAT).

Łańcut, Plac Sobieskiego 20 (I piętro), tel. 696 778 488, e-mail. lokalnerabaty@gmail.com

 

Lista firm honorujących rabaty do pobrania z www.lokalne-rabaty.pl oraz dostępna poniżej:

 

 

Bazar u Wojciecha - Supermarket - Łańcut, ul. Piłsudskiego 70/23

Ikinci – Kebab – Łańcut, ul. Kościuszki 7

Piwiarnia – Pub/Restauracja – Łańcut, ul. Rynek 5

Fenix – Pizzeria/Pub – Łańcut, ul. Sokoła 2

Spiżarnia – Gastronomia – Łańcut, ul. Plac Sobieskiego 7

Vis a Vis – Restauracja – Łańcut, ul. Plac Sobieskiego 14

Anmar – Piekarnia/Restauracja – Rogóżno 465a

Sezam – Restauracja/Hotel – Łańcut, ul. Armii Krajowej 55 i Kraczkowa 1629

Wolanka – Restauracja/Catering – Wola Dalsza 365

Wiolinka – Cukiernia – Wola Mała 180

Fotografia i Filmowanie artystyczno-reklamowe – www.przemekbilinski.pl

Negatyw – Studio Fotografii – www.studionegatyw.pl

Wedluxe – Fotografia i Film – www.wedluxe.pl

Trendis – Dekoracje Okolicznościowe – Łańcut, ul. Ottona z Pilczy 8

Claudia – Suknie ślubne – Łańcut, ul. Piłsudskiego 31

Dekoracje4U – Dekoracje okolicznościowe – www.dekoracje4u.pl

Dekoratornia Na Piętrze – Dekoracje okolicznościowe – Łańcut, ul. Cetnarskiego 35/37

Ar-Ki-Da – Firany/Zasłony – Łańcut, ul. Farna 4

Milagro – Salon kosmetyczny – Łańcut, ul. Plac Sobieskiego 20

Ogród Urody JT – Salon Kosmetyczny – Łańcut, ul. Turka 31

Kleopatra – Salon Kosmetyczny – Łańcut, ul. Piłsudskiego 5

Elen – Biżuteria – Łańcut, ul. Piłsudskiego 26

U Izabeli – odzież damska – Łańcut, ul. Danielewicza 1

Jeans Center – odzież – Łańcut, ul. Rynek 28

ABC – Sklep zabawkowy – Łańcut, ul. Rynek 24

Sezam – Artykuły dziecięce – Łańcut, ul. Piłsudskiego 1 i Kraczkowa 1629

Bajka – Artykuły dziecięce – Łańcut, ul. Danielewicza 19

Patrycja – Sklep Rowerowy – Żołynia, ul. Białobrzeska 2

Pogórzanin – Biuro turystyczne – Łańcut, ul. Piłsudskiego 4

Dynamik – Sklep sportowo-turystyczny – Łańcut, ul. Paderewskiego 9

Gym Power Croft – Siłownia – Łańcut, ul. Armii Krajowej 57

PC Station – Sklep i serwis komputerowy – Łańcut, ul. Piłsudskiego 24

Sky Arts – Pracowania reklamy – www.skyarts.pl

Victor – Sklep i serwis komputerowy – Łańcut, ul. Piłsudskiego 26

Euromeb – Meble skórzane – Dąbrówki 162

Żygadło Mebleokey – Meble – Łańcut, ul. Armii Krajowej 18

Margo – Meble – Kraczkowa 1624

Stol-Meb – Meble/Stolarstwo – Łańcut, ul. Generała Sowińskiego 7

Robo RR – Sprzątanie – Dąbrówki 264b

Bartek – Rolety/Karnisze – Łańcut, ul. Ottona z Pilczy 14

Nor-Mak – Sklep elektroniczny – Łańcut, ul. Ottona z Pilczy 8

Atis – Sklep elektroniczny – Łańcut, ul. Piłsudskiego 26 i Danielewicza 6

Domat – Okna/Drzwi/Parapety – adres: Łańcut, ul. Podzwierzyniec 31a

JJ Profit – Okna/Drzwi/Parapety – Łańcut, ul. Danielewicza 19

Mirosław Sander – Usługi rem-bud/Okna, Drzwi – Łańcut, ul. Sikorskiego 2a i Żołynia, ul. Mickiewicza 48

Markpol – Kostka brukowa – Łańcut, ul. Kąty 34

Agro-Wim – Hurtownia ogrodnicza – Łańcut, ul. Boczna Kasprowicza 10

Plantacja w Czarnej, Filip Kuźniar – Drzewka i krzewy – mail: zielona-plantacja@wp.pl

Pamir – Ogrodzenia betonowe/ Skład kostki bruk. – Łańcut, ul. Polna 5a

Marlo – Ubezpieczenia – Łańcut, ul. Plac Sobieskiego 20

Excel – Usługi budowlane – Łańcut, ul. Lisa Kuli 5

Dan-Res – Usługi budowlane – mail: dan-res@o2.pl

Deker – Usługi remontowe – Kraczkowa 706

Pyr-Bud – Pokrycia dachowe – Rakszawa 387

Dodachu.pl – Systemy dachowe – Żołynia, budynek (pasaż) ,,Biedronka”

Elektronarzędzia – Wypożyczalnia elektronarzędzi i maszyn bud. – Łańcut, ul. Kochanowskiego 88a

Elektrometal – Sprzedaż/Serwis elektronarzędzi – Łańcut, ul. Kochanowskiego 88

Dakam – Sprzedaż drewna – Dębina 94h

Rekuperatory – Wentylacje/Klimatyzacje – Łańcut, ul. Kasprowicza 2

Drewtrak – Usługi tartaczne – Korniaktów Płn. 57

Kilianex – Sprzedaż węgla – Żołynia, ul. Kopanie79

Akwa Solar – Instalacje wod-kan/gazowe – Łańcut, ul. Danielewicza 13

PWA Projekt – Pracownia projektowa – Łańcut, ul. Piłsudskiego 5/7

Robo-RR – Usługi budowlane – Dąbrówki 264b

RX-Bus – Transport/Wynajem autobusów – Husów 535

Paintball – Paintball – Medynia, tel: 601 827 418

HydroTech – Sieci wod-kan/Usługi koparko-ładowarką – Sonina 137

Wikop – Usługi transportowe/Koparko-ładowarką – Medynia Głogowska 80

Sobuś Marek – Usługi transportowe/Prace ziemne – Rakszawa 1538

Rachmistrz – Biuro Rachunkowe – Łańcut, ul. Grunwaldzka 42

Piotr Socha – Zakład Kamieniarski/Nagrobki – Łańcut, ul. Kościuszki 74

Kopalnia Piasku – Usługi koparko-ładowarką/Kopalnia piasku – Żołynia, tel: 885 400 900

ZPKB – Zakład przerobu kamienia bud. – Łańcut, ul. Kazimierza Wielkiego 12

Haron – Zakład pogrzebowy/Kamieniarski – Medynia Głogowska (obok szkoły podst.)

Sagat – Skład kamienia – Wola Dalsza 360

3Dsystem – Bramy, ogrodzenia/Kominki – Łańcut, ul. Traugutta 20

Korespondent Łańcucki – Gazeta/Agencja reklamy – Łańcut, ul. Piłsudskiego 5/10

DPD – Przesyłki kurierskie – Łańcut, ul. Grunwaldzka 82

Marlo – Biuro tłumaczeń - Łańcut, ul. Plac Sobieskiego 20

OSK Mariusz Walczak – Ośrodek Szkolenia Kierowców – Łańcut, ul. Wróblewskiego 22 i Sikorskiego 2

Nova – Ośrodek Szkolenia Kierowców – Łańcut, ul. Cetnarskiego 8

Oponex – Stacja Kontroli Pojazdów – Wola Mała 182

PNT – Stacja Kontroli Pojazdów – Wola Dalsza 369

Akłis – Pomoc drogowa – Kraczkowa 1695

Marlo – Hurtownia/Wymiana opon – Łańcut, ul. Kościuszki 106

Bar Gum II – Produkcja i sprzedaż opon – Markowa 201 i Łańcut, ul. Armii Krajowej 59

Sawa-Mot – Sklep i serwis motoryzacyjny – Sonina 298

Eco-Auto – Klimatyzacje samochodowe/Auto serwis – Czarna 275

Auto-Serwis Czechowicz – Montaż LPG/Auto serwis – Łańcut, ul. Orzeszkowej 1a

Damauto – Serwis samochodowy – Łańcut, ul. Podzwierzyniec 41

Arex – Wymiana oleju/Klimatyzacje samochodowe – Łańcut, ul. Bohaterów Westerplatte 9

Tadeusz Pelc – Blacharstwo/Lakiernictwo samochodowe – Łańcut, ul. Szenwalda 13

A&M Auto – Blacharstwo/Lakiernictwo samochodowe – Łańcut, ul. Bohaterów Westerplatte 9

AutoElektronika – Klimatyzacje/Elektronika samochodowa – Kraczkowa 1698

Paweł Kozik – Kancelaria Prawna – Łańcut, ul. Piłsudskiego 5/9

Lokalny24.pl – Portal informacyjno/reklamowy – www.lokalny24.pl

Lokalne Rabaty – Multiagencja Reklamowa – Łańcut, ul. Plac Sobieskiego 20

Jakub_Czarnota

Do galopujących cen benzyny i ropy w sezonie wakacyjnym już dawno zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jednak w tym roku złapiemy się za głowę nie tylko na stacjach paliw. Lato będzie wyjątkowo gorące także ze względu na ogromną podwyżkę cen wywozu śmieci.

W wyniku konieczności dostosowania się do przepisów UE od lipca przestaniemy być właścicielami odpadów - nawet tych spod kuchennego zlewu. Za niespełna dwa miesiące łupy po warzywach, kartony po mleku, zużyte pralki itd. staną się własnością gmin.

Dotychczasowe umowy - zawierane z firmami - zastąpią obszerne regulaminy, szczegółowo określające sposoby segregowania odpadów przez obywateli. Na straży nowego systemu gospodarowania staną gminni urzędnicy. Urzędy będą zobligowane do narzucania wyższych opłat osobom niewywiązującym się należycie z ustalonych przez państwo i samorządy przepisów o segregacji opadów. Zresztą lokalna administracja nie ma innego wyjścia. Samorząd niespełniający restrykcyjnych norm recyklingu i odzysku odpadów zapłaci słoną karę. Gminy wezmą też na siebie ciężar odbierania, transportu, a także odzysku unieszkodliwionych odpadów. Ich zadaniem będzie stworzenie i utrzymanie punktów selektywnego zbierania odpadów oraz obsługa administracyjna całego systemu. Oczywiście koszty w całości będą przerzucone na mieszkańców w formie tzw. podatku śmieciowego.

Porównując stawki w Łańcucie i okolicznych gminach widać spore różnice w metodach obliczania i wysokości nowej daniny. Mają jednak wspólny mianownik – ceny są wyższe niż rachunki wystawiane przez prywatne firmy. Co gorsza, jeśli okaże się, że przyjęte stawki podatku śmieciowego nie starczą na pokrycie kosztów nowego systemu, to najdalej w przyszłym roku będą musiały pójść w górę.

Rząd, parlamentarzyści oraz eksperci zapewniają, że dzięki ustawie nikomu nie będzie opłacało się wyrzucać śmieci do lasu, a zmiany doprowadzą do zwiększenie poziomu recyklingu i odzysku odpadów zebranych selektywnie. Potrzeba czasu by przekonać się czy mieli rację twierdząc, że w wyniku nowych regulacji dzikich wysypisk będzie mniej. Na razie najbardziej odczuwalnym rezultatem tej zmiany będzie cieńszy portfel.

Jakub_Czarnota

- Przekazując 1% podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego (OPP) wspierasz ważny społecznie cel, nic cię to nie kosztuje, a jeśli zignorujesz nasz apel, to te pieniądze nie zostaną u Ciebie, tylko powędrują do fiskusa – tak od kilku lat przekonują nas różne stowarzyszenia oraz fundacje. Nie sposób odmówić słuszności tym argumentom. Niestety nie trafiają one do wszystkich.

Z danych Urzędu Skarbowego w Łańcucie wynika, że w ub. r. na terenie powiatu łańcuckiego z możliwości odpisu podatku skorzystało ponad 13 tys. podatników, tj. 60% uprawnionych. W ten sposób ok. 0,5 mln zł - zamiast do budżetu państwa - powędrowało na konta OPP. To stanowiło blisko 80% sumy możliwej do uzbierania w naszym powiecie.

Równie istotne (a może ważniejsze) jest na rzecz kogo dokonujemy odpisu. Kryteriów wyboru jest wiele, a decyzja nie zawsze prosta. Na pewno warto poważnie rozważyć wsparcie organizacji czy konkretnych osób z własnego podwórka (powiatu, gminy czy miejscowości). Powodów, by tak postępować, jest kilka. Po pierwsze: im bliższa lokalizacja stowarzyszenia, tym łatwiej ocenić, czy pieniądze są należycie wykorzystane. Po drugie: rośnie szansa, że ten odpis wróci do darczyńcy czy jego bliskich, np. w postaci dodatkowych godzin zajęć dla dzieci. Po trzecie: miejscowe OPP sporą część zebranych środków wydadzą u lokalnych przedsiębiorców, zamawiając towary i usługi potrzebne do realizacji statutowych zadań. W niełatwych czasach każde zlecenie dla prywatnej firmy jest cenne, dlatego nawet część ze wspomnianego pół miliona złotych, wydana na lokalnym rynku, jest ważna.

Niebawem przekonamy się, ilu uprawnionych dokona w tym roku podatkowego odpisu. Bez wątpienia cieszy to, że grono osób wspierających OPP stale rośnie. Możliwość swobodnego decydowania o części naszych podatków to przede wszystkim jeden z elementów budowania obywatelskiego społeczeństwa, czyli mającego chęć kształtowania kierunków rozwoju ojczyzny, zarówno tej dużej, jak i tej małej.

 

Lista organizacji pożytku publicznego z siedzibę na terenie powiatu łańcuckiego:

 

Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Wsi Handzlówka, KRS 0000019336

Stowarzyszenie na Rzecz Chorych, Niepełnosprawnych i Potrzebujących Pomocy im. Matki Teresy w Żołyni, KRS 0000019768

Stowarzyszenie Przyjaciół Młodzieży Specjalnej Troski w Łańcucie, KRS 0000026514

Stowarzyszenie Taneczne Art. Dance, KRS 0000035883

Stowarzyszenie Łańcucki Klub Sportowy Stal Łańcut, KRS 0000036036

Stowarzyszenie Ludowy Klub Sportowy „Czarni” Kraczkowa, KRS 0000050894

Stowarzyszenie „Dla Albigowej” KRS 0000079477

Ludowy Klub Sportowy „Wisłok Czarna”, KRS 0000108138

Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Im. Henryka Sienkiewicza w Łańcucie, KRS 0000177561

Stowarzyszenie Rozwoju Lokalnego “Inicjatywa”, KRS 0000213955

Polskie Stowarzyszenie Diabetyków koło terenowe nr 4 Powiatu Łańcuckiego w Łańcucie, KRS 0000220688

Uczniowski Klub Sportowy “Sokół” Czarna, 0000264509

Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Łańcucie, KRS 0000270290

Stowarzyszenie Przyjaciół Zespołu Pieśni i Tańca „Łańcut”, KRS 0000271051

Stowarzyszenie Opieki nad Cmentarzami w Krzemienicy, KRS 0000278118

Towarzystwo Muzyczne w Kraczkowej, KRS 0000279718

Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Społeczności Lokalnej Miasta Łańcuta, KRS 0000287408

Stowarzyszenie Łańcucki Uniwersytet Trzeciego Wieku, KRS 0000311804

Klub Sportowy Towarzystwo Kultury Fizycznej w Rakszawie, KRS 0000319992

Uczniowski Klub Sportowy „Soninianka” Sonina, KRS 0000322101

Łańcuckie Stowarzyszenie Wspierania Edukacji Artystycznej „Gest”, KRS 0000355150

Jakub_Czarnota

19 marca Komisja Ochrony Środowiska, Rolnictwa, Leśnictwa, Porządku i Bezpieczeństwa przyjęła stanowisko w sprawie budowy Komendy Powiatowej Policji w Łańcucie. Zgodnie z ustaleniami stanowisko zostanie przedstawione na najbliższej sesji. Będziemy przekonywać całą radę powiatu do poparcia działań Komendanta Policji w Łańcucie na rzecz pozyskania od łańcuckich samorządów środków finansowych na pokrycie 10% kosztów budowy nowej komendy policji w latach 2013-2015.

Komisja (a wkrótce mam nadzieję, że cała rada) zwróciła się z prośbą do zarządu powiatu oraz władz miasta Łańcuta, gmin: Białobrzegi, Czarna, Markowa, Łańcut, Rakszawa oraz Żołynia o zabezpieczenia w budżetach samorządów środków niezbędnych do realizacji wyżej wymienionego zadania. „Uważamy, że ze względu na ogromne znaczenie budowy komendy dla bezpieczeństwa mieszkańców powiatu łańcuckiego, finansowe zaangażowanie samorządów jest niezbędne.” – piszemy w uzasadnieniu tego stanowiska.

Do czerwca br. mają zapaść decyzje, w których miastach na Podkarpaciu będą budowane nowe komendy. Jak to często w takich sprawach bywa, nie starczy środków na budowę dla wszystkich zainteresowanych. Na liście oczekujących jest Jasło, Lesko oraz Łańcut.

Stąd zrodziła się propozycja by samorządy partycypowały w kosztach. W sumie nie jest to nic nowego, bo od lat lokalne władze zainteresowane poprawą bezpieczeństwa mieszkańców wspierają finansowo miejscowe komendy i komisariaty.

Do tego, że budowa nowej komendy w Łańcucie jest pilna nie trzeba nikogo przekonywać. Sęk w tym, że samorządy póki co bez większego entuzjazmu podchodzą do kwestii pomocy, w czym nie ma co się dziwić, gdy brakuje im środków na własne inwestycje.

Z drugiej strony jeśli łańcucka policji nie dostanie od lokalnych władz oczekiwanej pomocy to państwo nowe komendy wybuduje … ale w tych miastach, w których samorządy jednak chciały współpracować. Wówczas perspektywa komendy w Łańcucie oddali się w nieokreśloną przyszłość.

Pytanie kto weźmie na siebie ciężar rozmów z gminami (z wyłączeniem miasta, bo tutejszy samorząd już przyjął uchwałę intencyjną o finansowym wsparciu budowy komendy) o konieczności dokonania „zrzutki” na ten cel? Chodzi o uzbieranie kwoty ok. 1,6 mln zł. Biorąc pod uwagę ogromne znaczenie tego zadania dla całego powiatu , właściwą osobą wydaje się być starosta. Osoba stojąca na czele powiatu powinna wspierać Komendanta Policji w rozmowach gminami i mam nadzieję, że tak będzie.

Oczywiście, żeby szef powiatu był wiarygodny w rozmowach z gminami to rada niezwłocznie powinna przyjąć też uchwałę intencyjną o przekazaniu określonej sumy pieniędzy na budowę komendy. Inicjatywa w zobowiązaniach finansowych należy do Zarządu i na nią też czekamy. Trudno namawiać gminy by dały środki finansowe, jeśli samemu się wcześniej tego nie zrobiło.

Jakub_Czarnota

Dzień przed rozpoczęciem sesji (6 marca br.) radni powiatu dostali wiadomość, że został przygotowany projekt uchwały o wygaśnięciu mandatu radnego Tadeusza Baja (gmina Łańcut). Radny 4 lutego napisał oświadczenie, że rezygnuje z funkcji radnego powiatu, do czego ma prawo, a rada przyjmując je w formie głosowania stwierdziła w sposób już nieodwracalny fakt wygaśnięcia mandatu. Wszystko zgodnie z literą prawa, ale…

Dobrowolna rezygnacja radnego ze sprawowanej funkcji to przypadek bardzo rzadki. Jeśli już do niej dochodzi to z reguły są to przyczyny zawodowe lub zdrowotne. Radni (gmin, powiatów) żyją w małych środowiskach, niekiedy w tych samych miejscowościach. Dlatego informacje o tym, że w życiu osobistym radnego zachodzą zmiany uniemożliwiające sprawowanie mandatu są znane. Tymczasem wokół powodów rezygnacji pana Baja panuje tajemnicza cisza. Starosta Krzysztoń oraz przewodniczący rady Panek, kilkakrotnie pytani na sesji o przyczyny rezygnacji zapewniali, że ich nie znają. Co jest rzeczą niespotykaną, by panowie, którzy razem z Bajem tworzyli koalicję rządzącą, powierzając mu ważna funkcję szefa komisji rewizyjnej, nie mieli zielonego pojęcia o przyczynach rezygnacji.

Głos zabrał także sekretarz Kochman, zapewniając że też nie zna przyczyn rezygnacji. Co ciekawe nikt z radnych nie pytał pana Kochmana czy wie coś w tej sprawie. On jednak jakby wiedział, że trzeba wstać i publicznie zapewniać, że przyczyny rezygnacji p. Baja nie są znane? Odruch Pawłowa?

Co ciekawe radny Baj oświadczenie napisał 4 lutego, zaś na dzienniku podawczym znalazło się dopiero 4 marca, zaś sami radni dowiedzieli się o sprawie 5 marca tj. Czyżby komuś zależało, by nie dać radnym czasu na zbadaniu sprawy na własną rękę i poinformowaniu radnych o przyczynach rezygnacji w dniu głosowania?

W zasadzie można by do sprawy przejść do porządku dziennego. Człowiek zrezygnował, na jego miejsce wejdzie następny. Jednak w 2010 r. pan Baj z własnej woli stał się osobą publiczną. Kilkaset osób zaufało mu, głosując na niego. Później publicznie ślubował, że będzie pracował na rzecz naszej małej ojczyzny. Rezygnacja pana Baja oznacza, że gmina Łańcut, czyli największa terytorialnie i ludnościowo gmina w powiecie, prawdopodobnie będzie miała zaledwie trzech swoich przedstawicieli w samorządzie powiatu. To najmniej od 1999 r. Choćby z tych powodów, mieszkańcom gminy Łańcut, należą się wyjaśnienia w sprawie, nad którą - mam wrażenie- panuje zmowa milczenia.

Jakub_Czarnota

Pracujesz w prywatnym sektorze? Ciesz się, jeśli nie stracisz pracy. Prowadzisz firmę? Dobrze, jak nie dołożysz do interesu. A może jesteś urzędnikiem starostwa powiatowego w Łańcucie? Czuj się wyróżniony, jako jeden z nielicznych w powiecie dostaniesz w tym roku podwyżkę! Gospodarka ledwo zipie, ale nie dla wszystkich to będzie odczuwalne.

Nie dość, że warunki pracy w tej instytucji pozwalają cieszyć się licznymi przywilejami z „trzynastkami” i nagrodami włącznie, to jeszcze zarząd powiatu postanowił zafundować urzędnikom wzrost stałej pensji. Rachunek za ten szczodry gest zostanie wystawiony podatnikom. Fundusz Płacowy dla liczącej ok. 80 osób grupy pracowników wzrośnie w tym roku do prawie 5 mln zł. Zaś całkowity koszt utrzymania starostwa powiatowego wyniesie ponad 7 mln zł. Gdy roczne koszty pomnożymy razy czternaście (powiaty pojawiły się na mapie w 1999 r.) to okaże się, że przez te wszystkie lata na utrzymanie łańcuckiego starostwa wydano kwotę, za którą można by w naszym mieście wybudować szpital!

Tymczasem zamiast ograniczać wydatki administrację, rozbudowaną do granic nieakceptowanych dla podatników, podnosi się jej koszty utrzymania. Na dodatek robi się to w czasach, gdy rośnie liczba gospodarstw domowych, w których coraz trudniej związać koniec z końcem.

Czy takie działanie nie jest po prostu żartowaniem z podatników finansujących samorząd? Przy okazji zarząd powiatu podcina gałąź, na której siedzi. Właśnie dostarczył nowych argumentów osobom domagającym się likwidacji powiatów i przekazania ich zadań gminom - oczywiście wraz z zaoszczędzonymi dzięki temu pieniędzmi.

 

PS:

 

Czy można się dziwić, że odpowiedzią na konkursy o naborze na urzędnicze stanowisko są stosy podań o pracę?Przerośnięta do granic przyzwoitości biurokracja doprowadziła do tego, że celem ludzi po studiach nie jest już założenie

firmy czy podjęcie pracy w prywatnym sektorze. Dziś absolwenci marzą o załapaniu się na posadę choćby skromnego referenta czy podinspektora w administracji i stabilnym życiu na koszt podatnika. Innego pomysły na życie w Łańcucie już nie widzą.

Jakub_Czarnota

Dzień, w którym głosujemy nad budżetem, powinien być dniem debaty nad stanem finansów powiatu łańcuckiego i niezbędnych reform. Niestety do tej debaty nie dojdzie dziś, ani w najbliższej przyszłość. Taka dyskusja byłaby nadepnięciem na odciski różnych grup interesów, żyjących na koszt podatników i aktywnie broniących obecnego stanu rzeczy.

 

A jest o czym dyskutować. Czytając działy i punkty budżetu, opracowanego przez Zarząd Powiatu, trudno doszukać się wizji racjonalizacji wydatków, obniżenia kosztów funkcjonowania jednostek budżetowych i uwolnienia środków na niezbędne inwestycje.

 

Niepokojący jest wzrost wydatków na administrację. Utrzymanie starostwa powiatowego wzrośnie w tym roku z 7 do 8 mln zł. Same wydatki na pensje urzędników zwiększą się z 4,5 mln do 5 mln zł. W tym roku trzy osoby przechodzą na emeryturę, jest to okazja by wygasić ich etaty, i ograniczyć zatrudnienie w administracji, bez konieczności zwalniania ludzi z pracy. Niestety zamiast redukcji zatrudnienia, będziemy mieli kolejny jego wzrost.

 

Niezrozumiały jest wzrost płac urzędników. Co prawda o niecałe 4 %, ale jednak. Gospodarka kraju jest w kryzysie, pracownicy sektora prywatnego mogą spodziewać się realnego spadku płac, bądź zwolnień, a przedsiębiorcy walczą o przetrwanie na rynku. Tymczasem Zarząd Powiatu funduje podwyżki dla urzędników. Czy to jest ponury żart z podatników finansujących starostwo powiatowe w Łańcucie?

 

Żeby sprawa była jasna. Jestem za tym, żeby kompetentny i pracowity urzędnik dobrze zarabiał. Jednak podwyżka płac musi iść w parze z redukcją zatrudnienia. A wynagrodzenie powinno być oparte na motywacyjnym systemie nagród, za efektywne działania, a nie samo podpisywanie listy obecności. Zamiast budować wydajny system organizacji urzędu, Zarząd Powiatu podnosi płace wszystkim po równo, bez względu na ocenę jakości pracy. Jest to także szkodliwe dla mieszkańców. Po co urzędnik ma sprawnie i szybko rozwiązać sprawę zgłoszoną przez petenta, skoro Zarząd Powiatu stosuje zasadę czy się stoi, czy się leży, podwyżka każdemu się należy.

 

Dobrze, że pojawiła się wola dopasowania struktury oświaty do obecnej i przyszłej sytuacji demograficznej. W 2012 r. liczba uczniów w szkołach znowu spadła. Tym razem o 250 osób. Według prognozowanej subwencji na 2013 r. oznacza to spadek przychodów z subwencji o ok. 1,5 mln zł. Zaproponowany przez Zarząd rozwiązania w sprawie Zespołu Szkół Tekstylno-Gospodarczych w Rakszawie jest dobre, ale wymierne efekty przyniesie dopiero za kilka lat.

 

Bardzo złym pomysłem jest ograniczenie wydatków na utrzymanie dróg z 300 do 200 tys. zł. Na odmulanie rowów, prace dodatkowe zawsze brakowało środków, a teraz będzie ich jeszcze mniej. Skutkiem ograniczenia tych prac będzie konieczność wyłożenia za kilka lat, milionów złotych na remonty. Gdzie tu jest rozsądek?

 

Czemu propozycje działań naprawczych spotykają się z taką niechęcią ze strony Zarządu Powiatu i większości radnych? Propozycja reorganizacji oświaty zgłoszona przez radnych z komisji zdrowia została schowana do szuflady Zarządu Powiatu. Pomysły pani radnej Anny Bis, aby ograniczyć liczbę stanowisk kierowniczych w administracji Zarząd Powiatu także szybko zablokował. Propozycję pana radnego Tadeusza Gwizdaka by ograniczyć zbędne wydatki Zespołu Ognisk Pracy Pozaszkolnej także została odrzucona.

 

Przecież wszyscy radni ślubowali działanie na rzecz dobra ogółu powiatu, a nie grup interesów. Tymczasem w głosowaniach górę biorą wzajemne układy, zależności, strach przed urzędnikami starostwa, a niekiedy rodzinno- koleżeńskie powiązania.

 

Mam też dobrą wiadomość dla radnych i członków zarządu, których celem jest spokojnie wytrwanie na stanowiskach do końca tej kadencji. Oświadczam, że wytrwacie. Ten i następny rok będzie jeszcze stabilny. Prawdziwa problemy powiatu zaczną się za 2-3 lata, kiedy to przyjdzie płacić za budowę i użytkowanie nowego pawilonu szpitala. Niż demograficzny w szkołach osiągnie punkt kulminacyjny, a na dodatek nie będzie już nieruchomości do sprzedania i łatania nimi dziur w budżecie.

Na zakończenie chciałbym zwrócić się osobiście do Pana Starosty. Jesteśmy wobec Pana opozycją, która nie szczędzi Panu krytyki. Ma Pan jednak to szczęście, że jesteśmy opozycją konstruktywną, tzn. gdy potrzebował Pan naszych głosów do poparcia projektów uchwał to je Pan bezwarunkowo otrzymywał. Zawsze nawet gdy były to uchwały może niepopularne, ale konieczne dla dobra powiatu. Miał Pan nasze poparcie nawet wtedy ludzie z Pańskiego obozu politycznego występowali przeciwko Panu. Myślę, że do końca kadencji na takie wsparcie z naszej strony może Pan liczyć.

Mówię o tym dlatego, ponieważ uważam, że w tej radzie jest możliwe stworzenie większości niezbędnej do przeprowadzenia trudnych, ale niezbędnych reform finansów naszego samorządu. Klucz do rozpoczęcia w tych zmian leży jednak w Pańskich rękach.

 

Dziękuję za uwagę.

 

 

Wystąpienie z dnia 30.01.2013. Debata nad budżetem powiatu na 2013 r.

Jakub_Czarnota

Razem na zakupy

Borykające się z finansowymi kłopotami samorządy likwidują szkoły, rezygnują z inwestycji, ograniczają zatrudnienie w administracji. Pomysłów na redukcję wydatków jest wiele. Jednak każdy wywołuje niezadowolenie różnych grup interesów. Chyba że chodzi o grupowe zakupy. Jest to jedno z nielicznych działań, spotykających się z powszechnym poparciem.

 

Gminne „grupony” są samorządowym hitem ubiegłego roku, chociaż szczyty popularności mają jeszcze przed sobą. Na naszych oczach dokonuje się bowiem przełom w zakupach produktów i usług niezbędnych do realizowania zadań wyznaczonych gminom i powiatom. Ten proces na trwałe zmieni podejście lokalnych włodarzy do wzajemnej współpracy. Ta do tej pory polegała głównie na tym, by wspólnie pozyskiwać środki z budżetu państwa czy UE i protestować przeciwko nakładaniu na samorządy nowych obciążeń finansowych. Teraz chodzi o to, by razem redukować koszty funkcjonowania. W jaki sposób?

Dwa lata temu Lubin zawarł porozumienie z trzydziestoma gminami. Razem przystąpiono do przetargu na dostarczanie energii elektrycznej do jednostek podległych samorządom oraz oświetlania ulic. Dzięki złożeniu dużego zamówienia, wynegocjowano rabaty na prąd. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Do ratusza w Lubinie zaczęli pukać przedstawiciele kolejnych gmin, by zgłosić swój akces do kolejnego zakupowego przedsięwzięcia. W rezultacie do wspólnego przetargu na dostawę prądu w 2013 r. wystąpiło 111 podmiotów z województwa dolnośląskiego. Większa grupa, wynegocjowała jeszcze niższe ceny. Samorządy wspólnymi siłami ograniczyły wydatki na energię elektryczną o ok. 11 mln zł. I nie mają zamiaru na tym kończyć, w planach jest już rozszerzenie wspólnych zakupów na paliwo, materiały biurowe, a nawet powołanie towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych.

 

KAŻDY CHCE KORZYSTAĆ

 

Wieści o gminnych „gruponach” szybko rozchodzą się po Polsce. Wspólny przetarg na dostawę energii elektrycznej ogłosiły 23 gminy skupione w Związku Gmin Śląska Opolskiego. Efekt? Niższa stawka za prąd od koncernu Tauron. Blisko 6 mln zł oszczędności w swoich budżetach będą miały miasta zrzeszone w Górnośląskim Związku Metropolitalnym.

Skoro oszczędzają na południu kraju, to i na północy nie chcą być gorsi. Miasto Olsztyn wraz ze 120 partnerami zawarło umowę na dostawę prądu i dzięki temu wszyscy zaoszczędzą łącznie 8 mln zł. Szeregi zwarły samorządy z Gdańskiego Obszaru Metropolitalnego i w 2011 r. wynegocjowały kilka procent rabatu na energię elektryczną, co dało im 4 mln zł oszczędności.

Na Podkarpaciu pionierem gminnych „gruponów” jest Krosno. W 2008 r. miasto utworzyło Grupę Zakupową, zrzeszającą kilka jednostek miejskich. Początkowo działalność grupy ograniczała się do zakupu materiałów biurowych i eksploatacyjnych do drukarek i kopiarek, z czasem była poszerzana o paliwo, środki czystości, odzież ochronną i inne towary oraz usługi. Rosła też liczba podmiotów (nie tylko z Krosna) zainteresowanych współpracą. W listopadzie 2012 r. zakończyła się procedura przetargowa na zakup energii elektrycznej na 2013 r. Podmioty, które do niej przystąpiły wydadzą na prąd ok. 25 proc. mniej niż rok wcześniej. - Zamówieniem na grupowy zakup energii elektrycznej objęto 124 jednostki z 12 gmin. Wśród nich są gminne placówki edukacyjne, instytucje kultury, placówki pomocy społecznej i ochrony zdrowia oraz spółki komunalne – tłumaczy Janusz Fic, prezes MPGK - Krośnieńskiego Holdingu Komunalnego. Oszczędności to oczywiście rezultat przyłączenia się do Grupy Zakupowej nowych podmiotów, co spowodowało znaczący wzrost wartości zamówienia. Kolejne już zadeklarowały chęć uczestniczenia w Grupie w przyszłym roku. - Zapraszamy do współpracy inne samorządy. Z przeprowadzonych dotąd rozmów wynika, że w 2013 r. Grupa znacząco się powiększy - mówi Małgorzata Pachana, szefowa działu zamówień publicznych MPGK Krosno.

Oszczędności liczy Rzeszów. Miasto w ubiegłym roku po raz pierwszy ogłosiło przetarg na dostawę energii elektrycznej dla wszystkich miejskich jednostek, dzięki temu wydatki zmniejszą się o 0,7 mln zł. Grupę zakupową utworzyło także 13 samorządów należących do Związku Gmin Dorzecza Wisłoki. Razem chcą negocjować lepsze ceny na zakup energii elektrycznej dla swoich placówek.

 

EFEKT SKALI

 

Czym jest mechanizm grupowych zakupów i dlaczego wymusza na dostawcach usług oraz towarów obniżkę cen? W ekonomii to zjawisko jest nazywane „efektem skali”. Polega na tym, że firma zwiększająca rozmiar produkcji, zmniejsza przy tym jej całkowite koszty, gdyż te rozkładają się na zwiększoną liczbę wyprodukowanych jednostek. Dzięki temu producent może oferować niższe ceny i być bardziej konkurencyjny bądź też wygenerować wyższą marżę (czyli zysk) bez straty dla końcowego odbiorcy. Niezbędnym warunkiem do powiększania produkcji jest poszerzanie rynku zbytu, dlatego zachęcania klientów - szczególnie cenowymi rabatami - do większych zakupów jest w gospodarce rynkowej zjawiskiem starym i powszechnym (zarówno wśród klientów indywidualnych, jak i dużych korporacji), a co najważniejsze korzystnym dla obu stron transakcji.

 

MNIEJ BIUROKRACJI

 

Samorządy korzystające z „efektu skali”, okazały się być skuteczniejsze od administracji rządowej, gdzie centralizacja zakupów nadal jest w sferze planów. Póki co realne działania w tym obszarze podjął resort sprawiedliwości.

Na początku 2012 r. Ministerstwo Sprawiedliwości utworzyło Centrum Zakupów dla Sądownictwa, czyli system realizujący wspólne zakupy dla wszystkich 367 sądów powszechnych w Polsce. Centrum rozstrzygnęło przetargi na dostawy do sądów telefonii komórkowej, samochodów, usług pocztowych, artykułów biurowych, paliwa i systemu informacji prawnej o łącznej wartości 420 mln zł. Szacowane oszczędności to ok. 71 mln zł rocznie. - Wartość samych umów dotyczących artykułów biurowych to 19,7 mln zł. Ich wartość według cen rynkowych to 30,1 mln zł. Oszczędzamy ponad 10 mln – wyliczał na konferencji prasowej Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości.

Centralizacja zakupów to nie tylko redukcja wydatków, ale także biurokracji. Została ograniczona liczbę postępowań przetargowych, przeprowadzanych w sądownictwie. W niedalekiej przyszłości sądy będą tylko składać zapotrzebowanie i realizować zamówienia. - Centralizacja zakupów uwalnia ok. 30 proc. czasu pracy pracowników zajmujących się do tej pory realizacją zakupów. Czas ten będzie można wykorzystać do innych ważnych zadań związanych z usprawnieniem wymiaru sprawiedliwości – przekonywał minister.

Ostatnie lata pokazały, że od „gruponów” nie ma ucieczki. Wystarczy, że mechanizm wspólnych zakupów zadziałał raz, aby liczba chętnych na nie rosła, a w ślad za tym efektywność tych działań. Kłopoty sektora finansów publicznych zmuszają do szukania racjonalnych rozwiązań i to jak widać zaczyna przynosić oczekiwane rezultaty.

 

artykuł opublikowany w "STREFA Magazyn Biznesu"

styczniowe wydanie można pobrać z www.strefamagazyn.pl

Jakub_Czarnota

Za kilka dni zagra największa polska orkiestra pod batutą dyrygenta Jerzego Owsiaka. Zapewne w dniu koncertu ożyje tradycyjny spór o to, czy Polacy powinni finansować WOŚP. Wielu twierdzi, że lepiej przekazać pieniądze na… Caritas.

Wbrew pozorom, rywalizacja o darczyńców nie jest czymś złym, ponieważ mobilizuje wolontariuszy z obu stron barykady do jeszcze cięższej pracy, a liderów tych organizacji do efektywniejszego gospodarowania zebranymi środkami. Konkurencja również w tym przypadku przynosi dobre efekty.

Jedni i drudzy dysponują zastępami liczącymi dziesiątki tysięcy osób, gotowymi bezinteresownie nieść pomoc. To świadczy o tym, że jako społeczeństwo dojrzewamy do tego, co w wielu bogatych krajach jest normą, czyli aktywnego włączania się obywali w rozwiązywanie społecznych problemów. A przecież oprócz WOŚP-u i Caritasu, mamy w Polsce masę innych fundacji i stowarzyszeń.

Nawet w najbogatszych zakątkach globu żyją ludzie potrzebujący, chorzy i samotni. Bieda i niedostatek to zjawiska występujące wszędzie. Różnią się tylko skalą i definicją. Różne są także sposoby radzenia sobie z nimi.

Za organizacjami pozarządowymi przemawia to, że w niesieniu pomocy są skuteczniejsze, niż sformalizowane państwowe instytucje. Zresztą nie mają wyjścia. Jeśli fundacja zawiedzie, to darczyńcy szybko się od niej odwrócą. Inaczej jest z urzędem - jeśli ten nie poradzi sobie z problemami, to i tak w kolejnym roku dostanie z budżetu środki na funkcjonowanie.

Dlatego poważna debata na temat zadań, które państwo mogłoby scedować na rzecz rosnących w siłę organizacji pozarządowych, wydaje się znacznie ważniejsza od sporu o to, czy pomoc potrzebującym powinna być udzielana w rytmie orkiestry Owsiaka, czy też w blasku wigilijnej świecy Caritasu.

 

Przedruk z STREFA Magazyn Biznesu/styczeń 2013

www.strefamagazyn.pl

Jakub_Czarnota

Panie Starosto, Państwo Radni

 

W swojej negatywnej ocenie projektu tej uchwały pozwolę sobie pójść dalej niż moi przedmówcy. Nie dość, że ta uchwała nie została zaopiniowana przez komisję rolnictwa i ochrony środowiska, nic nie wnosi w kwestii GMO, bo powiat nie ma w tej materii żadnych kompetencji to jeszcze stawia nas w złym świetle.

 

Tą uchwałą chcemy pouczać pana Prezydenta i parlamentarzystów, jak mają postępować w sprawie, o której my jako radni nie mamy zielonego pojęcia. A jedyną wiedzę czerpiemy z faktów medialnych.

Jak w ogóle powiat może krytykować sejm za przyjęcie ustawy, jeśli nikt z radnych nawet tej ustawy nie czytał? A przynajmniej nie dostaliśmy żadnych materiałów, chociażby uzasadnienia tej ustawy. Sejm coś przyjął, wiemy, że dotyczy to kwestii GMO, ale za bardzo tego nie rozumiemy. Jednak chcemy w tej sprawie głosować i jako rada wyrażać stanowiska.

 

Dlatego w pełni popieram wniosek pana Morycza, aby dziś nie głosować nad naszymi stanowiskiem w sprawie GMO. Proponuję to nie dlatego, że jestem przeciwnikiem czy zwolennikiem GMO tylko dlatego, że ta uchwała jest niedopracowana i niewiele wnosi.

 

Cieszę się z wypowiedzi pana Leszka Bara, który jako powiatowy lekarz weterynarii ma w tej materii znacznie większa wiedzę niż większość z nas, ale ma też odwagę przyznać, że jego wiedza nie jest wystarczająca by móc jednoznacznie wypowiedzieć się na temat rzeczywistego wpływu GMO na zdrowie ludzi i zwierząt. Myślę, że podobnie powinna zachować się rada, tzn. najpierw trzeba dowiedzieć się o co chodzi tej ustawie oraz zapoznać się z opinią ekspertów.

 

 

Sesja Rady Powiatu Łańcuckiego, 12 grudnia 2012. Podjęcie uchwały w sprawie apelu do Pana Prezydenta RP o zawetowanie ustawy o nasiennictwie.

Jakub_Czarnota

Poniżej moja wypowiedź z dzisiejszej sesji nt. obniżenia wydatków samorządów na bieżącą działalność. Odtwarzam to z pamięci.

 

Panie Starosto.

 

Wielokrotnie już na ten temat wypowiadałem się i chciałbym do sprawy ponownie wrócić.

Wśród samorządów coraz większa popularność zdobywa idea „grupowych zakupów”. Polega ona na tym, że gminy czy powiaty wspólnie startują do przetargu na dostawy energii elektrycznej czy innych mediów, co pozwala im wynegocjować od dostawców korzystniejsze stawki, a przez to obniżyć koszty funkcjonowania samorządów.

 

W Polsce ten system już odnosi sukcesy np. w województwach Śląskim czy Lubuskim do przetargu staje wspólnie po kilkadziesiąt, a niekiedy nawet setka gmin. Samorządy łączą nawet siły w takich kwestiach, jak pozimowe remonty dróg, a rozważa się nawet wspólne negocjowanie polis ubezpieczeniowych na mienie komunalne.

 

Również w naszym województwie samorządy łączą siły. Do przetargów razem przystąpiły samorządy z Krosna i okolic oraz terenu Bieszczad. To samo miało miejsce w powiecie dębickim. Bez wyjątku, zarówno duże jednostki, jak i te mniejsze chwalą to rozwiązania i liczą oszczędności w wydatkach bieżących.

 

Dlaczego tego nie stosujemy w powiecie łańcuckim, wspólnie z naszymi gminami? Z tego co wiem temat był poruszany na konwencie wójtów i konkluzja tej dyskusji jest taka, że nie ma jednostki samorządowej, która wzięła by na siebie ciężar organizacji tego skomplikowanego przedsięwzięcia. Faktem jest, że nie ma u nas dużego miasta, wokół którego mogłyby się skupić mniejsze jednostki, jak wokół wspomnianej wcześniej Dębicy czy Krosna.

 

Uważam, że mimo wszystko taką największą jednostką samorządową w sensie terytorialnym oraz liczby mieszkańców jest właśnie powiat łańcucki i choćby z tego powodu starostwo mogłoby wziąć tą kwestię na siebie.

 

Drugi powód dlaczego właśnie my. Powiat łańcucki co roku dostaje dużą pomoc finansową od gmin na inwestycje drogowe, często jako samorząd jesteśmy przez to postrzegani, jako ci co tylko biorą od gmin pieniądze. W jakimś stopniu trudno z tym poglądem nie zgodzić się. I właśnie z tego powodu uważam, że warto by było gdyby to powiat łańcucki zorganizował wspólny przetarg dla siebie oraz gmin funkcjonujących w obrębie naszego powiatu.

 

Myślę, że taki gest oprócz korzyści finansowych dla powiatu oraz gmin byłby też formą podziękowania za pomoc, na którą co roku możemy ze strony gmin liczyć.

Jakub_Czarnota

Bądź tu dobry

Dewastują publiczne mienie, lekceważą innych, co trzecie zdanie kończą siarczystym „ku…a”. Śladem ich spotkań są puszki po piwie. Stadionowi chuligani, społeczny margines, a może ludzie właśnie wypuszczeni z poprawczaka? Nic z tych rzeczy, mowa tu o niemałej grupie uczniów łańcuckich gimnazjów i szkół średnich, spędzającej wolne chwile na zbudowanym nieopodal MOSiR-u skateparku.

Ich zachowanie coraz bardziej irytuje rodziców odwiedzających ze swoimi pociechami pobliski plac zabaw. Niektórzy od dawna szerokim łukiem omijają to miejsce, ponieważ nie chcą, by ich dzieci były świadkami poczynań rozwydrzonych nastolatków.

Ta sytuacja nie powinna dziwić. Modne ostatnio „bezstresowe wychowywanie” najwyraźniej spowodowało, że nikt nie miał odwagi wyjaśnić im, że chamstwo i niszczenie cudzej własności są niedopuszczalne. Młodzież zawsze lubiła się wyszaleć, to bardzo dobrze. Jednak miała przy sobie kogoś, kto czasem pomógł zapanować nad niekontrolowanymi pokładami energii i ukierunkować je we właściwą stronę.

Nie tak dawno istotną rolę w tym procesie pełnili nauczyciele. Uczniowie nie zawsze pałali sympatią do takich belfrów, ale za to ich szanowali, a niekiedy nawet się ich bali. Za to po latach doceniali, że to właśnie w szkole sprowadzono ich na właściwe tory. Dziś nauczyciel, który w skrajnej sytuacji wykorzystałby linijkę w celu innym niż dydaktycznym (bo wszystkie inne metody perswazji okazały się nieskuteczne), wyleciałby z pracy z wielkim hukiem, trafił przed oblicze sądu i został przykładnie ukarany.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że skatepark powstał z inicjatywy… młodzieży. Trzy lata temu uczniowie zbierali podpisy poparcia i przekonywali władze miasta, że warto stworzyć taki obiekt. Teraz użytkownicy skateparku, nieodpowiedzialnym zachowaniem niweczą trud kolegów i co gorsza stawiają pod znakiem zapytania szanse powodzenia kolejnych oddolnych uczniowskich inicjatyw. Jak do burmistrza czy radnych znowu zgłosi się delegacja uczniów, by przekonywać, że warto coś zrobić dla młodzieży, to ci pewnie długo będą się zastanawiać, czy aby na pewno…

 

Felieton opublikowany w „Korespondencie Łańcuckim”

listopad 2012

Jakub_Czarnota

Dziś na sesji rada powiatu przyjęła uchwałę w sprawie przebudowy i rozbudowy szpitala poprzez partnerstwo publiczno – prywatne

 

Poniżej prezentuję treść mojego wystąpienia, odtwarzam to z pamięci, więc niektóre sformułowania mogą się różnić od tego co zostanie zanotowane w protokole, ale treść z pewnością odzwierciedla moje stanowisko w sprawie PPP.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Szanowni Państwo Radni

 

Od początku tej kadencji dyskutujemy nad budową nowego pawilonu. Pojawiają się nowe pomysły, koncepcje, tylko konkretów ciągle brak. Już Świętej Pamięci Stefan Kisielewski zauważył, że od samego mieszania herbata nie staje się słodka.

Jeśli chcemy osiągnąć oczekiwany rezultat w sprawie szpitala to przestańmy tylko mieszać, a wreszcie dosypmy coś do tego przedsięwzięcia. Oczywiście nie chodzi o cukier, lecz o pieniądze.

Nie raz już się zdarzało, że propozycje radnych, aby powiat wspierał finansowo szpital trafiały na silny opór. Wystarczy przypomnieć sprawę stanowiska komisji zdrowia wskazującą sposoby na wygospodarowania pieniędzy dla szpitala.

 

Jeśli uchwała, którą dziś mamy podjąć, ma mieć jakiś sens to musi nieść za sobą pewne zobowiązania finansowe. Prezes Przyśliwski zwrócił się do nas o sfinansowanie obsługi prawnej tego przedsięwzięcia. Rozumie, że kwota 500 tys. zł nie jest wzięta z sufitu, tylko wynika z przybliżonej wyceny tego typu usług. Nie wiem, czy akurat tyle będzie trzeba wydać na ten cel, ale bez kosztów się nie obejdzie.

Dlatego chciałbym zgłosić poprawkę do tej uchwały, a mianowicie dodać zapis „Zobowiązuje się Zarząd Powiatu do zabezpieczenia w budżecie powiatu kwoty niezbędnej do pokrycia obsługi prawnej, finansowej oraz technicznej przedsięwzięcia”.

Uchwała bez tej poprawki, nic nie zmienia, nie przybliża nas nawet o centymetr do celu, jakim jest budowa nowego pawilonu szpitala.

Na połączonym posiedzeniu komisji zdrowia oraz finansów padł argument, że nie ma potrzeby zabezpieczać środków na obsługę prawną, bo nie wiadomo czy będzie trzeba za to płacić już w przyszłym roku.

Chciałbym zauważyć, że w projekcie budżetu na rok 2013 są już zabezpieczone środki na realizację „schetynówki” i likwidację osuwisk, ale przecież nie mamy pewności, że będą dotacje z ministerstw i związku z tym zajdzie konieczność uruchomiania naszych środków. Jednak skoro podejrzewamy, że taki scenariusz może mieć miejsce, więc zarząd powiatu przezornie i słusznie zresztą, te pieniądze już w budżecie rezerwuje.

Identycznie należy postąpić w sprawie szpitala, któremu w przyszłym roku kancelaria prawna może wystawić fakturę za przygotowanie do PPP. Bez zabezpieczenia środków w budżecie na 2013 na obsługę prawną partnerstwa publiczno-prywatnego nasza uchwała będzie deklaracją bez pokrycia, a chyba najwyższy czas zacząć coś w tej sprawie robić.

Dlatego zwracam się do radnych o poparcie tej poprawki.

---------------------------------------------------------------------------------------

Relacjji z sesji można posłuchać na:

 

http://www.radio.rze...trum-medycznego

 

oraz poczytać w jutrzejszym wydaniu "Nowin"

Jakub_Czarnota

Gazeta Codzienna „Nowiny” zainteresowała się akcją prowadzoną przez Stowarzyszenie „Razem dla Wsi Łańcuckiej”, którą miałem przyjemność koordynować. Poniżej krótki wywiad uzasadniający dlaczego warto pamiętać o jutrzejszym Święcie Niepodległości.

 

MAŁGORZATA MOTOR: Do czego zachęcacie ludzi w ramach akcji „Pamiętaj o fladze”.

JAKUB CZARNOTA: Między innymi do wywieszanie na domach flag narodowych z okazji 11 listopada, czyli Święta Niepodległości. Cennym wsparciem w tej akcji jest dla nas pomoc proboszczów, którzy zachęcają do wywieszania flag i informują o możliwości zaopatrzenia się w nie w bibliotekach, ośrodkach kultury i biurach sołtysów.

 

- Skąd pomysł na taką akcję?

- W 2008 r. podobną akcję prowadziłem na terenie Handzlówki. Okazała się sukcesem, w czym pomogło miejscowe stowarzyszenie i ksiądz proboszcz. Po 4 latach po prostu rozszerzamy działanie na całą gminę Łańcut.

 

-Nadal wiele osób nie wywiesza flag. Dlaczego?

- To dziwne, że w czasie ważnych zawodów sportowych niekiedy całe osiedla robią się „biało-czerwone”, a w Święto Niepodległości czy 3 Maja flagi są rzadkością. Gdybyśmy byli dumni z faktu bycia Polakami tak, jak dumni są Francuzi, Anglicy czy Amerykanie to do wywieszania flagi nikogo nie trzeba by namawiać. Z ojczyzną jest jak z rodzicami. Nie wszystko musi się nam w niej podobać, ale należy ją szanować. Wywieszenie flagi 11 listopada, powinno być tak naturalne jak składanie rodzicom życzeń z okazji urodzin.

 

„Nowiny”, 6 listopada 2012

Jakub_Czarnota

W ostatni poniedziałek października na sesji rady powiatu „debatowaliśmy” na temat szkół średnich. Cudzysłów w słowie debata nie jest przypadkowy. Trudno pisać tu o debacie, skoro z góry wszyscy jej uczestnicy ( radni, zarząd, dyrektorzy szkół) doskonale wiedzą, że nic w łańcuckich szkołach nie zmieni się, a każdego kto ośmieli się wspomnieć o potrzebie reform i przytomnie zauważy, że w łańcuckich szkołach wszystko jest tylko uczniów brakuje , oskarża, że źle życzy szkołom, ma czelność naruszać święty spokój, a najlepiej jakby złożył mandat radnego, gdyż panuje niepisana zasada, że sytuację w łańcuckich szkołach wolno tylko wychwalać.

 

Tymczasem wg. danych z 30 września br. liczba uczniów w szkołach prowadzonych przez powiat zmniejszyła się o 100. To oznacza, że wpływy do budżetu powiatu (z tytułu subwencji) będą w 2013 r. niższe o ok. 0,6 mln zł. Jeśli nałożą się na to niższe wpływy z podatków dochodowych, w przyszłym roku naprawdę może być gorąco. Tym bardziej, że krążą pogłoski, że urzędnicy starostwa domagają się podwyżek!

 

Bardzo niepokoi rosnąca liczba uczniów z naszego powiatu wybierających szkoły w Rzeszowie. Jeśli wpływy z subwencji maleją, a rosną koszty bieżące, wiadomo, że najpierw odbija się to na ograniczeniu wydatków na inwestycje. A baza oświatowa (pomimo sporych postępów) nadal pozostawia wiele do życzenia. Uczniowie i rodzice są coraz bardziej wymagający (i słusznie), więc nie ma co się dziwić, że szukają szkół poza powiatem łańcuckim

 

Nie wiele tu pomogą wysiłki nauczycieli. Ich dobrą pracę potwierdzają wyniki egzaminów maturalnych, zdawalność matur w powiecie łańcuckim jest lepsza niż średnia podkarpacka. To cieszy i budzi uznanie.

 

Moje pytania czy propozycje by zamiast sześciu klepiących biedę szkół, stworzyć 3-4 większe organizmy obsługiwane przez jeden zespół administracyjny, oferujące uczniom nowoczesną bazę oświatową, a nauczycielom większą stabilizację, nadal pozostaje głosem wołającego w puszczy.

Jakub_Czarnota

Rośnie niezadowolenie z systemu ubezpieczeń społecznych. Protestom przeciwko przymusowym składkom na ZUS nie towarzyszy huk petard, smród palonych opon czy wycie syren. Są one organizowane po cichu, za to skutecznie. A chętnych na przystąpienie do protestu przybywa.

 

 

„Optymalizacja składek”, „Nie płać na ZUS” - w Internecie roi się od tego typu ofert. Informacje o legalnych sposobach wyrejestrowania się z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych rozchodzą się także pocztą pantoflową. Polscy przedsiębiorcy uczą się płacić minimalne składki na Litwie, Słowacji, w Czechach, a szczególnie w Wielkiej Brytanii. Robą to poprzez rejestrację firmy za granicą, bądź podjęcie tam takiej pracy, która nie przeszkadza w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polce.

Pracownicy ZUS-u doskonale wiedzą o całym procederze, ponieważ codziennie otrzymują wnioski o wyrejestrowaniu się z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych. Jednak niewiele mogą zrobić. Polacy po prostu wykorzystują możliwości, jakie daje bycie członkiem Unii Europejskiej. ZUS, póki co, nie jest w stanie sprawdzić, czy np. rzeczywiście wykonują pracę za granicą.

Nie sposób też ustalić, ilu dokładnie przedsiębiorców płaci składki za granicą, według dziennika „Rzeczpospolita” w samej Wielkiej Brytanii może to być ok. 20 tys. osób. W organizowaniu ucieczek z ZUS-u pomaga co najmniej kilkanaście podmiotów. One wskazują drogę ucieczki przed ZUS-em, prowadzi ona do rejestracji działalności gospodarczej za granicą.

W sieci bez problemu znajdziemy pośrednika pomagającego przedsiębiorcom w tej operacji, a później prowadzeniu księgowości czy kontaktach z brytyjskim fiskusem. Nie trzeba znać języka angielskiego.

 

KIERUNEK WIELKA BRYTANIA

 

Oczywiście za opiekę trzeba słono płacić, ponadto nie wszystkie firmy mogą z niej korzystać. Dlatego znacznie więcej osób decyduje się na fikcyjny etat. Z faktu zatrudnienia w Wielkiej Brytanii przedsiębiorca nie dostanie ani pensa. Za to otrzymuje coś znacznie cenniejszego, czyli peyslipa. Jest to dokument potwierdzający wpłaty składki na brytyjskie ubezpieczenie oraz zaliczki na podatek. Całą obsługę formalno-prawną załatwia pośrednik, oczywiście nie za darmo. On też szuka pracy i adresu zamieszkania. Takie rozwiązanie nie wymaga wyrejestrowywania działalności gospodarczej w Polsce. Firma płaci podatki polskiemu fiskusowi na dotychczasowych zasadach.

Podając się za osobą zainteresowaną „optymalizacją składek na ZUS”, nawiązaliśmy kontakt z pośrednikiem działającym m.in. na terenie Rzeszowa. – Pracę dostanie Pan w ciągu kilku dni, musi Pan polecieć na jeden dzień do Londynu, tam domkniemy wszystkie formalności – słyszymy w słuchawce. – A co z leczeniem w Polsce? – dopytuję. – Bez obaw, będzie miał Pan pełne ubezpieczenie zdrowotne, tak jak do tej pory – zapewnia pośrednik.

Albion jest „ziemią obiecaną” polskich przedsiębiorców, nie tylko ze względu na kolosalne różnice w wysokości składek ubezpieczeniowych. Rejestracja firmy w najpopularniejszej na Wyspach Brytyjskich formie, czyli spółki LTD (odpowiednik naszej z o.o.) jest niezwykle szybka i prosta, również dla obcokrajowców. System podatkowy jest przejrzysty, składają się na niego: podatek dochodowy od osób prawnych, podatek kapitałowy, VAT, podatek katastralny oraz podatek dochodowy od osób fizycznych. Kwota wolna od podatku wynosi blisko 6,5 tys. funtów, czyli ponad 30 tys. zł. W Polsce kwota dochodu wolnego od podatku to 3091 zł. W Wielkiej Brytanii wyższe są również progi, przy których zastosowanie mają wyższe stawki podatku. - W tym kraju jest dużo więcej wolności gospodarczej niż w Polsce czy innych państwach UE. Dzięki temu Polacy mają tam większą szansę na rozwój i dostatnie warunki życia – podkreśla Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.

 

KRUCJATA SOWY

 

Czy to są wystarczające powody, by rejestrować firmę w Wielkiej Brytanii bądź zastosować wariant z etatem? Co miesiąc trzeba opłacać składkę oraz prowizję dla pośrednika (200-400 zł). Może się okazać, że oszczędności nie będą zbyt duże. Do tego dochodzą obawy, że ZUS znajdzie sposób na zdemaskowanie fikcyjnie zatrudnionych, a to może nieść poważne finansowe konsekwencje.

Dlatego wiele firm szuka innych sposobów na ucieczkę przed ZUS, np. przenosząc się do KRUS-u, rejestrując działalność na podstawioną osobę z rodziny. Wszystko po to, by nie płacić składek, których łączna roczna wysokość przekracza ponad dziesięć tysięcy złotych.

Można też pójść na całość i podobnie jak Grzegorz Sowa odmówić płacenia składek na ZUS. Pan Sowa mieszka w Piotrkowie Trybunalskim i od 20 lat prowadzi własną firmę. Przymus ubezpieczeń społecznych krytykował od wielu lat, składki na ZUS nazywa „haraczem”, wytyka brak jasnych zasad przydzielania świadczeń i ich niewielką wysokość, nieproporcjonalną do wysokości składek. Kilka miesięcy temu zdecydował się na otwartą konfrontację z ZUS-em dokładnie, gdy dowiedział się, że na wskutek podniesienia wieku emerytalnego będzie zmuszony dłużej pracować na emeryturę. Poszedł do ZUS-u i oświadczył, że nie będzie płacił składek, twierdząc, że jest to niezgodne m.in. z art. 31 Konstytucji. Sprawa obecnie toczy się w sądzie. Grzegorz Sowa zapewnia, że jeśli polskie sądy odmówią mu racji, to sprawiedliwości będzie szukał w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. - Mam dość sytuacji, że ktoś będzie decydował za mnie, jak mam gospodarować własnymi pieniędzmi na własne potrzeby. Uważam, że sto razy lepiej zadbam o własną emeryturę czy zabezpieczę się na wypadek choroby lub kalectwa niż nieudolni urzędnicy. Stąd decyzja o rezygnacji z usług ZUS-u – tłumaczy Grzegorz Sowa. - Zresztą ta instytucja jest już na skraju bankructwa, jej zadłużenie w stosunku do społeczeństwa to kwota wyższa niż 2 bln zł. Szanse na wypłatę świadczeń za kilka lat już są iluzoryczne – dodaje. Przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego batalii nie prowadzi wyłącznie w sali sądowej. Jeździ po Polsce, spotyka się z ludźmi pracującymi na własny rachunek, przestrzega przed ZUS-em i propaguje ideę dobrowolnych ubezpieczeń.

Czas pokaże, czy krucjata pana Sowy przyniesie efekt. Fakt, że polscy przedsiębiorcy uciekają przed rodzimym systemem ubezpieczeń, korzystając z dobrodziejstwa, jakim jest unijna zasada swobody przepływu ludzi, kapitału oraz towaru, nie może dziwić. Trudno pogodzić się z obowiązkiem oddawania ZUS-owi ponad 900 zł miesięcznie i to nawet jeśli firma jest na minusie.

Ta sytuacja powinna być wyraźnym sygnałem dla rządzących, że coś z tym fantem trzeba zrobić. Każda ucieczka z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych podkopuje filary, na których ZUS stoi, a właściwie ledwo się trzyma. Co może zatem zmienić rząd? Jedna z opcji to obniżenie składek, co musiałoby iść w parze z daleko idącymi zmianami m.in. likwidacją przywilejów emerytalnych części grup społecznych (np. górnicy i służby mundurowe).

Drugi wariant to znalezienie sposobu na powstrzymanie uciekinierów i wyłapanie tych, którzy zdecydowali się na ten krok. Problem w tym, że takie rozwiązanie byłoby zabijaniem kur przynoszących polskiej gospodarce złote jaja.

 

 

artykuł opublikowany w „STREFA Magazyn Biznesu” październik/2012

Jakub_Czarnota

Koncesje kupię

Wyrażanie opinii na temat TV TRWAM jest niebezpiecznym zajęciem. Można przez to narazić się oddanym zwolennikom mediów ojca Rydzyka, bądź ludziom widzącym w tym zakonniku ucieleśnienie zła. Jednak nie sposób milczeć, gdy przez senny i wydawałoby się oddalony od wielkiej polityki Łańcut przechodzi manifestacja z udziałem ok. 250 osób. Chociażby ze względu na fakt bardzo dużej, jak na nasze miasto, liczby uczestników warto to wydarzenie skomentować.

Przyczyną protestu było nieprzyznanie TV TRWAM miejsca na cyfrowym multipleksie. Według uczestników demonstracji jest to „jawna dyskryminacja”, zaś w opinii osób niepałających sympatią do ojca Rydzyka „troska o porządek prawny”. Spory o to czy KRRiT podjęła słuszną decyzję trwają już od roku. Często wiodą w nich prym ludzie, którym wydaje się, że są ekspertami od wszystkiego, w zależności od sezonu: katastrof lotniczych, przyczyn powodzi, piłkarskiej reprezentacji, a obecnie prawnych aspektów funkcjonowania stacji telewizyjnych.

Mało, kto w tej polsko-polskiej debacie dostrzega, że nie byłoby problemu, gdyby urzędnicy po prostu nie zajmowali się sprawdzaniem czy nadawca należycie wykazał, że będzie go stać na utrzymanie miejsca na multipleksie. A to właśnie jest powodem odmownej decyzji dla TV TRWAM (prawnicy kłócą się czy legalnej). Czy ktokolwiek słyszał, żeby przed wynajęciem mieszkania najemca przedstawiał wynajmującemu stos dokumentów wykazujących, że będzie go stać na czynsz? Po prostu wpłaca kaucje i co miesiąc reguluje należności.

Gdyby, zamiast biurokratycznych norm, obowiązywała prosta, ale niepodważalna zasada, że miejsce na multipleksie dostaje KAŻDY, kto zapłaci określoną kwotę (kaucję), właściciele TV TRWAM zamiast mobilizować ludzi na manifestacje, zajmowaliby się gromadzeniem funduszy na wykupienie koncesji. I nie mogliby mieć pretensji do pana Dworaka, gdyby pieniędzy nie udało się im zebrać.

Sęk w tym, że władzy (bez względu na to, która ekipa trzyma jej ster) niespecjalnie zależy by nad medialnym ładem czuwał przede wszystkim rynek…

 

felieton opublikowany w wrześniowym wydaniu "Korespondenta Łańcuckiego"

Jakub_Czarnota

PISMO WYSŁANE 27.09.2012 DO STAROSTY ADAMA KRZYSZTONIA ORAZ WÓJTA ZBIGNIEWA ŁOZY

 

W imieniu mieszkańców miejscowości Albigowa oraz Handzlówka* zwracam się z prośbą o zabezpieczenie środków finansowych w budżecie gminy oraz powiatu na rozbudowę chodnika przy drodze powiatowej Albigowa-Handzlówka (droga powiatowa nr 1547 R.).

Droga na całej długości przebiega w obszarze zabudowanym, w terenie pagórkowatym, trudnym i niebezpiecznym z punktu widzenia wszystkich uczestników ruchu drogowego. Zagrożenie dobrze ilustrują policyjne statystyki. W latach 2000-2011 (stan na 30.06) Policja odnotowała 51 zdarzeń drogowych (wypadki oraz kolizje), w wyniku których pięć osób odniosło obrażenia, a jedna zginęła.

W lipcu 2011 r. zwróciłem się do Komendy Powiatowej Policji w Łańcucie o wskazanie najbardziej niebezpiecznych miejsc przy tej drodze. W odpowiedzi podpisanej przez komendanta Wacława Mazura czytam: „trudno wskazać szczególnie niebezpieczne miejsca – w zasadzie na całym biegu drogi nr 1547R występuje zwiększone zagrożenie bezpieczeństwo ruchu kołowego i pieszego (…) W ocenie Policji w pierwszej kolejności należy skoncentrować się na rozdzieleniu ruchu pieszych od ruchu kołowego poprzez zbudowanie chodnika” (całość pisma w załączniku).

Mając świadomość, że rozbudowa chodnika jest poważnym obciążeniem finansowym dla obu samorządów pozwolę sobie na sugestię jednego z możliwych rozwiązań. Do roku 2015 istnieje możliwość pozyskania środków pomocowych na ten cel z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Z uwagi na specyfikę tej drogi m.in. obecność szkoły, zakładów pracy czy łączność z drogą wojewódzką wniosek o dotacje na rozbudowę chodnika ma spore szanse na pozytywne rozpatrzenie.

Pozostaje jeszcze kwestia zapewnienia w 2014 r. wkładu własnego przez oba samorządy oraz zabezpieczenia środków na przygotowanie dokumentacji w 2013 r.

Rok 2012 pokazał, że współpraca pomiędzy samorządami, skutkująca pozyskiwaniem środków pomocowych z budżetu państwa przynosi bardzo dobre rezultaty. Obecny stan drogi na odcinku w Handzlówce nie pozostawia złudzeń.

Dzięki środkom pomocowym można wyraźnie przyśpieszyć proces rozbudowy infrastruktury. Dlatego apeluję o wykorzystanie szansy jaką daje nam Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych i niezwłoczne rozpoczęcie działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa mieszkańców obu miejscowości.

Taki wysiłek władz lokalnych z pewnością spotka się z dużym społecznym poparciem.

 

*pod petycją podpisało się 450 mieszkańców Albigowej oraz Handzlówki

Jakub_Czarnota

Radni Komisji Zdrowia, Rodziny i Pomocy Społecznej oraz Komisji Rozwoju Gospodarczego i Finansów poparli koncepcję szukania prywatnego inwestora. Kilka informacji ze wczorajszego posiedzenia obu komisji i parę moich uwag:

 

Jednogłośne poparcie radnych z obu komisji (zdrowia i finansów) dla częściowej prywatyzacji usług medycznych wyrażone w formie przegłosowanych stanowisk nie jest wiążące. Ostateczną decyzję podejmie cała rada. Wczorajsze głosowania pokazują, że jest wstępna zgoda radnych, na to by właśnie poprzez prywatyzację szukać kapitału dla budowy kilku oddziałów.

 

Wariant prywatyzacji usług medycznych oznacza, że będziemy mieli w Łańcucie dwa szpitale: prywatny wybudowany przez inwestora, zajmujący się m.in. ginekologią, położnictwem, chirurgią oraz ortopedią oraz publiczny (powiatowy) przy którym zostanie m.in. kardiologia, rehabilitacja, choroby zakaźne, psychiatria dziecięcą czy opieka długoterminowa.

Bardzo ważna będzie fachowa obsługa prawna tego przedsięwzięcia. Umowa o przekazaniu usług medycznych prywatnej firmie może mieć ok. 2000 stron. Trzeba będzie bardzo uważać, żeby w tym labiryncie paragrafów nie znalazły się zapisy mające nieprzewidziane i negatywne skutki dla naszego samorządu i pacjentów.

 

Termin prywatyzacji nie jest znany, ale podejrzewam, że decyzje mogą zapaść jeszcze w tym roku.

 

W moim odczuciu częściowa prywatyzacja nie zdejmuje z samorządu powiatu odpowiedzialności za Centrum Medyczne i te usługi, które przy Centrum zostaną. Oddziały, które nie zostaną sprywatyzowane wymagają nakładów finansowych i tego komisje zdrowia oraz finansów powinny się domagać.

Jakub_Czarnota

Ponad 350 mieszkańców Handzlówki podpisało się pod obywatelską petycją o rozbudowę chodnika przy drodze powiatowej Albigowa-Handzlówka. Z pewnością ten wynik byłby znacznie lepszy, gdyby każdego udało się zastać w domu.

 

Zbiórka podpisów – zgodnie z przypuszczeniami – spotkała się z bardzo życzliwą reakcją. Za co bardzo dziękuję.

Osoby, które nie miały okazji złożyć podpisu poparcia proszę o kontakt, a nawet osobiste zaangażowanie. Aby otrzymać formularz do zbiórki podpisów wystarczy napisać na jakubczarnota@wp.pl lub wysłać wiadomość na moje konto na http://www.facebook.com/jakub.czarnota

 

Niebawem rozpocznie się zbiórka wśród mieszkańców Albigowej.

 

Chodnik w obu miejscowościach jest niezbędny. Liczba kolizji i wypadków, nie pozostawia żadnych złudzeń.

Dlaczego warto o chodnik zadbać właśnie teraz? Ponieważ jest jeszcze szansa na pozyskanie dotacji na ten cel z budżetu państwa, konkretnie z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Jednak, żeby te pieniądze dostać niezbędne jest zapewnienie wkładu finansowego przez samorząd gminy oraz powiatu.

Wspólnymi siłami zadbajmy o to, by obie miejscowości były bezpieczniejsze i przekonujmy do tego naszych włodarzy.

Kolejne informacje już wkrótce….

Jakub_Czarnota

Kupuj nasze

Wieje grozą. Wskaźniki ekonomiczne lecą na łeb, na szyję i gospodarka hamuje. Wyraźnie rosnący trend, utrzymuje się za to na stacjach paliw, co cieszy jedynie producentów rowerów. A fale kryzysu, na niespokojnym europejskim morzu, dopiero wzbierają się. Dla koalicji PO-PSL to już ostatni dzwonek by stanowczo zareagować.

Nie czekając na rezultaty działań polityków, warto by obywatele sami tworzyli front obrony przed nadciągającym zagrożeniem, tym bardziej, że pospolite ruszenia to nasza narodowa specjalność. Jak można pomóc?

W latach 80-tych widmo bankructwa zajrzało do oczu właścicieli koncernów motoryzacyjnych w Detroit (w USA) oraz pracujących tam robotników. Niebezpieczeństwo przyszło z dalekiej Japonii zalewającej amerykański rynek samochodami. Wówczas zorganizowano wielką - i jak się okazało skuteczną - akcję „Buy American". Kampania edukacyjna pokazała konsumentom, jak wiele można zyskać kupując produkt wytworzony w kraju, w którym mieszkają. Z czasem moda na propagowanie „konsumenckiego patriotyzmu” przyszła zza oceanu do Europy, choć akurat w Polsce niespecjalnie się przyjęła.

Tymczasem istnieje ścisła zależność między standardem życia każdego z nas, a sytuacją materialną naszych sąsiadów. Kiedy w okolicy upada fabryka, kłopoty mają nie tylko pozbawieni pracy ludzie, ale również sklepy, w których bezrobotni będą mniej kupować. Skutki bankructwa fabryki odczują także firmy dostarczające towary do owych sklepów. A w tej firmie czy sklepie możesz pracować właśnie Ty lub ktoś z Twoich bliskich.

Dlatego, gdy tylko mamy taką możliwość, sprawdzajmy na terenie jakiego kraju, województwa, czy miasta wyprodukowano towar. Im bliżej nas, tym lepiej, bo tak wydane pieniądze prędzej do nas wrócą. Skoro chcemy by nadchodzący kryzys okazał się mniej groźny niż przewidują pesymiści, chociaż spróbujmy na to wpłynąć, odpowiedzialnie kupując, a tym samym pomagając sobie i sąsiadom.

 

Materiał opublikowany w wrześniowym wydaniu STREFA Magazyn Biznesu

www.strefamagazyn.pl

Jakub_Czarnota

Padające z ust niejednego włodarza zdanie: „Chcemy rozwijać i promować turystykę” brzmi tak banalnie, że na nikim nie robi już wrażenia. Ciekawie się dzieje dopiero, kiedy ktoś rzeczywiście postawi krok w tym kierunku. Chociażby taki, jak budowa Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie. Tamtejszy samorząd w obliczu niepewnej przyszłości przemysłu szklarskiego doszedł do wniosku, że ich rodzimy produkt – szkło, może być magnesem dla turystów. – Wazy i talerze, nawet artystycznie wykonane, mogą przyciągać ludzi? – dopytują sceptycy. Otóż mogą, ale pod warunkiem, że uda się wykreować wokół nich atrakcyjny wizerunek.

Najpopularniejszy wśród podróżników kraj na świecie – Francja, swojej turystycznej potęgi nie budował wyłącznie w oparciu o Wieżę Eiffla i zamki nad Loarą. Pomogły w tym właśnie lokalne wyroby, np. regionalne sery. Kolejny przykład świetnie promowanego produktu to trwająca zaledwie dwie minuty gonitwa byków w Pampelunie. Dla miejscowych Hiszpanów to nic innego, jak połączona z elementami religijnymi tradycja, sięgająca XIV w. Natomiast dla przyjezdnych turystów jest niezwykłym widowiskiem.

Jeśli nie szkło, to może brąz wprowadzi nasz region w inny wymiar turystyki. „Karpacka Troja”, czyli zrekonstruowany nieopodal Jasła słowiański gród z epoki brązu i wczesnego średniowiecza jest miejscem, w którym można poznać i zrozumieć pradzieje środkowo-wschodniej części Europy.

Ważne, że właśnie teraz rodzą się nowe turystyczne inicjatywy, bo klimat do rozwoju tej branży wydaje się być wyjątkowo korzystny. Piłkarskie mistrzostwa pokazały światu, że Polska nie jest - jak sugerowała BBC - krajem, w których bandy oprychów gonią murzynów, lecz interesującym i pięknym miejscem, które warto odwiedzić. Taka okazja nieprędko się nadarzy. Więc kto może, niech kuje to żelazo, póki jest jeszcze gorące.

 

STREFA. Magazyn Biznesu nr 4/2012

Całość można pobrać m.in. z:

Jakub_Czarnota

Zawiść

Świętoszek żarliwie modli się i mówi – Panie Boże, mój sąsiad ma taką dorodną krowę. – Chciałbyś mieć taką samą –pyta dobrotliwy Pan? – Nie. Chcę żeby mu ta krowa zdechła –odpowiedział.

Tę anegdotę dedykują kilku osobom z Krzemienicy, które od paru tygodni próbują zdyskredytować radnego Wincentego Morycza w oczach mieszkańców wsi. Rozpowszechniają oni informacje, że Morycz przywłaszcza sobie nieswoje zasługi.

Czym radny tak się im naraził? Otóż w czerwcu, proboszcz ogłosił w kościele, że rusza przebudowa drogi powiatowej, w związku z tym użytkowników czekają utrudnienia. Duchowny powiedział też, kto wygrał przetarg oraz na jakim odcinku będą prowadzone prace, na zakończenie dodał, że te informacje przysłał mu Wincenty Morycz. Pewnie ksiądz długo by się zastanowił, czy warto czytać tak niewinne ogłoszenie, gdyby wiedział, jaki niepokój w parafii to wywoła.

Dla kilku tzw. „działaczy społecznych” ogłoszenie było, jak grom z jasnego nieba. Po pierwsze, dlatego, że w lokalnym środowisku było wiadome, że Morycz zdarł kilka par butów, chodząc do różnych instytucji za pieniędzmi na drogę. W związku z tym parę osób mocno trzymało kciuki za tym by wieś pieniędzy nie dostała.

Po drugie, nazwisko radnego padło w kościele, co dla owych działaczy, określających się też mianem „prawdziwi patrioci” było wręcz bluźnierstwem. Za ten „incydent” oberwało się nawet proboszczowi, którego oskarżono o łakomstwo. Nazajutrz po feralnej mszy, we wsi zaczęto rozpowiadać, że ksiądz przeczytał ogłoszenie od radnego, ponieważ… chodzi do Morycza na obiady!

Zamiast radości z inwestycji, w Krzemienicy rozpętało się piekiełko. Nie po raz pierwszy zresztą. Tak się dziwnie dzieje, że gdy tylko Wincenty Morycz załatwi coś dla miejscowego klubu sportowego, czy sołectwa to staje się obiektem perfidnych ataków ze strony „prawdziwych patriotów”. Coś chyba jest w tym starym porzekadle, że Polak Polakowi wilkiem.

 

Felieton opublikowany na łamach lipcowego wyd. „Korespondenta Łańcuckiego”

Jakub_Czarnota

Dziś na Komisji Zdrowia długo rozmawialiśmy nt. propozycji kierownictwa Centrum Medycznego oraz Zgromadzenia Wspólników, by powołać „spółkę córkę”, która wybuduje nowy pawilon dla ginekologii, położnictwa, neonatologii, chirurgii oraz ortopedii.

Koncepcja zakłada, że udział powiatu w „spółce-córce” ma być nie większy niż 25% (na komisji była mowa, że będzie to ok. 10%) Resztę ma sfinansować prywatny inwestor, który będzie w przyszłości zarządzał tymi oddziałami. Koncepcja jest oparta na założeniu, że powiat łańcucki ze swojego budżetu nic nie dołoży do budowy.

Komisja Zdrowia- zdecydowaną większością głosów - opowiedziała się za nieco innym rozwiązaniem. Mianowicie korzystając z uprawnień nadanych przez statut powiatu, zgłosiliśmy inicjatywę uchwałodawczą:

 

 

Stanowisko Rady Powiatu Łańcuckiego w sprawie budowy pawilonu zabiegowego

 

§ 1

 

Rada Powiatu Łańcuckiego obliguje Zarząd Powiatu do podjęcia reform finansów umożliwiających zwiększenie wkładu finansowego powiatu w budowie nowego pawilonu. W szczególności reforma ma objąć:

1) Restrukturyzację zatrudnienia w administracji starostwa.

2) Utworzenia Zespołu Administracyjno- Ekonomicznego Szkolnictwa.

3) Przeniesienia Zespołu Szkół nr 3 w Łańcucie do budynków Zespołu Szkół Technicznych w Łańcucie.

4) Zmian zasad zaopatrywania starostwa oraz jednostek organizacyjnych w media i inne materiały oraz usługi.

§ 2

 

Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Uchwała będzie dołączona do porządku obrad na sesji rady powiatu 29 czerwca br. Jej zasadniczy cel to doprowadzenie do sytuacji, w której to samorząd zaangażuje się finansowo w budowę nowego pawilonu, a tym samym zmniejszy się liczba udziałów, które trzeba odsprzedać zewnętrznemu inwestorowi. Intencją Komisji Zdrowia jest zwiększenie wpływu powiatowego samorządu na świadczenie usług medycznych w nowym pawilonie szpitala.

Jakub_Czarnota

Przygotowywana przez resort sprawiedliwości deregulacja zawodów, według ministra Jarosława Gowina, będzie dopalaczem, który pchnie polską gospodarkę na ścieżkę szybszego wzrostu. Jednak proponowane zmiany budzą zdecydowany sprzeciw niektórych grup społecznych. Czy w tej sprawie, korporacje zawodowe rzeczywiście kierują się troską o klienta? A może strachem przed utratą przywilejów?

 

 

W 2011r. Fundacja Republikańska opublikowała raport nt. prawnych ograniczeń w dostępie do zawodów. Konkluzja dokumentu, opartego m.in. na danych Komisji Europejskiej, była szokująca. Polska jest niekwestionowanym liderem w Unii Europejskiej pod względem liczby zawodów, do których przepisy utrudniają dostęp. Raport wskazał również na skutki tego stanu rzeczy, m.in. rozrost biurokracji i podniesienie kosztów funkcjonowania państwa, zawyżone ceny usług - i co może najważniejsze - wysokie bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży.

Tematem zainteresował się Jarosław Gowin. Jako poseł, a wcześniej senator, wielokrotnie podkreślał swoje zamiłowanie do wolności gospodarczej. Kilka miesięcy po objęciu teki ministra sprawiedliwości zaproponował uzdrowienie, opisanej przez fundację, sytuacji. Lekarstwem ma być eliminacja jak największej liczby licencji, egzaminów, certyfikatów oraz obowiązków stażowych, uprawniających do wykonywania zawodów. W większości przypadków ograniczeniami będą jedynie: obowiązek niekaralności i posiadania polisy od odpowiedzialności cywilnej. O tym, czy ktoś może, bądź nie, wykonywać zawód, mają decydować wyłącznie klienci, a nie korporacje czy urzędnicy.

Nic dziwnego, że propozycja wywołuje duże emocje i jeszcze większe nadzieje, szczególnie wśród młodych ludzi. W lutym br. w urzędach pracy na Podkarpaciu było zarejestrowanych 156 tys. osób, z czego blisko 25 proc. to osoby do 25roku życia. Bezrobotny z tytułem magistra, od kilku lat nikogo już nie dziwi. Entuzjazm dla reformy był wyczuwalny również w auli Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, gdzie kilka tygodni temu studenci spotkali się z ministrem Gowinem.

 

Deregulacja oznacza chaos

 

Czy rzeczywiście szerokie uchylenie drzwi do zawodów może stworzyć nawet 100 tys. nowych miejsc pracy? Według Zbigniewa Prawelskiego, prezesa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Pośredników Nieruchomości, deregulacja jego zawodu nie przełoży się na wzrost zatrudnienia, a jedynie zaszkodzi klientom. – Obecnie w naszym województwie licencje pośrednika ma ok. 400 osób, to jest dwa razy więcej niż jeszcze 3 lata temu. Więc nie jest prawdą, że my ograniczamy dostęp do zawodu - tłumaczy Prawelski i dodaje – Zmiany prawne doprowadzą do tego, że majątkiem klienta- często dorobkiem całego życia- będzie mogła obracać, np. osoba z podstawowym wykształceniem, bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego.

W podobnym tonie argumentuje Bogusław Chmielowski, prezes Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Rzeszowie, - Deregulacja zawodu taksówkarza spowoduje, że będą go mogli wykonywać ludzie całkowicie nieprzygotowani. Praktycznie każdy posiadacz prawa jazdy, będzie mógł wsiąść do samochodu i przewozić ludzi, beż żadnego przygotowania do zawodu, egzaminów z topografii miasta, czy znajomości przepisów porządkowych – przestrzega. W obozie przeciwników deregulacji znalazł się też Podkarpacki Samorząd Przewodników Turystycznych PTTK. Organizacja wystosowała pismo do ministra sprawiedliwości, w którym m.in. porównuje swój zawód do nauczyciela. W związku z czym: „wiedza powinna być weryfikowana poprzez egzaminy państwowe (…) osoba nie posiadająca uprawnień, stosownie do obecnie obowiązujących przepisów nie powinna wykonywać tego zawodu”.

 

Dobro własne czy klienta?

 

Sprawę zupełnie inaczej ocenia dr Tomasz Teluk z Instytutu Globalizacji. Na protestujących nie pozostawia suchej nitki. – To kompromitujące, by taksówkarz tłumaczył w mediach, że aby wozić ludzi trzeba mieć unikalne kompetencje. Gdy wiadomo, że pierwszym miejscem pracy emigranta np. w Nowym Yorku jest właśnie taksówka. Podobnie z przewodnikami. Beskidy znam jak własną kieszeń. Kiedy chciałem zdobyć uprawnienia przewodnika, to się okazało, że muszę zainwestować kilka tysięcy złotych w jakieś idiotyczne kursy i wziąć dwa tygodnie urlopu, żeby w nich uczestniczyć – komentuje.

Czy powinniśmy się bać uwolnienia zawodów? - Za obecny stan, wyższymi cenami i niższą konkurencją, płacą konsumenci. Deregulacja doprowadzi do pojawienia się większej liczby oferentów i spadku cen. Proponowane zmiany trzeba wspierać za wszelką cenę. Kwalifikacje niech ocenia rynek, a nie wąska grupa, zainteresowana ograniczeniem konkurencji. Jak produkt czy usługa będzie na słabym poziomie, to wyleci z rynku- przekonuje Teluk.

 

Kto za to zapłaci?

 

Zbigniew Prawelski przekonuje, że konkurencja wśród pośredników nieruchomości jest tak duża, a marże tak niskie, że rynek nie jest wstanie wchłonąć większej liczby pośredników. Czy aby na pewno? Prowizja waha się w przedziałach 1-3 proc. To oznacza, że za sprzedaż mieszkania o wartości 300 tys. zł, wynagrodzenie może wynieść nawet 9000 zł netto. Na tak łakomy kąsek, niejeden zechce się jeszcze skusić.

Z drugiej strony, w ubiegłym roku liberalizowano przepisy regulujące rynek taksówkarzy. Zniesiono limity koncesji. Wydawało się, że liczba taksówek, np. w Rzeszowie, gwałtownie wzrośnie. Tymczasem wykonujących ten zawód rzeczywiście przybyło… ale zaledwie kilkunastu.

Z pewnością na deregulacji stracą organizatorzy obowiązkowych kursów, szkoleń oraz egzaminatorzy. Stracą też państwowi urzędnicy żyjący z nadzoru nad reglamentowanymi obszarami. Właśnie te grupy mają wielki interes w tym, by nie dopuścić do zmian. Należycie wykonujący swą pracę i mający pozytywne opinie u klientów taksówkarz, przewodnik czy pośrednik w obrocie nieruchomościami, nie muszą się niczego obawiać. Dobrzy fachowcy zawsze będą w cenie.

 

STREFA Magazyn Biznesu, maj/2012

Sign in to follow this  
Followers 0