Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 03/01/2012 in all areas

  1. 2 points
    Rośnie niezadowolenie z systemu ubezpieczeń społecznych. Protestom przeciwko przymusowym składkom na ZUS nie towarzyszy huk petard, smród palonych opon czy wycie syren. Są one organizowane po cichu, za to skutecznie. A chętnych na przystąpienie do protestu przybywa. „Optymalizacja składek”, „Nie płać na ZUS” - w Internecie roi się od tego typu ofert. Informacje o legalnych sposobach wyrejestrowania się z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych rozchodzą się także pocztą pantoflową. Polscy przedsiębiorcy uczą się płacić minimalne składki na Litwie, Słowacji, w Czechach, a szczególnie w Wielkiej Brytanii. Robą to poprzez rejestrację firmy za granicą, bądź podjęcie tam takiej pracy, która nie przeszkadza w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polce. Pracownicy ZUS-u doskonale wiedzą o całym procederze, ponieważ codziennie otrzymują wnioski o wyrejestrowaniu się z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych. Jednak niewiele mogą zrobić. Polacy po prostu wykorzystują możliwości, jakie daje bycie członkiem Unii Europejskiej. ZUS, póki co, nie jest w stanie sprawdzić, czy np. rzeczywiście wykonują pracę za granicą. Nie sposób też ustalić, ilu dokładnie przedsiębiorców płaci składki za granicą, według dziennika „Rzeczpospolita” w samej Wielkiej Brytanii może to być ok. 20 tys. osób. W organizowaniu ucieczek z ZUS-u pomaga co najmniej kilkanaście podmiotów. One wskazują drogę ucieczki przed ZUS-em, prowadzi ona do rejestracji działalności gospodarczej za granicą. W sieci bez problemu znajdziemy pośrednika pomagającego przedsiębiorcom w tej operacji, a później prowadzeniu księgowości czy kontaktach z brytyjskim fiskusem. Nie trzeba znać języka angielskiego. KIERUNEK WIELKA BRYTANIA Oczywiście za opiekę trzeba słono płacić, ponadto nie wszystkie firmy mogą z niej korzystać. Dlatego znacznie więcej osób decyduje się na fikcyjny etat. Z faktu zatrudnienia w Wielkiej Brytanii przedsiębiorca nie dostanie ani pensa. Za to otrzymuje coś znacznie cenniejszego, czyli peyslipa. Jest to dokument potwierdzający wpłaty składki na brytyjskie ubezpieczenie oraz zaliczki na podatek. Całą obsługę formalno-prawną załatwia pośrednik, oczywiście nie za darmo. On też szuka pracy i adresu zamieszkania. Takie rozwiązanie nie wymaga wyrejestrowywania działalności gospodarczej w Polsce. Firma płaci podatki polskiemu fiskusowi na dotychczasowych zasadach. Podając się za osobą zainteresowaną „optymalizacją składek na ZUS”, nawiązaliśmy kontakt z pośrednikiem działającym m.in. na terenie Rzeszowa. – Pracę dostanie Pan w ciągu kilku dni, musi Pan polecieć na jeden dzień do Londynu, tam domkniemy wszystkie formalności – słyszymy w słuchawce. – A co z leczeniem w Polsce? – dopytuję. – Bez obaw, będzie miał Pan pełne ubezpieczenie zdrowotne, tak jak do tej pory – zapewnia pośrednik. Albion jest „ziemią obiecaną” polskich przedsiębiorców, nie tylko ze względu na kolosalne różnice w wysokości składek ubezpieczeniowych. Rejestracja firmy w najpopularniejszej na Wyspach Brytyjskich formie, czyli spółki LTD (odpowiednik naszej z o.o.) jest niezwykle szybka i prosta, również dla obcokrajowców. System podatkowy jest przejrzysty, składają się na niego: podatek dochodowy od osób prawnych, podatek kapitałowy, VAT, podatek katastralny oraz podatek dochodowy od osób fizycznych. Kwota wolna od podatku wynosi blisko 6,5 tys. funtów, czyli ponad 30 tys. zł. W Polsce kwota dochodu wolnego od podatku to 3091 zł. W Wielkiej Brytanii wyższe są również progi, przy których zastosowanie mają wyższe stawki podatku. - W tym kraju jest dużo więcej wolności gospodarczej niż w Polsce czy innych państwach UE. Dzięki temu Polacy mają tam większą szansę na rozwój i dostatnie warunki życia – podkreśla Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. KRUCJATA SOWY Czy to są wystarczające powody, by rejestrować firmę w Wielkiej Brytanii bądź zastosować wariant z etatem? Co miesiąc trzeba opłacać składkę oraz prowizję dla pośrednika (200-400 zł). Może się okazać, że oszczędności nie będą zbyt duże. Do tego dochodzą obawy, że ZUS znajdzie sposób na zdemaskowanie fikcyjnie zatrudnionych, a to może nieść poważne finansowe konsekwencje. Dlatego wiele firm szuka innych sposobów na ucieczkę przed ZUS, np. przenosząc się do KRUS-u, rejestrując działalność na podstawioną osobę z rodziny. Wszystko po to, by nie płacić składek, których łączna roczna wysokość przekracza ponad dziesięć tysięcy złotych. Można też pójść na całość i podobnie jak Grzegorz Sowa odmówić płacenia składek na ZUS. Pan Sowa mieszka w Piotrkowie Trybunalskim i od 20 lat prowadzi własną firmę. Przymus ubezpieczeń społecznych krytykował od wielu lat, składki na ZUS nazywa „haraczem”, wytyka brak jasnych zasad przydzielania świadczeń i ich niewielką wysokość, nieproporcjonalną do wysokości składek. Kilka miesięcy temu zdecydował się na otwartą konfrontację z ZUS-em dokładnie, gdy dowiedział się, że na wskutek podniesienia wieku emerytalnego będzie zmuszony dłużej pracować na emeryturę. Poszedł do ZUS-u i oświadczył, że nie będzie płacił składek, twierdząc, że jest to niezgodne m.in. z art. 31 Konstytucji. Sprawa obecnie toczy się w sądzie. Grzegorz Sowa zapewnia, że jeśli polskie sądy odmówią mu racji, to sprawiedliwości będzie szukał w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. - Mam dość sytuacji, że ktoś będzie decydował za mnie, jak mam gospodarować własnymi pieniędzmi na własne potrzeby. Uważam, że sto razy lepiej zadbam o własną emeryturę czy zabezpieczę się na wypadek choroby lub kalectwa niż nieudolni urzędnicy. Stąd decyzja o rezygnacji z usług ZUS-u – tłumaczy Grzegorz Sowa. - Zresztą ta instytucja jest już na skraju bankructwa, jej zadłużenie w stosunku do społeczeństwa to kwota wyższa niż 2 bln zł. Szanse na wypłatę świadczeń za kilka lat już są iluzoryczne – dodaje. Przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego batalii nie prowadzi wyłącznie w sali sądowej. Jeździ po Polsce, spotyka się z ludźmi pracującymi na własny rachunek, przestrzega przed ZUS-em i propaguje ideę dobrowolnych ubezpieczeń. Czas pokaże, czy krucjata pana Sowy przyniesie efekt. Fakt, że polscy przedsiębiorcy uciekają przed rodzimym systemem ubezpieczeń, korzystając z dobrodziejstwa, jakim jest unijna zasada swobody przepływu ludzi, kapitału oraz towaru, nie może dziwić. Trudno pogodzić się z obowiązkiem oddawania ZUS-owi ponad 900 zł miesięcznie i to nawet jeśli firma jest na minusie. Ta sytuacja powinna być wyraźnym sygnałem dla rządzących, że coś z tym fantem trzeba zrobić. Każda ucieczka z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych podkopuje filary, na których ZUS stoi, a właściwie ledwo się trzyma. Co może zatem zmienić rząd? Jedna z opcji to obniżenie składek, co musiałoby iść w parze z daleko idącymi zmianami m.in. likwidacją przywilejów emerytalnych części grup społecznych (np. górnicy i służby mundurowe). Drugi wariant to znalezienie sposobu na powstrzymanie uciekinierów i wyłapanie tych, którzy zdecydowali się na ten krok. Problem w tym, że takie rozwiązanie byłoby zabijaniem kur przynoszących polskiej gospodarce złote jaja. artykuł opublikowany w „STREFA Magazyn Biznesu” październik/2012
  2. 2 points
    Jedna rzecz mi się jednak w tych planach zdecydowanie nie podoba, a mianowicie to, że pomijanie wkładu ND w restytucję Państwa ma się niestety nadal dobrze! Zaś w temacie pookupacyjnych pomników wstawka muzyczna: PS: No a "żywa lekcja historii" w tym mieście... nawet jak się coś w temacie ruszy to będzie robione jak najciszej..
  3. 2 points
    Witam bardzo serdecznie Wszystkich internautów i nową "blogowiczkę". Na dzisiejszej sesji zostały przekazane środki na dokumentację dot. modernizacji sali widowiskowej wraz z zapleczem scenicznym w MDK -Centrum. Mam nadzieję, że zostaną podjęte szybkie działania i zadanie zostanie wreszcie realizowane. Pragnę przypomnieć, że w tym roku przypada ... uwaga ...40.lecie MDK!!! do tej pory nic nie było robione z salą widowiskową i ze sceną, żadnego malowania, wymiany oświetlenia, po prostu nic. W tamtym roku udało mi się odnowić parkiet, uszyć częściowo pokrowce na siedzenia, wymienić linoleum na scenie i niestety tyle :-(, a plany były wielkie, oj wielkie. Potwierdzam słowa Pani radnej i cieszę się, że są jeszcze osoby które myślą o ludziach pracujących w MDK i o samym budynku, a stan jest fatalny. Rolą dyrektora jest zabieganie o środki finansowe . Odnoszę takie wrażenie, że te moje zabiegi po malutku przynoszą efekt. Pozdrawiam serdecznie.
  4. 2 points
    Do Pana pi0trek Może się Pan nie zorientował (a wypadałoby), ale w mieście Łańcucie nie rządzi i o ile mi wiadomo nigdy nie rządziła jak to Pan ładnie napisał "pisowska ekipa"!!! Wręcz przeciwnie mamy Burmistrza z PO, a więc z partii rządzącej w kraju, co więcej Burmistrz ma większość w Radzie Miasta więc raczej wszystko powinno być dobrze, "góra" powinna tutejszej władzy sprzyjać, a mieszkańcy powinni być zadowoleni (Pan chyba nie jest?). Dlaczego tak się nie dzieje? Na to pytanie niech Pan sobie sam odpowie. Zgadzam się z Panem co do całkowitego braku zainteresowania przebudową DK 4, bo choć podczas ostatnich wyborów do Sejmu na konferencji w Łańcucie władza PO zarzekała się, iż już prawie wbija łopatę do przebudowy, skońćzyło się tylko na żenującej obietnicy. Zgadzam się z Panem co do calkowitej bezsensowności budowy filii MDK na Podzwierzyńcu!!! Jest to obiekt budowany w całości z budżetu miasta i z kredytów, Burmistrz nie pozyskał na niego ani jednej złotówki z funduszy UE czy ze środków budżetu państwa (a przecież chyba powinien bo jest z ekipy rządzącej według Pana toku myślenia). Zdradzę też Panu, że "pisowska" część Rady Miasta solidarnie głosowała przeciw tej budowie i za przekazaniem tych pieniędzy na remont MDK prz ul. Kościuszki, ale niestety jest nas za mało i jedyna słuszna koncepcja zwyciężyła! Mało tego, Burmistrz zabawił się w dewelopera i właśnie planuje sprzedać część tego nowego budynku fiili MDK na Podzwierzyńcu, bo budynek okazuje się "za duży" na potrzeby miasta. To jest dopiero fajna sprawa!!! Panie pi0trek Choć nie zgadzam się z Pana diagnozą, iż wszelkie zło to "pisowska ekipa" (bo jej po prostu nie ma), to rozumiem Pana argumenty dotyczące wiekich zaniedbań w Łańcucie i się z nimi zgadzam. Mieszkańcy faktycznie powinni odsunąć tą ekipę od władzy!!! Dyskusja z Panem jest orzeźwiająca. Pozdrawiam
  5. 2 points
    Gratuluję bardzo Panu Rafałowi Wilkowi zwycięstwa w plebiscycie. Dziękuję bardzo Wszystkim, którzy oddali na mnie głos. Gratuluję administratorom strony za wspaniały pomysł.
  6. 2 points
    hungary- moi rodzice prowadza firmę w Łańcucie od kilkunastu lat i nie zarabiają 100 tys zł kiedyś zatrudniali pracowników dzisiaj ich nie stać na to tyrają po 10-12 godzin ale tak źle jak jest teraz jeszcze nie było od początku istnienia firmy ! I skoro mówi się o podniesieniu podatków dla wszystkich bo kryzys a sfera budzetowa wypłaca sobie olbrzymie nagrody gdzie wszyscy zaciskają pasa to coś jest nie hallo ?? Za co te nagrody za to że jest kryzys i wszyscy maja gorzej?? Ja wiem na jakiej zasadzie to działa jest przeznaczona pula na nagrody , żeby ona nie wróciła do budżetu to trzeba ja wykorzystać, i daje się wszystkim za nic ,wiem bo sam jestem mundurowym , i widzę jak są marnotrawione pieniądze tych co ciężko pracują . A żeby zobaczyć jak pracują urzędnicy wystarczy pójść do PUP i się samemu przekonać .plusik dla pana Jakuba już kolejny raz sprawy które są przemilczane wystawia na światło dzienne szkoda że odbija się to bez echa .
  7. 2 points
    Właściwie to, co najistotniejsze, zawarte zostało w ramce po prawej stronie, ale wypadałoby się przywitać - powiedzieć wszystkim dzień dobry i zachęcić do zaglądania tu jak najczęściej. Zatem witam wszystkich Czytelników, zarówno tych obecnych, jak i przyszłych. Rozgośćcie się i czujcie się jak u siebie. Blog ten ma przede wszystkim charakter informacyjny, ale także dyskusyjny, problemowy. Polszczyzna jako towarzyszka naszego życia podlega nieustannym zmianom i jednocześnie narażona jest na częste kaleczenie ze strony użytkowników. Chciałabym, aby ten blog był miejscem, w którym nieco uważniej przyjrzymy się językowi, którego każdy z nas na co dzień używa. Mam nadzieję, że wspólnie rozwiążemy niejeden problem czy uświadomimy sobie błędy, jakie popełniamy rozmawiając z mamą, pisząc e-maila do kolegi czy list do urzędu. Jeśli macie jakieś pomysły, problemy, zagadki językowe - po prostu piszcie i pytajcie. Pozdrawiam Was wiosennie Gabriela Blajer
  8. 2 points
    Gdy gaśnie pamięć ludzka - dalej mówią kamienie. K.S.Wyszyński pomnik nagrobny Joanny Swobody Zabytkowy cmentarz w Łańcucie założony ok. 1862 r. to swoiste archiwum i muzeum historii naszego miasta. Pomniki nagrobne pokryte inskrypcjami w języku polskim, czeskim, węgierskim i niemieckim mówią o losach ludzi tworzących niegdyś społeczność łańcucką. Obok grobów osób znanych i zasłużonych, artystów, urzędników - mogiły bezimienne, którym czas odebrał tożsamość. Z napisów nagrobnych wyczytamy nie tylko informacje o imieniu i nazwisku,dacie narodzin i śmierci, ale też o funkcjach, pełnionych urzędach i zasługach zmarłych. Pierwsze cmentarze łańcuckie związane były bezpośrednio z terenami przykościelnymi, dopiero w II poł. XVIII w. w czasach Stanisława i Izabelli Lubomirskich założony został "nowy" cmentarz przy dzisiejszej ulicy Mickiewicza (ostatecznie zamknięty na początku XX w.). Wynikało to z dekretu Józefa II Habsburga nakazującego wytyczanie nowych terenów do pochówku poza obrębem miast. Szybko jednak, bo już w połowie XIX w. zaistniała konieczność nowej lokacji cmentarza,w miejscu, w którym znajduje się on do dnia dzisiejszego.
  9. 2 points
    pi0trek Uczuć religijnych się nie wykorzystuje do nacisku politycznego , jeżeli masz argumenty bo droga dziurawa lub pieniądze publiczne są marnowane na głupie przedsięwzięcie jak najbardziej wylewaj swoje żale , ale że ktoś wierzy i organizuje pielgrzymkę dla ludzi którzy czuja potrzeba takiego przedsięwzięcia ,oraz integracji to nie graj na uczuciach tych osób , Chcą niech jadą nie chcą nie jada sprawa indywidualna nikt nikogo nie zmusza .
  10. 2 points
    Dołączę jeszcze wczorajszy moment stawiania sygnalizacji świetlnej, uwieczniony przez fotoreportera Piotra Dubiela.
  11. 2 points
    Dzień Dobry! Przez przypadek zobaczyłem, że rozpoczęła sie dyskusja na temat byłego schroniska w I LO oraz dziennika elektronicznego. Tak się składa, że dość blisko jestem spraw organizacji turystyki w powiecie łańcuckim-zwłaszcza tej szkolnej i funkcjonowania tegoż schroniska w latach 2000-2007. Każde szkolne schronisko młodzieżowe jest subsydiowane pieniędzmi naszego oswiatowego ministerstwa podobnie jak szkoły. Otóż ilośc tych pieniędzy jest wyliczana specjalnym algorytmem, w którym pod uwagę bierze sie ilość udzielonych noclegów w roku poprzednim, ilość łóżek w danym roku, kategorię schroniska, wielkość obsługi. Ta subwencja wystarczała na wynagrodzenia dla kierownika schroniska i wychowawcy zatrudnionych w wymiarze 0,5 etatu. W szczytowym okresie działalności w latach 2000-2007 w łańcuckim schronisku udzielano ponad 200 noclegów w sezonie-pod koniec tego okresu ilość spadała do liczby poniżej 150. Przyczyn należy szukać w coraz wyższych wymaganiach turystów dotyczących noclegów (przede wszystkim pokoje dwuosobowe, których w I LO jest 1!, oraz jakość toalet i pryszniców), braku mozliwości wjazdu do centrum autobusu i najważniejsze-braku możliwości uruchomienia schroniska w miesiącach kwiecień-czerwiec, gdy jest najwiecej wycieczek szkolnych. Gdyby były warunki na schronisko całoroczne w Łańcucie, wówczas byłbym pierwszym, który postulowałby przeniesienie go z Rakszawy do naszego miasta, ale póki co na razie takich możliwości nie ma. Może w przyszłości, jeśli obiekty schroniska i szkoły w Rakszawie przejmie gmina i np. zlikwiduje schronisko, wróci temat całorocznego schoniska w Łańcucie. A należy zaznaczyć, że organizacja szkolnego scheroniska młodziezowego jest ustawowym zadaniem starostwa nie gminy. Biorąc pod uwagę, że kształcimy o połowę mniej dzieci i młodziezy niz w końcu lat dziewiećdziesiatych niewykorzystaną bazę sal szkolnych moznaby wykorzystać na całoroczne schronisko w Łańcucie. Upłynęło juz prawie 4 lata od przenosin do Rakszawy , a dalej szkolni touroperatorzy dzwonią w maju do I LO z pytaniami o mozliwość noclegu grup szkolnych w nieistniejącym schronisku. A my grzecznie wysyłamy do Rakszawy, gdzie pokoje są maksymalnie 4-osobowe, jest stołówka, prysznice na tej samej kondygnacji co miejsca do spania ( w I LO należało się udać do szatni w podziemiach by wziąć prysznic) oraz duży parking dla autokarów. Owszem , takiego klimatu jakie miało schronisko w I LO pozazdrościć mogą schroniska w całej Polsce. Wielokrotnie nagradzane, posiadało sporo pochwał wpisywanych do kroniki w kilkunastu językach. a wszystko to dzięki wieloletniej kierowniczce schroniska Pani E. Ptak. Ponieważ zaraz wybieram się do pracy, a odpowiedź na temat kosztów, zalet i wad elektronicznego dziennika zajęłaby mi pewnie z godzinę, Szanowny Panie pi0trku, proszę wybaczyć i cierpliwie poczekać do godzin wieczornych. Postaram się wyczerpująco ustosunkować sie do Pana pytania zadanemu Autorowi Bloga. Miłego dnia!
  12. 2 points
    SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA... Pewna niezbyt zamożna kobieta znalazła jajko. Niesłychanie szczęśliwa zawołała swego męża oraz dzieci i powiedziała: - Skończyły się wszystkie nasze zmartwienia. Popatrzcie: znalazłam jajko! Nie zjemy go, lecz zaniesiemy je do sąsiada, który ma kwokę. Kwoka wysiedzi nam kurczaka, który wyrośnie na dużą kurę. My oczywiście nie zjemy kury, lecz będziemy ją karmić, aby znosiła nam wiele jaj, z których będziemy mieli wiele innych kur, a te zniosą nam dużo kolejnych jajek. W ten sposób będziemy mieli dużo kur i dużo jajek. Nie zjemy ani kur, ani jaj, lecz sprzedamy je i kupimy jałówkę. Wyhodujemy ją i będziemy mieli krowę. Krowa da nam cielęta, aż w końcu będziemy mieli spore stado. Sprzedamy je i kupimy kawałek ziemi, potem sprzedamy i kupimy; kupimy i sprzedamy… Mówiąc to z wielkim przejęciem kobieta żywo gestykulowała. Jajko wypadło jej z ręki i rozbiło się na ziemi. ***** Nasze rozmowy często przypominają gadaninę tej kobiety: „Zrobię…Powiem…Załatwię…”. Mijają dni i lata,a my nie robimy absolutnie nic z tego, co obiecywaliśmy.
  13. 2 points
    Czy nawiązano już współpracę z parafiami? Może jest to w planach. Bo wiecie, 10% zniżki na usługi kościelne (śluby, pogrzeby) piechota nie chodzi.
  14. 2 points
    Narodowe święto, jak każde inne (religijne, rodzinne etc.) powinno być wydarzeniem wyjątkowym. Tymczasem dla wielu Polaków początek tego miesiąca, może i pozostał w pamięci, ale co najwyżej ze względu na bardzo długi i przyjemny czas leniuchowania. Pompatyczny styl, nadęte miny, sztywność, szarość i nudne jak flaki z olejem mowy skutecznie zachęcają rodaków, by Święto 3 Maja spędzić z bliskimi na łonie przyrody, z dala od tzw. oficjalnych obchodów. Łańcut nie jest tu wyjątkiem. Gdyby nie delegacje kombatantów, pracowników samorządowych instytucji oraz kuszonych lepszą oceną z zachowania uczniów, pod pamiątkowymi tablicami przy Kościele Farnym świeciłoby pustką. A szkoda. W wielu krajach święta narodowe maja przede wszystkim charakter barwnych, rodzinnych festynów. Z odrobiną zazdrości można spoglądać na radosny sposób manifestowania dumy narodowej przez Amerykanów, Francuzów czy Irlandczyków, świętujących kolejno: Dzień Niepodległości, zdobycie Bastylii i Dzień Św. Patryka. Może właśnie taką radosną formę należałoby przybrać w naszym kraju? A jeśli nie wszędzie się uda, chociaż spróbować to zrobić na naszym lokalnym podwórku? Perspektywa wzięcia udziału w dużej plenerowej imprezie, na której może być patriotycznie i sympatycznie zarazem, gdzie wypoczynek zręcznie łączy się z historycznym przekazem, wydaje się być dużo bardziej zachęcająca, niż tzw. oficjalne obchody, na których obywatel ma poczucie, że przyszedł głównie po to, by wysłuchać co przedstawiciele władzy, w kwestii patriotyzmu, mają mu do powiedzenia.
  15. 2 points
    Wdzierający się do szkół demograficzny niż zbiera żniwa. Klasy pustoszeją, liczba uczniów maleje, dyrektorzy ograniczają liczbę etatów, w skrajnych przypadkach samorządy zamykają całe szkoły. Zgodnie z obowiązującymi w wielu placówkach regulaminami, wytycznymi organów prowadzących i ze zdrowym rozsądkiem, gdy kurczy się ilość godzin lekcyjnych propozycję zakończenia współpracy najpierw dostają nauczyciele, którzy nabyli prawo do emerytury. Tak właśnie problem chciała rozwiązać dyrekcja Zespołu Szkół nr 3 w Łańcucie, popularnie zwanego „ekonomikiem”. Mająca ponad 60 lat na karku nauczycielka, dostała propozycję ograniczenia zatrudnienia z pełnego do połowy etatu. Finansowy ubytek zrekompensowałaby jej, wypracowana przez kilkadziesiąt lat emerytura. Sprytna nauczycielka ze stoickim spokojem przyjęła wiadomość o planach wobec swojej osoby. Kilka dni później wprawiła w zdumienie dyrekcję oraz młodsze koleżanki. Do „ekonomika” wpłynęło pismo od związku zawodowego, że wytypowana do częściowego zwolnienia kobieta nie dość, że jest członkiem organizacji, to jeszcze pełni tam funkcję. Tak się składa, że polskie prawo daje szczególną ochronę osobom mającym stanowiska w związkowej machinie. Nie wiadomo ile gratulacji spłynęło na ręce energicznej emerytki, wszak awans w tak krótkim czasie to rzecz rzadko spotykana i świadcząca o niebywałych zasługach, a już na pewno o ogromnej chęci utrzymania się w szkole za wszelką cenę. Wiadomo za to, że zaskoczenie tym faktem było spore. Nikt wcześniej nie słyszał, żeby ta pani była prężnie działającym związkowcem. Za nabycie przez nauczycielkę statusu „świętej krowy”, zapłacą młodsi pedagodzy, którym jak widać brakło sprytu i życiowego doświadczenia. Zamiast robić karierę w związkach zawodowych i strać się o „pracowniczy immunitet”, naiwnie podnosili kwalifikacje sądząc, że da im to gwarancję zatrudnienia i zapewni spokojny byt rodzinom. Za kilka tygodni dyrekcja powinna wskazać na osobę(y) do zwolnienia. Młodsza załoga z niepokojem czeka na ostateczną decyzję. Sytuacja „ekonomika” nie jest odosobniona. Stanie się też przykładem dla innych nauczycieli. Informacja, że związkowe przywileje są cenniejsze niż zawodowe umiejętności, już rozchodzi się po łańcuckich szkołach.
  16. 1 point
    Dzisiaj, podobnie jak przed rokiem postanowiliśmy upamiętnić rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, które mimo klęski przyczyniło się do wewnętrznego umocnienia Polaków i stanowiło moment zwrotny w tworzeniu nowoczesnego narodu. Śnieg skrzył się i skrzypiał pod butami, kiedy odwiedzaliśmy groby powstańcze na łańcuckim cmentarzu. Tegoroczną rocznicę upamiętniliśmy dzięki zaangażowaniu dzieci ze Świetlicy Wzrastanie, które wspólnie z opiekunem przygotowały biało- czerwone wiązanki, składając je na mogiłach oraz zapalając symboliczne znicze. "Pamięć o powstaniu styczniowym to także pamięć o wymiarze człowieczeństwa".
  17. 1 point
    KOMUNIKAT z dnia 30 sierpnia 2013 r. w sprawie organizacji transportu publicznego na terenie powiatu łańcuckiego W związku z nagłą rezygnacją w dniu 26 sierpnia 2013 r. ze świadczenia lokalnych przewozów pasażerskich na terenie powiatu łańcuckiego przez dotychczasowego przewoźnika firmę Arriva Sp. z o.o., która to firma wcześniej przejęła firmę Veolia Transport Sp. z o.o. (poprzednio Connex Sp. z o.o., wcześniej PKS Łańcut), Starosta Łańcucki wydał w dniu 28 sierpnia 2013 r. zezwolenia dla przewoźników. I Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Sp. z o.o. w Leżajsku ul. Nad Stojadłem 1, 37-300 Leżajsk na następujące linie autobusowe: 1) Łańcut - Krzemienica - Zalesie (nr linii 1810010), 2) Łańcut - Dąbrówki - Rakszawa (nr linii 1810015), 3) Łańcut - Kosina - Rogóżno (nr linii 1810004), 4) Łańcut - Krzemienica - Medynia Głogowska (nr linii 1810014), 5) Łańcut - Rakszawa - Wydrze (nr linii 1810022), 6) Łańcut - Smolarzyny - Budy Łańcuckie (nr linii 1810020), 7) Łańcut - Wysoka - Sonina (nr linii 1810024), 8) Węgliska - Medynia Głogowska - Czarna - Wola Mała - Łańcut (nr linii1810012), 9) Łańcut - Wysoka - Albigowa (nr linii 1810026), 10) Łańcut - Głuchów - Kosina (nr linii 1810003), 11) Łańcut - Kraczkowa - Cierpisz (nr linii 1810027), 12) Łańcut - Rakszawa - Brzóza Stadnicka - Żołynia (nr linii 1810019), 13) Łańcut - Rakszawa - Zalesie - Łańcut (nr linii 1810011), 14) Łańcut - Smolarzyny - Żołynia (nr linii 1810023), 15) Łańcut - Żołynia - Brzóza Stadnicka - Wydrze (nr linii 1810021), 16) Wola Mała - Albigowa - Handzlówka (nr linii 1810008), 17) Łańcut - Albigowa - Handzlówka (nr linii 1810029), 18) Łańcut - Sonina - Wysoka - Łańcut (nr linii 1810002). Ponadto Starosta Łańcucki wydał zezwolenia dla następujących przedsiębiorców: II Prywatny Przewóz Osób Zdzisław Kwoszcz 37-111 Rakszawa 1437 na linię - Łańcut - Handzlówka (nr linii 1810031); III Transport-Turystyka RX-bus Firma Usługowa Robert Szubart 37-121 Husów 535 na linię - Łańcut - Husów - Tarnawka (nr linii 1810030). Zezwolenia wydawane przez Starostę obejmują trasy dotychczas wykonywanych kursów przez Veolię Transport i będą wykonywane przez ww. przewoźników od 1 września 2013 r. Informuję, że kasa biletowa zostanie uruchomiona na Dworcu Autobusowym w Łańcucie przy ul. Sikorskiego 2 od dnia 31 sierpnia 2013 r. (sobota) od godz. 7:00 do 15:00. W dni robocze kasa będzie czynna w godzinach od 7:00 do 18:00. Ponadto będzie istniała możliwość zakupu biletów na linie autobusowe obejmujące teren powiatu łańcuckiego w kasie Dworca Autobusowego w Leżajsku ul. Mickiewicza 62 w dni robocze w godzinach od 6:00 do 17:00. Informuję, że szesnastu zwalnianych przez firmę Arriva Sp. z o.o., pracowników będzie zatrudnionych w PKS Sp. z o.o. w Leżajsku oraz będą możliwe następne przyjęcia. Po wydaniu zezwoleń przez Marszałka Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie dla PKS Sp. z o.o. w Leżajsku, o które wystąpi on w dniu 2 września br., zostaną niezwłocznie uruchomione kursy autobusowe na pozostałych liniach, obsługiwanych dotychczas przez Veolię Transport. STAROSTA ŁAŃCUCKI Adam KRZYSZTOŃ
  18. 1 point
    Szanowni Państowo, Powstała kolejna idea i społeczny zamysł przebudowy pominka na plantach przy ul. Rynek w Łańcucie. Może tym razem zamiar się powiedzie (oby!!!). Historia pomnika na plantach jest pewnie wszystkim znana. Przypomnę tylko, iż wzniesiony został on jako symbol Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej i Żołnierzom Ludowego Wojska Polskiego, a także funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa oraz Milicji Obywatelskiej w dniu 6 listopada 1969 r. Przez wiele lat pomnik wzbudzał kontrowesje, zarówno wśród mieszkańców, jak i wśród organizacji kombatanckich, historyków czy osób pielegnujących tradycje 10 Pułku Strzelców Konnych, tak bardzo związanego z Łańcutem. Pomimo tych kontrowersji aż do 2010 roku nic się z pomnikiem nie działo. Wówczas ustalono (po wielu dyskusjach społecznych i z różnymi organizacjami), iż Pomnik Wdzięczności znajdzie swoje miejsce na cmentarza Żołnierzy Armii Radzieckiej, a na Rynku stanie pomnik łączący ze sobą elementy Godła Polskiego i znaku niepodległości w postaci głowy Marszałka Józefa Piłsudskiego. Koncepcja zakładała również przeniesienie na planty w całości Pomnika Pamięci Narodowej, który był zlokalizowany przed budynkiem Sokoła. Koncepcja zyskała aprobatę Rady Miasta poprzedniej kadencji, która na XXXVII Sesji w dniu 17 lutego 2010 roku, 14 głosami za przy 1 wstrzymującym pozytywnie ją zaopiniowała (błąd polegał na tym, iż nie wyrażono tego w uchwale, ale pewnie nikt nie spodziewał się, iż Burmistrz może sobie uzgodnienia w dowolny sposób zmieniać). I rozpoczęła się przebudowa pomnika, a przynajmniej taka jest wersja Burmistrza, bo dla wielu osób oraz różnych środowisk Łańcuta, to co zostało zrobione jest powodem raczej wstydu i zażenowania!!! Pomimo wielokrotnych uzgodnień, publicznych deklaracji i sprzeciwu środowisk kombatanckich, Koła 10 PSK, mieszkańców, historyków i radnych, Burmistrz Miasta Łańcuta przeprowadził w sierpniu 2010 roku zmianę wizerunku pomnika na plantach w zupełnie innym kierunku niż ustalano (w sobie tylko wiadomym). Monument, na którym widnieje m.in. sylwetka radzieckiego żołnierza pozostał, a na jego szczycie umieszczono orła w koronie i duży numer 10., który ma nawiązywać do 10. Pułku Strzelców Konnych i to pomimo wielokrotnych i wyraźnych sprzeciwów tego środowiska. Całej pikanteri sprawie dodał jeszcze moment odsłoniecia pomnika!!! W atmosferze społecznych kontrowersji i niedomówień Burmistrz dokonał odsłonięcia pomnika w dniu 17 września 2010 r. w rocznicę napaści Sowietów na Polskę (!!!). I zaczęły się kolejne problemy. Z "obecnym" pomnikiem (albo tym co ma być pomnikiem) nikt się nie utożsamia, w efekcie czego wszystkie uroczystości narodowe, państwowe, czy lokalne odbywają się w różnych miejscach miasta, z pominięciem tego pomnika (czy o to chodził Burmistrzowi przy przebudowie???). W dniu 1 sierpnia 2012 r. odbyła się Komisja Kultury Rady Miasta Łańcuta poświęcona dalszym losom pomnika na Plantach, na której obecni przedstawiciele środowisk kombatanckich, Koła 10. Pułku Strzelców Konnych, stowarzyszeń i organizacji społecznych z Łańcuta, opowiedzieli się jednoznacznie za przebudową Pomnika według ustalonego w styczniu 2010 roku projektu. Uczestnicy spotkania zobowiązali się do zawiązania Społecznego Komitetu Przebudowy Pomnika, który będzie pozyskiwał środki finansowe na przebudowę pomnika, by mogła odbyć się ona przy niewielkim obciążeniu budżetu Miasta Łańcuta. Jako grupa radnych złożylismy w listopadzie 2012 roku do Burmistrza projekt uchwały ws przebudowy pomnika na plantach do procedowania (przedstawiam ten projekt w załączeniu do wpisu), ale ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zdaniem Burmistrza nie mamy jako radni "legitymacji społecznej" do takiej inicjatywy (chociaż ustawa daje nam takie uprawnienia, Burmistrz nie!!!). Na szczęście jest Społeczny Komitet Przebudowy i może jemu uda się osiagnąć to, czego nam się nie udało. Może presja społeczna będzie bardziej skuteczna w rozmowach z Burmistrzem!
  19. 1 point
    Można prosić o informację ile i do jakich stowarzyszeń/organizacji powędrowało z budżetu powiatu?
  20. 1 point
    Panie Maćku, Nie tylko Pan ma takie wrażenie. Od wielu lat powielany jest schemat (nie wiem kto go zapoczątkował, ale podłoże tkwi w systematycznym braku pieniędzy), że samorządy dopłacają do inwestycji drogowych "nieswoich". Miasto (inne gminy też) do powiatu, do województwa, do GDDKiA, powiat tak samo! Udział tego dofinansowania jest różny 50/50, 75/25 (np chodniki), do projektów UE jeszcze inaczej. Wszyscy mają jeden podstawowy problem - brakuje pieniędzy!!! Nie wiem tylko jak długo da się to jeszcze ciągnąć, bo po kolei wszystkim samorządom brakuje pieniędzy i to na zadania własne (!). Z drugiej strony brak tego dofinansowania przez samorządy bardzo oddala wykonanie inwestycji (w przypadku dróg niezbędnych), albo powoduje że w ogóle ich nie ma (!!!) Minister Rostowski jest głuchy na skargi samorządów i systematycznie dofinasnowanie "obcina" w taki czy inny sposób (a to się zmienia sposób wydatkowania, to udział w podatkach, to dokłada zadań, itd). Ta sytuacja jest chora. Mam nadzieję, że "zaoszczędzone" na samorządach pieniądze nie idą na nagrody!!!
  21. 1 point
    Panie Mirku MDK przy ul. Kościuszki wymaga bardzo pilnego, ale i bardzo dużego remontu. Jak sam Dyrektor napisał powyżej od 40 lat w głównej części czyli w sali widowiskowej nic nie robiono!!! A i w innych częściach MDK nie jest lepiej! Aż strach pomyśleć, że w jakiejkolwiek instytucji publicznej, gdzie przebywa duża liczba osób, jest to w ogóle możliwe! Przecież są jakieś względy bezpieczeństwa, itd. Na dzisiejszej sesji przyjęta została m.in. uchwała o zmianach do uchwały budzetowej na 2013 r, w której wprowadzona została kwota 20 tys. zł na przeprojektowanie projektu przebudowy MDK (zacytowałam wyjaśnienie Burmistrza, którego udzielił nam na Komisji Gospodarki w dniu 22.03.2013). Poczekamy na efekty tych działań, ale mam poważne obawy skąd wezmą się pieniądze na remont. W tegorocznym budżecie Dyrektor takich pieniędzy nie ma (na remont w ogólne pieniędzy nie ma), w przyszłorocznym budżecie patrząc na skalę realizowanych przez miasto zadań oraz inwestycji, też pewnie te kwoty nie będą oszałamiające. Jeżeli nie zostaną pozyskane środki zewnętrzne dla MDK, to w żaden sposób nie udżwignie tego budżet miasta. Realizacja istniejącego projektu przebudowy MDK, według słów Burmistrza kosztować ma 14 mln zł!!! Mam nadzieję, że "przeprojektowanie projektu" te koszty obniży, ale pewnie nie będą to jakieś zawrotne kwoty, co oznacza iż w dalszym ciągu będzie problem ze znalezieniem tych pieniędzy. Panie Dyrektorze, witam na blogu Do Pani "mama" W ramach interpelacji na dzisiejszej sesji RM zadałam Burmistrzowi pytanie w sprawie utworzenia w filii MDK na Podzwierzyńcu ewentualnie w innym budynku żłobka, ale odpwiedź tak jak się spodziewałam była odmowna. Cytując Burmistrza "nie ma pieniędzy". Cytując dalej "oświata w mieście kosztuje bardzo dużo, ok. 49% budżetu (szkoły i przedszkola), a ustawa mówi, iż miasto może ale nie musi (!) dopłacać do żłobków", a zatem instytucja taka nie powstanie, chyba ze wskażemy komu zabrać środki.
  22. 1 point
    Panie pi0trek, Nie chciałabym zdominować dyskusji na forum sprawami politycznymi, bo pewno każde z nas zostanie w tej sprawie przy swoich poglądach, a są ciekawsze sprawy i tematy do dyskusji. Pozwolę sobie tylko na ostatnią dygresję w tym temacie. Uważam, iż barwy polityczne na szczeblu gminy/miasta nie powinny wpływać na sposób zarządzania, bo to sprawy lokalne, sprawy mieszkańców mają być na pierwszym miejscu. Sposób sprawowania władzy bardziej zależy od charakteru, umiejętności porozumiewania się czy charyzmy czlowieka, albo się to ma albo nie i barwy partyjne tego nie zmienią. (A tak na marginesie: o ile mi wiadomo parlamentarzyści z województwa podkarpackiego z koalicji rządzącej PO-PSL jakoś nie bardzo "służą" naszemu regionowi, wystarczy pooglądać drogi, chociażby naszą DK 4, autostradę, czy S19, wały powodziowe, zbiorniki retencyjne których nie ma, znikające zakłady pracy itd. To co? Obrazili się na wyborców? Na całe województwo? Nie umieją się dogadać z kolegami z rządu?). W przyszłym roku będą wybory samorządowe i do europarlamentu więc wszyscy niezadowoleni będą mogli wyrazić swoje poglądy. Wracając na nasze podwórko. Sprawa MDK przy ul. Kościuszki ciągnie się już wiele lat (o wiele dłużej niż ja jestem w Radzie Miasta). Trudno mi sobie wyobrazić z jakiego powodu jego remont czy przebudowa nie mogły doczekać się szczęśłiwego finału, choć w ostatnich latach było wiele środków UE, z których korzystało masę gmin i instytucji. W Łańcucie jakoś żaden projekt nie doczekał się realizacji ani o dziwo (!) nie pozyskał środków pozabudżetowych (podobno waruniki finansowania zawsze były dla nas niekorzystne). Co do budowy filii MDK na Podzwierzyńcu i to w całosći z budżetu Miasta, uważałam od początku że jest to nieporozumienie i żadne argumenty Burmistrza na przestrzeni lat nie przekonały mnie do zmiany zdania!!! Niestety początek inwestycji przypadł na poprzednią Radę Miasta, my pewne fakty zastaliśmy już w trakcie realizacji i będąc w mniejszości wielu spraw nie zmienimy. Na tym polega demokracja i arytmetyk, że decyduje większość. Na najbliższej sesji ma być procedowana uchwała w sprawie sprzedaży części nowego budynku filii MDK na Podzwierzyńcu, która na ostatnim posiedzeniu Komisji Gospodarki (22.03.2013) ku "zdziwieniu" Burmistrza nie wzbudziła powszechnego zachwytu u radnych. Zobaczymy co się będzie działo na sesji 26.03.2013. Na pewno jeszcze o tym napiszę. Pozdrawiam
  23. 1 point
    Trochę smieszny ten komentarz pi0trka, bo w ten sposób to można się bawić ciągle w ciuciubabkę Zmienia się władza w stolicy to w całym kraju ma się zmienić władza na zwolenników warszawy ? Dziwna polityka, wręcz "zbójecka". Z tego co widać nastroje społeczne są co raz gorsze więc obecna władza PO w kraju długi nie pociągnie Patrząc realnie to Pani Joanna napisała, że sprawa ciągnie się już do kilkudziesięciu lat, a jak wiadomo ekipy rządzące były różne. Nawet analizując czysto prywatnie układ sił w radzie miasta to nie jest on do końca taki "prawicowy" - ale to tylko moje prywatne zdanie. Więc czy radni mają tu coś do rzeczy ? Myślę, że nie wykorzystujemy po prostu wszystkich możliwości starając się o pieniądze na budowę nowej komendy. Czy miasto, powiat powinny współfinansować budowę ? Moim zdaniem nie. To są inwestycje krajowe. Jak widać przykładowo z schroniskiem. Nawet jak się dołożymy to i tak decyzje o likwidacji podejmuje minister sprawiedliwości i żadne protesty lokalnych mieszkańców, samorządowców nic nie dają.
  24. 1 point
    No i przyczyny "tajemniczej" rezygnacji zostały zdemaskowane. Dziś w "Super Nowościach" ukazał się artykuł "Były radny powiatu łańcuckiego skłamał w oświadczeniu lustracyjnym". - Sąd ustalił, że Tadeusz B. 17 lipca 1986 r. został tajnym współpracownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej - piszą SN Jak można być tak naiwnym sądząc, że te fakty uda się zataić przed mieszkańcami powiatu łańcuckiego? Szykuje się bardzo gorąca sesja rady
  25. 1 point
    On miał prawo zrezygnować, a my mamy prawo wiedzieć dlaczego. Był "naszym" pracownikiem, nie wypełnił kontraktu, niech się przed nami wytłumaczy. To nie jest piaskownica, że jak się zabawki znudzą to można iść do domu.
  26. 1 point
    W czasach Księżnej Izabeli Lubomirskiej, zakochani chcący się pobrać zobowiązani byli zasadzić dwa młode dęby. Według pamiętników dopiero wtedy mogli być przypuszczeni do Księżnej Marszałkowej, prosić o błogosławieństwo i zapomogę. Stąd powstała kępa dębiny, na łączce przy Zameczku i w Głuchowie naprzeciw folwarku.
  27. 1 point
    pi0trek, dziękujemy za uwagę. W kolejnej edycji planujemy już zorganizować podwójny plebiscyt na + i na - mijającego roku. Z pewnością wyciągniemy wnioski z pierwszej edycji i uwzględnimy je w drugiej edycji, która mamy nadzieję będzie bardziej widoczna w życiu Łańcuta
  28. 1 point
    Panie PiOtrek ostatecznym terminem uchwalania budżetów przez samorząd jest 31.03 do tego czasu wydatki opierają się na projekcie uchwały budżetowej, a ta była gotowa już w listopadzie 2012 r. Panie Neołafita Liczby, których Panu brakuje w moim wystąpieniu są znane radnym, a przynajmniej powinny być, bo z radnych ma dostęp do tych samych materiałów budżetowych. Więc bardziej niż o mówieniu o tym, co i tak każdy ma w dokumentach chodziło o wyciągnięcie wniosków i wyrażenie opinii, a te wiadomo, że są różne. Ale, skoro Pan pyta to proszę: - liczba zatrudnionych w starostwie w 2012 r. (w tym, stażyści i prac. interwencyjni) wynosiła 80 osób, w tym roku będzie to 81, srednie wynagrodzenie w zaleźności od stanowiska wynosi 1750 do 4400 zł brutto + nagrody, trzysnastki etc - liczba uczniów wg. stanu na 30.09.2012 r. to 2589, a średnia subwencja na ucznia to w przybliżeniu niecałe 6000 zł. (oczywiście ta suma jest zróżnicowna w zależności od rodzaju kierunków kształcenia i innych elementów) - budżet PZOPP to ok 600 tys. zł. Osobiście uważam, że zbędne jest istnienie tej placówki jako samodzielnego podmiotu (z własnym kierownictwem, administracją, księgowością). Sensowne by było, żeby zadania pozaszkolne (na które jest przyznawana subwencja) były prowadzone przy szkołach bądź w drodze porozumienia w innych instytucjach (np. MOSiR, MDK) czy stowarzyszeniach. Ucinamy wydatki na administację i pojawiają się dodatkowe środki na rozwój uczniowskich talentów i zaintersowań.
  29. 1 point
    Drodzy forumowicze, pragnę w imieniu własnym, Zarządu, Rady Powiatu Łańcuckiego oraz współpracowników podzielić się informacją czym zajmowaliśmy się w 2012 roku. Myślę, że warto zapoznać się z tym materiałem aby zrozumieć, że samorząd powiatu potrzebny jest dla rozwoju Ziemi Łańcuckiej i nikomu z zewnątrz bardziej na tym nie będzie zależało. Linki do prezentacji oraz szczegółowego podsumowania:
  30. 1 point
    Życzę wszystkim osobom odwiedzającym tę stronę Radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Pragnę również poinformować, że czynię starania aby przejąć majątek po byłym Schronisku dla Nieletnich 31 grudnia 2012 r. Serdecznie pozdrawiam życząc wszelkiego dobra w Nowym 2013 Roku!
  31. 1 point
    Te portale coś dla miasta lub powiatu zasponsorowały? Czy może łapkę posmarowały?
  32. 1 point
    Od jakiegoś czasu... od czasu, w którym nasze forum przyciąga szersze i szersze kręgi odbiorców, otrzymujemy jedną informację w różnych formach. Pytanie, prośba, groźba, insynuacja, obraza, malkontenctwo, ostracyzm, furia Informacja zaś jest prosta - dlaczego Goście (Użytkownik, który nie założył konta w systemie portalu lancut.org poprzez Portal lub Forum) nie mogą swobodnie komentować wpisów na Forum i na Portalu? Dlaczego? No dlaczego? Głównie z powodu przynajmniej trzech spośród wymienionych form przekazu owej informacji. Nie jest tak, że zalewa nas fala niecenzuralnego szumu i emocjonalnego błota. Przypadki są to raczej sporadyczne, jednak ich obecność na naszych łamach jest zdecydowanie wykluczona. Jak to pogodzić? Oto przykładowe trzy mejle, które do nas dotarły: Cieszymy się, że są osoby, które mają coś do powiedzenia, z którymi możemy pogadać na frontach wspólnych, ale też i tych przeciwnych. Gdybyśmy wszyscy pisali, jak to fajnie się zgadzamy, utonęlibyśmy w mieszaninie cukru i landrynek. Nie o to chodzi. Nie chodzi też o to, by bić pianę wulgaryzmami i sformułowaniami, które 'papier wszystkie przyjmie', ale za rzucenie ich komuś w twarz w realu grozi więzienie... a tu na NFM można sobie poużywać. Takie zachowania zbywamy stanowczym NIE. Od samego początku jesteśmy w tym konsekwentni i tego będziemy się trzymać. Może nie jest to modne i nie gwarantuje wykładniczych postępów oglądalności (poza tym mamy już w redakcji za dużo Bentleyów i pracowników przytrzymujących nasze diamentowe laptopy i drinki z palemką). Poza tym - licznik odwiedzin rośnie i tak. W naszej ocenie udało nam się połączyć atrakcyjność treści ze swobodą wyrażania własnych poglądów. Ale? Czy mamy ochotę na krok w przód? Szanując wnioski naszych Użytkowników - podjęliśmy decyzję o swoistym kraszteście, który przeprowadzony w warunkach kontrolnych (no, bo jednak nie na zasadzie nieskrępowanej erupcji wolności) wskaże nam potrzebną i funkcjonalną zarazem drogę wprowadzania treści na łamy naszej witryny. W czasie trwania kilku dni otwieramy podwoje dla Gości, którzy będą chcieli komentować nasze treści. Po tym czasie podejmiemy decyzję, czy: a ) każdy Gość będzie mógł w czasie rzeczywistym komentować treść lub b ) Gość będzie mógł komentować, ale jego treść musi przejść moderację lub c ) Goście nadal nie będą mogli komentować treści, konieczna będzie rejestracja. Trudno to przewidzieć, ale może wymyślimy jeszcze coś innego. Dlaczego warto być zarejestrowanym? Ponieważ dzięki darmowej i łatwej rejestracji możesz m.in.: - łatwy i przejrzysty dostęp do nowych treści - możliwość zakładania tematów i ankiet - ulepszona komunikacja z innymi Użytkownikami - Twój własny awatar i sygnatura - połączenia konta z popularnym Face Bookiem - kontrola nad własnymi wpisami, wygodne zarządzanie treścią - ulepszony kalendarz - wgrywanie i zarządzanie multimediami - system powiadomień. Aż trudno uwierzyć, że w tym świecie aż tyle rzeczy jest za darmo Zatem zapraszamy do aktywizacji skrytych lub nieśmiałych Gości do uwolnienia swojego słownego potencjału. Mamy nadzieję, że więcej osób zechce się zarejestrować. Jak zwykle - czekamy na pomysły, opinie i możliwie konstruktywną krytykę.
  33. 1 point
  34. 1 point
    XI Powiatowa Pielgrzymka Rowerowa z Łańcuta na Jasną Górę 29 lipca – 3 sierpnia 2012 r. Wyjeżdżamy jutro tj. w niedzielę 29 lipca 2012 r. po mszy św.o godz.. 8.00 w kościele pw. Św. Stanisława Biskupa w Łańcucie. Jedzie nas ok. 100 osób, w różnym wieku od 11 do 70 lat. Pokonamy około 360 km i nawiedzimy: Sanktuarium Przemienienia Pańskiego w Cmolasie, Sanktuarium Matki Bożej z Puszczy w Ostrowach Tuszowskich, Sanktuarium Jezusa Konającego w Pacanowie, Kolegiatę średniowieczną w Wiślicy, Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej w Pilicy, Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej w Żarkach oraz oczywiście Jasną Górę. Przed Królową Polski będziemy 2 sierpnia gdzie mszę św. odprawi ks. Waldemar Haręza z Krosna – nasz kapelan pielgrzymki. Ks. Waldemar poprowadzi również rekolekcje w drodze pod hasłem: „kościół naszym domem”. Zdjęcia z pielgrzymki będzie można oglądać na: www.powiat-lancut.com.pl
  35. 1 point
    Przepraszam ale mi to śmierdzi. SM ma działkę w centrum miasta, której utrzymanie ma w głębokim poważaniu. Za to powiat za grube miliony wyasfaltował działkę i pewnie jeszcze linie wymalował. Przygotował parking, z którego nie ma teraz nawet złamanego grosza a SM zgarnia pieniądze od kierowców. Niedopuszczalna byłaby sytuacja aby część drogi zrobić a część zostawić. Jeżeli jednak SM nie stać na współfinansowanie remontu to czy całego dochodu z parkingu nie powinna przekazywać powiatowi (jako zwrot udzielonej wcześniej pożyczki)?
  36. 1 point
    Świętoszek żarliwie modli się i mówi – Panie Boże, mój sąsiad ma taką dorodną krowę. – Chciałbyś mieć taką samą –pyta dobrotliwy Pan? – Nie. Chcę żeby mu ta krowa zdechła –odpowiedział. Tę anegdotę dedykują kilku osobom z Krzemienicy, które od paru tygodni próbują zdyskredytować radnego Wincentego Morycza w oczach mieszkańców wsi. Rozpowszechniają oni informacje, że Morycz przywłaszcza sobie nieswoje zasługi. Czym radny tak się im naraził? Otóż w czerwcu, proboszcz ogłosił w kościele, że rusza przebudowa drogi powiatowej, w związku z tym użytkowników czekają utrudnienia. Duchowny powiedział też, kto wygrał przetarg oraz na jakim odcinku będą prowadzone prace, na zakończenie dodał, że te informacje przysłał mu Wincenty Morycz. Pewnie ksiądz długo by się zastanowił, czy warto czytać tak niewinne ogłoszenie, gdyby wiedział, jaki niepokój w parafii to wywoła. Dla kilku tzw. „działaczy społecznych” ogłoszenie było, jak grom z jasnego nieba. Po pierwsze, dlatego, że w lokalnym środowisku było wiadome, że Morycz zdarł kilka par butów, chodząc do różnych instytucji za pieniędzmi na drogę. W związku z tym parę osób mocno trzymało kciuki za tym by wieś pieniędzy nie dostała. Po drugie, nazwisko radnego padło w kościele, co dla owych działaczy, określających się też mianem „prawdziwi patrioci” było wręcz bluźnierstwem. Za ten „incydent” oberwało się nawet proboszczowi, którego oskarżono o łakomstwo. Nazajutrz po feralnej mszy, we wsi zaczęto rozpowiadać, że ksiądz przeczytał ogłoszenie od radnego, ponieważ… chodzi do Morycza na obiady! Zamiast radości z inwestycji, w Krzemienicy rozpętało się piekiełko. Nie po raz pierwszy zresztą. Tak się dziwnie dzieje, że gdy tylko Wincenty Morycz załatwi coś dla miejscowego klubu sportowego, czy sołectwa to staje się obiektem perfidnych ataków ze strony „prawdziwych patriotów”. Coś chyba jest w tym starym porzekadle, że Polak Polakowi wilkiem. Felieton opublikowany na łamach lipcowego wyd. „Korespondenta Łańcuckiego”
  37. 1 point

    until

    przyjechał bym... ale nie mam na bilet do Szwecji, a tam właśnie jest ta droga E4
  38. 1 point
    Faktycznie, bardzo często okazje przechodzą nam koło nosa. Widzimy, myślimy, planujemy i nic. Przeważnie już ktoś inny nas ubiegł. Do tego też dochodzi drugi aspekt, bojaźń. Kolorowo wyglądają plany, założenia, ale często z życia wiemy nie wszystko wychodzi tak jak chcieliśmy. Drugim razem podchodzimy do następnej okazji z dozą ostrożności, przez to często znowu ją odpuszczamy.
  39. 1 point
    Panie Starosto. A może mógłby Pan tak delikatnie zasugerować innym radnym taką formę kontaktu? Zgadzam się że nie jest to łatwe, ale w obecnych czasach chyba konieczne. Panu burmistrzowi też mogłby Pan słówko szepnąć
  40. 1 point
    Podobno z daleka widać więcej, a zatem pozwolę sobie dodać parę słów do tej dyskusji z odległości ok. 850 km. od Łańcuta. ( może admini przyznają mi status gościa honorowego ) Do szczegółów trudno było by mi się odnieść gdyż nie znam ich na tyle, raczej do samego zjawiska dyskusji. Już samo to jest pozytywne, że przedstawiciele lokalnej władzy (niektórzy oczywiście) prowadzą tu swoje blogi i rozmawiają z społeczeństwem. To raczej rzadki przypadek. Zwykle władza zamyka się w swoich gabinetach i raczej przemawia do swojego środowiska niż rozmawia z nim. W Łańcucie widzę oznaki zmiany tych stereotypów, otwarcie się na zwykłego Kowalskiego czy Malinowskiego Tak samo zachowują się nasi duchowi przewodnicy-księżą. Oni również tylko przemawiają z ambony a bardzo mało rozmawiają z swoimi parafianami. Czy ktoś z Was spotkał na jakimkolwiek forum księdza biorącego udział w dyskusji, wyjaśniającego różne zawiłości związane z kościołem, z swoją parafią czy inne. Czy mają zakaz wypowiedzi w mediach ? Wręcz przeciwnie . Najwyższe władze kościoła zachęcają do medialnej aktywności. A jednak okazuje się że najwygodniej trwać w spokoju w zaciszy plebanii i mieć przysłowiowy "święty spokój" Występuje tu jakaś bariera, brak bliższego kontaktu Myślę że bezpośrednia rozmowa, dyskusja, to coś bardzo potrzebnego i pożytecznego w środowisku, w gminie w parafii w powiecie. Życie w cywilu, to nie życie w wojsku, gdzie pada rozkaz a nad rozkazem się nie dyskutuje. Kto służył w wojsku to z pewnością wie jak to wygląda
  41. 1 point
    POTĘGA MIŁOŚCI On był mężczyzną potężnym, o donośnym głosie i szorstkim sposobie bycia. Ona zaś – kobietą łagodną i delikatną. Pobrali się. On dbał, by jej niczego nie brakowało, a ona zajmowała się domem. Później dzieci dorosły, pozakładały własne rodziny i odeszły. Historia, jakich wiele. Lecz kiedy wszystkie dzieci były już urządzone, kobieta straciła swój zwykły uśmiech, stawała się coraz bardziej wątła i blada. Nie mogła już jeść i w krótkim czasie przestała podnosiś się z łóżka. Zmartwiony mąż umieścił ją w szpitalu. Tam u jej wezgłowia zbierali się lekarze i specjaliści. Żadnemu z nich nie udało się określić, na co zachorowała kobieta. Potrząsali tylko głowami. Ostatni z lekarzy poprosił na stronę męża i rzekł:- Ośmieliłbym się powiedzieć, że po prostu…pańska żona nie chce już dłużej żyć…Mężczyzna w milczeniu usiadł przy łóżku żony i ujął ją za rękę. Była to mała, drobna rączka, która zupełnie ginęła w potężnej dłoni mężczyzny. Potem rzekł zdecydowanie swym donośnym głosem: -Ty nie umrzesz! -Dlaczego? – zapytała kobieta, lekko wzdychając. -Bo ja Cię potrzebuję! -To, dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś? Od tej chwili stan zdrowia kobiety zaczął się szybko poprawiać. Dzisiaj czuje się doskonale. A lekarze i znani specjaliści nadal zadają sobie pytanie, jaka choroba ją dotknęła i cóż za wspaniałe lekarstwo uzdrowiło ją w tak krótkim czasie. ***** Nigdy nie czekaj jutra, by powiedzieć komuś, że go kochasz. Uczyń to dzisiaj. Nie myśl: Moja mama, moje dzieci, moja żona lub mąż doskonale o tym wiedzą. Być może. Ale czy nie byłoby Ci przyjemnie, słuchając tych słów skierowanych do Ciebie? Nie patrz na zegarek, chwyć za telefon: „To ja chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocham”. Uściśnij przyjaźnie dłoń bliskiej osoby i powiedz: „Potrzebuję Ciebie. Kocham Cię bardzo. Jesteś mi potrzebny człowieku. Dobrze, że jesteś”. Miłość to życie. Istnieje kraina umarłych i kraina żywych. Tym, co je różni, jest miłość.
  42. 1 point
    No przecież wie Pan doskonale, że nie o sugerowanie takiego morału można autora tego opowiadania podejrzewać. Nawiązując jednak do tego tematu, byłem pod wrażeniem kiedy widziałem w Holandii rodziny protestanckie modlące się przed i po posiłku nie tylko we własnych domach ale również w publicznych restauracjach. Myślę, że powstrzymywanie się od oceny innych ludzi może być również morałem tego opowiadania. Pozdrawiam!
  43. 1 point
    Bake, 3% to minimum jaki sprzedawca może dać, reszta zależy już tylko od dobrej woli sprzedawcy. Ja osobiście staram się robić zakupy w łańcucie, bo jeżeli ja zrobię zakupy u kogoś to najczęsciej ten ktoś zrobi zakupy u mnie taki handel wymienny. Co do karty według mnie pomysł spoko, nawet rabat 3% niektórych zadowoli a nie każdy ma czas szukać czegoś najtańszego i nie każdy ma interent . Jedną z zalet zakupów na miescu jest gwarancja na dany towar. Ja kupiłem w internecie zasilacz do oświetlenia całego sklepu i się spalił no i ? Trzeba go odesłać, całą procedura trwa 14 dni i mam 14 dni sprzedawać bez światła ? Nie, zakupiłem zasilacz w amperku i mam w d... zakupy w necie, spali się to wymienią na nowy. Jeszcze słowko o karcie trzeba wspierać łańcuckie sklepy a nie pchać kase Francuzom, Niemcom itp. O i to by było na tyle
  44. 1 point
    Już tłumaczę: Ja to zaimek, który ma dwie formy celownika, czyli mnie i mi. Forma mnie jest dłuższa i akcentowana, dlatego używa się jej na początku zdania. Forma krótsza, zwana też enklityczną, nie jest akcentowana. Poprawne są zatem takie opcje: Mnie się wydaje, że... lub Wydaje mi się, że... W wersji pierwszej zaimek występuje w nagłosie, czyli jest pierwszym wyrazem w zdaniu, dlatego należy używać formy dłuższej tego zamika w celowniku. Jeszcze inny przykład: Podoba mi się ten film. albo Mnie się ten film podoba. Błędne byłoby powiedzienie: Podoba mnie się ta książka. Pozdrawiam, G.
  45. 1 point
    Jak słyszymy coraz częściej w mediach, przed problemem likwidacji bądź reorganizacji szkół, stają nie tylko niewielkie bieszczadzkie miejscowości, ale także największe polskie miasta (Kraków, Poznań, czy Łódź, ze stolicą włącznie). Ten negatywny stan jest przede wszystkim konsekwencją niżu demograficznego, który niesie za sobą szereg negatywnych zjawisk, w tym m.in. pociąga zmniejszającą się z roku na rok liczbę uczniów w wielu szkołach. Niewątpliwie ważnym powodem wywierającym także wpływ na to, dlaczego samorządy decydują się na zamykanie szkół, są chore i pochodzące jeszcze z tamtego systemu, zapisy "Ustawy Karta Nauczyciela", które nie pozwalają samorządom prowadzić szkół w sposób bardziej oszczędny. Wymienione wyżej czynniki spowodowały, iż przed problemem przeprowadzenia gminnej reformy oświaty, stanął także samorząd gminy Białobrzegi, której jestem mieszkańcem. Z jakiego powodu? W ciągu ostatnich 10 lat ze wszystkich szkół prowadzonych przez gminę, ubyło 241 uczniów, (zmniejszyła się zatem wysokość środków finansowych z subwencji, która przekazywana jest wraz za każdym uczniem), przybyło natomiast 4 nauczycieli, których oczywiście trzeba opłacić. W konsekwencji takiego stanu, gmina tylko w roku bieżącym zmuszona jest z własnych środków dołożyć do oświaty którą prowadzi, ponad 0,5 mln zł, których to pieniędzy zabraknie z subwencji oświatowej przekazywanej z budżetu państwa. Dlatego też lokalne władze, w trosce o całość finansów gminy oraz jej rozwój, przygotowały reformę szkolnictwa, która ma zakładać: likwidację szkoły podstawowej w Korniakowie Płd. oraz obniżenie poziomu nauczania w szkołach podstawowych w Korniakowie Płn. oraz Białobrzegach (lewa strona). Dodam tylko, że uczniowie z tych w/w, reformowanych szkół mają być bezpłatnie dowożeni do pozostałych szkół znajdujących się na terenie gminy. Wgłębiając się w problem oraz patrząc przez pryzmat wyłącznie czynników ekonomicznych, nie sposób zauważyć iż jest to próba działania w pełni uzasadniona. Natomiast biorąc pod uwagę i kierując się wyłącznie czynnikami społecznymi (moralnymi) przedstawiona reforma jest przez wielu odbierana nie tylko jako wielce kontrowersyjna, ale wręcz jako złowroga. Popatrzmy: Z jednej strony w wyniku przeprowadzenia wspomnianej reformy szkolnictwa, gmina ma niebagatelną kwotę ponad 0,5 mln oszczędności, które może przeznaczyć na materialne inwestycje typu: budowę nowych chodników, czy remonty dróg, o których przeprowadzenie mieszkańcy gminy często się upominają. Z drugiej jednak strony mamy te nasze niewielkie szkoły, często z kilkoma uczniami w klasie. Szkoły które oprócz tego, że jak każdy budynek są „zwykłym budynkiem, który ma mury”, to dla wielu mają one w sobie także „coś takiego duchowego”. I właśnie to niewidzialne i nie dające się materialne określić „coś”, sprawia że dla wielu ludzi pomysł czy wiadomość o tym że szkoła w ich miejscowości ma zostać zlikwidowana, jest po prostu nie do przyjęcia. Dlatego mając na uwadze powyższe, nie można jednoznacznie stwierdzić, że w tym „szkolnym konflikcie”, który miał miejsce, racje jednej ze stron były całkowicie słuszne, a drugiej całkowicie bezzasadne. Należy jednak podkreślić i każdy powinien zdawać sobie sprawę z tego, iż niewątpliwie istnieje taki poziom pewnych mierników (np. dalszy spadek liczby uczniów w klasach do 4 lub 5 dzieci, czy zwiększenie kosztów utrzymania istniejącej struktury oświaty w gminie o kolejne 0,5 mln), które sprawią że czara goryczy w końcu się przeleje i reformę szkolnictwa w gminie, trzeba jednak będzie w pewnej postaci przeprowadzić. Pytanie tylko: Jaki jest poziom tych mierników, który decyduje o tym, że utrzymywanie szkół w obecnej postaci, jest ciągle racjonalnym i uzasadnionym działaniem, a kiedy ta racjonalność przestanie obowiązywać? Niestety nie da się tego wskazać jednoznacznie, a każdy odpowiedź na to pytanie pewnie widzi inaczej - stąd też cały ten spór i niezgodności. Pocieszający w tym wszystkim jest jednak fakt, iż to my sami, mamy wpływ na poziom wielkości miernika, który decyduje o tym jaka liczba dzieci będzie chodziła do naszych szkół.
  46. 1 point
    wkładać można dildo, buty się zakłada
  47. 1 point
    Witam jedyną kobietę (jak na razie)na blogu. Pozdrawiam serdecznie. :-)
  48. 1 point
    A ja dziękuję Panu staroście za wydarzenie z przed, niemal półtora roku. Mianowicie za obecność Pana na promocji monografii Husowa. Tylu i tak znakomitych gości Husów od wielu lat nie gościł. To podniosło rangę tego wydarzenia. Docenili to sami husowianie swoją tak liczną obecnością. Znaczna odległość (mieszkam na Pomorzu) i nie przychylna pora roku, późna jesień, sprawiły iż osobiście nie byłem obecny na promocji, ale dzięki przyjaciołom z NFM. którzy nagrali to ważne dla husowian wydarzenie, obejrzałem je wielokrotnie. Moje słowo do autorów i zebranych na promocji gości odczytał w moim imieniu dr. Wijciech Blajer z UJ. w Krakowie W Husowie spędziłem moje pierwsze i najpiękniejsze 20 lat życia. Jestem zatem związany emocjonalnie i rodzinnie z Husowem. Mimo znacznej odległości, dzięki internetowym możliwościom bacznie obserwuję wszystkie wydarzenia które mają miejsce w moim Husowie. Ponieważ zdarza mi się niekiedy co nieco napisać, dedykuję dla Pana wiersz własnego autorstwa, oczywiście o.....Łańcucie TAKI JEST ŁAŃCUT Łańcut to miasto pełne uroku Wracam do niego niemal z łzą w oku Wiele mych wspomnień jest z nim związane Chwile radosne, niezapomniane Łańcut, to pałac fosą broniony Wspaniałym parkiem jest otoczony Ogród zimowy pod szklanym dachem Klomby różane które zapachem Sprawią że chętnie staniesz na chwilę By ich zapachem oddychać mile Kwitnące lipy z swym pszczelim rojem Cały park wabi ciszą, spokojem Są tu pamiątki dawnej świetności Rodu znanego, który tu gościł Dziś jest to miejsce Rodakom znane Licznie co roku wciąż odwiedzane Łańcut to miasto pięknych uliczek Których nazw różnych pewnie nie zliczę. Jest tutaj również kościół wspaniały Łańcucką Farą czasem nazwany Jest synagoga z swoją historią Surowa skromna, która przed wojną Była dla Żydów modlitwy domem I ocalała przed swym pogromem Jest storczykarnia, jest Dom Kultury Który zaprosił już w swoje mury Zespół z Husowa i nazwie "Trema" Równych mu w całym powiecie niema Z pozdrowieniem Józef Jeżowski
  49. 1 point
    Potwierdzam, droga Albigowa - Handzlówka będzie w tym roku przebudowana.
  50. 1 point
    Dokładnie! Mój wujek był radnym przez 30 lat społecznie, nie pobierał ŻADNEGO wynagrodzenia. I dało się, i zrobili dużo więcej niż dzisiejsze władze (prąd, gaz, woda, mosty itp itd)
×