Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 03/01/2012 in all areas

  1. 2 likes
    Jedna rzecz mi się jednak w tych planach zdecydowanie nie podoba, a mianowicie to, że pomijanie wkładu ND w restytucję Państwa ma się niestety nadal dobrze! Zaś w temacie pookupacyjnych pomników wstawka muzyczna: PS: No a "żywa lekcja historii" w tym mieście... nawet jak się coś w temacie ruszy to będzie robione jak najciszej..
  2. 2 likes
    Witam bardzo serdecznie Wszystkich internautów i nową "blogowiczkę". Na dzisiejszej sesji zostały przekazane środki na dokumentację dot. modernizacji sali widowiskowej wraz z zapleczem scenicznym w MDK -Centrum. Mam nadzieję, że zostaną podjęte szybkie działania i zadanie zostanie wreszcie realizowane. Pragnę przypomnieć, że w tym roku przypada ... uwaga ...40.lecie MDK!!! do tej pory nic nie było robione z salą widowiskową i ze sceną, żadnego malowania, wymiany oświetlenia, po prostu nic. W tamtym roku udało mi się odnowić parkiet, uszyć częściowo pokrowce na siedzenia, wymienić linoleum na scenie i niestety tyle :-(, a plany były wielkie, oj wielkie. Potwierdzam słowa Pani radnej i cieszę się, że są jeszcze osoby które myślą o ludziach pracujących w MDK i o samym budynku, a stan jest fatalny. Rolą dyrektora jest zabieganie o środki finansowe . Odnoszę takie wrażenie, że te moje zabiegi po malutku przynoszą efekt. Pozdrawiam serdecznie.
  3. 2 likes
    Do Pana pi0trek Może się Pan nie zorientował (a wypadałoby), ale w mieście Łańcucie nie rządzi i o ile mi wiadomo nigdy nie rządziła jak to Pan ładnie napisał "pisowska ekipa"!!! Wręcz przeciwnie mamy Burmistrza z PO, a więc z partii rządzącej w kraju, co więcej Burmistrz ma większość w Radzie Miasta więc raczej wszystko powinno być dobrze, "góra" powinna tutejszej władzy sprzyjać, a mieszkańcy powinni być zadowoleni (Pan chyba nie jest?). Dlaczego tak się nie dzieje? Na to pytanie niech Pan sobie sam odpowie. Zgadzam się z Panem co do całkowitego braku zainteresowania przebudową DK 4, bo choć podczas ostatnich wyborów do Sejmu na konferencji w Łańcucie władza PO zarzekała się, iż już prawie wbija łopatę do przebudowy, skońćzyło się tylko na żenującej obietnicy. Zgadzam się z Panem co do calkowitej bezsensowności budowy filii MDK na Podzwierzyńcu!!! Jest to obiekt budowany w całości z budżetu miasta i z kredytów, Burmistrz nie pozyskał na niego ani jednej złotówki z funduszy UE czy ze środków budżetu państwa (a przecież chyba powinien bo jest z ekipy rządzącej według Pana toku myślenia). Zdradzę też Panu, że "pisowska" część Rady Miasta solidarnie głosowała przeciw tej budowie i za przekazaniem tych pieniędzy na remont MDK prz ul. Kościuszki, ale niestety jest nas za mało i jedyna słuszna koncepcja zwyciężyła! Mało tego, Burmistrz zabawił się w dewelopera i właśnie planuje sprzedać część tego nowego budynku fiili MDK na Podzwierzyńcu, bo budynek okazuje się "za duży" na potrzeby miasta. To jest dopiero fajna sprawa!!! Panie pi0trek Choć nie zgadzam się z Pana diagnozą, iż wszelkie zło to "pisowska ekipa" (bo jej po prostu nie ma), to rozumiem Pana argumenty dotyczące wiekich zaniedbań w Łańcucie i się z nimi zgadzam. Mieszkańcy faktycznie powinni odsunąć tą ekipę od władzy!!! Dyskusja z Panem jest orzeźwiająca. Pozdrawiam
  4. 2 likes
    Gratuluję bardzo Panu Rafałowi Wilkowi zwycięstwa w plebiscycie. Dziękuję bardzo Wszystkim, którzy oddali na mnie głos. Gratuluję administratorom strony za wspaniały pomysł.
  5. 2 likes
    hungary- moi rodzice prowadza firmę w Łańcucie od kilkunastu lat i nie zarabiają 100 tys zł kiedyś zatrudniali pracowników dzisiaj ich nie stać na to tyrają po 10-12 godzin ale tak źle jak jest teraz jeszcze nie było od początku istnienia firmy ! I skoro mówi się o podniesieniu podatków dla wszystkich bo kryzys a sfera budzetowa wypłaca sobie olbrzymie nagrody gdzie wszyscy zaciskają pasa to coś jest nie hallo ?? Za co te nagrody za to że jest kryzys i wszyscy maja gorzej?? Ja wiem na jakiej zasadzie to działa jest przeznaczona pula na nagrody , żeby ona nie wróciła do budżetu to trzeba ja wykorzystać, i daje się wszystkim za nic ,wiem bo sam jestem mundurowym , i widzę jak są marnotrawione pieniądze tych co ciężko pracują . A żeby zobaczyć jak pracują urzędnicy wystarczy pójść do PUP i się samemu przekonać .plusik dla pana Jakuba już kolejny raz sprawy które są przemilczane wystawia na światło dzienne szkoda że odbija się to bez echa .
  6. 2 likes
    Rośnie niezadowolenie z systemu ubezpieczeń społecznych. Protestom przeciwko przymusowym składkom na ZUS nie towarzyszy huk petard, smród palonych opon czy wycie syren. Są one organizowane po cichu, za to skutecznie. A chętnych na przystąpienie do protestu przybywa. „Optymalizacja składek”, „Nie płać na ZUS” - w Internecie roi się od tego typu ofert. Informacje o legalnych sposobach wyrejestrowania się z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych rozchodzą się także pocztą pantoflową. Polscy przedsiębiorcy uczą się płacić minimalne składki na Litwie, Słowacji, w Czechach, a szczególnie w Wielkiej Brytanii. Robą to poprzez rejestrację firmy za granicą, bądź podjęcie tam takiej pracy, która nie przeszkadza w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polce. Pracownicy ZUS-u doskonale wiedzą o całym procederze, ponieważ codziennie otrzymują wnioski o wyrejestrowaniu się z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych. Jednak niewiele mogą zrobić. Polacy po prostu wykorzystują możliwości, jakie daje bycie członkiem Unii Europejskiej. ZUS, póki co, nie jest w stanie sprawdzić, czy np. rzeczywiście wykonują pracę za granicą. Nie sposób też ustalić, ilu dokładnie przedsiębiorców płaci składki za granicą, według dziennika „Rzeczpospolita” w samej Wielkiej Brytanii może to być ok. 20 tys. osób. W organizowaniu ucieczek z ZUS-u pomaga co najmniej kilkanaście podmiotów. One wskazują drogę ucieczki przed ZUS-em, prowadzi ona do rejestracji działalności gospodarczej za granicą. W sieci bez problemu znajdziemy pośrednika pomagającego przedsiębiorcom w tej operacji, a później prowadzeniu księgowości czy kontaktach z brytyjskim fiskusem. Nie trzeba znać języka angielskiego. KIERUNEK WIELKA BRYTANIA Oczywiście za opiekę trzeba słono płacić, ponadto nie wszystkie firmy mogą z niej korzystać. Dlatego znacznie więcej osób decyduje się na fikcyjny etat. Z faktu zatrudnienia w Wielkiej Brytanii przedsiębiorca nie dostanie ani pensa. Za to otrzymuje coś znacznie cenniejszego, czyli peyslipa. Jest to dokument potwierdzający wpłaty składki na brytyjskie ubezpieczenie oraz zaliczki na podatek. Całą obsługę formalno-prawną załatwia pośrednik, oczywiście nie za darmo. On też szuka pracy i adresu zamieszkania. Takie rozwiązanie nie wymaga wyrejestrowywania działalności gospodarczej w Polsce. Firma płaci podatki polskiemu fiskusowi na dotychczasowych zasadach. Podając się za osobą zainteresowaną „optymalizacją składek na ZUS”, nawiązaliśmy kontakt z pośrednikiem działającym m.in. na terenie Rzeszowa. – Pracę dostanie Pan w ciągu kilku dni, musi Pan polecieć na jeden dzień do Londynu, tam domkniemy wszystkie formalności – słyszymy w słuchawce. – A co z leczeniem w Polsce? – dopytuję. – Bez obaw, będzie miał Pan pełne ubezpieczenie zdrowotne, tak jak do tej pory – zapewnia pośrednik. Albion jest „ziemią obiecaną” polskich przedsiębiorców, nie tylko ze względu na kolosalne różnice w wysokości składek ubezpieczeniowych. Rejestracja firmy w najpopularniejszej na Wyspach Brytyjskich formie, czyli spółki LTD (odpowiednik naszej z o.o.) jest niezwykle szybka i prosta, również dla obcokrajowców. System podatkowy jest przejrzysty, składają się na niego: podatek dochodowy od osób prawnych, podatek kapitałowy, VAT, podatek katastralny oraz podatek dochodowy od osób fizycznych. Kwota wolna od podatku wynosi blisko 6,5 tys. funtów, czyli ponad 30 tys. zł. W Polsce kwota dochodu wolnego od podatku to 3091 zł. W Wielkiej Brytanii wyższe są również progi, przy których zastosowanie mają wyższe stawki podatku. - W tym kraju jest dużo więcej wolności gospodarczej niż w Polsce czy innych państwach UE. Dzięki temu Polacy mają tam większą szansę na rozwój i dostatnie warunki życia – podkreśla Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. KRUCJATA SOWY Czy to są wystarczające powody, by rejestrować firmę w Wielkiej Brytanii bądź zastosować wariant z etatem? Co miesiąc trzeba opłacać składkę oraz prowizję dla pośrednika (200-400 zł). Może się okazać, że oszczędności nie będą zbyt duże. Do tego dochodzą obawy, że ZUS znajdzie sposób na zdemaskowanie fikcyjnie zatrudnionych, a to może nieść poważne finansowe konsekwencje. Dlatego wiele firm szuka innych sposobów na ucieczkę przed ZUS, np. przenosząc się do KRUS-u, rejestrując działalność na podstawioną osobę z rodziny. Wszystko po to, by nie płacić składek, których łączna roczna wysokość przekracza ponad dziesięć tysięcy złotych. Można też pójść na całość i podobnie jak Grzegorz Sowa odmówić płacenia składek na ZUS. Pan Sowa mieszka w Piotrkowie Trybunalskim i od 20 lat prowadzi własną firmę. Przymus ubezpieczeń społecznych krytykował od wielu lat, składki na ZUS nazywa „haraczem”, wytyka brak jasnych zasad przydzielania świadczeń i ich niewielką wysokość, nieproporcjonalną do wysokości składek. Kilka miesięcy temu zdecydował się na otwartą konfrontację z ZUS-em dokładnie, gdy dowiedział się, że na wskutek podniesienia wieku emerytalnego będzie zmuszony dłużej pracować na emeryturę. Poszedł do ZUS-u i oświadczył, że nie będzie płacił składek, twierdząc, że jest to niezgodne m.in. z art. 31 Konstytucji. Sprawa obecnie toczy się w sądzie. Grzegorz Sowa zapewnia, że jeśli polskie sądy odmówią mu racji, to sprawiedliwości będzie szukał w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. - Mam dość sytuacji, że ktoś będzie decydował za mnie, jak mam gospodarować własnymi pieniędzmi na własne potrzeby. Uważam, że sto razy lepiej zadbam o własną emeryturę czy zabezpieczę się na wypadek choroby lub kalectwa niż nieudolni urzędnicy. Stąd decyzja o rezygnacji z usług ZUS-u – tłumaczy Grzegorz Sowa. - Zresztą ta instytucja jest już na skraju bankructwa, jej zadłużenie w stosunku do społeczeństwa to kwota wyższa niż 2 bln zł. Szanse na wypłatę świadczeń za kilka lat już są iluzoryczne – dodaje. Przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego batalii nie prowadzi wyłącznie w sali sądowej. Jeździ po Polsce, spotyka się z ludźmi pracującymi na własny rachunek, przestrzega przed ZUS-em i propaguje ideę dobrowolnych ubezpieczeń. Czas pokaże, czy krucjata pana Sowy przyniesie efekt. Fakt, że polscy przedsiębiorcy uciekają przed rodzimym systemem ubezpieczeń, korzystając z dobrodziejstwa, jakim jest unijna zasada swobody przepływu ludzi, kapitału oraz towaru, nie może dziwić. Trudno pogodzić się z obowiązkiem oddawania ZUS-owi ponad 900 zł miesięcznie i to nawet jeśli firma jest na minusie. Ta sytuacja powinna być wyraźnym sygnałem dla rządzących, że coś z tym fantem trzeba zrobić. Każda ucieczka z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych podkopuje filary, na których ZUS stoi, a właściwie ledwo się trzyma. Co może zatem zmienić rząd? Jedna z opcji to obniżenie składek, co musiałoby iść w parze z daleko idącymi zmianami m.in. likwidacją przywilejów emerytalnych części grup społecznych (np. górnicy i służby mundurowe). Drugi wariant to znalezienie sposobu na powstrzymanie uciekinierów i wyłapanie tych, którzy zdecydowali się na ten krok. Problem w tym, że takie rozwiązanie byłoby zabijaniem kur przynoszących polskiej gospodarce złote jaja. artykuł opublikowany w „STREFA Magazyn Biznesu” październik/2012
  7. 2 likes
    Właściwie to, co najistotniejsze, zawarte zostało w ramce po prawej stronie, ale wypadałoby się przywitać - powiedzieć wszystkim dzień dobry i zachęcić do zaglądania tu jak najczęściej. Zatem witam wszystkich Czytelników, zarówno tych obecnych, jak i przyszłych. Rozgośćcie się i czujcie się jak u siebie. Blog ten ma przede wszystkim charakter informacyjny, ale także dyskusyjny, problemowy. Polszczyzna jako towarzyszka naszego życia podlega nieustannym zmianom i jednocześnie narażona jest na częste kaleczenie ze strony użytkowników. Chciałabym, aby ten blog był miejscem, w którym nieco uważniej przyjrzymy się językowi, którego każdy z nas na co dzień używa. Mam nadzieję, że wspólnie rozwiążemy niejeden problem czy uświadomimy sobie błędy, jakie popełniamy rozmawiając z mamą, pisząc e-maila do kolegi czy list do urzędu. Jeśli macie jakieś pomysły, problemy, zagadki językowe - po prostu piszcie i pytajcie. Pozdrawiam Was wiosennie Gabriela Blajer
  8. 2 likes
    Gdy gaśnie pamięć ludzka - dalej mówią kamienie. K.S.Wyszyński pomnik nagrobny Joanny Swobody Zabytkowy cmentarz w Łańcucie założony ok. 1862 r. to swoiste archiwum i muzeum historii naszego miasta. Pomniki nagrobne pokryte inskrypcjami w języku polskim, czeskim, węgierskim i niemieckim mówią o losach ludzi tworzących niegdyś społeczność łańcucką. Obok grobów osób znanych i zasłużonych, artystów, urzędników - mogiły bezimienne, którym czas odebrał tożsamość. Z napisów nagrobnych wyczytamy nie tylko informacje o imieniu i nazwisku,dacie narodzin i śmierci, ale też o funkcjach, pełnionych urzędach i zasługach zmarłych. Pierwsze cmentarze łańcuckie związane były bezpośrednio z terenami przykościelnymi, dopiero w II poł. XVIII w. w czasach Stanisława i Izabelli Lubomirskich założony został "nowy" cmentarz przy dzisiejszej ulicy Mickiewicza (ostatecznie zamknięty na początku XX w.). Wynikało to z dekretu Józefa II Habsburga nakazującego wytyczanie nowych terenów do pochówku poza obrębem miast. Szybko jednak, bo już w połowie XIX w. zaistniała konieczność nowej lokacji cmentarza,w miejscu, w którym znajduje się on do dnia dzisiejszego.
  9. 2 likes
    pi0trek Uczuć religijnych się nie wykorzystuje do nacisku politycznego , jeżeli masz argumenty bo droga dziurawa lub pieniądze publiczne są marnowane na głupie przedsięwzięcie jak najbardziej wylewaj swoje żale , ale że ktoś wierzy i organizuje pielgrzymkę dla ludzi którzy czuja potrzeba takiego przedsięwzięcia ,oraz integracji to nie graj na uczuciach tych osób , Chcą niech jadą nie chcą nie jada sprawa indywidualna nikt nikogo nie zmusza .
  10. 2 likes
    Dołączę jeszcze wczorajszy moment stawiania sygnalizacji świetlnej, uwieczniony przez fotoreportera Piotra Dubiela.
  11. 2 likes
    Dzień Dobry! Przez przypadek zobaczyłem, że rozpoczęła sie dyskusja na temat byłego schroniska w I LO oraz dziennika elektronicznego. Tak się składa, że dość blisko jestem spraw organizacji turystyki w powiecie łańcuckim-zwłaszcza tej szkolnej i funkcjonowania tegoż schroniska w latach 2000-2007. Każde szkolne schronisko młodzieżowe jest subsydiowane pieniędzmi naszego oswiatowego ministerstwa podobnie jak szkoły. Otóż ilośc tych pieniędzy jest wyliczana specjalnym algorytmem, w którym pod uwagę bierze sie ilość udzielonych noclegów w roku poprzednim, ilość łóżek w danym roku, kategorię schroniska, wielkość obsługi. Ta subwencja wystarczała na wynagrodzenia dla kierownika schroniska i wychowawcy zatrudnionych w wymiarze 0,5 etatu. W szczytowym okresie działalności w latach 2000-2007 w łańcuckim schronisku udzielano ponad 200 noclegów w sezonie-pod koniec tego okresu ilość spadała do liczby poniżej 150. Przyczyn należy szukać w coraz wyższych wymaganiach turystów dotyczących noclegów (przede wszystkim pokoje dwuosobowe, których w I LO jest 1!, oraz jakość toalet i pryszniców), braku mozliwości wjazdu do centrum autobusu i najważniejsze-braku możliwości uruchomienia schroniska w miesiącach kwiecień-czerwiec, gdy jest najwiecej wycieczek szkolnych. Gdyby były warunki na schronisko całoroczne w Łańcucie, wówczas byłbym pierwszym, który postulowałby przeniesienie go z Rakszawy do naszego miasta, ale póki co na razie takich możliwości nie ma. Może w przyszłości, jeśli obiekty schroniska i szkoły w Rakszawie przejmie gmina i np. zlikwiduje schronisko, wróci temat całorocznego schoniska w Łańcucie. A należy zaznaczyć, że organizacja szkolnego scheroniska młodziezowego jest ustawowym zadaniem starostwa nie gminy. Biorąc pod uwagę, że kształcimy o połowę mniej dzieci i młodziezy niz w końcu lat dziewiećdziesiatych niewykorzystaną bazę sal szkolnych moznaby wykorzystać na całoroczne schronisko w Łańcucie. Upłynęło juz prawie 4 lata od przenosin do Rakszawy , a dalej szkolni touroperatorzy dzwonią w maju do I LO z pytaniami o mozliwość noclegu grup szkolnych w nieistniejącym schronisku. A my grzecznie wysyłamy do Rakszawy, gdzie pokoje są maksymalnie 4-osobowe, jest stołówka, prysznice na tej samej kondygnacji co miejsca do spania ( w I LO należało się udać do szatni w podziemiach by wziąć prysznic) oraz duży parking dla autokarów. Owszem , takiego klimatu jakie miało schronisko w I LO pozazdrościć mogą schroniska w całej Polsce. Wielokrotnie nagradzane, posiadało sporo pochwał wpisywanych do kroniki w kilkunastu językach. a wszystko to dzięki wieloletniej kierowniczce schroniska Pani E. Ptak. Ponieważ zaraz wybieram się do pracy, a odpowiedź na temat kosztów, zalet i wad elektronicznego dziennika zajęłaby mi pewnie z godzinę, Szanowny Panie pi0trku, proszę wybaczyć i cierpliwie poczekać do godzin wieczornych. Postaram się wyczerpująco ustosunkować sie do Pana pytania zadanemu Autorowi Bloga. Miłego dnia!
  12. 2 likes
    SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA... Pewna niezbyt zamożna kobieta znalazła jajko. Niesłychanie szczęśliwa zawołała swego męża oraz dzieci i powiedziała: - Skończyły się wszystkie nasze zmartwienia. Popatrzcie: znalazłam jajko! Nie zjemy go, lecz zaniesiemy je do sąsiada, który ma kwokę. Kwoka wysiedzi nam kurczaka, który wyrośnie na dużą kurę. My oczywiście nie zjemy kury, lecz będziemy ją karmić, aby znosiła nam wiele jaj, z których będziemy mieli wiele innych kur, a te zniosą nam dużo kolejnych jajek. W ten sposób będziemy mieli dużo kur i dużo jajek. Nie zjemy ani kur, ani jaj, lecz sprzedamy je i kupimy jałówkę. Wyhodujemy ją i będziemy mieli krowę. Krowa da nam cielęta, aż w końcu będziemy mieli spore stado. Sprzedamy je i kupimy kawałek ziemi, potem sprzedamy i kupimy; kupimy i sprzedamy… Mówiąc to z wielkim przejęciem kobieta żywo gestykulowała. Jajko wypadło jej z ręki i rozbiło się na ziemi. ***** Nasze rozmowy często przypominają gadaninę tej kobiety: „Zrobię…Powiem…Załatwię…”. Mijają dni i lata,a my nie robimy absolutnie nic z tego, co obiecywaliśmy.
  13. 2 likes
    Czy nawiązano już współpracę z parafiami? Może jest to w planach. Bo wiecie, 10% zniżki na usługi kościelne (śluby, pogrzeby) piechota nie chodzi.
  14. 2 likes
    Narodowe święto, jak każde inne (religijne, rodzinne etc.) powinno być wydarzeniem wyjątkowym. Tymczasem dla wielu Polaków początek tego miesiąca, może i pozostał w pamięci, ale co najwyżej ze względu na bardzo długi i przyjemny czas leniuchowania. Pompatyczny styl, nadęte miny, sztywność, szarość i nudne jak flaki z olejem mowy skutecznie zachęcają rodaków, by Święto 3 Maja spędzić z bliskimi na łonie przyrody, z dala od tzw. oficjalnych obchodów. Łańcut nie jest tu wyjątkiem. Gdyby nie delegacje kombatantów, pracowników samorządowych instytucji oraz kuszonych lepszą oceną z zachowania uczniów, pod pamiątkowymi tablicami przy Kościele Farnym świeciłoby pustką. A szkoda. W wielu krajach święta narodowe maja przede wszystkim charakter barwnych, rodzinnych festynów. Z odrobiną zazdrości można spoglądać na radosny sposób manifestowania dumy narodowej przez Amerykanów, Francuzów czy Irlandczyków, świętujących kolejno: Dzień Niepodległości, zdobycie Bastylii i Dzień Św. Patryka. Może właśnie taką radosną formę należałoby przybrać w naszym kraju? A jeśli nie wszędzie się uda, chociaż spróbować to zrobić na naszym lokalnym podwórku? Perspektywa wzięcia udziału w dużej plenerowej imprezie, na której może być patriotycznie i sympatycznie zarazem, gdzie wypoczynek zręcznie łączy się z historycznym przekazem, wydaje się być dużo bardziej zachęcająca, niż tzw. oficjalne obchody, na których obywatel ma poczucie, że przyszedł głównie po to, by wysłuchać co przedstawiciele władzy, w kwestii patriotyzmu, mają mu do powiedzenia.
  15. 2 likes
    Wdzierający się do szkół demograficzny niż zbiera żniwa. Klasy pustoszeją, liczba uczniów maleje, dyrektorzy ograniczają liczbę etatów, w skrajnych przypadkach samorządy zamykają całe szkoły. Zgodnie z obowiązującymi w wielu placówkach regulaminami, wytycznymi organów prowadzących i ze zdrowym rozsądkiem, gdy kurczy się ilość godzin lekcyjnych propozycję zakończenia współpracy najpierw dostają nauczyciele, którzy nabyli prawo do emerytury. Tak właśnie problem chciała rozwiązać dyrekcja Zespołu Szkół nr 3 w Łańcucie, popularnie zwanego „ekonomikiem”. Mająca ponad 60 lat na karku nauczycielka, dostała propozycję ograniczenia zatrudnienia z pełnego do połowy etatu. Finansowy ubytek zrekompensowałaby jej, wypracowana przez kilkadziesiąt lat emerytura. Sprytna nauczycielka ze stoickim spokojem przyjęła wiadomość o planach wobec swojej osoby. Kilka dni później wprawiła w zdumienie dyrekcję oraz młodsze koleżanki. Do „ekonomika” wpłynęło pismo od związku zawodowego, że wytypowana do częściowego zwolnienia kobieta nie dość, że jest członkiem organizacji, to jeszcze pełni tam funkcję. Tak się składa, że polskie prawo daje szczególną ochronę osobom mającym stanowiska w związkowej machinie. Nie wiadomo ile gratulacji spłynęło na ręce energicznej emerytki, wszak awans w tak krótkim czasie to rzecz rzadko spotykana i świadcząca o niebywałych zasługach, a już na pewno o ogromnej chęci utrzymania się w szkole za wszelką cenę. Wiadomo za to, że zaskoczenie tym faktem było spore. Nikt wcześniej nie słyszał, żeby ta pani była prężnie działającym związkowcem. Za nabycie przez nauczycielkę statusu „świętej krowy”, zapłacą młodsi pedagodzy, którym jak widać brakło sprytu i życiowego doświadczenia. Zamiast robić karierę w związkach zawodowych i strać się o „pracowniczy immunitet”, naiwnie podnosili kwalifikacje sądząc, że da im to gwarancję zatrudnienia i zapewni spokojny byt rodzinom. Za kilka tygodni dyrekcja powinna wskazać na osobę(y) do zwolnienia. Młodsza załoga z niepokojem czeka na ostateczną decyzję. Sytuacja „ekonomika” nie jest odosobniona. Stanie się też przykładem dla innych nauczycieli. Informacja, że związkowe przywileje są cenniejsze niż zawodowe umiejętności, już rozchodzi się po łańcuckich szkołach.
  16. 1 like
    Witam, Już za niedługo podam cały "rozkład jazdy" na Dni Miasta.
  17. 1 like
    KOMUNIKAT z dnia 30 sierpnia 2013 r. w sprawie organizacji transportu publicznego na terenie powiatu łańcuckiego W związku z nagłą rezygnacją w dniu 26 sierpnia 2013 r. ze świadczenia lokalnych przewozów pasażerskich na terenie powiatu łańcuckiego przez dotychczasowego przewoźnika firmę Arriva Sp. z o.o., która to firma wcześniej przejęła firmę Veolia Transport Sp. z o.o. (poprzednio Connex Sp. z o.o., wcześniej PKS Łańcut), Starosta Łańcucki wydał w dniu 28 sierpnia 2013 r. zezwolenia dla przewoźników. I Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Sp. z o.o. w Leżajsku ul. Nad Stojadłem 1, 37-300 Leżajsk na następujące linie autobusowe: 1) Łańcut - Krzemienica - Zalesie (nr linii 1810010), 2) Łańcut - Dąbrówki - Rakszawa (nr linii 1810015), 3) Łańcut - Kosina - Rogóżno (nr linii 1810004), 4) Łańcut - Krzemienica - Medynia Głogowska (nr linii 1810014), 5) Łańcut - Rakszawa - Wydrze (nr linii 1810022), 6) Łańcut - Smolarzyny - Budy Łańcuckie (nr linii 1810020), 7) Łańcut - Wysoka - Sonina (nr linii 1810024), 8) Węgliska - Medynia Głogowska - Czarna - Wola Mała - Łańcut (nr linii1810012), 9) Łańcut - Wysoka - Albigowa (nr linii 1810026), 10) Łańcut - Głuchów - Kosina (nr linii 1810003), 11) Łańcut - Kraczkowa - Cierpisz (nr linii 1810027), 12) Łańcut - Rakszawa - Brzóza Stadnicka - Żołynia (nr linii 1810019), 13) Łańcut - Rakszawa - Zalesie - Łańcut (nr linii 1810011), 14) Łańcut - Smolarzyny - Żołynia (nr linii 1810023), 15) Łańcut - Żołynia - Brzóza Stadnicka - Wydrze (nr linii 1810021), 16) Wola Mała - Albigowa - Handzlówka (nr linii 1810008), 17) Łańcut - Albigowa - Handzlówka (nr linii 1810029), 18) Łańcut - Sonina - Wysoka - Łańcut (nr linii 1810002). Ponadto Starosta Łańcucki wydał zezwolenia dla następujących przedsiębiorców: II Prywatny Przewóz Osób Zdzisław Kwoszcz 37-111 Rakszawa 1437 na linię - Łańcut - Handzlówka (nr linii 1810031); III Transport-Turystyka RX-bus Firma Usługowa Robert Szubart 37-121 Husów 535 na linię - Łańcut - Husów - Tarnawka (nr linii 1810030). Zezwolenia wydawane przez Starostę obejmują trasy dotychczas wykonywanych kursów przez Veolię Transport i będą wykonywane przez ww. przewoźników od 1 września 2013 r. Informuję, że kasa biletowa zostanie uruchomiona na Dworcu Autobusowym w Łańcucie przy ul. Sikorskiego 2 od dnia 31 sierpnia 2013 r. (sobota) od godz. 7:00 do 15:00. W dni robocze kasa będzie czynna w godzinach od 7:00 do 18:00. Ponadto będzie istniała możliwość zakupu biletów na linie autobusowe obejmujące teren powiatu łańcuckiego w kasie Dworca Autobusowego w Leżajsku ul. Mickiewicza 62 w dni robocze w godzinach od 6:00 do 17:00. Informuję, że szesnastu zwalnianych przez firmę Arriva Sp. z o.o., pracowników będzie zatrudnionych w PKS Sp. z o.o. w Leżajsku oraz będą możliwe następne przyjęcia. Po wydaniu zezwoleń przez Marszałka Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie dla PKS Sp. z o.o. w Leżajsku, o które wystąpi on w dniu 2 września br., zostaną niezwłocznie uruchomione kursy autobusowe na pozostałych liniach, obsługiwanych dotychczas przez Veolię Transport. STAROSTA ŁAŃCUCKI Adam KRZYSZTOŃ
  18. 1 like
    pismo Burmistrza ws drogi do podstrefy.pdfTemat tego wpisu został wywołany przez Pana o nicku Szczus Powstająca w Łańcucie podstrefa (na razie ciągle tylko potencjalna) to jedna z najbardziej potrzebnych i oczekiwanych inwestycji Miasta Łańcuta, która ma być szansą na przyciągnięcie inwestorów, powstanie zakładów pracy a co za tym idzie nowych i jakże potrzebnych (wręcz niezbędnych!!!) miejsc pracy. Z jakiegoś jednak powodu informacje Burmistrza w sprawie podstrefy są bardzo enigmatyczne i jest ich bardzo niewiele (a szkoda!). Radni również (mimo usilnych zabiegów i wielu pytań) w taką wiedzę wyposażeni niestety nie są. Na sesji XXIV RM odbytej w dniu 22 stycznia 2013 r. zadałam Burmistrzowie zapytanie: kiedy zostanie uruchomiona strefa ekonomiczna - czy jest zainteresowanie inwestowaniem na tych terenach i jakie istnieją tam możliwości inwestowania? Cytuję odpowiedź Burmistrza (Protokół XXIV/2013 str. 17): „jest duże zainteresowanie strefą ekonomiczną, w chwili obecnej jest 3 deklaracje od przedsiębiorców odnośnie inwestowania w tym rejonie, a dodatkowo wie, że wielu potencjalnych inwestorów ogląda te tereny, które są bardzo atrakcyjnie położone, przede wszystkim ze względu na dobry zjazd z autostrady”. Burmistrz poinformował, że władze miasta planują promować tereny inwestycyjne miasta Łańcuta nie tylko w województwie podkarpackim, ale i w całej Polsce - obecnie przygotowywana jest kampania w tym zakresie (do tej pory nigdzie nie widziałam tej kampanii). Na sesji XXV RM odbytej w dniu 26 lutego 2013 r. procedowana była m.in. uchwały w sprawie wyrażenia zgody na ustanowienie prawa użytkowania wieczystego nieruchomości położonych w Łańcucie przy ul. Podzwierzyniec (Uchwała Nr XXV/191/2013 RM - dotycząca podstrefy). Cytuję uzasadnienie Burmistrza do projektu tej uchwały: „Miasto Łańcut jest właścicielem terenów położonych przy ul. Podzwierzyniec składających się z 14 działek opisanych ww. projekcie uchwały. Obejmuje obszar o pow. 8.7853 ha. W marcu ubiegłego roku Rada Miasta wyrażała już wolę przystąpienia i włączenia tych nieruchomości do podstrefy SSE EURO-PARK MIELEC w Łańcucie poprzez podjęcie uchwały Nr XIV/113/2012 z dnia 22.03.2012 r. w sprawie wyrażenia zgody na włączenie nieruchomości położonych na terenie miasta Łańcuta do Specjalnej Strefy Ekonomicznej EURO-PARK MIELEC. W chwili obecnej miasto Łańcut oczekuje na wpisanie tego obszaru do SSE Euro-Park Mielec w Rozporządzeniu Rady Ministrów, które prawnie ureguluje status tych nieruchomości. Przewiduje się, że nastąpi to prawdopodobnie w miesiącu kwietniu 2013 r. W związku z wpływającymi licznymi ofertami inwestorów zainteresowanych tymi terenami, którzy chcieliby rozpocząć tam działalność gospodarczą, proponuje się oddanie tych terenów w użytkowanie wieczyste. Ta forma zbywania nieruchomości pozwoli na pełną kontrolę Miasta, co do sposobu zagospodarowania tych nieruchomości, rodzaju prowadzonej działalności na tym terenie, minimalnej ilości zatrudnionych osób oraz czasookres rozpoczęcia budowy, jak również czasookres jego zakończenia. Wobec powyższego podjęcie tej uchwały pozwoli na szybsze podjęcie dalszych procedur zbywania nieruchomości w drodze przetargu, których wartość zostanie określona przez rzeczoznawcę majątkowego, niezwłocznie po wejściu w życie rozporządzenie o wpisaniu do podstrefy ekonomicznej tego obszaru. W związku z powyższym przedkłada się projekt uchwały celem podjęcia przez Radę”. Na Komisji Gospodarki Miejskiej odbytej w dniu poprzedzającym sesję zapytałam o potencjalnych inwestorów w podstrefie, poprosiłam o podanie przedsiębiorców zainteresowanych uruchomieniem firm w podstrefie, ale nie uzyskałam informacji (!!!). Zainteresowanych podstrefą jest podobno 4 inwestorów (a przynajmniej było wówczas według słów Wiceburmistrza), bez żadnych konkretów. Do chwili obecnej Burmistrz nie przekazał radnym żadnej szerszej czy dodatkowej informacji na temat podstrefy, ale oczywiście będę pytać dalej (!!!!), bo to jedna z najważniejszych inwestycji dla mieszkańców.
  19. 1 like
    Szanowni Państowo, Powstała kolejna idea i społeczny zamysł przebudowy pominka na plantach przy ul. Rynek w Łańcucie. Może tym razem zamiar się powiedzie (oby!!!). Historia pomnika na plantach jest pewnie wszystkim znana. Przypomnę tylko, iż wzniesiony został on jako symbol Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej i Żołnierzom Ludowego Wojska Polskiego, a także funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa oraz Milicji Obywatelskiej w dniu 6 listopada 1969 r. Przez wiele lat pomnik wzbudzał kontrowesje, zarówno wśród mieszkańców, jak i wśród organizacji kombatanckich, historyków czy osób pielegnujących tradycje 10 Pułku Strzelców Konnych, tak bardzo związanego z Łańcutem. Pomimo tych kontrowersji aż do 2010 roku nic się z pomnikiem nie działo. Wówczas ustalono (po wielu dyskusjach społecznych i z różnymi organizacjami), iż Pomnik Wdzięczności znajdzie swoje miejsce na cmentarza Żołnierzy Armii Radzieckiej, a na Rynku stanie pomnik łączący ze sobą elementy Godła Polskiego i znaku niepodległości w postaci głowy Marszałka Józefa Piłsudskiego. Koncepcja zakładała również przeniesienie na planty w całości Pomnika Pamięci Narodowej, który był zlokalizowany przed budynkiem Sokoła. Koncepcja zyskała aprobatę Rady Miasta poprzedniej kadencji, która na XXXVII Sesji w dniu 17 lutego 2010 roku, 14 głosami za przy 1 wstrzymującym pozytywnie ją zaopiniowała (błąd polegał na tym, iż nie wyrażono tego w uchwale, ale pewnie nikt nie spodziewał się, iż Burmistrz może sobie uzgodnienia w dowolny sposób zmieniać). I rozpoczęła się przebudowa pomnika, a przynajmniej taka jest wersja Burmistrza, bo dla wielu osób oraz różnych środowisk Łańcuta, to co zostało zrobione jest powodem raczej wstydu i zażenowania!!! Pomimo wielokrotnych uzgodnień, publicznych deklaracji i sprzeciwu środowisk kombatanckich, Koła 10 PSK, mieszkańców, historyków i radnych, Burmistrz Miasta Łańcuta przeprowadził w sierpniu 2010 roku zmianę wizerunku pomnika na plantach w zupełnie innym kierunku niż ustalano (w sobie tylko wiadomym). Monument, na którym widnieje m.in. sylwetka radzieckiego żołnierza pozostał, a na jego szczycie umieszczono orła w koronie i duży numer 10., który ma nawiązywać do 10. Pułku Strzelców Konnych i to pomimo wielokrotnych i wyraźnych sprzeciwów tego środowiska. Całej pikanteri sprawie dodał jeszcze moment odsłoniecia pomnika!!! W atmosferze społecznych kontrowersji i niedomówień Burmistrz dokonał odsłonięcia pomnika w dniu 17 września 2010 r. w rocznicę napaści Sowietów na Polskę (!!!). I zaczęły się kolejne problemy. Z "obecnym" pomnikiem (albo tym co ma być pomnikiem) nikt się nie utożsamia, w efekcie czego wszystkie uroczystości narodowe, państwowe, czy lokalne odbywają się w różnych miejscach miasta, z pominięciem tego pomnika (czy o to chodził Burmistrzowi przy przebudowie???). W dniu 1 sierpnia 2012 r. odbyła się Komisja Kultury Rady Miasta Łańcuta poświęcona dalszym losom pomnika na Plantach, na której obecni przedstawiciele środowisk kombatanckich, Koła 10. Pułku Strzelców Konnych, stowarzyszeń i organizacji społecznych z Łańcuta, opowiedzieli się jednoznacznie za przebudową Pomnika według ustalonego w styczniu 2010 roku projektu. Uczestnicy spotkania zobowiązali się do zawiązania Społecznego Komitetu Przebudowy Pomnika, który będzie pozyskiwał środki finansowe na przebudowę pomnika, by mogła odbyć się ona przy niewielkim obciążeniu budżetu Miasta Łańcuta. Jako grupa radnych złożylismy w listopadzie 2012 roku do Burmistrza projekt uchwały ws przebudowy pomnika na plantach do procedowania (przedstawiam ten projekt w załączeniu do wpisu), ale ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zdaniem Burmistrza nie mamy jako radni "legitymacji społecznej" do takiej inicjatywy (chociaż ustawa daje nam takie uprawnienia, Burmistrz nie!!!). Na szczęście jest Społeczny Komitet Przebudowy i może jemu uda się osiagnąć to, czego nam się nie udało. Może presja społeczna będzie bardziej skuteczna w rozmowach z Burmistrzem!
  20. 1 like
    Można prosić o informację ile i do jakich stowarzyszeń/organizacji powędrowało z budżetu powiatu?
  21. 1 like
    1. Na jakiej podstawie zostały wyliczone wysokości opłat skoro nie jest znany jeszcze zwycięzca przetargu i nie wiadomo jaką kwotę zaoferuje? 2. Co się stanie (i jaka będzie podstawa prawna takiej decyzji) z nadwyżką pieniędzy jeżeli okaże się że za wywóz zwycięzca przetargu zaoferował znacznie niższą kwotę? 3. Skąd miasto weźmie (i jaka będzie podstawa prawna takiej decyzji) brakujące pieniądze jeżeli (co jest mało prawdopodobne) zwycięzca przetargu zaoferuje wyższą kwotę za wywóz niż ustalone stawki? 4. Gdzie jest interes pana G. w tym aby na każdym kroku kopać mieszkańców Łańcuta? Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.
  22. 1 like
    Panie Szczus, Panie pi0trek, Dziękuję za miłe słowa zachęty Od krytyki uciekać nie będę (a przynajmniej się postaram ), dyskusję bardzo lubię. Zapraszam też do czytania moich następnych wspisów na blogu (wkrótce będą, bo uchwał i problemów jest w mieście dużo), których tematyka mam nadzieję przypadnie forumowiczom do gustu. Jeżeli jakiś temat Państwa szczególnie interesuje albo chcielibyście o czymś podyskutować, to proszę zaproponować własny temat. pozdrawiam
  23. 1 like
    Panie Mirku MDK przy ul. Kościuszki wymaga bardzo pilnego, ale i bardzo dużego remontu. Jak sam Dyrektor napisał powyżej od 40 lat w głównej części czyli w sali widowiskowej nic nie robiono!!! A i w innych częściach MDK nie jest lepiej! Aż strach pomyśleć, że w jakiejkolwiek instytucji publicznej, gdzie przebywa duża liczba osób, jest to w ogóle możliwe! Przecież są jakieś względy bezpieczeństwa, itd. Na dzisiejszej sesji przyjęta została m.in. uchwała o zmianach do uchwały budzetowej na 2013 r, w której wprowadzona została kwota 20 tys. zł na przeprojektowanie projektu przebudowy MDK (zacytowałam wyjaśnienie Burmistrza, którego udzielił nam na Komisji Gospodarki w dniu 22.03.2013). Poczekamy na efekty tych działań, ale mam poważne obawy skąd wezmą się pieniądze na remont. W tegorocznym budżecie Dyrektor takich pieniędzy nie ma (na remont w ogólne pieniędzy nie ma), w przyszłorocznym budżecie patrząc na skalę realizowanych przez miasto zadań oraz inwestycji, też pewnie te kwoty nie będą oszałamiające. Jeżeli nie zostaną pozyskane środki zewnętrzne dla MDK, to w żaden sposób nie udżwignie tego budżet miasta. Realizacja istniejącego projektu przebudowy MDK, według słów Burmistrza kosztować ma 14 mln zł!!! Mam nadzieję, że "przeprojektowanie projektu" te koszty obniży, ale pewnie nie będą to jakieś zawrotne kwoty, co oznacza iż w dalszym ciągu będzie problem ze znalezieniem tych pieniędzy. Panie Dyrektorze, witam na blogu Do Pani "mama" W ramach interpelacji na dzisiejszej sesji RM zadałam Burmistrzowi pytanie w sprawie utworzenia w filii MDK na Podzwierzyńcu ewentualnie w innym budynku żłobka, ale odpwiedź tak jak się spodziewałam była odmowna. Cytując Burmistrza "nie ma pieniędzy". Cytując dalej "oświata w mieście kosztuje bardzo dużo, ok. 49% budżetu (szkoły i przedszkola), a ustawa mówi, iż miasto może ale nie musi (!) dopłacać do żłobków", a zatem instytucja taka nie powstanie, chyba ze wskażemy komu zabrać środki.
  24. 1 like
    Dzisiaj sesja RM, na której będzie głosowana m.in. uchwała w sprawie woli współfinansowania budowy nowej siedziby Komendy Powiatowej Policji w Łańcucie. Pewnie wszyscy radni, albo z niewielkimi wyjątkami poprą tą uchwałę, przede wszystkim dlatego iż jest ona tylko intencjonalna (bez stosownych zapisów w budżecie, a przynajmniej tegorocznym), co z technicznego i prawnego punktu widzenia oznacza, iż jeżeli Miasto takich środków nie znjadzie w swoim budżecie to ich na budowę Komendy nie da, choć pewnie będzie intensywnie szukać o ile dojdzie rzeczywiście do budowy, bo jak do tej pory były tylko obietnice i szara rzeczywistość. Uchwała ma pomóc w "staraniach" Policji by zadanie w ogóle znalazło się w planie inwestycyjnym Komendy Głównej (to jakaś paranoja!!!). Sąsiednie samorządy również nie bardzo są w stanie znaleźć środki na tą inwestycję, bo w tej chwili wszyscy mają problemy z realizacją własnych zadań, a co dopiero mówić o finansowaniu "nieswoich przedsięwzięć". Zastanawia mnie polityka organów państwa w tym zakresie. Tworzone są coraz to nowe służby i instytucje kontroli, nadzoru, podsłuchu, mandatowania. Mam wrażenie, iż żyjemy w państwie "policyjnym", gdzie wszędzie śledzą nas kamery czy fotoradary, za które słono płacimy, a z drugiej strony funkcjonują takie Komendy jak nasza, którą już dawno pownno się zamknąć bo zagraża bezpieczeństwu osób w niej przebywających. Chyba nie za bardzo organy państwa wywiazują się ze swoich zadań wzgledem obywateli, szczególnie w zakresie zapewnienia im bezpieczeństwa. Bo ja nakładanie mandatów (choć czasami niestety słusznych) nie uważam za troskę o dobro społeczne.
  25. 1 like
    Może ten budynek filli oddać Policji pod warunkiem jego wykończenia i komendy już by nie trzeba budować ,choć z drugiej strony nie chciał bym mieć w swojej dzielnicy żywego monitoringu
  26. 1 like
    No i przyczyny "tajemniczej" rezygnacji zostały zdemaskowane. Dziś w "Super Nowościach" ukazał się artykuł "Były radny powiatu łańcuckiego skłamał w oświadczeniu lustracyjnym". - Sąd ustalił, że Tadeusz B. 17 lipca 1986 r. został tajnym współpracownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej - piszą SN Jak można być tak naiwnym sądząc, że te fakty uda się zataić przed mieszkańcami powiatu łańcuckiego? Szykuje się bardzo gorąca sesja rady
  27. 1 like
    pi0trek, dziękujemy za uwagę. W kolejnej edycji planujemy już zorganizować podwójny plebiscyt na + i na - mijającego roku. Z pewnością wyciągniemy wnioski z pierwszej edycji i uwzględnimy je w drugiej edycji, która mamy nadzieję będzie bardziej widoczna w życiu Łańcuta
  28. 1 like
    Jedną z ulubionych rozrywek towarzyskich w okresie zimowym były szlichtady i ślizgawki. Marian Rosco-Bogdanowicz prosto ze ślizgawki trafił do salonu Pani Alfredowej, a było to tak... (...)Wkrótce potem całe popołudnia absorbowała mię zawsze we Lwowie ożywiona ślizgawka. Całe towarzystwo, naturalnie młodzież ślizgało się. Pani Alfredowa przyjeżdżała codziennie, zasiadała otulona futrami przy wejściu i przyglądała się. Bawiąca właśnie u niej (...) cudna Pani Klima przyjechała z matką i zapragnęła się ślizgać. Pani Alfredowa zawołała mię i zapytała: „Czy pan potrafi utrzymać moją córkę, bo ja się boję, że ona sobie nos rozbije”. Byłem tak dumny i uradowany, że byłbym obiecał utrzymać kolumnę Bendom, a cóż dopiero panią Klimę, wprawdzie o głowę ode mnie wyższą i prawdziwie monumentalną w ówczesnych szerokich i długich sukniach i piętrowym kapeluszu. Wyobrażałem sobie, że wyglądałem jak przybudówka przy pałacu, ale te drobne konsyderacje w niczym nie umniejszały dumy, z jaką prowadziłem tę najpiękniejszą we Lwowie Panią, i tej radości, jaką mi sprawiało zazdrosne gapienie się innych! Po skończonej ślizgawce odprowadziłem Pannę Klimę do jej matki i usłyszałem: „Przyjmuję we wtorki wieczór, bardzo proszę”. We wtorki odbywały się intymne przyjęcia u Pani Alfredowej (...). Pani Alfredowa - Maria z Sanguszków Potocka /1830-1903/, żona Alfreda II Potockiego. Pani Klima - Klementyna z Potockich Tyszkiewiczowa (1856-1921), młodsza córka Pani Alfredowej. Marian Rosco-Bogdanowicz /1862-1955/ pamiętnikarz pochodzenia ormiańskiego wywodzący się z zamożnej rodziny ziemiańskiej, autor niezwykle ciekawych „Wspomnień”. Bywalec salonów Lwowskich, Wiedeńskich, Paryskich, Warszawskich, pałaców i dworów w całej Galicji.
  29. 1 like
    Panie PiOtrek ostatecznym terminem uchwalania budżetów przez samorząd jest 31.03 do tego czasu wydatki opierają się na projekcie uchwały budżetowej, a ta była gotowa już w listopadzie 2012 r. Panie Neołafita Liczby, których Panu brakuje w moim wystąpieniu są znane radnym, a przynajmniej powinny być, bo z radnych ma dostęp do tych samych materiałów budżetowych. Więc bardziej niż o mówieniu o tym, co i tak każdy ma w dokumentach chodziło o wyciągnięcie wniosków i wyrażenie opinii, a te wiadomo, że są różne. Ale, skoro Pan pyta to proszę: - liczba zatrudnionych w starostwie w 2012 r. (w tym, stażyści i prac. interwencyjni) wynosiła 80 osób, w tym roku będzie to 81, srednie wynagrodzenie w zaleźności od stanowiska wynosi 1750 do 4400 zł brutto + nagrody, trzysnastki etc - liczba uczniów wg. stanu na 30.09.2012 r. to 2589, a średnia subwencja na ucznia to w przybliżeniu niecałe 6000 zł. (oczywiście ta suma jest zróżnicowna w zależności od rodzaju kierunków kształcenia i innych elementów) - budżet PZOPP to ok 600 tys. zł. Osobiście uważam, że zbędne jest istnienie tej placówki jako samodzielnego podmiotu (z własnym kierownictwem, administracją, księgowością). Sensowne by było, żeby zadania pozaszkolne (na które jest przyznawana subwencja) były prowadzone przy szkołach bądź w drodze porozumienia w innych instytucjach (np. MOSiR, MDK) czy stowarzyszeniach. Ucinamy wydatki na administację i pojawiają się dodatkowe środki na rozwój uczniowskich talentów i zaintersowań.
  30. 1 like
    Drodzy forumowicze, pragnę w imieniu własnym, Zarządu, Rady Powiatu Łańcuckiego oraz współpracowników podzielić się informacją czym zajmowaliśmy się w 2012 roku. Myślę, że warto zapoznać się z tym materiałem aby zrozumieć, że samorząd powiatu potrzebny jest dla rozwoju Ziemi Łańcuckiej i nikomu z zewnątrz bardziej na tym nie będzie zależało. Linki do prezentacji oraz szczegółowego podsumowania:
  31. 1 like
    Michał Piórek urodził się 1836 roku w Łańcucie, był czeladnikiem szewskim. Do powstania przystąpił mając lat 27 i walczył jako szeregowiec pod dowództwem pułkownika Marcina Borelowskiego ps. Lelewel, który już za życia okrył się legendą. Pierwotne miejsce koncentracji oddziału Lelewela znajdowało się w Medyce, majątku Heleny i Mieczysława Pawlikowskich, którzy wspominają odział powstańczy składających się z chłopów i rzemieślników. Michał Piórek brał udział w jednej z największych i zwycięskich bitew stoczonych przez oddziały powstańcze pod Panasówką, która rozegrała się 3 września 1863 roku. W czasie potyczki został ranny, trafiony kulą w prawą nogę.Po powstaniu powrócił do Łańcuta, gdzie pracował później w zarządzie miejskim. Zmarł 1 października 1910 roku. Postać Michała Piórka przywołuje w swoich wspomnieniach Jadwiga Bieniaszowa zbioryMBP w Łańcucie. Bitwa pod Panasówką - stoczona 3 września 1863, przez odziały powstańcze w liczbie 1200 żołnierzy z wojskami rosyjskimi 3000-4000 tyś. dowodzonymi przez majora Mikołaja Sternberga, zakończona zwycięstwem Polaków. Marcin Lelewel Borelowski dowodził siłami polskimi ze wzgórza Polak, na którym dziś stoi pomnik powstańców, zwieńczony krzyżem oraz tablicami z opisem w języku polskim i węgierskim /w oddziale walczyło trzydziestu ochotników z Węgier/. Pod Panasówką zginał dowódca jazdy major Edvárd Nyáry. Bitwa pod Panasówką wskrzesiła upadające powstanie na Lubelszczyźnie, Marcin Borelowski okazał się świetnym dowódcą, a powstańcy wykazali się ogromną odwagą i zapałem. Lelewel zginął trzy dni później w czasie bitwy na Sowiej Górze i pochowany został na cmentarzu w Batorzu. Mieczysław Gwalbert Pawlikowski /1834-1903/ pisarz, dziennikarz, działacz polityczny, zastępca komisarza Rządu Narodowego na Galicję Wschodnią, właściciel majątku w Medyce. Za pomoc okazaną oddziałom powstańczym, wraz z małżonką Heleną otrzymał sztandar oddziału MarcinaLelewela Borelowskiego z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w awersie oraz herbem z białym jeleniem w rewersie.
  32. 1 like
    Te portale coś dla miasta lub powiatu zasponsorowały? Czy może łapkę posmarowały?
  33. 1 like
    Oczywiście wcześniej zapoznała się i dokładnie przeanalizowała prawodawstwo unijne w tym zakresie? PS: chemikalia wcale nie są lepsze, no ale to już nie nowość.
  34. 1 like
    Operat geodezyjny z podziału działki nr 3399 położonej w Łańcucie, który został zlecony przez Sąd Rejonowy w Łańcucie nie został jeszcze przekazany do Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Łańcucie. Nie wpłynął również wniosek o wygaszenie trwałego zarządu na część wyżej wymienionej działki, na której znajdowało się Schronisko dla Nieletnich. Po otrzymaniu wniosku od zarządcy, tj. Sądu Rejonowego w Łańcucie o wygaszenie trwałego zarządu, Starosta Łańcucki wyda decyzję w przedmiotowej sprawie po uzyskaniu wniosku na zagospodarowanie tej nieruchomości. Do chwili obecnej taki wniosek nie wpłynął. Mam nadzieję, że stanie się to w najbliższym czasie gdyż w tej sprawie rozmawiałem z urzędnikami Marszałka w ubiegłym tygodniu.
  35. 1 like
    Bardzo dobrze jeżeli miejsca pracy ocaleją. Szkoda tylko, że zarówno Starosta jak i Burmistrz swoimi działaniami niezbyt wspierali pracowników w starniach o powołanie ośrodka.
  36. 1 like
    XI Powiatowa Pielgrzymka Rowerowa z Łańcuta na Jasną Górę 29 lipca – 3 sierpnia 2012 r. Wyjeżdżamy jutro tj. w niedzielę 29 lipca 2012 r. po mszy św.o godz.. 8.00 w kościele pw. Św. Stanisława Biskupa w Łańcucie. Jedzie nas ok. 100 osób, w różnym wieku od 11 do 70 lat. Pokonamy około 360 km i nawiedzimy: Sanktuarium Przemienienia Pańskiego w Cmolasie, Sanktuarium Matki Bożej z Puszczy w Ostrowach Tuszowskich, Sanktuarium Jezusa Konającego w Pacanowie, Kolegiatę średniowieczną w Wiślicy, Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej w Pilicy, Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej w Żarkach oraz oczywiście Jasną Górę. Przed Królową Polski będziemy 2 sierpnia gdzie mszę św. odprawi ks. Waldemar Haręza z Krosna – nasz kapelan pielgrzymki. Ks. Waldemar poprowadzi również rekolekcje w drodze pod hasłem: „kościół naszym domem”. Zdjęcia z pielgrzymki będzie można oglądać na: www.powiat-lancut.com.pl
  37. 1 like
    Od początku nowego roku szkolnego 2012/2013 w porozumieniu z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Rzeszowie rozpoczniemy dla uczniów - Zespołu Szkół Nr 2 im. Jana Kochanowskiego w Łańcucie, - Zespołu Szkół Nr 3 im. Mikołaja Kopernika w Łańcucie,Zespołu Szkół Technicznych w Łańcucie, - Zespołu Szkół Tekstylno - Gospodarczych im. Bolesława Żardeckiego w Rakszawie, realizację projektu systemowego pn. “Podkarpacie stawia na zawodowców”, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, realizowanego w ramach Działania 9.2 “Podniesienie atrakcyjności i jakości szkolnictwa zawodowego”, Priorytetu IX “Rozwój wykształcenia i kompetencji w regionach”, Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Celem projektu jest zaoferowanie grupie min. 526 uczniów szkół zawodowych Powiatu Łańcuckiego możliwości podniesienia i uzupełnienia wiedzy w zakresie matematyki, języka angielskiego, zapewnienie opieki pedagogiczno-psychologicznej, doradztwa zawodowego w zakresie wyboru dalszej ścieżki edukacyjnej i zawodowej oraz podniesienie kwalifikacji zawodowych: - bezpłatne kursy kwalifikacyjne (przedstawiciel handlowy + prawo jazdy kategorii - projektowanie CAD CAM, spawacz techniki MAG, TIG, operator wózków widłowych, operator CNC, obsługa kasy fiskalnej, wizaż florystyczny, kelner – barman), - praktyki i płatne staże, - zakup wyposażenia do pracowni szkolnych na kwotę 503 tys. 579 zł. Ponadto w ramach projektu uczniowie będą mieć zapewnione bezpłatne pomoce dydaktyczne. Nabór uczestników do pierwszej edycji jest planowany w miesiącu wrześniu 2012 r., w biurze projektów tj. I Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza, ul. Mickiewicza 3, 37-100 Łańcut, pok. nr 2, tel. 17 225 69 99. Szczegółowe informacje na temat naboru potencjalnych uczestników projektów zostaną zamieszczone na stronie internetowej Powiatu Łańcuckiego www.powiat- lancut.com.pl oraz stronach internetowych szkół objętych projektem. Projekt będzie realizowany w dwóch edycjach w latach szkolnych 2012/2013 oraz 2013/2014. Ogólna wartość projektu ponad 2 mln PLN. Zachęcam do uczenia się w naszych szkołach i korzystania z realizowanych projektów.
  38. 1 like
    Świętoszek żarliwie modli się i mówi – Panie Boże, mój sąsiad ma taką dorodną krowę. – Chciałbyś mieć taką samą –pyta dobrotliwy Pan? – Nie. Chcę żeby mu ta krowa zdechła –odpowiedział. Tę anegdotę dedykują kilku osobom z Krzemienicy, które od paru tygodni próbują zdyskredytować radnego Wincentego Morycza w oczach mieszkańców wsi. Rozpowszechniają oni informacje, że Morycz przywłaszcza sobie nieswoje zasługi. Czym radny tak się im naraził? Otóż w czerwcu, proboszcz ogłosił w kościele, że rusza przebudowa drogi powiatowej, w związku z tym użytkowników czekają utrudnienia. Duchowny powiedział też, kto wygrał przetarg oraz na jakim odcinku będą prowadzone prace, na zakończenie dodał, że te informacje przysłał mu Wincenty Morycz. Pewnie ksiądz długo by się zastanowił, czy warto czytać tak niewinne ogłoszenie, gdyby wiedział, jaki niepokój w parafii to wywoła. Dla kilku tzw. „działaczy społecznych” ogłoszenie było, jak grom z jasnego nieba. Po pierwsze, dlatego, że w lokalnym środowisku było wiadome, że Morycz zdarł kilka par butów, chodząc do różnych instytucji za pieniędzmi na drogę. W związku z tym parę osób mocno trzymało kciuki za tym by wieś pieniędzy nie dostała. Po drugie, nazwisko radnego padło w kościele, co dla owych działaczy, określających się też mianem „prawdziwi patrioci” było wręcz bluźnierstwem. Za ten „incydent” oberwało się nawet proboszczowi, którego oskarżono o łakomstwo. Nazajutrz po feralnej mszy, we wsi zaczęto rozpowiadać, że ksiądz przeczytał ogłoszenie od radnego, ponieważ… chodzi do Morycza na obiady! Zamiast radości z inwestycji, w Krzemienicy rozpętało się piekiełko. Nie po raz pierwszy zresztą. Tak się dziwnie dzieje, że gdy tylko Wincenty Morycz załatwi coś dla miejscowego klubu sportowego, czy sołectwa to staje się obiektem perfidnych ataków ze strony „prawdziwych patriotów”. Coś chyba jest w tym starym porzekadle, że Polak Polakowi wilkiem. Felieton opublikowany na łamach lipcowego wyd. „Korespondenta Łańcuckiego”
  39. 1 like

    until

    przyjechał bym... ale nie mam na bilet do Szwecji, a tam właśnie jest ta droga E4
  40. 1 like
    Faktycznie, bardzo często okazje przechodzą nam koło nosa. Widzimy, myślimy, planujemy i nic. Przeważnie już ktoś inny nas ubiegł. Do tego też dochodzi drugi aspekt, bojaźń. Kolorowo wyglądają plany, założenia, ale często z życia wiemy nie wszystko wychodzi tak jak chcieliśmy. Drugim razem podchodzimy do następnej okazji z dozą ostrożności, przez to często znowu ją odpuszczamy.
  41. 1 like
    no niestety Panie Starosto ale rzeczywistość w Polsce jest taka jak ktoś robi show to jest na topie nie ważne że to nie ma zadanych wartości , takie rzeczy dobrze się sprzedają wśród młodzieży a tu przyczyn bym szukał w wychowaniu ,jeżeli już w szkole wpajało by się wartości patriotyczne wątpię że wsadzanie Polskiej flagi w gówno przeszło by tak bezkarnie a widać ludzią jest to obojętne. Widziałem to na własne oczy i od tamtej pory nie zamierzam włączać programów z tymi ludźmi na antenie
  42. 1 like
    Podobno z daleka widać więcej, a zatem pozwolę sobie dodać parę słów do tej dyskusji z odległości ok. 850 km. od Łańcuta. ( może admini przyznają mi status gościa honorowego ) Do szczegółów trudno było by mi się odnieść gdyż nie znam ich na tyle, raczej do samego zjawiska dyskusji. Już samo to jest pozytywne, że przedstawiciele lokalnej władzy (niektórzy oczywiście) prowadzą tu swoje blogi i rozmawiają z społeczeństwem. To raczej rzadki przypadek. Zwykle władza zamyka się w swoich gabinetach i raczej przemawia do swojego środowiska niż rozmawia z nim. W Łańcucie widzę oznaki zmiany tych stereotypów, otwarcie się na zwykłego Kowalskiego czy Malinowskiego Tak samo zachowują się nasi duchowi przewodnicy-księżą. Oni również tylko przemawiają z ambony a bardzo mało rozmawiają z swoimi parafianami. Czy ktoś z Was spotkał na jakimkolwiek forum księdza biorącego udział w dyskusji, wyjaśniającego różne zawiłości związane z kościołem, z swoją parafią czy inne. Czy mają zakaz wypowiedzi w mediach ? Wręcz przeciwnie . Najwyższe władze kościoła zachęcają do medialnej aktywności. A jednak okazuje się że najwygodniej trwać w spokoju w zaciszy plebanii i mieć przysłowiowy "święty spokój" Występuje tu jakaś bariera, brak bliższego kontaktu Myślę że bezpośrednia rozmowa, dyskusja, to coś bardzo potrzebnego i pożytecznego w środowisku, w gminie w parafii w powiecie. Życie w cywilu, to nie życie w wojsku, gdzie pada rozkaz a nad rozkazem się nie dyskutuje. Kto służył w wojsku to z pewnością wie jak to wygląda
  43. 1 like
    "Nigdy nie czekaj jutra, by powiedzieć komuś, że go kochasz. Uczyń to dzisiaj. Nie myśl: Moja mama, moje dzieci, moja żona lub mąż doskonale o tym wiedzą. Być może. Ale czy nie byłoby Ci przyjemnie, słuchając tych słów skierowanych do Ciebie? Nie patrz na zegarek, chwyć za telefon: „To ja chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocham”. Uściśnij przyjaźnie dłoń bliskiej osoby i powiedz: „Potrzebuję Ciebie. Kocham Cię bardzo. Jesteś mi potrzebny człowieku. Dobrze, że jesteś”. Miłość to życie. Istnieje kraina umarłych i kraina żywych. Tym, co je różni, jest miłość." Ładne bo wzięte z życia opowiadanie i świetny komentarz do niego. To prawda. Słów akceptacji, przyjaźni, serdeczności,nigdy za wiele. A to przecież tak nie wiele aby sprawić radość drugiej osobie. Pomysł z opowiadaniami bardzo dobry, czekamy na następne
  44. 1 like
    A to Kościół tylko zdziera kasę ? A policja ? Urzędy ? ZUS? Urząd Skarbowy ? USC ? Nasz kochany Rząd ?
  45. 1 like
    Tak źle z finansową kondycją szkół średnich prowadzonych przez Powiat Łańcucki jeszcze nie było. Subwencja oświatowa nie starczy nawet na bieżące potrzeby. Żeby w 2012 r. nie brakło na pensje i rachunki za media, samorząd planuje dołożyć ze swojego budżetu ok. 1,7 mln zł. Jednak najgorsze dopiero nadchodzi. Głównym źródłem utrzymania szkół jest subwencja. Jej całkowita wysokość zależy od wielu czynników, z których najważniejszym jest liczba uczniów. Uczeń jest dla szkoły klientem, za którym idą pieniądze. Im mniej uczniów, tym więcej kłopotów z przetrwaniem na edukacyjnym rynku. Każdego roku pieniądze przeznaczone na oświatę wędrują z budżetu państwa na rachunek samorządu. Dzięki tym środkom gminy, powiaty oraz województwa prowadzą szkoły i placówki związane z edukacją. Powiat Łańcucki odpowiada za sześć szkół średnich (pięć w Łańcucie, jedna w Rakszawie). Do tego dochodzą zlokalizowane w mieście m.in. bursa, Centrum Kształcenia Praktycznego, ogniska pracy pozaszkolnej, schronisko młodzieżowe i poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Łącznie jest to 15 obiektów i blisko 330 etatów. KLASY PUSTOSZEJĄ, PIENIĘDZY CORAZ MNIEJ W tym roku powiat otrzyma średnio ok. 5 tys. zł na jednego ucznia. Pieniądze pomnożono według algorytmu ustalonego przez ministerstwo edukacji. Suma wyniesie 20,8 mln zł subwencji. Całość powiększą dochody własne- ok.1,6 mln zł. Za uzbierane w ten sposób 22,4 mln zł trzeba zapewnić prawidłowe funkcjonowanie placówek, spłacać raty kredytów zaciąganych w minionych latach na remonty oświatowej infrastruktury oraz rozdysponować na kilka mniejszych zadań. Na wszystko brakuje ok.1,7 mln zł. Żeby w sierpniu czy we wrześniu starczyło na wypłaty dla nauczycieli, rachunki za prąd i inne media, samorząd planuje pokryć oświatowy deficyt z własnych środków. Ogranicza to tym samym nakłady finansowe na realizację innych zadań na przykład remonty dróg. Jeszcze w 2003 r. w sześciu szkołach średnich naszego powiatu uczyło się 3782 uczniów. Ta liczba z roku na rok maleje. Wraz z nią schnie pieniędzy. Po raz pierwszy w ubiegłym roku liczba uczniów spadła poniżej 3 tysięcy, by w obecnym roku szkolnym zejść do rekordowo niskiego poziomu 2765 osób. Proces spadającej liczby trwa pomimo dobrych wyników nauczania (np. w wojewódzkim rankingu zdawalności egzaminów maturalnych w 2011 r. powiat zajmuje 10 miejsce), poprawy infrastruktury (wartość samej rozbudowy Centrum Kształcenia Praktycznego przekroczyła w 2011 r. 5 mln zł) i sukcesów (liczna grupa laureatów i finalistów olimpiad z Zespołu Szkół Nr 1). Uczniów ubywa wraz z malejącą liczbą urodzeń. W 1984r. w gminach Powiatu Łańcuckiego urodziło się 1411 osób. Rocznik 1984 był pierwszym, który rozpoczął naukę w szkołach średnich prowadzonych przez powiat (pierwszy nabór nastąpił w 1999 r.) Każdy następny rocznik jest mniej liczny od poprzedniego. Obecnie pierwsze klasy szkół średnich tworzą uczniowie urodzeni w 1995r. Ten rocznik jest rekordowo niski i liczy zaledwie 1053 osoby. W kolejnych latach do szkół trafią jeszcze mniejsze grupy. To oznacza większy ubytek pieniędzy. Sytuacja zmobilizowała Radę Powiatu do podjęcia dyskusji dotyczącej reformy oświaty. Oby nie skończyło się tylko na debatowaniu. Brak działań będzie chyba najgorszą z możliwych decyzji. Kryzys w obszarze edukacji już ciągnie w dół cały budżet. NAJSŁABSZE OGNIWA Pomimo malejących przychodów z subwencji, koszty rosną. W zależności od szkoły wynoszą obecnie 5-6 tys. zł na ucznia. Poza jednym wyjątkiem – Zespołem Szkół Tekstylno-Gospodarczych (ZSTG) w Rakszawie. Tam koszt kształcenia ucznia wynosi ponad 10 tys. zł. Ta szkoła od lat jest nierentowna. Żeby utrzymać ją przy życiu, pompuje się w nią pieniądze, niczym kroplówkę do żył pacjenta w ciężkim stanie. Właśnie w Rakszawie należy najpierw przeprowadzić odkładaną od lat operację, która zamieni ten przewlekle chory podmiot w zdrowy i samodzielny organizm. Możliwości są dwie: przekazanie szkoły gminie Rakszawa lub przekształcenie w placówkę niepubliczną, prowadzoną przez stowarzyszenie. Atutem szkół niepublicznych są niższe koszty utrzymania (nie ma obowiązku stosowania Karty Nauczyciela). To pozwala im funkcjonować nawet przy bardzo niskiej liczbie uczniów. Przykładem do naśladowania może być Niepubliczne Gimnazjum w Handzlówce. Szkoła ma 53 uczniów, ale dzięki odpowiedzialnej postawie nauczycieli, zaangażowaniu rodziców (płacą niewielkie czesne) i społecznej pracy członków Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Wsi Handzlówka, placówka działa już 10 lat i nikt nie obawia się o jej przyszłość. Inna opcja dla Rakszawy, to odcięcie od kroplówki i przeniesienie uczniów wraz z kadrą nauczycielską do Łańcuta lub połączenie ZSTG z inną szkołą. Kolejna kwestia, to absurdalnie wysokie koszty administrowania oświatą. Wynoszą one około 2 mln zł rocznie. Do administracji oraz obsługi powiat utrzymuje ponad 80 etatów. Każda szkoła, bez względu na rozmiary, ma swoje zastępy sekretarek, księgowych, kierowników, wicedyrektorów itd. Aż się prosi, by obecnie obowiązujący model zastąpić nowym. Mogłoby nim być utworzenie jednego i wspólnego Zespołu Administracyjno – Ekonomicznego, który obsługiwałby wszystkie te placówki oświatowe. Takie rozwiązanie z pewnością przyniosłoby spore oszczędności. REFORMY ALBO KATASTROFA Komu powinno najbardziej zależeć na reformach? Przede wszystkim pracownikom oświatowym. Rozbudowana ponad możliwości struktura i kosztowny system zarządzania, skazuje zatrudnione tam osoby na ciągły strach o przyszłość oraz nieustanne szukanie odpowiedzi na pytanie – czy wystarczy pieniędzy do końca roku. Również uczniowie ponoszą tego konsekwencje w postaci gorszego dostępu do infrastruktury. W sytuacji, jaka jest obecnie, projekt budowy na przykład nowej hali sportowej przy Zespole Szkół Technicznych jeszcze długo zostanie tylko na papierze. Ogromne koszty funkcjonowania oświaty pośrednio odbijają się na pozostałych mieszkańcach. Dokładanie do edukacji ogranicza środki w budżecie, które można by było przeznaczyć na rozbudowę szpitala (wbrew często spotykanym opiniom, nadal jest to placówka publiczna, w której 100% udziałów ma powiat) czy poprawę bezpieczeństwa na drogach. Brak reform doprowadzi do pogłębienia się zapaści finansowej, a to może skończyć się likwidacją nawet 2-3 placówek oświatowych. Uniknięcie tego scenariusza jest jednak możliwe. W nadchodzących miesiącach, nie tylko najstarszych uczniów, ale również Zarząd i Radę Powiatu, czeka egzamin dojrzałości. Drogi przystąpienia do niego są dwie. Pierwsza to bierne trwanie w obecnym stanie rzeczy, z przekonaniem „jakoś to będzie”, co skończy się oblaniem testu, bez szansy na poprawkę. Druga możliwość, to coś, czego wymaga się codziennie od samych uczniów: solidna praca, zdecydowane działanie oraz odważne decyzje. Jeśli tego nie braknie, to końcowa ocena powinna być pozytywna.
  46. 1 like
    W Polsce kilka razy powtórzona brednia staje się obowiązującą prawdą i z przykrością stwierdzam, że wpisuje się Pan/Pani w to stwierdzenie. Myślę, iż warto poświęcići kilka chwil na analizę dokumentów OECD czy Eurydice na temat zarobków nauczycieli i nakładów na system edukacji w Polsce. Pokazują one jednoznacznie, iz jesteśmy w ogonie Europy. "Eurydice wskazuje na to, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, w którym maksymalne uposażenie nauczyciela szkoły podstawowej jest niższe niż PKB przeliczane na głowę mieszkańca. W większości krajów UE uposażenie pedagogów to ponad 1,5 PKB na głowę, a na Cyprze i w Portugalii ponad 2 i 2,5." Takie są fakty a nie opinie czy knowania! Proszę zwrócić uwagę, iż mowa jest o PKB, a nie bezwzględnych kwotach zarobków co podnosi obiektywizm porównania.
  47. 1 like
    Jak słyszymy coraz częściej w mediach, przed problemem likwidacji bądź reorganizacji szkół, stają nie tylko niewielkie bieszczadzkie miejscowości, ale także największe polskie miasta (Kraków, Poznań, czy Łódź, ze stolicą włącznie). Ten negatywny stan jest przede wszystkim konsekwencją niżu demograficznego, który niesie za sobą szereg negatywnych zjawisk, w tym m.in. pociąga zmniejszającą się z roku na rok liczbę uczniów w wielu szkołach. Niewątpliwie ważnym powodem wywierającym także wpływ na to, dlaczego samorządy decydują się na zamykanie szkół, są chore i pochodzące jeszcze z tamtego systemu, zapisy "Ustawy Karta Nauczyciela", które nie pozwalają samorządom prowadzić szkół w sposób bardziej oszczędny. Wymienione wyżej czynniki spowodowały, iż przed problemem przeprowadzenia gminnej reformy oświaty, stanął także samorząd gminy Białobrzegi, której jestem mieszkańcem. Z jakiego powodu? W ciągu ostatnich 10 lat ze wszystkich szkół prowadzonych przez gminę, ubyło 241 uczniów, (zmniejszyła się zatem wysokość środków finansowych z subwencji, która przekazywana jest wraz za każdym uczniem), przybyło natomiast 4 nauczycieli, których oczywiście trzeba opłacić. W konsekwencji takiego stanu, gmina tylko w roku bieżącym zmuszona jest z własnych środków dołożyć do oświaty którą prowadzi, ponad 0,5 mln zł, których to pieniędzy zabraknie z subwencji oświatowej przekazywanej z budżetu państwa. Dlatego też lokalne władze, w trosce o całość finansów gminy oraz jej rozwój, przygotowały reformę szkolnictwa, która ma zakładać: likwidację szkoły podstawowej w Korniakowie Płd. oraz obniżenie poziomu nauczania w szkołach podstawowych w Korniakowie Płn. oraz Białobrzegach (lewa strona). Dodam tylko, że uczniowie z tych w/w, reformowanych szkół mają być bezpłatnie dowożeni do pozostałych szkół znajdujących się na terenie gminy. Wgłębiając się w problem oraz patrząc przez pryzmat wyłącznie czynników ekonomicznych, nie sposób zauważyć iż jest to próba działania w pełni uzasadniona. Natomiast biorąc pod uwagę i kierując się wyłącznie czynnikami społecznymi (moralnymi) przedstawiona reforma jest przez wielu odbierana nie tylko jako wielce kontrowersyjna, ale wręcz jako złowroga. Popatrzmy: Z jednej strony w wyniku przeprowadzenia wspomnianej reformy szkolnictwa, gmina ma niebagatelną kwotę ponad 0,5 mln oszczędności, które może przeznaczyć na materialne inwestycje typu: budowę nowych chodników, czy remonty dróg, o których przeprowadzenie mieszkańcy gminy często się upominają. Z drugiej jednak strony mamy te nasze niewielkie szkoły, często z kilkoma uczniami w klasie. Szkoły które oprócz tego, że jak każdy budynek są „zwykłym budynkiem, który ma mury”, to dla wielu mają one w sobie także „coś takiego duchowego”. I właśnie to niewidzialne i nie dające się materialne określić „coś”, sprawia że dla wielu ludzi pomysł czy wiadomość o tym że szkoła w ich miejscowości ma zostać zlikwidowana, jest po prostu nie do przyjęcia. Dlatego mając na uwadze powyższe, nie można jednoznacznie stwierdzić, że w tym „szkolnym konflikcie”, który miał miejsce, racje jednej ze stron były całkowicie słuszne, a drugiej całkowicie bezzasadne. Należy jednak podkreślić i każdy powinien zdawać sobie sprawę z tego, iż niewątpliwie istnieje taki poziom pewnych mierników (np. dalszy spadek liczby uczniów w klasach do 4 lub 5 dzieci, czy zwiększenie kosztów utrzymania istniejącej struktury oświaty w gminie o kolejne 0,5 mln), które sprawią że czara goryczy w końcu się przeleje i reformę szkolnictwa w gminie, trzeba jednak będzie w pewnej postaci przeprowadzić. Pytanie tylko: Jaki jest poziom tych mierników, który decyduje o tym, że utrzymywanie szkół w obecnej postaci, jest ciągle racjonalnym i uzasadnionym działaniem, a kiedy ta racjonalność przestanie obowiązywać? Niestety nie da się tego wskazać jednoznacznie, a każdy odpowiedź na to pytanie pewnie widzi inaczej - stąd też cały ten spór i niezgodności. Pocieszający w tym wszystkim jest jednak fakt, iż to my sami, mamy wpływ na poziom wielkości miernika, który decyduje o tym jaka liczba dzieci będzie chodziła do naszych szkół.
  48. 1 like
    wkładać można dildo, buty się zakłada
  49. 1 like
    Witam jedyną kobietę (jak na razie)na blogu. Pozdrawiam serdecznie. :-)
  50. 1 like
    Wszystko pięknie, ale takie działania mogą mieć dwie strony medalu. Bo może się to okazać niedźwiedzia przysługa. Czy te "cieplarniane" strefy, z ulgami podatkowymi itp. będą przeznaczone wyłącznie dla polskich przedsiębiorców, a może na tym wszystkim skorzystają głównie zagraniczne firmy? Przypomina mi się jak to kiedyś rozpoczęto wpuszczanie wielkich firm zagranicznych, kusząc je właśnie ulgami, ułatwieniami, tanimi gruntami. Potem wyrastał hipermarket, w którym Polak niczym niewolnik haruje za grosze, hipermarket sprzedaje (wprawdzie po niskich cenach ale wątpliwej jakości) importowaną żywność z Chin, a okoliczne sklepy padają jak muchy, przez co bezrobocie wcale nie maleje. Potem oczywiście cała kasa z zysków idzie do Portugalii, UK, czy Francji... To jak to będzie?