Jump to content

Hyginus

Zarejestrowani
  • Content count

    9
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About Hyginus

  • Rank
    Nowicjusz

Contact Methods

  • Website URL
    http://www.zakon.rzeszow.pl
  1. W imieniu Zakonu Rycerzy Boju Dnia Ostatniego zapraszam na Pierwszy Rzeszowski Piknik Rycerski, który odbędzie się w fosie Zamku (od strony Alei pod Kasztanami) w niedzielę, 6. września 2009. W organizacji Pikniku biorą oczywiście aktywny udział członkowie Komturii łańcuckiej Zakonu. Od 11 do zmroku zapraszamy wszystkich zainteresowanych średniowieczem, czy po prostu dobrą, niecodzienną rozrywką. Więcej info:http://zakon.rzeszow.pl/piknikrycerski.html
  2. Sympatyczna fotka. I co, cieplutko było, nie? W sprzyjających okolicznościach może na Spotkaniu też kogoś wbijemy w blachy:)
  3. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego

    Powitać po przerwie. Co do Wikingów i inych "wczesnych" - w rzeszowie jest np. drużyna Słowian i Wikingów Dzikie Kły, którzy bawią się w takie klimaty. I fakt, wczesne Średniowiecze jest ciekawe, a w ogóle legenda Wikingów robi swoje... Mnie do odtwarzania póxniejszych dziejów skłoniło m.in. możliwe uzbrojenie ochronne. Ja mogę walczyć w rękawicach płytowych (z segmentów stalowych), które chronią rewelacyjnie. Wcześni - przyjmuje się, że walczyli bez osłon dłoni, stosuje się obecnie rękawice skórzane, czasem z doszytymi płytkami utwardzonej, grubej skóry. Ale i tak połamane palce to codzienność. Podobnie stawy: na łokciach, kolanach czy nadgarstkach mam stal. Wcześni - często tylko kilka warstw przeszytej tkaniny. Po strzale dunem (taki toporek na długim trzonku, masakrator zaiste, tarcze kruszy jak dziecko gofra) w kolano niektórzy już nie pobiegają... Zresztą sam mam zjechany lewy łokieć po jednym z treningów bez osłon, i dość awaryjne kolano (też lewe:). Po pokazówce bez osłon rąk dla TVP pęknięta kość prawego przedramienia, itp. Jak już pisałem: zabawa jest fajna, ale trzeba rozsądnie... Co do kosztów: właściwie nie ma górnej granicy.Np. porządna zbroja mediolańska (późny gotyk, pełna płyta, pełno ozdób, dodatkówz brązu etc.) może kosztować 30 000 zł. Tylko troche szkoda w tym walczyć.. Można założyć, że za ok. 1/10 takiej sumy można się uzbroić na tyle, by stanąć do boju. Np. na przełom XIV/XV wieku: hełm ok. 450 zł, przeszywka ok. 200, naręczaki i bigwanty (ręce i nogi) to ok. 350 i 450 zł, rękawice ok. 350, naramienniki ok. 200, miecz ok. 450 (wystarczający do walki), tarcza ok. 150, płaty czy kirys (na tułów) ok. 400. U wczesnego np. mniej pójdzie na rękawice czy naręczaki, ale sporo kosztować będzie lamelka czy inna wczesna osłona ciała. [ Dodano: 2007-05-21, 22:00 ] Witam ponownie. Już po turnieju w Odrzykoniu. Pogoda była pod psem, ale nie przeszkodziło nam to w przygotowaniu widowiska historycznego, które zachwyciło przybyłych. Niedawno w Kalejdoskopie TVP3 Rzeszów można było zobaczyć reportaż z naszego turnieju, a na naszej stronie www.zakon.rzeszow.pl można obejrzeć zdjęcia z Odrzykonia. Co istotne - turniej ten był o tyle wyjątkowy, że w całości zrealizowany wyłącznie przez nasz Zakon - w sile komturii krośnieńskiej, rzeszowskiej, łańcuckiej, krakowskiej i wrocławskiej. W naszych szeregach znalazło się już tyle wspaniałych ludzi, iż stało się możliwe "obstawienie" bez pomocy innych grup rycerskich dwudniowej, dużej imprezy. Nie muszę chyba dodawać, że wrażenia po wspólnym turnieju wśród przyjaciół są niezapomniane... Zapraszamy do nas chętnych, którzy też chcą posmakować takiej przygody! A oto kilka fotek na zachętę:
  4. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego

    A, jeśli się mylę, to przepraszam. Chodziło mi tylko o to, że my jesteśmy jednym bractwem, a Joannici - powiedzmy, zrzeszeniem bractw.
  5. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego

    Falkhorze sznowny, zaiste specyfiki takie istniały. Zwano je różnie: pachołkami, sługami, podnóżkami etc., a temu służyli, by ze szmatami i szczotkami zbroję swego pana do błysku przywrócić Dziś nam tego brakuje, w zamian mamy metody mniej historyczne, jak szlifierka, pasty polerskie czy wodny papier ścierny. Natomiast faktycznie - wyposażenie musi być jak najwierniejszym odwzorowaniem historycznego, stąd brak jakichś chemicznych zabezpieczeń.. Schody tak naprawdę zaczynają się, gdy np. zardzewiej kolczuga. 16000 kółeczek do oczyszczenia jest raczej kłopotliwe. A cierpliwość na pewno w tym hobby potrzebna - jak i w wielu innych. Samo przygotowanie stroju i wyposażenia to (w zależności od posiadanych środków materialnych i umiejętności) czasem lata. Choć są i tacy, którzy wydają 10 000 zł i w ciągu paru miesięcy mają wszystko. Grzenio, nie jeden to raz chrześcijany ze sobą wojowali... Wystarczy wspomnieć zniszczenie Konstantynopolo, stolicy chrześcijańskiego Bizancjum, przez jedną z wypraw krzyżowych. Zresztą, jak to z religią naszą bywa, niewiele potrzeba, by spory wybuchały. Jak to mawiają - niektórzy do Boga Ojca, niektórzy do Ojca Dyrektora modły zanoszą... :570: [ Dodano: 2007-03-07, 20:29 ] Padlinko! Zakon to jedna organizacja, a komturie - to jakby (mówiąc wspócześnie) oddziały trenowe. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego swą formalną siedzibę ma w Boguchwale, gdzie Magnus Dominus (Wielki Mistrz) rezyduje. Ale stolicą Zakonu jest Rzeszów, zaś komturia rzeszowska najliczniejszą i najstarszą. Gdy zebrało się trochę ludzi w Łańcucie - powstała pod okiem Tomasza komturia łańcucka. Potem - podobnie - nasze komturie powstały w Krakowie, Wrocławiu i Krośnie. Komtur jest najwyższą władzą Zakonu w swoim mieście, jednak wszyscy komturzy podlegają bezpośrednio władzom Zakonu, są obowiązani do posłuszeństwa, a w razie potrzeby - przybycia by pomóc w wymagającej tego sytuacji. Mamy szczęście mieć u siebie ludzi naprawdę wspaniałych, którzy w imię naszej wspólnej "zabawy" w rycerstwo faktycznie łączą się w przyjacielską, niemal rodzinną wspólnotę. Pomagamy sobie, i wspólnie rozwijamy nasze zainteresowania. W przypadku np. Joannitów, z których Gilbert tu się wypowiadał, ma to się całkiem inaczej - każda z ich komandorii powstaje niezaleznie, i tak naprawdę w dużym stopniu są to odrębne bractwa. Łączy je głównie to, że próbuja odtwarzać postacie rycerzy z zakonu Joannitów właśnie.
  6. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego

    Sam nie wiem, zależy jaki rycerz i jaki dres w tej walce ulicznej :030: Prawda jest taka, że takie "machanie mieczem" i refleks, i siłę wyrabia, więc trudno ocenić. A jakby jeszcze rycerz przeciw dresiarskiemu bejsbolowi coś w ręku miał - choćby kawałek gazrurki - to sądzę, że przewaga byłaby po jego stronie... Mam nadzieję jednak, że nie będziemy tego sprawdzać :056: Co do zbroi - fakt, utrzymanie niełatwe. Są to zwykle blachy "historyczne", czyli żande ocynki, niczym nie malowane itp. Rdzewieją błyskawicznie, zwłaszcze, że pot sie strumieniami leje w walce. Właściwie to po każdym założeniu trzeba czyścić, odtłuszczać i odrdzewiać. Z reguły sami zbroi nie wykonujemy - poza jakimiś detalami czy reperacjami. W końcu od tego sprzętu zależy nasze zdrowie (a nieraz i zycie), więc lepiej zamówić sprzęt u fachowca, których nie brakuje. To trochę tak jak z innymi sportami czy zainteresowaniami. Trzeba coś zainwestować, żeby móc prawidłowo i bezpiecznie dycyplinę uprawiać. A czy to zabawa dla dużych dzieci...? Nie wiem. Dla mnie wcale nie mniej śmiesznie niż faceci w zbrojach wygląda chociażby 22 dorosłych mężczyzn uganiających się po trawie za niewielką piłką i nazywających to futbolem...:056: Nasz "sport" ma na pewno dłuższe tradycje i podbudowę rycerskiego etosu, który też jest jakąś wartością.
  7. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego

    Gilbercie szanowny, skoro na ogólnym pytasz, to po co mam na priv odpowaidać? Z imprez datowanych ludzie z naszego Zakonu w tym sezonie na pewno pojadą do Uniejowa, Bolesławca, Opola, Byczyny i na pola Grunwaldzkie. Jako że komturie zachowują pod względem wyjazdów swych członków pewną autonomię (choć w przeciwieństwie do Joannitów, gdzie każda komandoria prowadzi niezależną politykę, u nas większości spraw i wszystkich kluczowych decyduje Magnus Dominus i jego zastępca Minusculus Dominus oraz Starszyzna Zakonu) nie wiem jeszcze na 100% czy ktoś nie wybiera sie gdzieś jeszcze. Sporo czasu zajmą nam przygotowanie do własnych turniejów, sesja na studiach i matury wielu naszych braci... Przy okazji - szkoda, że wrzucasz zdjęcia, które już na tym forum się ukazały, i które sam do kosza skierowałeś... Uciesz oko użytkowników forum nowymi! [ Dodano: 2007-03-06, 19:28 ] A oto obiecane zdjęcia z bitwy, która między rycerzami Zakonu Rycerzy Boju Dnia Ostatniego a Szpitalnikami miejsce na Podpromiu rzeszowskiem miała. Od razu rzeknę, coby gawiedzi nie zgorszyć, iże dwóch wczesnych wojowników, którz też w bitwie udział biorą, to nie rycerstwo żadne, jeno wikingowie z Drużyny Słowian i Wikinków Dzikie Kły, nai serdeczni przyjaciele, którzy także udzia w tym pokazie brali. Oto jeszcze zdjecie z przedbitwenej walki ćwiczebnej komtura krakowskiego Lupusa i komtura krośnieńskiego, Morkulfa. A gdy takie znamienitości na ziemię ubitą wchodzą, skry się jeno sypią... Tako i tym razem był, miecz lupusowy nie wytrzymał ognia walki i pękł w pojedynku na dwoje... A to już my przed bitewą w szyku. Po prawej wiking - Tyrker z Rzeszowa. Tutaj Joannici od Gilberta w szyku stoją: I ruszamy do tańcowania z niemi! Szyk przeciwnika nie wytrzymał naszego naporu, idzie w rozsypkę. Po lewej widać brata Lupusa - stoi i czeka... Mimo równych liczebnie sił brakowało nam przeciwników... :611: Ale oto brat Lupus dopadł wreszcie któregos z Joannitów: Kończy się szybko bitewna wrzawa, ostatni padają... Tutaj jedno zdjęcie z drugiej bitwy. Pierwszą Joannici byli dośc zmęczeni, więc druga długo nie trwała... Jak widać po prawej zdrowia swego nie szanują zbytnio, bez hełmów, tarcz, czy rękawic ochronnych nawet do boju idąc... Po drugiej bitwie. Rycerstwo zakonne zmęczone już nieco było, schodząc z pola uważać musieliśmy, coby o pokonanych się nie potknąć... Tutaj (od lewej) rycerze Morkulf, Lupus i Wojciech z żalem żegnają się ze złamanym orężem. Że po bitwie juz widać, jako to oblicza od wysiłku pokraśniałe Cóż tu dodawać? Pasja nasza wielkie możliwości daje, a nie znam mężczyzny, który nigdy nie marzył, by być rycerzem w lśniącej zbroi. Rzecz jasna i niewiast u nas wiele, które pląsają wdzięcznie, a i złuku wroga ustrzelić potrafią Jeśli ktos z okolic Łańcuta zainteresowany - do komtura łańcuckiego Tomasza odsyłam.
  8. Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego

    Panowie szlachetni, nie do końca takoż realia się mają, iżby rycerze ku walce jak ku tańcowaniu kroki swe przódy ustawiali. Sam jeden w ciągu roku ostatniego poza otłuczeniami wszelakimi i skaleczeniami pęknięcie kości przedramienia zaliczyć wątpliwą radość miałem... Jednakowoż prawidłowe osłony pancerne ryzyko uszkodzeń redukują znacznie, tako to w Zakonie naszym na opancerzenie ochronne uwagę zwracamy. Aliści walki nasze tym jeno zwykle od walk średniowiecznych się różnią, iż mieczy i toporów nie ostrzymy. Łatwo to poznać oglądając tarcze i zbroje nasze, gdzie w blasze 3-milimetrowej grubości wgnioty potężnie niejednokrotnie się pojawiają. W bitwie jedynymi ustaleniami zwyklę są rodzaje dopuszczalnego oręża (standardowo miecze jednoręczne z tarczą, miecze półtoraręczne bez tejże, przy założeniu walki bardziej zażartej a i ryzykownej topory, czekany, buzdygany, berdysze, włócznie, glewie itd.), oraz czy walczymy bardziej "lajtowo", czy urządzamy tzw. bohurt. Bohurt, zwany melee, to walka bezpardonowa, możliwie zblizona do rzeczywistej, gdzie wszystkie chwyty są dopuszczalne a urazy to norma. Powtarzam jednako, że stawiamy na bezpieczeństwo, co zresztą na zdjęciach widać porównując naszych Zakonnych do ludzi Gilberta. Oczywiście różnice wynikają też z faktu, że oni reprezentują wiek XIII, gdy powszechnie stosowano zbroje kolcze (kolczugi), a my to przełom wieku XIV-XV (w większości, gdyż np. cała komturia łańcucka to wiek XIII), gdzie panują już zbroje płytowe. Jednako i na wiek XIII ochrony mozna mieć znacznie lepsze, kolczugi pełne łącznie z rękawicami i nogawicami kolczymi, no i rzecz jasna każdy powinien (w naszym Zakonie - MUSI) mieć do walki hełm. Wieczorkiem, gdy po pracy chwilkę znajdę, wrzucę tu nieco zdjęć z bitwy. Póki co zapraszam do naszej galerii na stronie. A, i korzystając z okazji zapraszam wszystkich na turnieje rycerskie, które w tym roku organizujemy. 5-6 maja to spotkanie Zakonu w Krośnie. Nie jest to turniej klasyczny, gdzie się rycerstwo obce sprasza, jeno spotkanie wszystkich członków naszego Zakonu. Jako, że jest nas ok. 60. osób - i tak będzie na co popatrzeć 25-26 sierpnia - turniej w Boguchwale pod Rzeszowem już po raz trzeci urządzamy. Przyjedzie do nas sporo przyjaciół z całej Polski, więc zapewne jak w poprzednich latach około 200 osób z ruchu rycerskiego podziwiać będzie można. Dodatkową atrakcją będzię pół setki wczesnych wojowników, to znaczy wikingów, słowian, waregów itd., odtwarzających realia wczesnego średniowiecza. Zapraszam w imieniu Zakonu!
  9. Azaliż, prawdę rzecze Falkhor. Jeno zakonnikiem jestem Zakonu inszego, niźli Gilbert. Zwiemy się Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego, a opisać nas tu chciałem, coby człek każdy wiedział, iż nie jedna grupa rycerzy w Łańcucie działa. Przeciwnie, mamy tu swoją komturię, która ponad tuzin osób liczy, a na czele jej komtur łańcucki Tomasz stoi. Na stronach naszego zakonnego scriptorium (www.zakon.rzeszow.pl) więcej wiadmowości znajdziecie. Piszę też, gdyż jako gilbertowi, tako i moi ludzie na Podpromiu byli, skąd to zdjecie nr V Gilberta pochodzi. Tako to się Gilberta ekipa prezentowała (połączone siły komandorii łancuckiej i lubelskiej): A tak nasi ludzie z komturii rzeszowskiej (łańcucka nie brała wyjątkowo udziału), oraz z komturem krakowskim i krośnieńskim, ktrzy na ten dzień nas odwiedzili: Tutaj jedna z walk wieczoru - ja przeciw bratu (zakonnemu, nie rodzonemu) Wojciechowi z Rzeszowa staję: I oto już tylko ja na placu boju: A to już odpoczynek przed bitwą. Rycerstwo w przyklęku odpoczywa, gdyż w 30-kilogramowej zbroi samo stanie jest już męczące...: Tyle w tym poście. Jeśli chcecie powrzucam zdjęcia z bitwy naszej z ludźmi Gilberta stoczonej w 2 odsłonach
×