Jump to content

Muzeum Zamek

Blogi
  • Content count

    107
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Muzeum Zamek last won the day on March 18 2013

Muzeum Zamek had the most liked content!

Community Reputation

11 Dobra

About Muzeum Zamek

  • Rank
    Stały Bywalec

Profile Information

  • Płeć
    Nie ustawione
  • Miejscowość
    Łańcut
  1. Zapraszamy serdecznie na Dzień Wolnej Sztuki już w najbliższą sobotę, 18 kwietnia punktualnie w samo południe! Dzień Wolnej Sztuki promuje powolny, głęboki kontakt z eksponatem. Celem inicjatywy jest pokazanie zwiedzającym, że każdy może świadomie odbierać sztukę, niezależnie od posiadanej wiedzy czy wykształcenia. Wystarczy poświęcić dziełu trochę czasu. Zapraszamy do wspólnego, niespiesznego przyglądania się uważnie tylko 5 wybranym przez nas eksponatom. Każdemu będzie towarzyszyła jeden osoba z grona edukatorów muzealnych. Mamy nadzieję, że zechcecie się z nami spotkać i porozmawiać. W czasie tej godziny wstęp na wybrane muzealne ekspozycje będzie bezpłatny. Wejściówki możecie pobrać w Sieni Zamku na hasło !Dzień Wolnej Sztuki!. Po zwiedzaniu zapraszamy na spotkanie, w czasie którego będziemy mogli porozmawiać o swoich wrażeniach. O 12.00 czekamy na Was w Dziale Sztuki Cerkiewnej, by porozmawiać o Mandylionie z XV wieku pochodzącym z Owczar daw. Rychwałd, łemkowskiej ikonie. We wnętrzach zamkowych również o 12.00 spotkacie nas przy pochodzącym z Niemiec niewielkim, kamionkowym Dzbanuszku z poł. XVIII w. prezentowanym w Pokoju Bilardowym. i w Salonie Bouchera przy ciekawym instrumencie muzycznym Fortepianiku buduarowym z I poł. XIX w. W Korytarzy Czerwonym o malarstwie i nie tylko porozmawiamy przy Straganie z mięsem i jarzynami, Fransa Snydersa, kopia z XVII w. A na parterze czeka nas spotkanie z portretem Karoliny z Moraczewskich Iżyckiej, którą uwiecznił był Karol Schweikert (1770-1865) w I poł. XIX w.
  2. 100 rocznica wybuchu I wojny światowej jest okazją do przywrócenia pamięci mieszkańców naszego miasta i regionu, którym przyszło walczyć na różnych frontach i w różnych armiach wielkiej wojny. Ich indywidualne i często dramatyczne losy wymykają się pamięci zbiorowej. Sami często nazywali siebie żywymi pomnikami zniszczenia. Dzięki uprzejmości MBP w Łańcucie możemy zaprezentować Czytelnikom bloga pamiątkową tablicę przedstawiającą członków , ogólnopolskiej organizacji powołanej do życia 1 lutego 1919 r. Prezentowane tablo ma wymiar szczególny, bo obejmuje członków ZIW RP wywodzących się w większości z Łańcuta i innych miejscowości powiatu. W centralnej części widzimy na nim pierwsze władze Związku: założyciela i pierwszego Prezesa Jana Reizera (1883-1961) pochodzącego z Albigowej, w czasie I wojny służył jako plutonowy w wojsku austriackim, Włodzimierza Ławeckiego (1891-1969) drugiego Prezesa, zamieszkałego w Łańcucie oraz Sekretarza Stanisława Zakrzewskiego (1895-1987), a równocześnie autora tej pamiątkowej tablicy. Na tablo znajduje się też fotografia prezesa Związku w latach 1933-1939, (z ramienia władz krajowych) mjr Edwina Norberta Wagnera, który walczył w 6 Pułku Piechoty Legionów i został zamordowany w 1944 roku. (najprawdopodobniej w Auschwitz). Dalej zdjęcia: Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Generała Edwarda Rydza –Śmigłego. Na tablo umieszczono też wizerunek honorowego członka ZIW RP Alfreda hrabiego Potockiego, dzięki któremu w ramach parcelacji inwalidzi wojenni otrzymali działki o łącznej powierzchni 400 mórg w dzisiejszej dzielnicy Grabskie. Kogo jeszcze odnajdziemy na tablicy? Wśród mieszkańców Łańcuta znajdują się między innymi zdjęcia: Aleksandra Chmiela (1897-1986) kupca, właściciela sklepu bławatnego i wiceburmistrza miasta Łańcuta, Gustawa Jana Dyszkiewicza ( 1893-1975) urzędnika prywatnego, Adama Gronkowskiego (1890-1947) kupca, Jana Emila Jarosza (1890- 1985), Gustawa Lencznarowicza (1893-1942) zawodowego żołnierza, Jana Skręta ( 1874-1952) mistrza masarskiego. 104 twarze i nazwiska. Może wśród nich odnajdziecie swoich przodków, doświadczonych udziałem w wojnie? Tablo ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie.
  3. Stanisław Hrabia na Wiśniczu Lubomirski, wojewoda i starosta generalny krakowski, zatorski, spiski, niepołomicki, naczelny wódz wojsk Królestwa przeciwko Osmanowi cesarzowi Turków i Dzianumbet Gorejowi Chanowi Tatarów aby odpocznienie zgotować siłom swoim, staraniem o dobro publiczne, a także wojnami: inflancką, moskiewską, pruską, scytyjską, turecką, wreszcie samym wiekiem steranych, budowlę tę wzniósł i ozdobił. Ażeby zaś pożytkowi wspólnemu mogła służyć, twierdzę dołączył. Roku Chrystusowego 1641 Od południa ukazało nam się wojsko pogańskie, a w tył siebie na mile niemal dla pozoru i strachu naszego obóz swój rozciągnęło, czego najmniej się wojsko nie lękało, owszem z wielką ochotą wyszło -zanotował w dniu rozpoczęcia bitwy chocimskiej 2 września 1621 roku Stanisław Lubomirski. Była to jedna z największych bitew w całej Europie – Bitwa pod Chocimiem, pomiędzy armią Rzeczpospolitej dowodzoną przez hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza oraz armią turecką pod dowództwem sułtana Osmana II. Osobami wspierającymi polskiego dowódcę byli Stanisław Lubomirski (1583-1649) oraz królewicz Władysław Waza (1595-1648). 23 września zmarł hetman Jan Karol Chodkiewicz, jego życzeniem było, aby dowództwo po nim przejął Lubomirski, oddając mu tym samym buławę. "Straciwszy naszy wodza nie zaraz się strwożą, W Bogu, w sercu, a w szabli ufność swą położą, […] Lubomirski im świat dał, gdy w tysiącu koni Prosto jedzie na Turki [...]”* Książę objął komendę i wykazał się nieprzeciętnymi umiejętnościami w dowodzeniu wojskiem koronnym. Dzięki atakowi na tyły wroga szybko doprowadził do wykrwawienia się armii tureckiej... "Toż skoro Lubomirski swoich z pola zżenie, I tam, gdzie jeszcze Turcy stawiają grzebienie, Krwawe obróci orły, niech klęka, niech prosi Osman; trudno zatrzymać, kogo strach skomosi I Husseim, i wojsko, i one posiłki/Uciekną, dawszy na rzeź sromotne zatyłki;"* Już przez sześć dni pertraktowaliśmy o pokój z Turkami, ale przystać na ich warunki nie można było pisał w Dzienniku Lubomirski. Wtem w nocy z 3 na 4 października, gdym nie spał, bo nieszczęścia Ojczyzny sen odegnały ode mnie, a nawet śpiąc, czuwałem, pojawiła mi się Matka Boża, bo kto by Jej nie rozpoznał po otaczającym Ją świetle ze wszystkich barw, od których noc zajaśniała mi jasnością nawet w życiu moim niewidzianą wśród dnia, i usłyszałem od Niej to jedno słowo: „Wytrwałość”. Znikła, a ja w zachwyceniu ukląkłem, lecz dopiero potem odzyskałem wiedzę, co mi czynić należy: podniósłszy oczy, ręce i serce w niebo, złożyłem Bogu dzięki, że mnie niegodnemu tym napomnieniem dał radę. I dzięki złożyłem Najświętszej Maryi... O! To pojawienie taką ufnością i pewnością natchnęło mnie, że na drugi dzień dałem sułtanowi odpowiedź, że jedynie zapewnienie z jego strony o dotrzymaniu dawnych umów z Polską wstrzyma mnie od dalszej wojny, do której prowadzenia mieliśmy, jak mi Bóg miły, tylko jedną już beczkę prochu w obozie. I tą odpowiedzią tak mu zaimponowałem, iż teraz wielki wezyr Dilaver Pasza basza słał nam łagodniejsze warunki, ale ich nie przyjąłem, obstając przy pierwszych, które podałem; a tak po trzydniowych rokowaniach, mając w pamięci święte słowo: „Wytrwałość”, przywiodłem pogan do tego, że zrobiłem pokój, jaki sam chciałem! 9 października podpisano rozejm, a następnie zawarto pokój, bitwa okryła go chwałą i oddaliła niebezpieczeństwo grożące Europie od ponad pół wieku. Obrona Chocimia była jednym z najlepiej dowodzonych i najważniejszych zwycięstw oręża polskiego w XVII wieku. * Wojna Chocimska, Wacław Potocki
  4. Bohaterom

    5 marca, wspominamy dramatyczną historię dziesięciu zakładników jarosławskiego gestapo, którzy zginęli w 1944 roku przy dzisiejszej ul. Bohaterów w Łańcucie. Przez lata miejsce to uchodziło za bezimienną mogiłę, lecz dzisiaj stoi tam tablica upamiętniająca ich okrutną śmierć, a nazwiska rozstrzelanych przedstawiono kolejno: Franciszek Brudek, Józef Dybka, Franciszek Głowa, Tadeusz Głowa, Michał Hanula, Leon Kiper, Zbigniew Kłos, Ryszard Pałka, Stanisław Rudny, Bronisław Wrucha. Zostali oni zamordowani za przynależność do ruchu oporu na zasadzie okrutnej odpowiedzialności zbiorowej Polaków, wprowadzonej podczas okupacji przez Niemców, w odwecie za zabójstwo ówczesnego burmistrza miasta Łańcuta - Jana Wojnarowicza. Do dzisiaj nie wyjaśniono okoliczności śmierci burmistrza. Krążyły plotki, iż Wojnarowicz współpracował z niemieckimi władzami okupacyjnymi, co mogło być motywem do wykonania wyroku śmierci za zdradę ojczyzny. Jednak najbardziej prawdopodobną była wersja mówiąca o napadzie rabunkowym. Faktem natomiast jest, że zginęli niewinni ludzie. W egzekucji brali udział żandarmi niemieccy, w tym szczególnie osławiony swoim okrucieństwem i wyrafinowanym sadyzmem, „kat Łańcuta” – Józef Kokot. Miał on osobiście dobijać z pistoletu rannych w marcowej egzekucji. Zwłoki zamordowanych najprawdopodobniej spalono w Koniaczowie, koło Jarosławia. Tablica upamiętniająca „zapomniane ofiary” nazizmu przypomina w szarej codzienności ludzkiego zobojętnienia o roli historii i przeznaczeniu tego miejsca, a nam przypadkowo przystającym przy niej uświadamia o tym jak ogromna jest liczba straconych, a mała pamiętających o nich…
  5. 110 lat temu powstało w Łańcucie Towarzystwo św. Wincentego a Paulo Wśród bractw, które funkcjonowały przy łańcuckiej Farze poczytne miejsce zajmuje Towarzystwo Dobroczynności im. św. Wincentego a Paulo zwane „Bractwem Miłosierdzia”. Powołano je 3 marca 1904 roku. Jedna z mieszczek łańcuckich zaproponować miała zorganizowanie loterii fantowej, z której środki zostałyby przeznaczone na wsparcie ubogich mieszkańców miasteczka. Regulamin przewidywał pomoc osobom starszym, inwalidom wojennym, chorym, czy wreszcie ubogim. Początkowo towarzystwo dysponowało kwotą 58 koron opiekując się czteroma rodzinami i spotkało się z przychylnością miejscowego proboszcza Emila Zauderera 1890-1915, a na I posiedzeniu przystąpiło do niego 26 członków, którzy chcieli poświęcić swój wolny czas na pomoc potrzebującym. Jedną z osób, która odegrała istotną rolę w historii kształtowania się bractwa była hrabina Elżbieta Potocka wpłacając jednocześnie 50 koron. Pieniądze, które przeznaczono na cele pomocowe pochodziły z kwest np. kwesty w Dniu Wszystkich Świętych czy od samego proboszcza. Przewodniczącą towarzystwa została Klementyna z Langowskich Szulc de Szulcer a honorowy patronat sprawowała hrabina Elżbieta Potocka. Miejscem związanym bezpośrednio z historia Towarzystwa, jest widoczny na zdjęciu budynek nazywany Pictonówką. Mieściła się w nim szwalnia.
  6. Powstańcom styczniowym

    Dzisiaj, podobnie jak przed rokiem postanowiliśmy upamiętnić rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, które mimo klęski przyczyniło się do wewnętrznego umocnienia Polaków i stanowiło moment zwrotny w tworzeniu nowoczesnego narodu. Śnieg skrzył się i skrzypiał pod butami, kiedy odwiedzaliśmy groby powstańcze na łańcuckim cmentarzu. Tegoroczną rocznicę upamiętniliśmy dzięki zaangażowaniu dzieci ze Świetlicy Wzrastanie, które wspólnie z opiekunem przygotowały biało- czerwone wiązanki, składając je na mogiłach oraz zapalając symboliczne znicze. "Pamięć o powstaniu styczniowym to także pamięć o wymiarze człowieczeństwa".
  7. Łańcuckie tradycje

    Wnętrza wypełnia woń korzennych przypraw. Na stołach kuchennych rosną stosy pierników, strucli makowych, orzechowych, pistacjowych, z powidłami, obok różnorodne torty oraz ciasta. Już niedługo Święta i jedyna taka w roku wieczerza. Tradycyjnie otwierała ja jedna z zup wigilijnych - najczęściej barszcz czerwony z uszkami, zupa grzybowa czy migdałowa. Na stole dominowały dania rybne przyrządzane na różne sposoby, pstrągi na niebiesko, ryby w sosach: żółtym, białym, czerwonym, nie mogło zabraknąć słynnego karpia lub szczupaka z szafranem, w szarym sosie z dodatkiem warzyw, migdałów, rodzynek, korzeni, wina, piwa, pojawiała się także ryba faszerowana w galarecie oraz wiele innych, równie doskonałych dań rybnych, jak pasztet z chucherek we francuskim cieście (wątróbki z ryb). W kuchni dworskiej ważny był nie tylko smak, ale sposób podania oraz pomysłowość wykonania, kucharze sięgali częstokroć do najbardziej niezwykłych pomysłów, ponieważ dobrze przygotowana i podana potrawa dodawała prestiżu i splendoru. Tym wpisem chcielibyśmy zaprosić Was do podzielenia się z nami, przepisami na potrawy świąteczne. Co serwowano dawniej podczas wieczerzy wigilijnej w domach mieszkańców Łańcuta i jego okolic? Które potrawy są Waszym zdaniem tradycyjne i typowe dla naszego miasta? Czekamy na e-maile.
  8. Czy byliście grzeczni?

    Dawno, dawno temu w bardzo dalekim i ciepłym mieście Patara nad Morzem Śródziemnym, w prowincji Licja urodził się długo wyczekiwany chłopiec o imieniu Mikołaj, wyproszony przez rodziców u Boga, ich gorącymi modlitwami. Chłopiec odznaczał się wielką pobożnością i wrażliwością na niedolę oraz trudności ludzi, zwłaszcza ludzi biednych a także opuszczonych. Pochodził z zamożnej rodziny, jednak bogactwa, które posiadał, nie cieszyły go. Widząc wokół siebie wiele nieszczęść, mnóstwo głodnych ludzi i smutne buzie dzieci, chętnie rozdałby cały swój majątek potrzebującym, gdyby nie jedna przeszkoda - Mikołaj był bardzo nieśmiały i skromny. W jego głowie zrodził się pewien pomysł i każdej nocy, gdy wszyscy w mieście już spali, młodzieniec cichutko wymykał się z domu. Pod płaszczem ukrywał worek pełen smakołyków, które zostawiał na progach ubogich domów. Czynił to w sposób tak dyskretny, że nikt z obdarowanych nie domyślał się nawet, skąd pochodzą rzeczy znajdowane pod drzwiami lub wpadające przez okno. Wieść o jego szlachetnych czynach rozeszła się po świecie lotem błyskawicy. Nie wiadomo dokładnie jak wyglądał św. Mikołaj. Ponieważ był biskupem przedstawiano go zatem w długiej purpurowej szacie, z laską - pastorałem i w wysokim nakryciu głowy zwanym mitrą. Jednak jego wygląd zmieniał się na przestrzeni wieków. Dziś najbardziej rozpowszechniony jest pod postacią miłego dziadka (dzięki reklamie Coca-Coli z 1931 ), trochę grubawego, podróżującego saniami zaprzęgniętymi w renifery. Święty Mikołaj został się patronem wielu profesji, ponieważ tak hojnego opiekuna chcieli mieć wszyscy. Otóż wiadomo, iż prezenty najbardziej kochają dzieci, dlatego jest jednym z najbardziej znanych i lubianych świętych. W Polsce od wielu wieków św. Mikołaj odwiedza domy nie tylko 6 grudnia, ale również w Wigilię Bożego Narodzenia, dlatego… bądźcie grzeczni i uprzejmi, a na pewno powtórnie zawita do was z niespodzianką. Mimo iż, Mikołaj żył bardzo dawno temu to udzielił nam bardzo cennej lekcji o miłości do drugiego człowieka i bezinteresownym dobru. I dopóki św. Mikołaj będzie w nas samych, dopóty trwać będzie ten piękny, chrześcijański obyczaj. Św. Mikołaj również otrzymuje prezenty
  9. Patron miasta

    Pieczęć cechu płócienników (tkaczy) z 1406 r. jest jedną z najstarszych zachowanych pamiątek Łańcuta. Widnieje na niej podobizna Archanioła Michała zabijającego smoka. Cech tkaczy był w mieście jednym z najliczniejszych i najlepiej działających już od średniowiecza. Swoją prężność zachował do czasu uprzemysłowienia tkactwa, kiedy to nastąpił upadek rzemiosła oraz zmian cechowych, które wprowadziła w zaborze austriackim Ustawa Przemysłowa. Dzięki łańcuckim płóciennikom używającym wizerunku Archanioła Michała, uwalił się on w świadomości wielu pokoleń, a wśród mieszkańców miasta tradycje cechowe pielęgnowane były w głąb XIX w. Nic zatem dziwnego, że posłużył jako godło herbu Łańcuta zatwierdzonego w 1937 r. Na tle czerwonej tarczy herbowej uskrzydlony Archanioł Michał stojący w całej postaci, ubrany w białą długą szatę, przebija czarną włócznią, czarnego uskrzydlonego smoka, powalonego u stóp Wodza Zastępów Anielskich, na czele których pogromił szatana (smoka) - wroga rodzaju ludzkiego i strącił go do piekieł. pieczęć z przywileju cechu kuśnierzy z 1579 r. Michał Archanioł jako przywódca sił niebiańskich w walce ze złem, stał się anielskim wzorcem postawy rycerskiej (szczególnie czczony był w średniowieczu), wskazywał jak podejmować właściwe decyzje dla zwycięstwa dobra. Święty Michał zgodnie z tradycją jest patronem dobrej śmierci i zarazem przewodnikiem duszy w drodze do nieba, chroni ją od zakusów szatana i daje szansę ostatniej poprawy. To on również precyzyjnie odmierza ciężar duszy, przedstawiany z wagą w dłoni. Jest też szczególnym patronem wielu państw, regionów i miast w tym i Łańcuta.
  10. Przemysłowy Łańcut

    Pierwszy zakład piwowarski działał w mieście już w czasach rodziny Pileckich, początkowo należał do mieszczan łańcuckich, a w XVIII wieku przeszedł na własność rodziny Lubomirskich. Znaczny rozwój gospodarczy przeżywa miasto w w czasach Alfreda I Potockiego w pierwszej połowie XIX w. Wzniesionych zostaje wtedy ok. 100 przeważnie gospodarczych budynków, przebudowany i unowocześniony zostaje browar, na Folwarku Dolne powstaje cukrowania. Modernizacji zostaje poddana działająca od schyłku XVIII w. gorzelnia, unwocześnione zostają również receptury. W 1857 r. łańcucka likiernia zostaje wpisana została do rejestru Izby Handlowej w Krakowie pod nazwą „c.k. uprzywilejowana Fabryka krajowa Hr. Potockiego wyrobu rosolisów, likierów, rumu, octu i wody kolońskiej”. W czasach Alfreda II Potockiego zostaje wprowadzone unowocześnienie w postaci maszyny parowej. Ożywczy ruch budowlany i zmiany w przemysłowym Łańcucie następują na przełomie XIX i XX wieku. Roman Potocki zmienia profil działających zakładów w miejsce gorzelni rozpoczyna działalność rafineria spirytusu. Następuje zmiana lokalizacji zakładów i magazynów. W 1907 w mieście pojawia się elektryczność. A już w czasach Alfreda III Potockiego w roku 1921 powstaje jedyna w Polsce fabryka eterów i esencji. Eter eksportowany był z Łańcuta do Francji, Włoch, Szwajcarii. Tegoroczne wrześniowe Europejskie Dni Dziedzictwa 2013 zbiegły się ze 150 rocznicą wybuchu Powstania Styczniowego. Z tej to okazji chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na tych z pośród mieszkańców Łańcuta, którzy poprzez swój udział w walkach narodowowyzwoleńczych odegrali ogromna rolę w kształtowaniu świadomości narodowej, a po powrocie aktywnie zaangażowali się w życie społeczności miejskiej: Filip Sandra Kahane pracował jako urzędnik ordynacji Potockich, aktywnie pełnił liczne funkcje społeczne: był między innymi prezesem Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. Teofil Fleszar po powstaniu został Dyrektorem Fabryki Wódek i Rosolisów. Michał Piórek pracował w zarządzie miejskim. Marcin Szulc de Szulcer angażował się aktywnie w życie społeczne i kulturalne Łańcuta, przez krótki okres pełnił funkcję burmistrza, był współzałożycielem stowarzyszenia mieszczan łańcuckich Gwiazda, założycielem Galicyjskiego Banku Ziemskiego. Ignacy Kajetan Jacewicz pełnił urząd oficjalisty w Horyńcu, wykonywał zawód drogomistrza.
  11. Namiestnik Galicji

    Alfred Józef Potocki II ordynat urodził się 29 VII 1882 roku w Łańcucie, był młodszym synem Alfreda I Potockiego i Józefiny Marii Czartoryskiej z Korca. Do dziewiętnastego roku życia nauki pobierał i wychowywał się wspólnie ze swym kuzynem Adamem Potockim, początkowo w Łańcucie, a później pod kierunkiem ciotki Zofii Branickiej Adamowej Potockiej w Krakowie i Krzeszowicach. W młodości studiował prawo na Uniwersytecie w Wiedniu, a także był słuchaczem wykładów na Politechnice Wiedeńskiej. 19 marca 1851 roku poślubił Marię Klementynę Sanguszko, córkę Romana i Natalii Potockiej z Wilanowa. Z tego związku na świat przyszło czworo dzieci: Roman (późniejszy III ordynat), Julia, Klementyna oraz Józef, który zapoczątkował linię antonińską rodu Potockich. Poprzez małżeństwo Alfred Potocki staje się właścicielem wielkich dóbr w zaborze rosyjskim - antonińskich i szepetowieckich na Wołyniu oraz kleszewskich na Mazowszu. Majątek i koligacje dały mu znakomitą pozycję w kołach arystokratycznych i na dworze habsburskim. W roku 1844 Alfred Józef rozpoczął karierę polityka, uzyskał tytuł szambelana i został attaché ambasady Austrii w Londynie. Powróciwszy z Londynu wiosną 1848 utworzył w Łańcucie oddział Gwardii Narodowej, którym dowodził w stopniu kapitana. W kolejnych latach prężnie rozwija się jego kariera polityczna - 30 grudnia 1867 otrzymuje tekę Ministra Rolnictwa, a trzy lata później 4 kwietnia 1870 cesarz Franciszek Józef powierza mu utworzenie nowego rządu, w tym samym czasie zostaje tajnym radcą, a 11 kwietnia cesarz mianuje go premierem. Od 1875 sprawuje funkcję marszałka krajowego Królestwa Galicji i Lodomerii, 24 listopada 1875 do 1883 sprawuje urząd namiestnika Galicji. Alfred II Potocki przejmuje obowiązki ordynata w latach 1859-1860 i staje się jednym z organizatorów przemysłu rolniczego w Galicji, za jego czasów lub zostają unowocześnione cukrownia, fabryka rossolisów, garbarnia w Łańcucie i na Ukrainie, w Kurowicach zakłada znaną hodowlę koni, stosuje nowe kultury rolne, bierze odział w krajowych i wiedeńskich wystawach rolniczych. Od 1852 był członkiem Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego, od 1858 Towarzystwa Gospodarczo-Rolniczego w Krakowie. Finansował szkołę rolniczą w Czernichowie, fundował stypendia dla uczniów. Cieszył się opinią człowieka o nieposzlakowanym honorze. Za życia odznaczony Orderem Żelaznej Korony I kl., Orderem Złotego Runa, Wielkim Krzyżem Orderu Św. Stefana, Orderem Karola III. Zmarł 18 maja 1889 w Paryżu, a uroczysty pogrzeb odbył się 5 czerwca w Łańcucie.
  12. 2 lipca 1817 roku w jednym z domów stojących w okolicach łańcuckiego rynku przyszedł na świat Jan Zeh. Jego ojciec Jan Ludwik był pracownikiem apteki lub (co wątpliwe) jej właścicielem. Zehowie wywodzący się Węgier, mieszkali na terenie Małopolski od dwóch pokoleń, a więzi z węgierską linią rodziny w pierwszej połowie XIX w. były jeszcze żywe. Jan Ludwik i Krystyna z domu Liebherr wprawdzie byli właścicielami domu, w którym przyszedł na świat ich syn, ale nie byli ludźmi zamożnymi. Aptekę Zehów (?) nabywa w latach 40. XIX w. Antoni Swoboda, a dom zostaje sprzedany 10 lat później rodzinie Bartmanów. Młody Jan Zeh idzie w ślady ojca i w roku 1830 zostaje uczniem aptekarskim w Samborze. Jednak z braku środków, na studia w Wiedniu zapisuje się dopiero w roku 1844/45, zdobywając tytuł magistra farmacji dwa lata później 8 sierpnia 1846. Jednak to w czasie swojej pierwszej praktyki Jan zetknie się po raz pierwszy z wydobywaną i destylowaną w okolicach Sambora ropą i to zdarzenie wpłynie znacząco na jego losy. Początkowo Zeh w swojej pracy ma do czynienia z prymitywnymi destylatami, maziami itp. Po 1848 na terenie Galicji wzrasta zainteresowanie ropą, jej oczyszczeniem i wykorzystaniem, w tym czasie Jan podejmuje pracę w aptece Piotra Mikolascha we Lwowie, której zaplecze z czasem stanowi dobrze wyposażone laboratorium. Na początku lat 50. Zeh pracuje bardzo intensywnie, zarówno w dzień jak i w nocy. W tym czasie uważany jest wręcz za osobę obłąkaną, męczą go zawroty głowy, a całe ubranie cuchnie ropą naftową, zdarza mu się w miejscach publicznych mówić do siebie. W 1852 roku dołącza do niego Ignacy Łukasiewicz i na przełomie 1852/53 roku udaje się uzyskać destylat czysty, w miarę nieśmierdzący i "bezpieczny". Blacharz lwowski Adam Bratkowski skonstruował pierwszą lampę naftową, która oświetliła laboratorium i 20 marca 1853 roku witrynę apteki. Początkowo lampki były, podobnie jak nafta stosunkowo tanie, ale nie cieszyły się popularnością. Sytuacja zmieniła się 31 lipca 1853 roku, kiedy lampa naftowa oświetliła salę operacyjną lwowskiego Szpital Powszechnego. Pojawiają się zamówienia. Zeh występuje w maju 1853 roku o przyznanie patentu na chemiczne oczyszczanie ropy naftowej i otrzymuje go w grudniu tego samego roku. Wkrótce zakłada sklep i pierwszą w Galicji destylarnię, dostarcza naftę do oświetlenia lwowskich ulic, również do Wiednia. W 1854 roku na wystawie w Monachium otrzymuje dyplom pochwalny za doskonałej jakości destylat. Zawiera małżeństwo z Dorota Obłoczyńską. 12 lutego 1858 roku w sklepie Jana Zeha dochodzi do tragedii, z rozszczelnionej beczki wycieka nafta, od rzuconej przez przechodnia zapałki wybucha pożar, który szybko obejmuje całe wnętrze. W wyniku rozległych poparzeń umiera Dorota Zeh, w pożarze ginie też jej 17-letnia siostra Hermina. Jan Zeh wycofał się prowadzonej działalności, wyjechał do Borysławia, gdzie w marcu 1876 roku otworzył aptekę. Zmarł 26 stycznia 1897 roku.
  13. Lato w mieście?

    To może przyjdziecie?
  14. Wakacyjna podróż pierwsza

    Wierni postanowieniu, żeby żadnego nie mieć planu*, a obrać sobie najlepszego z przewodników, wyruszyliśmy w pierwszą wakacyjną podróż. Poprowadził nas Jan Potocki, który był nie tylko podróżnikiem, ale też pisarzem, posłem i wybitnym erudytą XVIII wieku. Opisana przez niego podróż do Holandii, którą odbył w 1787 roku i zbiory łańcuckiego Zamku - stały się dla dzieci okazją do poznania dzisiejszego Królestwa Niderlandów. Holandia czyli ...? Proste i trudniejsze skojarzenia pojawiały się trakcie podróży - tulipany, wiatraki, Rembrandt i ... smak sera z miasta Edam. A na koniec obowiązkowa pamiątka z podróży - ręcznie malowany fajans z Delft. *Jan Potocki, Podróż do Holandii, 1787
  15. Muzealna akcja letnia

    Spędzasz wakacje w Łańcucie albo w jego okolicach? Masz wolny czas i chciałbyś się dodatkowo czegoś dowiedzieć? Zapraszamy Cię na wakacyjne spotkania Lato w Muzeum. W każdy wtorek możesz poznać łańcuckie legendy, w środy wyruszyć z nami w podróż, czwartkowe spotkania poświęcimy mitologii, a w piątki odbędziemy wyprawę w tropiki. Zajęcia adresowane są do grup zorganizowanych oraz widzów indywidualnych w wieku od 6 do 13 lat. Zgłoszenia przyjmujemy w Dziale Edukacji Muzealnej pod nr tel.17 225 20 08 w.139 od poniedziałku do piątku od godz.8.00-16.00. Koszt spotkania to 5 złotych. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy!
×