Jump to content
Sign in to follow this  
Jeżyk

Wiersze - modlitwy

Recommended Posts

Jeżyk    43

Sekwencja wielkanocna

 

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary

Składają jej wierni uwielbień swych dary.

 

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,

Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,

Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

 

Maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,

I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

 

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,

A miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,

O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Tak się złożyło, że na wczorajszą mszę wieczorną wybrałem się do Leżajska i powiem - mile zostałem zaskoczony. Czytania czytaniami, ale jak śpiewane psalmy! na prawdę - 2 godziny zleciało bardzo szybko i jakoś tak człowiek czuł że to w ten sposób powinna wyglądać msza :P:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
seba    15

Znalazłem taki piękny wiersz napisany za czasów komuny ale jak bardzo aktualny w dzisiejszych czasach, myśle że w pewnym sensie można go nazwać nawet modlitwą.

 

 

 

Leszek Czajkowski

 

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

 

Osuszył czas mokradła krwi,

Czerwone słońce znów w zenicie...

Czy warto było w wojny dni

Za taki kraj oddawać życie?

*

Słychać pokoleń drwiący śmiech,

To komuniści mają święto,

Lecz Mądry Bóg w Osobach Trzech

Pamięta, za co Was wyklęto.

*

Zanim ostatni pójdzie z Was

W niebieskiej partyzantce służyć,

Wszyscy staniemy jeszcze raz.

Może historia się powtórzy...

*

Ujada sztab lewackich szmat

I wściekle wrzeszczy swołocz UBecka

Że tamtą Polskę uznał świat,

Gdy armia tkwiła w niej sowiecka.

*

Amerykański pisze Żyd

O Waszej za holocaust winie,

Obce Żydowi słowo "wstyd",

Choć w polskiej chował się rodzinie.

*

Zanim ostatni pójdzie z Was

W niebieskiej partyzantce służyć,

Wszyscy staniemy jeszcze raz.

Może historia się powtórzy...

*

Wystawę oto macie dziś,

Skoro najlepszą bronią pamięć

I groźna tej wystawy myśl

- Że wolnych ludzi nic nie złamie.

*

Niech się prostuje nieszczęść splot

I niechaj drżą moskiewskie karły.

Hańba wierzącym w Sierp i Młot,

Chwała za niepodległość zmarłym.

*

Zanim ostatni pójdzie z Was

W niebieskiej partyzantce służyć,

Wszyscy staniemy jeszcze raz.

Może historia się powtórzy..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Miłość

 

W ciemności nieprzeniknionej

W mgle nieprzebytej

W nieskończonej pustce

Gdzie nie dochodzi najmniejszy promyk światła

Ty

Wyciągnąłeś po mnie dłoń

Sięgnąłeś po mnie, poprzez ciernie

Ofiarowałeś mi swa miłość

Dlaczego?

Wyciągnąłeś mnie z głębi rozpaczy

Postawiłeś na skale, jaką jest Chrystus

Dałeś mi życie

Dałeś mi radość

Dałeś mi wiarę i nadzieję

Dlaczego?

 

W nieprzeniknionej światłości

W pięknie nie do opisania

W nieskończonym szczęściu

Przemówiłeś do mnie

Dlaczego?

 

Boże...

Teraz już wiem...

Twoja miłość jest nieskończona...

Share this post


Link to post
Share on other sites
seba    15

Ostatni pogański kapłan, wydając ostatnie tchnienie, resztkami sił przekazał następnym pokoleniom prawdę, której nikt podważyć nie zdoła: "Przetrwać musi od zapomnienia to, co zrodzone było z czystości serca i szlachetności uczuć, jaki bowiem byłby sens życia, gdyby to co wartościowe przepaść miało w otchłani niepamięci?"

Sława Bogom, Sława Przodkom,Sława Polsce!!!

 

W ten dzień dzisiejszy, w ten dzień porwany przez obłudną i zaklamaną judejską wiarę,

My, Słowiańskie dzieci, wspomnijmy tych,

którzy walczyli i ginęli za naszą prawdziwą Wiarę,

za Wiarę i Dumę naszych przodków, za to, że chcieli naszą kulturę i tradycje od zapomnienia uchronić, dla potomnych ją zachować, by nasze prawdziwe Bogi w sercach naszych wieczne pozostały...

Sława Im!!!

 

Może to nie Katolickie czy Chrześcijańskie ale takie Polskie i Słowiańskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Znalazłem w NK. piękny wiersz na dzisiejsze święto MATKI :

 

Mamo!

Tak bardzo Cię Kocham

I dziękuję Ci za Twój uśmiech,

który ogrzewa me serce

w różnych chwilach mego życia

Najbardziej dziękuję ci za to że Jesteś!

 

Dziękuję za to wszystko,

Czym dobroć jest na ziemi,

Że Jesteś najważniejsza,

Że tego nikt nie zmieni,

Że jeden dzień najpiękniej

W mym sercu jaśnieć musi:

Dla jednych to Dzień Matki,

A dla mnie Dzień Mamusi.

 

Za to, że zawsze jesteś przy mym boku

Za to, że wskazujesz drogę mi w mroku

Za to, że dni moje tęcza malujesz

dziś Mamo z głębi serca Ci dziękuję.

 

Wytrzymywałaś ze mną w dniach buntu,

Kiedy nic nie miało sensu,

Nic nie było warte zainteresowania.

Nie przestawałaś wierzyć,

Że pewnego dnia

Wyjdę z tej mgły i na nowo odnajdę słońce.

I rzeczywiście tak się stało.

 

Nie mogę Cię kłamać,

Nie mogę oszukać,

Potrafię Ci dawać,

Potrafię Cię kochać…

Ty także mnie kochasz,

Ty pielęgnujesz,

Mnie nie uderzysz,

Mnie nie… zabijesz…

Zawsze ja czuję Twe serce w moim,

Zawsze też daję serce Ci moje.

Pamiętaj Mamo uczucie moje,

Gdyż zawsze ja kocham Ciebie i serce Twoje.

 

Dzisiaj skladam Ci Mamo

Najlepsze zyczenia

Za Twe przykrosci,za Twe cierpienia

Za noce bolesne,za noce czule

Za wszystko Mamo dzis Ci dziekuje.

Dzis jestem dorosla a Ty nieraz szlochasz

Ty jestes moja Matka i za to Cie Kocham!

 

Mamusiu najmilsza,

co masz dobre ręce,

całuję je dzisiaj

w serdecznej podzięce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Raz pewna kobieta szukała wciąż Boga,

Myślała którędy prowadzi doń droga,

W modlitwach prosiła, by dom jej odwiedził,

Wtem anioł się zjawił, te słowa powiedział:

- „Kobieto, twe prośby już jutro się spełnią,

Bóg przyjdzie do ciebie z wizytą na pewno”.

Więc dom wysprzątany, kobieta w skowronkach,

Wygląda wciąż gościa, czy idzie po łąkach.

Sąsiadka wtem puka, i mówi: - „ Daj chleba,

Me dziatki są głodne, nakarmić je trzeba,

Bez ojca zostały, nie zawsze mam za co,

Jedzenie im kupić, gdy jeść chcą i płaczą”.

- „Uciekaj ma droga, jak chcesz to przyjdź potem,

Na gościa dziś czekam, więc jesteś kłopotem”.

W południe do drzwi jej wędrowiec podchodzi.

- „ Wędruję po świecie wciąż w bólu i głodzie.

Dom miałem, spalili i wszystko zabrali,

Więc nakarm i ubierz, nim zniknę w oddali”.

Kobieta znów krzyczy, człowieka wygania,

I pomóc mu nie chce, traktując jak drania.

Aż w końcu wieczorem pukanie już trzecie,

Otwiera i patrzy, a to małe dziecię.

- „Sierotką zostałem, rodzice umarli,

Czy możesz do siebie mnie przyjąć, nakarmić,

Być może u ciebie żyć dla mnie sądzone?”.

Zaś ona mu na to: - „Masz myśli szalone,

Uciekaj ode mnie, nie marudź dziecino,

Nie będę dla ciebie ja żadną rodziną”.

Przed snem kobiecina, na Boga narzeka:

- „Przyjść miałeś dziś do mnie a czas wciąż ucieka,

Nieprawdę powiedział mi anioł Twój z nieba.

Gdy spełnić się nie chce, obiecać nie trzeba”.

Wtem głos usłyszała: „Trzy razy z wizytą,

Dziś byłem u ciebie, niewdzięczna kobieto”.

 

Pamiętać nam trzeba, że w drugim człowieku,

Bóg do nas przychodzi codziennie, od wieków

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Święto Bożego Ciała

 

Wierni szczególnie wspominają Ostatnią Wieczerzę i Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Pamiątkę tego wydarzenia Kościół katolicki obchodzi także w Wielki Czwartek, wtedy jednak rozpamiętuje się także Mękę Jezusa Chrystusa, uroczystość Bożego Ciała natomiast ma charakter dziękczynny i radosny. W Polsce obchodzi się ją w czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome, wypadające zawsze 60 dni po Wielkanocy. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę.

 

Uroczystość ta została ustanowiona na skutek widzeń bł. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. taką uroczystość dla diecezji Liège. W 1252 r. została ona rozszerzona na Germanię. W 1263 miał miejsce cud eucharystyczny w Bolsenie, gdy hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. Korporał, na który wówczas spadły krople krwi, przechowywany jest w katedrze w pobliskim Orvieto. W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła. Uzasadniając przyczyny jej wprowadzenia wskazał: zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia. Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym uroczystość nie została ustanowiona. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach (1317).

 

W Polsce po raz pierwszy wprowadził tę uroczystość biskup Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W 1420 na synodzie gnieźnieńskim uznano uroczystość za powszechną, obchodzoną we wszystkich kościołach w państwie[1]. W późnym średniowieczu i w renesansie największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był poznański kościół Bożego Ciała.

 

W Polsce obchody uroczystości wiążą się z procesją z Najświętszym Sakramentem po ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są związane tematycznie z Eucharystią fragmenty czterech Ewangelii.

 

Do roku 1955 po święcie obchodzono także oktawę. W Polsce na prośbę Episkopatu Polski zachowano zwyczaj procesji teoforycznej w oktawie (jednak w formularzach mszalnych nie stosuje się oktawy).

 

Z Bożym Ciałem związana jest także uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która jest obchodzona zaraz po oktawie Bożego Ciała, czyli w piątek osiem dni po Bożym Ciele.

 

W Polsce uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej jest dniem ustawowo wolnym od pracy.

 

W formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego rozdzielnie obchodzi się święto Bożego Ciała i Bożej Krwi: 1 lipca obchodzone jest święto Przenajświętszej Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa

 

(z internetu)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Dla czego szukasz Boga

 

Dlaczego szukasz mnie

w dalekich krainach złudnego szczęścia...?

Wypatrujesz mnie

w lasach

i na górskich szczytach,

których być może nigdy nie zobaczysz...?

Próbujesz dostrzec mnie

na złotej plaży

spalonej gorącym słońcem,

na której twoja stopa nigdy nie stanie...

Dlaczego?

 

Czy nie widzisz, że jestem tuż obok?

Tak blisko... Spójrz....

W tym lekkim powiewie,

czasem zimnego, wiatru,

który orzeźwia...

W delikatnych kroplach jesiennego deszczu,

który koi...

W promieniach letniego słońca,

które ogrzewa...

W spadających jesienią liściach,

które zachwycają...

 

Jestem cieniem, który zawsze

kroczy z Tobą - krok w krok...

 

Bo ja jestem obok- zawsze.

 

Nawet teraz,

 

Gdy mi nie wierzysz...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Pewnego dnia,patrząc z murów otaczających miasto w kierunku zachodzącego slońca,widać było na dalekiej linii horyzontu dwie obejmujace sie postacie.

 

-To jakaś mama z tatą

-pomyślało sobie niewinne dziecko.

 

-To dwoje kochanków

-marzył mężczyzna z tęsknota w sercu.

 

-To dwoje przyjacioł spotykających sie po wielu latach

-zauważył inny samotny człowiek.

 

-To dwoje kupców,którzy zawarli korzystną transakcję

-stwierdził chciwy mężczyzna.

 

-To szczęśliwy ojciec,który ściska powracającego z wojny syna

-wzruszyła się kobieta o czułym sercu.

 

-To jakaś córka po powrocie z długiej podróży ściska swego ojca

-powiedział strapiony po śmierci córki ojciec.

 

-To dwoje kochanków

-westchnęła spragniona miłości dziewczyna.

 

-To dwóch mężczyzn bijących się do ostatniej kropli krwi

-krzyknął jakiś bandyta.

 

-To dwoje....

 

To co postrzegamy zależy od tego co mamy w swoim sercu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

BYŁ SOBIE CHŁOPCZYK

 

Był sobie chłopczyk, taki maleńki,

który nie schodził mamusi z ręki.

Ona buzieńkę mu całowała,

„co z ciebie będzie” - nie raz pytała.

 

Lecz chłopczyk tego jeszcze nie wiedział,

W objęciach mamy cichutko siedział.

Był sobie chłopczyk taki wesoły,

co rano z teczką biegał do szkoły.

 

Uczył się pisać, czytać, rysować,

Umiał na przerwach psocić, figlować.

Lecz czasem stawiał sobie pytanie:

Kim też on w życiu kiedyś zostanie?

 

Dziś już ten chłopczyk w ornat ubrany,

Uwielbia sercem Pana nad pany.

Dziś już sam składa bogu ofiarę

Za swoich wiernych i świętą wiarę

 

O, szczęść ci Boże, młody kapłanie

Niech twój ideał czynem się stanie.

Niech ci Najświętsza Panna Maryja

Pomaga w boju, niech łaską sprzyja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Ojciec z synem chodzili po górach. Nagle chłopiec potknął się i upadł krzycząc:

- Aaach!

Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos powtarzający gdzieś wśród gór:

- Aaach!

Zaciekawiony zapytał:

- Kim jesteś?

W odpowiedzi usłyszał:

- Kim jesteś?

Rozgniewał się i krzyknął:

- Tchórz!

I zaraz usłyszał:

- Tchórz!

Spojrzał na swego ojca i zapytał:

- O co tu chodzi?

Ojciec uśmiechnął się:

- Uważaj, mój synu.

I krzyknął w stronę gór:

- Uwielbiam Cię!

Głos odpowiedział:

- Uwielbiam Cię!

Ponownie człowiek krzyknął:

- Jesteś najlepszy!

Głos odpowiedział:

- Jesteś najlepszy!

Chłopiec nadal nic nie rozumiał. Ojciec wyjaśnił:

- Ludzie nazywają to echem, lecz tak naprawdę takie właśnie jest życie. Oddaje Ci wszystko, co powiedziałeś lub zrobiłeś. Nasze życie jest odbiciem naszego działania. Jeżeli pragniesz więcej miłości na świecie, stwórz więcej miłości w swoim sercu. Jeżeli pragniesz więcej umiejętności i odpowiedzialności w swojej grupie, pogłębiaj własne umiejętności. Wzajemność wkrada się we wszystkie aspekty życia. Życie zwraca Ci wszystko, co w nie włożyłeś. Twoje życie to nie zbieg okoliczności. To odbicie Ciebie samego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Dzień dobry

`````````````````

Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenie czy zawód, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi, który was miłuje, który jest wiernym towarzyszem i który pomaga przetrwać każdą trudność. ‘’

 

Jan Paweł II

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Szedł kiedyś Pan Bóg wiejską drogą.

Smutno tam było i ubogo.

Pytali siebie dwaj Anieli

Jak swego Pana rozweselić.

 

Jakby ożywic te szarości,

By radość mieli ludzie prości

I Bóg rozchmurzył swoje lico

Nad odmienioną okolicą.

 

Sypali dziarsko w ziemie czarną

W lewo i w prawo różne ziarno

I podlewali,aż wokoło

Kwieciście było i wesoło.

 

I od tej pory każde pole

Zdobią rumianki i kąkole,

Maki ,ostróżki,chabrów mrowie,

Co je zasiali Aniołowie.

 

Bardzo się Ojciec uradował

Skrzydła im nowe podarował

I uleciały gdzieś w przestworza,

Skąd spływa na nas Łaska Boża.

(z internetu)

Share this post


Link to post
Share on other sites
ada    0

Tak z innej "bajki"... Zawsze ten wiersz wzrusza mnie tak samo...

 

Wacław Bojarski

RANNY RÓŻĄ

 

Ruiny miasta?

 

Ależ nie. To wystrzyżone fantastycznie i prymitywnie z czerwono-szarej tektury proscenium wędrownej szopki. Pośrodku pięciu "chłopców malowanych", malowanych zielenią i rozpaczą.

 

Pod pachą każdy ma kijek maleńki, wystrugany gładko, którym można by poruszać te figurki wypchane pół na pół trocinami i muzyką.

 

Ach, potrząsajcie, potrząsajcie białymi mandolinami i całujcie melodie proste w sam środek liścia na pół złożonego przy ustach.

 

Jeszcze chwila, a u warg muzyka gałązkami rozmarynu zakwitnie. Jak to ładnie i jak śpiewnie tak się pytać ciągle nie wiedzieć:

 

- Wojenko, wojenko, cóżeś Ty za Pani?

 

Teraz koła przejeżdżających samochodów melodię smugami pędu po powietrzu rozciągną.

 

Z białego nieba pada deszcz stukroplisty. Jest on zbyt zwyczajny, abyśmy go tu mogli zrozumieć.

 

Deszcz bomb strukroplisty z nieba czarnego.

 

Ach, nim doleci do ziemi - to niebo czarne sprzed oczu powiekami odgarnij.

 

Deszcz straszny i rzęsisty uderzy w struny mandolin kroplami - "pękami białych róż"

 

----- Jak boli

Share this post


Link to post
Share on other sites
ada    0

[align=center]Poeci nie zjawiają się przypadkiem

Z niebieskich do nas przybywają stron (…)

Odchodzą tak jak przyszli niespodzianie

Zbyt prędko wypełniają się ich dni

I znów na długo zostajemy sami

Być może trochę lepsi dzięki nim (…)

Ich pieśni ptaki w lasach wciąż śpiewają

I wieniec ziół rozsiewa po nich wiatr

Odchodzą stąd, lecz nie, nie umierają

Sumieniem naszym niespokojnym są…[/align]

 

[align=right]Edyta Gepert[/align]

 

Dziś mija 65 lat, od kiedy zginął, w Powstaniu Warszawskim, największy (wg mnie :D ) polski poeta Krzysztof Kamil Baczyński

 

Krzysztof Kamil Baczyński

Modlitwa do Bogarodzicy

 

Któraś wiodła jak bór pomruków

ducha ziemi tej skutego w zbroi szereg,

prowadź nocne drogi jego wnuków,

byśmy milcząc umieli umierać.

 

Któraś była muzyki deszczem,

a przejrzysta jak świt i płomień,

daj nam usta jak obłoki niebieskie,

które czyste - pod toczącym się gromem.

 

Która ziemi się uczyłaś przy Bogu,

w której ziemia jak niebo się stała,

daj nam z ognia twego pas i ostrogi,

ale włóż je na człowiecze ciała.

 

Któraś serce jak morze rozdarła

w synu ziemi i synu nieba,

o, naucz matki nasze,

jak cierpieć trzeba.

 

Która jesteś jak nad czarnym lasem

blask - pogody słonecznej kościół,

nagnij pochmurną broń naszą,

gdy zaczniemy walczyć miłością.

 

21.03.1944

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Świetnie Ado ze ten temat jest Ci bliski i zaglądasz do niego. Ja zaprezentuję małe opowiadanie, bardzo obrazowe i pouczajace. :

 

Włócząc się tu i tam,wielkie psisko znalazło się w pokoju,którego ściany pokryte były ogromnymi lustrami. Wydawało mu się,że jest otoczony psami. Wściekał się,zaczął szczerzyć zęby i warczeć.

Wszystkie psy na lustrzanych ścianach naturalnie zrobiły podobnie,pokazując swe groźne kły.

Pies zaczął kręcić się jak szalony wokół siebie,aby obronić się przed atakującymi i rzucił się na jednego z domniemanych napastników. Upadł w końcu na podłogę wycieńczony i krwawiący w wyniku okropnego zderzenia z lustrem.

 

Gdyby choć raz pomachał przyjaźnie ogonem,wszystkie psy z luster odpowiedziałyby mu tym samym.

I byłoby to spotkanie radosne..."

 

Teraz Ado znowu kolej na Ciebie:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
ada    0

Proszę bardzo Jeżyku!

Znowu zupełnie "z innej bajki"

 

[align=center]BALLADA O DRZEWIE NIEKOCHANYM[/align]

 

Nie odchodź proszę, ach gdybyś znał samotność mojego zdrewniałego serca. Chcesz, wyszumię Ci balladę, schronię przed natrętnymi promieniami słońca.

Wiesz, gdy byłem mały, łaskotało mnie mrówcze spacerowanie po mojej nodze, wyginałem się ze śmiechu, a teraz już mnie to nie bawi. Przeżyłem wiele narodzin dni, a potem odprowadzałem słońce na nocne spoczywanie, odchodziło z uśmiechem na twarzy. W czasie codziennej przechadzki ścigało się po niebie z kłębiastymi przyjaciółmi, mimo mojego nalegania nie miało czasu, by choć na chwilę zatrzymać się na krótką pogawędkę. W dniach smutku chowało się pod poduszkę i szlochało, a łzy kapały na moje ramiona, lecz słońce tylko dla przyzwoitości lub wysokiego o sobie mniemania nie chciało się przytulić, a przecież tak bardzo brakowało mi ciepła. W nocy po aksamitnym nieba dywanie z arystokratycznym wdziękiem spacerował księżyc, też nie lubił samotności, więc sobie świecił w towarzystwie miliona gwiazd. Nie potrafię mu ufać, choć niczym nie zawinił. Czasem chcąc zabawić srebrne migotki udawał rogalika, innymi znów czasy nadymał się i udawał, że nie zna nikogo.

Dlaczego nigdy nie było mi dane zaznać miłości? Jestem naiwnie zielony, a czasem usycham z tęsknoty. Wiatr – listonosz posyła ode mnie listy do Pana Boga z prośbą o odrobinę ciepła. Ja, skazany na platoniczność... Czasami nad ranem czuję jej dotyk, budzi mnie chłodem swych dłoni, nie wiem kim jest, pachnie jak łąka, lecz – gdy otwieram oczy – omdlewa. Wyciągam ramiona, by pochwycić, bezsilnie opada – Mgiełka. Kocham subtelność jej niemocy, odchodzi zostawiając pragnienie delikatnej pieszczoty.

Czasami spoglądam na wtulone ździebełka trawek i szalejące miłośnie biedronki. Widzę jak maki rumienią się ze złości, gdy motyle kokietują wysmukłe chabry. Chcę cieszyć się ich szczęściem – ja, wiecznie niechciany...

Skłonił Pan ucha gdy balladę posłyszał, zasłonił twarz, by głośno nie szlochać, zasmucił się, bo wiedział, że i Jego niewiele kto kocha.

Więc Bóg w Osobie Swej Własnej wtulił się plecami do drzewa, aby zaspokoić jego samotność. Sakramentem bez obrączek – nierozerwalnym, bez bukietu kwiatów, lecz z gwoździami w dłoniach. Otuleni milczeniem skonali z Miłości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ada    0

[align=center]SPRZEDAWCA GWIAZD[/align]

 

Przechodził wolno ulicami miasta. Przeciągał się, przepływał... Szarość pod wpływem jego wzroku stawała się jakby jaśniejsza. Może mniej szara? Ludzie, których mijał robili się spokojniejsi, weselsi, jacyś inni, odmienieni. Naprawiał spojrzeniem skłócone miłości, ogrzewał ostudzone przyjaźnie, leczył złamane serca. Nie uśmiechał się wcale, ale jego twarz miała taki łagodny wygląd, że nawet dzieci, które tak boją się obcych ludzi, uśmiechały się do niego, machały mu.

Tylko jedna dziewczynka cały czas była smutna. Siedziała zmarznięta i wygłodzona na chodniku pod murem i czekała na jakąś maleńką iskierkę serc dobrych ludzi. Podszedł do niej i uklęknął. Podniosła wzrok. Nie czuła strachu, ale jakąś niepewność. A on tylko, swoim delikatnym i miękkim głosem zaczął mówić:

- Znałem kiedyś małą dziewczynkę. Była bardzo podobna do ciebie. Była zawsze smutna i rzadko dostrzegała, że nad nią świeci słońce i opiekują się nią Anioły. Nie była taka jak inne dzieci. Życie narzuciło na nią poważność, zabiło dzieciństwo, zmusiło do walki o istnienie. Żyła z ludzkiej dobroci. Była bardzo nieszczęśliwa. Przecież nie miała nic. Nie miała nawet jednego przyjaciela- była bardziej samotna niż którykolwiek z ludzi. Ale gdzieś musi się kończyć cierpienie. Kończy się tam- to mówiąc wskazał palcem na skrawek nieba, zaglądającego spośród wysokich murów. Pomimo wczesnej pory, wraz z ruchem jego palca, po niebie przebiegała otoczka z granatowej mgły wyhaftowanej gwiazdami. Potem zaczął mówić dalej: - Była już zmęczona i pomimo, że się bała nie płakała wcale. wiedziała, że gdzieś musi być lepszy świat i wierzyła, że idzie właśnie tam. Zamknij oczy! Co widzisz?

- Gwiazdy- wyszeptała niepewnie dziewczynka.

Z każdą chwilą robiła się spokojniejsza, lżejsza. Już prawie płynęła w powietrzu. Płynęła ku lepszemu światu. Płynęła tam, gdzie jej rączki już nie będą sine i gdzie nie będzie już czuła głodu. Tam, gdzie mamusia i tatuś przytulą ją mocno i utulą do snu, tak jak ten pan utulił ją teraz. Jej ciało było zbyt jasne, by nie rozproszyć się w zwykłości, która ją dotychczas otaczała...

 

I popłynął dalej...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Dziękuję Ado za wspaniałe i wzruszające opowiadanie, takie od serca:)

 

Dlaczego płaczesz? - córka zapytała swą mamę.

- Ponieważ jestem kobietą, odpowiedziała jej.

- Nie rozumiem, odpowiedziała.

Ona ją przytuliła i rzekła: ...i nigdy się nie dowiesz,

ale nie martw się to normalne.

Później córka spytała swojego Ojca,

dlaczego Mama płacze bez powodu?

Wszystkie kobiety płaczą bez powodu. ...

było to wszystko co mógł jej odpowiedzieć.

Mała dziewczynka urosła i stała się kobietą

i wciąż nie wiedzą dlaczego kobiety płaczą.

Nareszcie uklęknęła złożyła ręce i zapytała: Boże...

dlaczego kobiety płaczą (tak łatwo)?

A Bóg jej odpowiedział...

...Kiedy tworzyłem kobietę postanowiłem ją uczynić wyjątkową.

Stworzyłem jej ramiona na tyle silne by mogła dźwigać ciężar całego świata!

dałem jej nadzwyczajną siłę,

pozwalającą jej rodzić dzieci jak również znosić odrzucenie,

spowodowane czasem przez jej własne dzieci!

Dałem jej stanowczość,

która pozwala jej na opiekę nad rodziną i przyjaciółmi.

Niestraszna jej choroba!

Stworzyłem ją wrażliwą, aby kochała wszystkie dzieci,

nawet wtedy, gdy jej własne ją bardzo skrzywdzą!

Dałem jej siłę, aby opiekowała się swoim mężem mimo jego wad,

Zrobiłem ją z żebra swego męża, tak, aby chroniła jego serce!

Dałem jej mądrość, aby wiedziała, że dobry mąż nigdy nie skrzywdzi swej żony.

Czasem jednak testuje jej siłę i wytrwałość żony w wierze w niego.

Córko, na sam koniec...

Dałem jej również łzę do wypłakania. Jest to jej jedyna słabość!

Jeśli kiedyś zobaczysz, że płacze,

powiedz jej jak bardzo ją kochasz i jak wiele robi dla innych.

I jeśli nawet wciąż płacze, sprawiłaś,

że poczuła się o wiele lepiej.

Ona jest wyjątkowa!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

NA ŻYCIA SCENIE

 

Myśmy aktorzy na życia scenie

I wszyscy mamy rozdane role

Jeden z koroną kroczy na czole

Posłuch znajduje na swe skinienie

 

Inna łatane nosi odzienie

Żyje nie znany prawie nikomu

Trud ma w udziale, gorycz wspomnienia

I ciężar życia gości w swym domu

 

Ps.

Żałuję że nie jest to mój własny wiersz. Zawiera w sobie tak mądre słowa

Share this post


Link to post
Share on other sites
ada    0

[align=center]O przyjdź!

 

O przyjdź, jesienią-

Wdziej szatę lekką, białą, zwiewną,

pajęczą;

Rzuć na hebanowe swoje włosy

Perły rosy,

Lśniące zimnych barw

Tęczą.

 

O przyjdź, jesienią -

Owiana skargą tęskną, rzewną

Żurawi

W dal płynących szarg niebios tonią,

Tchnącą wonią

Kwiatów, które mróz

Krwawi.

 

O przyjdź, jesienią -

W chwilę zmierzchu senną, niepewną -

I dłonie

Swe przezroczyste, miękkie, woniące

Na cierpiące

Połóż mi skronie

O Śmierci![/align]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Szedł kiedyś Pan Bóg wiejską drogą. (zapewne tą z Husowa do Łańcuta, którą kiedyś ja się poruszałem)

Smutno tam było i ubogo.

Pytali siebie dwaj Anieli

Jak swego Pana rozweselić.

 

Jakby ożywić te szarości,

By radość mieli ludzie prości

I Bóg rozchmurzył swoje lico

Nad odmienioną okolicą.

 

Sypali dziarsko w ziemie czarną

W lewo i w prawo różne ziarno

I podlewali,aż wokoło

Kwieciście było i wesoło.

 

I od tej pory każde pole

Zdobią rumianki i kąkole,

Maki ,ostróżki,chabrów mrowie,

Co je zasiali Aniołowie.

 

Bardzo się Ojciec uradował

Skrzydła im nowe podarował

I uleciały gdzieś w przestworza,

Skąd spływa na nas Łaska Boża.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ada    0

Czy gdy robi się ciemno i zimno widziałeś kiedyś spacerujące ulicami miasta Anioły? Wszyscy myślą, że to są zwyczajni ludzie, którzy nie mogą nocą spać i tak błąkają się bez celu, a to Anioły, które owijają skrzydła wokół swych świetlistych ciał i nakładają zwykły, szary płaszcz.

Dlaczego nie śpią? Jest wiele powodów. Dla jednych księżyc świeci za mocno, dla innych gwiazdy zbyt głośno spadają, jeszcze inne nie mogą się patrzeć na ludzki smutek, który unosi się nad śpiącymi. Dlatego biorą go do kieszeni i spacerują aż wiatr go zupełnie osuszy. Potem tylko zdmuchują z dłoni sól pozostałą z osuszonych łez osuszonego ludzkiego nieszczęścia. Wtedy wracają do domu i okrywają swoich podopiecznych leciutką powłoczką spokoju. Czasami, gdy tak chodzą nocą, zaglądają do tych okien, w których świeci się światło. Zazwyczaj widzą małe dzieci, które bały się zasypiać po ciemku, ale czasami są to samotni ludzie, którzy na kogoś czekają i boją się zgasić światło. Bo co będzie, jeśli ten ktoś przejdzie obok ich okna i nie trafi w mroku?

Nigdy jeszcze nikt nie przyszedł, ale oni wciąż czekają...

Wtedy Aniołom robi się smutno, idą do najbliższej budki telefonicznej, żeby zadzwonić do Boga, albo przynajmniej zwołać inne Anioły na naradę, bo przecież nie można tych ludzi zostawić samych, obłąkanych we własnej samotności.

Czasami, następnego dnia, na skutek anielskiej interwencji ktoś się do nich uśmiecha, albo podaje dłoń...

Anioły zawsze cieszą się najbardziej z tych okien, w których kolejnej nocy już się nie pali światło...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×