Jump to content
Sign in to follow this  
Falkhor

Seks małżeński może być frywolny, fantazyjny - czyli seks katolików z imprimaturą

Recommended Posts

Falkhor    63
Seks małżeński nie musi odbywać się przy zgaszonym świetle, może być frywolny, zaskakujący i pełen fantazji, a jednocześnie bezgrzeszny - podkreśla ojciec Ksawery Knotz w swojej książce "Seks, jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga".

 

- Żyjemy w czasach, gdy mało się czyta Ewangelię, a w Kościele temat seksu jest zaniedbany. Tymczasem w Piśmie Świętym wątków seksualnych jest bardzo dużo - podkreślił o. Ksawery Knotz. - Jak się to ma do sakramentu małżeństwa? Tak, że sakrament ten nie realizuje się tylko w czasie godzinnego rytuału w kościele, kiedy małżonkowie wymieniają obrączki. Sakrament ten realizuje się w codziennym życiu małżonków: w rozmowie, sprzątaniu mieszkania, wspólnym zakupie mebli czy samochodu - mówił autor książki.

 

Jak podkreślił, bywa, że jeśli już w Kościele mówi się o seksie, to w kategoriach negatywnych: że coś jest grzechem, jest złe.

 

- Pokutuje mentalność przypominająca kodeks karny. Ludzie pytają mnie o to, co wolno w seksie, a czego nie. To niepoważne - mówił o. Ksawery. - Pisząc tę książkę, starałem się odejść od negatywów. Porównuję seks do meczu piłkarskiego, gdzie wprawdzie są jakieś zasady - nie można faulować czy wybijać piłki na aut. Ale to, co się odbywa na boisku - to mecze różnej klasy, różnych lig, są piękne i wspaniałe, ale i nudne i beznadziejne - mówił o. Ksawery Knotz.

 

Pytany o to, czy jest jakaś granica w tym, co małżonkowie bez grzechu mogą robić w sypialni, mówił, że chodzi o to, by był to "normalny akt małżeński, by spotkali się mężczyzna ze swoją cielesnością i kobieta ze swoją. Ważne, by respektować tę swoją cielesność" - mówił. Jak zaznaczył, by być "bliżej Boga", nie trzeba tylko jeździć do Częstochowy i "zmawiać po dwa różańce". - Można się pocałować, popieścić i w tym być bliżej Boga - przekonywał. Dodał, że wieloletni brak seksu w małżeństwie - kiedy nie ma ku niemu przeciwskazań związanych np. z chorobą jednego z partnerów - jest grzechem.

 

Zaznaczył też, że nie należy przesadzać i "szukać nie wiadomo czego, by nie zrobić z Kościoła sex-shopu". Jak mówił, kultura podpowiada, jak urozmaicić seks małżeński, np. poprzez perfumy czy bieliznę. - Nie mówimy o patologiach, mówimy o normalności, w której nie trzeba się bać romantyzmu - mówił pytany o to, czy grzechem jest np. używanie pejcza w sypialni. (...)

Źródło - Interia.pl

 

Szczerze zgadzam się ze słowami tego księdza. Temat seksu jest kościele katolickim nie tyle nie poruszany, co zaniedbany od strony merytorycznej. Został on na półce 'tabu' i jego poruszanie oznacza raczej zło niż próbę zrozumienia i akceptacji seksualności. Jeżeli pojawi się ta książka w naszej bibliotece - chętnie ją przejrzę.

A Wy? Potrzebujecie czegoś takiego?

Jeżeli macie inne wyznanie - to jak postrzegacie to, jak sobie katolicy radzą w rozmowach o seksie?

Czy jest ta książka próbą nadrobienia wielu lat pruderii i unikania tematu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mongol   
Guest Mongol

Jak się zakłada tę imprimaturę i ile to kosztuje w przeliczeniu na kilogramy węgla ?

 

Rozumiem, też, że ten ksiądz jest specjalistą w sprawie seksu skoro pisze o tym książkę :(

 

Zastanawiało Was kiedyś dlaczego dla chrześcijaństwa (i wielu innych wyznań) tak wiele rzeczy przyjemnych i nieszkodliwych jest od razu potępiane jako grzech ?

 

 

Tak już abstrahując od tego co przyjemne przeanalizujmy 7 grzechów głównych:

 

1. pycha - takich ludzi nikt po prostu nie lubi. Kropka

2. chciwość - przecież chciwość napędza przemysł, gospodarkę, naukę - jest motorem działania.

3. nieczystość - to o czym mówiłem we wcześniejszym tekście

4. zazdrość - właściwie to samo mogę napisać co w pkt.2.

5. łakomstwo - każdy lubi dobrze zjeść, taką mamy naturę.

6. gniew - czasem trzeba się zezłościć na coś/kogoś...

7. lenistwo - lenistwo jest w naturze człowieka... co jest tak okropnego w tym, że się czasami nie chce...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Mongol

Rozumiem, też, że ten ksiądz jest specjalistą w sprawie seksu skoro pisze o tym książkę

Niektórzy księża to doskonali słuchacze i psychologowie. Niekiedy rola obserwatora dostarcza bardzo dużej ilości informacji, które ciężko wyłuskać będąc w roli uczestnika.

 

1. pycha - takich ludzi nikt po prostu nie lubi. Kropka

2. chciwość - przecież chciwość napędza przemysł, gospodarkę, naukę - jest motorem działania.

3. nieczystość - to o czym mówiłem we wcześniejszym tekście

4. zazdrość - właściwie to samo mogę napisać co w pkt.2.

5. łakomstwo - każdy lubi dobrze zjeść, taką mamy naturę.

6. gniew - czasem trzeba się zezłościć na coś/kogoś...

7. lenistwo - lenistwo jest w naturze człowieka... co jest tak okropnego w tym, że się czasami nie chce...

 

Tak bym tego nie widział... równie dobrze można tak rozmienić 10 przykazań (Nie zabijaj - komara, wirusa, bakterii). Grzechy główne odnoszą się przede wszystkim do nie powstrzymywania swoich żądz - raz dobrze zjeść to co innego niż jeść ciągle ponad miarę szkodząc sobie samemu i zabierając jedzenie innym :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63
Imprimatur (łac. niech będzie odbite) - w publikacjach kościelnych pozwolenie na druk książki, oficjalna aprobata władz kościelnych; zaznaczane zazwyczaj na odwrocie strony tytułowej.

 

Dawniej formuła ta była umieszczana i na innych dziełach, których poprawność merytoryczna i typograficzna była sprawą wielkiej wagi, np na farmakopeach [1].

 

Imprimatur umieszcza się na odwrocie karty tytułowej dzieła lub za przedmową.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Imprimatur

Share this post


Link to post
Share on other sites
danny    15
- Pokutuje mentalność przypominająca kodeks karny. Ludzie pytają mnie o to, co wolno w seksie, a czego nie. To niepoważne - mówił o. Ksawery.

Ten ks. musi chyba obracać się wśród beretów:D Ale fajnie że sie jednak coś zmienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mongol   
Guest Mongol

Gdybym był wierzącym to raczej stosowałbym się do zasady "Bóg -tak. Kościół - nie".

 

Czy od razu trzeba tworzyć Kościoły wokół religii ? Czy od razu trzeba tworzyć tysiące - często idiotycznych - dogmatów i zasad wiary ? Czy bycie zwykłym Deistą nie wystarcza ? I jeszcze ci prorocy/zbawiciele etc... Cuda, wskrzeszenia... I ludzie wierzą w takie rzeczy najczęściej bo ktoś ich wychował w takiej wierze... Inaczej mówiąc: ktoś im "powiedział a oni uwierzyli"...

 

No bez jaj...

 

Chcecie wiedzieć w co Ja wierzę ? ("Ja" z dużej litery ze względu na wyjątkowy szacunek jakim darzę swoją osobę)

 

Otóż szanowni forumowicze, Ja wierzę w Polski Węgiel Kamienny. Stworzony miliony lat temu z obumarłych roślin. Wierzę, że Polski Węgiel Kamienny jest najwyższej jakości. Przynajmniej węgiel mogę zobaczyć i dotknąć; węgiel stanowi też podstawę życia na naszej planecie.

 

Co najważniejsze:

Mam namacalny dowód na istnienie węgla, więc w sumie to nie jest już wiara ale wiedza. A jak wiemy wiedza jest ponad wiarą! Tak bracia i siostry, ja WIEM !

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

MONGOL>>>Gdybym był wierzącym to raczej stosowałbym się do zasady "Bóg -tak. Kościół - nie".

 

Mnie wydaje się że kościół jest narzędziem, obszarem który pozwala być bliżej Boga, lepiej Go zrozumieć, pojąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bake   
Guest Bake

A Moim zdaniem nie należy w łóżku ograniczać się do ram jakie proponuje ten klecha, chcesz pejcza - kup sobie, CO KOGO OBCHODZI co robię w łóżku?

 

A chcę dobry poradnik seksualny to kupię sobie książkę seksuologa a nie jakiegoś klechy ...

 

Mongoł może założymy jakąś sektę ? :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mongol   
Guest Mongol

Mongoł może założymy jakąś sektę ? :(

 

Myślałem, żeby założyć na NK "Klub Miłośników Polskiego Węgla Kamiennego"...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Mongol, cenię Cię za dowcip. Ten klub miłośników Węgla Kamiennego to dobry pomysł hehehe

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Jak widać nadal często dochodzi do tego, że osoby niezainteresowane innym katolicyzmem niż sami lubią - krytykują coś w ogóle tego nei znając. Uproszczenia bywają niekoniecznie raniące, co żałosne.

 

Bake

chcesz pejcza - kup sobie, CO KOGO OBCHODZI co robię w łóżku?

 

CIEBIE to nie obchodzi, co komu do pejcza i mnie nie obchodzi, co TY robisz z nim w łóżku ale ja np. jestem ciekaw, jak widzi to ktoś, kto przynajmniej teoretycznie jest 'klechą' - narzędziem ułatwiającym rozumienie trudnych tajemnic. Takie klechy poświęcają swoje życie na to, by lepiej rozumieć pismo, które ja czytam tylko cząstkowo, pobieżnie... Ma to swoje złe i dobre strony, bo to w końcu ludzie, ale takie jazdy że to lipa i bezsensowność to jak wspomniałem na początku - uproszczenie i skutek kastrowanej przez cywilizację heurystyki poznawczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mongol   
Guest Mongol

Takie klechy poświęcają swoje życie na to, by lepiej rozumieć pismo, które ja czytam tylko cząstkowo, pobieżnie...

 

Wiele religii nie potrzebuje księży/mnichów/pastorów etc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Mongol - Noooo ale co mnie do tych wielu iluś tam religii, skoro mnie interesuje ta jedna a o innych czytam lub interesuje się jako ciekawostką?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mongol   
Guest Mongol

Mongol - Noooo ale co mnie do tych wielu iluś tam religii, skoro mnie interesuje ta jedna a o innych czytam lub interesuje się jako ciekawostką?

 

Wskazuję, że nie trzeba mieć osób duchownych by coś rozumieć z religii. Niektórym chrześcijańskim odłamom wystarcza sama Biblia (Stary + Nowy Testament). Jakoś nie pamiętam by w NT było napisane o strzelistych kościołach, spowiedzi w konfesjonale, celibacie, zbieraniu na tacę, obchodzeniu świąt typu wniebowstąpienia, nic o króliczkach wielkanocnych, nic o pisankach, nic o święcie zmarłych, nic o dziesiątkach Matek Boskich, mam dalej wymieniać ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Mongol

Wskazuję, że nie trzeba mieć osób duchownych by coś rozumieć z religii.

Wskazujesz sobie sam. Ja mam na tyle pokory, że przynajmniej mogę się przyznać do tego, że nie wszystko jestem w stanie zrozumieć i czasem chcę się zapoznać z opinią osób, które to studiują. Mam jednocześnie do tego dystans i nie razi mnie to, że są dziesiątki Matek Boskich. Strzeliste kościoły? Króliczki wielkanocne? Nie rozumiem użycia tych argumentów w tym temacie.

Zaczynasz krytykować nie religię, ale czyjąś religijność.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mongol   
Guest Mongol

Wskazujesz sobie sam. Ja mam na tyle pokory, że przynajmniej mogę się przyznać do tego, że nie wszystko jestem w stanie zrozumieć i czasem chcę się zapoznać z opinią osób, które to studiują.

 

Studiowaniem Biblii najmniej się chyba zajmują księża. Więcej na temat pisma wiedzą historycy specjalizujący się w tamtych czasach.

 

Na pewno wiecie, ze "morze czerwone" to tylko błąd w tłumaczeniu który znaczy "morze sitowia/morze trzcin". Ostatnio wyczytałem, też,że jest wiecej takich pomyłek w tłumaczeniu pisma, Józef nie był cieślą, ale murarzem, Jezus nie chodził w tunice ale w czymś na wzór koszul. Wizerunek Jezusa z bródką powstał gdzieś w 3 wieku i był zaczerpnięty od jakiegoś greckiego czy rzymskiego boga...

 

Ciekawe ilu księży o tym wie?

 

 

 

 

Strzeliste kościoły? Króliczki wielkanocne? Nie rozumiem użycia tych argumentów w tym temacie.

Zaczynasz krytykować nie religię, ale czyjąś religijność.

 

Ja pytam się skąd się wzięły te zwyczaje skoro nie ma ich w Biblii która przecież jest najważniejszą księgą Chrześcijan ?

 

Króliczki, baranki z cukru, pisanki, choinka, znicze, środa popielcowa - czy gdzieś o tym jest napisane w Nowym Testamencie ? A może te elementy na trwałe wpasowane w obrzędy religijne zostały tak naprawdę zaczerpnięte i zasymilowane z innych (np. pogańskich) obrządków ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Nie wiem ilu członków liczy Zw. Mł. Anarchistycznej, ale skoro jest związkiem to z pewnością jest ich więcej niż jedna osoba. Dla czego więc KK. który liczy nie porównanie więcej osób niż ZMA. nie miał by być związkiem , instytucją zorganizowaną. A skoro jest zorganizowany to nie dziwi nikogo że ma własną infrastrukturę , domy, "strzeliste" kościoły itd.tak jak mają to partie polityczne czy inne instytucje. Kościół aby stanowił przynajmniej względną jedność musi być również zorganizowany, mieć tych co nim kierują itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63
Seks po katolicku nie powinien być przykrym obowiązkiem, którego jedynym celem jest prokreacja. Małżonkowie powinni odkrywać swoją seksualność, szukać takich ułożeń ciała, które dostarczają im przyjemności i nie krępują ich. Ale też muszą pamiętać, że szczęśliwe życie seksualne nie polega na przetestowaniu 150 pozycji – mówi ojciec Ksawery Knotz, duszpasterz małżeństw.

Źródło - Charaktery/Onet.pl

 

Znowu kilka zdań na temat wiary i seksu. Szczególnie seksu między małżonkami.

Kilka myśli z artykułu:

Katolicy tak jak inni ludzie lubią seks i chcą czerpać satysfakcję z życia seksualnego.

(...)

problem tkwi nie w moralności katolickiej, ale w pewnej interpretacji nauki Kościoła, skoncentrowanej na myśleniu zakazowym, co powoduje, że seks kojarzy się z czymś negatywnym.

(...)

Jeżeli chodzi o wybór pozycji seksualnych, to małżonkowie muszą się czuć wolni w poszukiwaniu atrakcyjności współżycia, szukaniu przyjemności. Trzeba tylko pamiętać, że te poszukiwania służą budowaniu więzi między nimi. Mam sygnały od małżeństw, że czują się źle, gdy eksperymentowania jest za dużo. Szkodzi ono czemuś głębszemu – okazaniu partnerowi miłości i większej troski.

(...)

Jak można zmienić sposób patrzenia na seks tych kobiet, dla których jest on przykrym obowiązkiem? Jak zmienić podejście mężczyzn, dla których seks jest tylko zaspokojeniem popędu?

– Dla sporej grupy wierzących kobiet życie seksualne nie stanowi wielkiej wartości.

 

Co o tym myślicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jadwiga    0
Seks po katolicku nie powinien być przykrym obowiązkiem, którego jedynym celem jest prokreacja. Małżonkowie powinni odkrywać swoją seksualność, szukać takich ułożeń ciała, które dostarczają im przyjemności i nie krępują ich. Ale też muszą pamiętać, że szczęśliwe życie seksualne nie polega na przetestowaniu 150 pozycji – mówi ojciec Ksawery Knotz, duszpasterz małżeństw.

Źródło - Charaktery/Onet.pl

 

Znowu kilka zdań na temat wiary i seksu. Szczególnie seksu między małżonkami.

Kilka myśli z artykułu:

Katolicy tak jak inni ludzie lubią seks i chcą czerpać satysfakcję z życia seksualnego.

(...)

problem tkwi nie w moralności katolickiej, ale w pewnej interpretacji nauki Kościoła, skoncentrowanej na myśleniu zakazowym, co powoduje, że seks kojarzy się z czymś negatywnym.

(...)

Jeżeli chodzi o wybór pozycji seksualnych, to małżonkowie muszą się czuć wolni w poszukiwaniu atrakcyjności współżycia, szukaniu przyjemności. Trzeba tylko pamiętać, że te poszukiwania służą budowaniu więzi między nimi. Mam sygnały od małżeństw, że czują się źle, gdy eksperymentowania jest za dużo. Szkodzi ono czemuś głębszemu – okazaniu partnerowi miłości i większej troski.

(...)

Jak można zmienić sposób patrzenia na seks tych kobiet, dla których jest on przykrym obowiązkiem? Jak zmienić podejście mężczyzn, dla których seks jest tylko zaspokojeniem popędu?

– Dla sporej grupy wierzących kobiet życie seksualne nie stanowi wielkiej wartości.

 

Co o tym myślicie?

 


Kochani, nie należy pisać co małżonkowie powinni a czego nie powinni robić w łóżku, eksperymentować, czy nie. Nie każdemu sprawia przyjemność to samo. Jeśli dla kogoś życie seksualne w małżeństwie nie stanowi wielkiej wartości czy jest przykrym obowiązkiem, to znaczy, że brak jest tam prawdziwej miłości. Przecież seks jest przyjemny tylko wtedy, kiedy między dwojgiem ludzi jest prawdziwe uczucie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Neołafita    42

 

Na pewno wiecie, ze "morze czerwone" to tylko błąd w tłumaczeniu który znaczy "morze sitowia/morze trzcin". Ostatnio wyczytałem, też,że jest wiecej takich pomyłek w tłumaczeniu pisma, Józef nie był cieślą, ale murarzem, Jezus nie chodził w tunice ale w czymś na wzór koszul. Wizerunek Jezusa z bródką powstał gdzieś w 3 wieku i był zaczerpnięty od jakiegoś greckiego czy rzymskiego boga...

 

Gorszy był błąd podczas przepisywania żyj w celi bracie :lol:

 

PS: biblia to nie talmud.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Jadwiga - Dla katolików seks dopuszczony jest tylko w małżeństwie. Samo przez się oznacza to, że ma istnieć między dwojgiem kochających się ludzi. Jednak jako że małżeństwa nie są odizolowane od niewierzących, to ich życie i pożycie mimo wszystko staje się tematem rozmów innych. Dzięki temu powstaje krytyka seksualności katolickiej z zewnątrz i od wewnątrz. Jak widać rodzi to dyskusję. Jednym z wniosków jest wskazanie problemów z interpretacją tego, jak katolik może a czasem jak ma wyrażać swoją seksualność.

 

Przecież seks jest przyjemny tylko wtedy, kiedy między dwojgiem ludzi jest prawdziwe uczucie...

Jest to jedno ze stwierdzeń, które podbija emocje osób niewierzących - że oni nie mają prawa doświadczać pełni przyjemności z seksu. Może też dlatego tak otwarcie niewierzący tak mocno obnoszą się ze swoją swobodą seksualną?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jadwiga    0

Falkhor - Dla katolików seks dopuszczony jest tylko w małżeństwie?.... Hmm... :lol: ...teoretycznie - tak, praktycznie - nie zawsze.

Poza tym, pisząc, że seks jest przyjemny między dwojgiem kochających się ludzi, nie miałam na myśli tylko katolików. Stwierdzenie to dotyczyło ogólnie ludzi - różnych wyznań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Jadwiga

Falkhor - Dla katolików seks dopuszczony jest tylko w małżeństwie?.... Hmm... smile.png ...teoretycznie - tak, praktycznie - nie zawsze.

Teoria a praktyka - zawsze był jakiś rozdźwięk, prawda? ;) W praktyce człowiek może wszystko, gdziekolwiek się dopcha ;)

 

Zaskakujące jest to, że niektórzy katolicy tak szybko 'kładą lagę' na seks - że nic już ich nie zaskoczy, że ciągle będzie tak samo. Zadziwiające jest to, jak pełni życia, weseli i otwarci mogą być ludzie żyjący zgodnie z wiarą - wydawałoby się - dość restrykcyjną. Pewien mężczyzna jasno przyznał - seks i orgazm to nie to samo, co seks i orgazm w miłości katolickiej.

Więcej - pożałował nawet osób, którym coś takiego nigdy nie będzie dane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×