Jump to content
Sign in to follow this  
Guest Bake

Nauczyciel w szkole

Recommended Posts

SunShine    0

Mój najlepszy nauczyciel matmy z gimnazjum, który chciał dla nas jak najlepiej i jako jedyny organizował nam np. wycieczki do kina (reszta nie chciała mieć z nami doczynienia) też dał w gębę jednemu gówniarzowi, który rzucał butelkami i puszkami po piwie w kinie. Kto nie był w gimnazjum nie wie co to za siedlisko zarazy. Można stracić nerwy. Ludzie powinni mieć do sobie szacunek. Patologia zaczyna się w gimnazjum. U nas policja była co 2gi dzień. Potem chodzi nasza wspaniała młodzież po ulicach, której nikt ni zrobić nie może i zarzyna ludzi na ulicy.

http://www.gadu-gadu.pl/548786262076679 ... -ramieniem

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bake   
Guest Bake

w takim wypadku nie powinien być nauczycielem - proste.

 

Co to za nauczyciel czy jeszcze bardziej ksiądz który stosuje przemoc fizyczną?

 

Zło złem zwyciężaj? tak to leciało? nie sądzę

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Co niektórym się należy uważam, w gimnazjum "dzieci" nie do wytrzymania... dodatkowo cieszą się z faktu, że żaden nauczyciel nie może nic zrobić w sensie stosować żadnych kar cielesnych, ale uważam że na prawde co niektórym by się przydało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
darekielb    13

w takim wypadku nie powinien być nauczycielem - proste.

 

Co to za nauczyciel czy jeszcze bardziej ksiądz który stosuje przemoc fizyczną?

 

Zło złem zwyciężaj? tak to leciało? nie sądzę

 

Gdybyś pracował w gimnazjum zmieniłbyś zdanie.

 

PS. Czy Tobie nigdy nie wydarzyło się coś, czego nie kontrolowałeś? bo z tego co widzę tylko u kogoś widzisz błędy :D

PS 2. Czy jedno uderzenie to od razu przemoc?

PS 3. Ksiądz nie ksiądz, to jego praca i jak każdego może w pewnym momencie zdenerwować aż nadto.

 

Nie pochwalam tego zachowania, ale wiem że niektóre "dorosłe" dzieciaki powinny tak kończyć.

 

Jedyne czego szkoda, to tego, że zrobił to przy świadkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Póki ktoś nie ma kontaktu z dzieciakami z gimnazjów, to nie zdaje sobie chyba sprawy, jak nasza cudna reforma je... zreformowała :D Przemoc... dlaczego mowa tylko o fizycznej? A co z psychiczną? Jedni bronią klapsa, ale chyba wolą jakieś represje psychiczne...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bake   
Guest Bake

w ogóle Was nie rozumiem, jak można pozwolić by klecha czy jakiś inny nauczyciel bił dzieci w szkole...przecież to jest nie do pomyślenia.

 

To tak jakby pielęgniarka dała uciążliwemu pacjentowi leki nasenne czy coś takiego - nie może taki ma zawód.

 

Tym bardziej że nauczyciele niech nie śmią nawet narzekać. Ogrom wolnego OGROM, nie zła kasa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
SunShine    0

Dzieci w gimnazjum to nie są dzieci :D nie mówię że powinno wprowadzać się kary cielesne. Ale uczniowie gimnazjum znęcają się nad nauczycielami psychicznie. I to bardzo bardzo mocno, nawet anielska cierpliwość ma swoje granice. Poza tym ani ksiądz ani mój nauczyciel (którego bardzo cenie, musiał opuścić szkołę) nie bili nikogo tylko raz uderzyli. Wszyscy jesteśmy ludźmi. W gimnazjum powinny uczyć roboty bez emocji i uczuć. Współczuje tym nauczycielom :D Ta reforma nie była dobra, gimnazjum to przechowalnia bandytów którym wydaje się że mogą wszystko bo dojrzewają, nie wiem jak można to tak usprawiedliwiać, kary jakieś za to zachowanie powinny być. U mnie w szkole żaden nauczyciel sobie nie radził. Wszyscy przymykali oczy na to, że uczniowie na głos ich wyklinają, wyśmiewają się, nie słuchają... I mnie w szkole były też podpalenia, liczne bójki, wybijanie szyb, malowanie po ścianach, groźby nożem, okaleczenia. No ale przecież nic winowajcom zrobić nie można bo to biedne dzieci z problemami...

 

Ogrom kasy? Nauczanie w gimnazjum spokojnie można uznać za pracę w szkodliwych warunkach :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Bake

w ogóle Was nie rozumiem, jak można pozwolić by klecha czy jakiś inny nauczyciel bił dzieci w szkole...przecież to jest nie do pomyślenia.

Nie życzę sobie, by ktokolwiek bił moje dzieci.

Co innego byłoby, gdyby rodzice wyrażali zgodę na klapsy w szkole albo np. podczas katechezy? Może brzmi to absurdalnie, ale jednak, decyzja rodziców.

 

SunShine

przecież nic winowajcom zrobić nie można bo to biedne dzieci z problemami...

Dlatego to tak wygląda... bo dzieci mimo, że są małe, to jak chodzą już do gimnazjum szybko wyczuwają, że mają przyzwolenie na takie zachowanie. Wykorzystują to z pełną premedytacją. Dawno, dawno temu strach był w szkole, jak szło się do dyrektora na dywanik. Teraz to pewnie szkodliwa represja psychofizyczna. A nagana? Pewnie teraz zostałaby odebrana jako wyróżnienie i powód do dumy, a nie jako kara i wstyd.

 

Wracając do tematu - o księżach i dodając do niego wątek szkolny: już wiemy, że brak etyki w szkołach nie jest mile widziany w UE.

Bicie na 'religii'? Szkoła wobec takiego 'katechety' powinna zastosować bezwzględne konsekwencje (bezwzględne - bez względu na to, że to ksiądz i że to 'nauczanie religii').

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

To straszne Sun Shine co opisałaś. Ja uczyłem młodzież w Zakładzie Poprawczym, młodzież do 18 lat, ale takich rzeczy nie było. Nie było przypadków poniżania nauczycieli, wyśmiewania się czy wyzywania. Nie wiem jak to się dzieje że młodzież wychowana w rodzinie patologicznej, lepiej się zachowuje jak ta wychowana w normalnych rodzinach, i w szkołach wolnościowych. Jest tu jakiś ogromny rozdzwięk w porównaniu tych dwóch sytuacji. Mieliśmy wprawdzie możliwośc karania swoich wychowanków, np skierowaniem do izolatki (rodzaj aresztu) nie udzieleniem przepustki czy w pojedynczych przypadkach wnioskowanie do przeniesienia wychowanka do Zakładu o zaostrzonym rygorze, ale były to rzadkie przypadki. W tej sytuacji współczuję nauczycielom szkół wolnościowych.:D Są oni wystawieni niezwykle trudną próbę życia

Share this post


Link to post
Share on other sites
maciej    32

Pozwoliłem sobie podzielić ciekawy wątek na osobny temat.

 

W takim razie Bake , Falku w jaki sposób widzicie wychowanie młodego człowieka w całkowicie bezstresowej szkole ?

 

Przecież w obecnych gimnazjach to są normalnie "bandy" i nauczyciel nic nie może z tym zrobić.

 

Też pamiętam ze swojego doświadczenia jak chodziłem do gimnazjum. Było kilku łobuzów i to co się wyprawiało na niektórych lekcjach to był cyrki a nie lekcja. I co ? Nauczyciel nic nie może zrobić. Uwagi w dzienniku? dywanik ? Mieli całe zeszyty uwag, na dywaniku co tydzień i co ? - ZERO EFEKTU.

 

 

 

 

PS. Jestem za stosowaniem kar cielesnych w "granicach rozsądku"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Nie ma czegoś takiego, jak 'WYCHOWANIE BEZSTRESOWE'. Stoi ono całkowicie przeciw naturalnemu procesowi wychowania, nauki, dostosowywania się do ludzi bo STRES to jest rzecz powszechna, niezbędna i nie do wykorzenienia z naszego świata i życia. Zabrać człowiekowi stres to jak uciąć mu nogę w przygotowaniach do maratonu.

Przemoc a kara cielesna... Nie sądzę, by można od razu postawić znak równości. 'Przeklęte' średniowiecze obfitowało w kary cielesne, w tym także te bardzo trwałe. Teraz mamy postmodernizm. Kara śmierci zła, kary cielesne złe. Pozostaje jedynie ograniczenie wolności.

A w szkołach? Dawno temu - klęczenie na grochu, ciąganie za uszy, bicie linijką - z czasem sami rodzice wykorzenili te metody. ja pamiętam, co wspominałem, że dywanik albo nagana publiczna sprawdzały się, teraz pewnie nie przyniosą żadnego skutku.

Nauczyciel może wzywać rodziców, wstawiać uwagi. Z nieformalnych - gnębić na przedmiocie. Tylko że to już i tak na nic się nie zdaje - uczniowie zaczęli budować hierarchię szkolną w oparciu o siłę i strach. Tak, tak nisko to upadło. Gimnazjum pojawiło się nagle i rozbiło stabilny pomost, jakim było 8 lat podstawówki. Uczniowie się do tego nie dostosowali, ale i nauczyciele, którzy spotkali się z zastępami rozwydrzonej młodzieży z problemami przystosowawczymi. Wystarczyło kilka lat i gimnazja są czymś na wzór zasadniczej służby wojskowej - fala, przemoc, głupota.

 

Maciej - Ja mimo wszystko nie wyobrażam sobie kar cielesnych stosowanych przez kogoś innego, niż rodzice.

Share this post


Link to post
Share on other sites
darekielb    13

To straszne Sun Shine co opisałaś. Ja uczyłem młodzież w Zakładzie Poprawczym, młodzież do 18 lat, ale takich rzeczy nie było. Nie było przypadków poniżania nauczycieli, wyśmiewania się czy wyzywania. Nie wiem jak to się dzieje że młodzież wychowana w rodzinie patologicznej, lepiej się zachowuje jak ta wychowana w normalnych rodzinach, i w szkołach wolnościowych.

 

Jeżyk to właśnie osoby z rodzin mających pieniądze i wszystko, czego im potrzeba sprawiają największe problemy (nie wszyscy, ale większość).

A dzieje się to za sprawą rodziców.

Brak wychowania lub "wychowanie bezstresowe" co i tak jest dla mnie równoznaczne z brakiem wychowania. Rodzice teraz pędzą za kasą, bo trzeba mieć więcej niż sąsiad, bo trzeba zrobić karierę itd., a dziecko odchodzi na dalszy plan i jest najczęściej puszczane w samopas, a później efekty widać w szkołach, na ulicach itp. Te osoby przy rodzicach są w miarę spokojne, ale jak wychodzą z domu dostają małpiego rozumu.

 

Najlepsze są spotkania z rodzicami tych uczniów :D

Rodzic jest wzywany do szkoły osobiście, jeśli nauczyciel mu powie jakie numery wywija jego/jej dziecko to robią wielkie oczy i mówią "to niemożliwe, On/Ona są w domu bardzo spokojne, koleżeńskie itd itd". Miałem okazję bywać na takich spotkaniach i powiem jedno. Nie wiem czy rodzice są tacy "tępi" czy takich tylko udają. Jedyne co przychodzi na myśl to wziąć i zabić ich śmiechem :D

Po prostu żal, a później widać na ulicach bandy zwyrodnialców, bo jak zwykle w grupie potrafią wszystko. Najlepiej to widać jak się napiją lub skorzystają z innych używek, a pojedynczo siedzą w ukryciu jak mysz przed kotem :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bake   
Guest Bake

Koledzy jaki przykład daje nauczyciel który bile ucznia.... czyż nie zostało powiedziane "Zło dobrem zwyciężaj"

 

Maciej, przecież bicie kogoś to grzech czyż nie ?

 

jeżeli tak a jesteś za biciem dzieci stoisz w sprzeczności z nauką KK.Dalej grzech.

 

Sam wolałbym dostać fizycznie niż kolejną pałę przez którą będę musiał pracować znacznie więcej żeby poprawić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

Okreslenie "nauczyciel" nie pasuje do osoby ksiedza w szkole. bardziej byloby na miejscu "dogmatyzator".

 

Kary cielestne nie sa zle, wazne by były odpowiednie (stosowne do przewinienia czy przestępstwa) i wymierzala je własciwa osoba w nalezyty sposob. Gdyby tak grafficiarza TNC troche posmyrac batem na pregierzu w srodku miasta -najlepiej kolo tego wozu na plantach- to od razu odechcialoby sie wandalizowania.

 

tzw czarna stonka w szkolach publicznych tez problem - za nauczanie paciorkow placic jak nauczycielowi fizyki ...? I jeszcze umieszczac ocene z tego na dokumencie panstwowym jakim jest swiadectwo...? cos jest nie tak.

 

Widac poza macaniem maloletnich dziewczynek duchowni maja problemy z panowaniem nad przemoca: raz widzialem jak dzieciak oberwal siostry zakonnej, razu jednego sam ksiadz chwalil mi sie jak jednemu dzieciakowi przywalil w twarz... !!! fiu fiu...

To znowu jeden kolo od kiludziesieciu lat ma w powazaniu kosciol, bo za mlodu klecha przywalil mu w leb tak ze jucha poleciala.

Share this post


Link to post
Share on other sites
maciej    32

Koledzy jaki przykład daje nauczyciel który bile ucznia.... czyż nie zostało powiedziane "Zło dobrem zwyciężaj"

 

Maciej, przecież bicie kogoś to grzech czyż nie ?

 

jeżeli tak a jesteś za biciem dzieci stoisz w sprzeczności z nauką KK.Dalej grzech.

 

Sam wolałbym dostać fizycznie niż kolejną pałę przez którą będę musiał pracować znacznie więcej żeby poprawić.

 

Ocena ndst na świadectwie to dla takich delikwentów Bake to żadna kara, tym bardziej jak już wspominaliśmy w innym wątku uczniowie z ocena ndst będą przechodzić do następnej klasy. Wiec czego ma się obawiać taka osoba ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

To prawda Darku co napisałeś. Moja małżonka prowadzi w Koszalinie salonik prasowy. Oczywiście nie tylko gazety tam są, ale wiele innych bajerów, również dla dzieci. Czasem wpadam do niej i obserwuję rodziców przychodzących z małymi dziećmi. Tam widać różne postawy rodziców. Jedni zachowują się jakby to oni byli małymi dziećmi, a dziecko rodzicem. Oni są posłuszni, a dziecko decyduje co mu się należy. Czasem dochodzi do kłótni między rodzicami, bo jedno z nich gotowe jest spełnić wszystkie kaprysy pociechy, a drugie jest rozsądniejsze i nie chce na to pozwolić. To wcale nie są rzadkie przypadki

Jak z takiego rozpieszczonego dziecka ma wyróść dobrze ułożony uczeń szkoły. W domu lekceważy rodziców, podporządkowuje ich sobie, dla czego ma nie lekceważyć nauczyciela czy katechety w szkole . Ja się nie dziwię że nauczycielowi czy księdzu że puszczają im nerwy wobec takiego rozwydżonego dzieciaka który dezorganizuje prowadzenie lekcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

Jezyk ma racje - to od wychowania dziecka w rodzinie zalezy jaki czlowiek z niego wyrosnie. Skoro rodzice nie maja na tyle odwagi by czasem sprawic lanie dzieciakowi, to nie dziwmy sie, ze potem mamy lobuzow w szkolach i na ulicach.

Problem jest nie w dzieciakach tylko w rodzicach - te pierwsze mozna modelowac jak plasteline i to od rzezbiarza ktorym jest mamusia i tatus zalezy co z dziecka wyrosnie. Tak to jest gdy coraz wiecej rzeczy zrzuca sie na panstwo: daj jesc, zapewnij nauke, zalatw zlobek i przedszkole, wychowaj mi dziecko itd.

 

Z drugiej storny panstwo tez nie ulatwia zycia rodzicom - teraz za malego klaspa mozna miec urzednika panstwowego na karku. Urzedasa ktory ma sprany leb poprawnoscia polityczna i "postepem", glupotami rodem z "superniani". No ale samiscie wybierali takich rzadzacych, pretensje do siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Rodzice... zabiegani, zahukani: nie mamy czasu, musimy pracować, niech szkoła zajmie się dziećmi.

Szkoła... Mało zarabiamy, mamy za dużo uczniów, za dużo godzin pracy, dostajemy niewychowane dzieci.

Księża... religia ma być w średniej, dzieci nie chodzą do kościoła, dlaczego Twoi rodzice nie przyszli na mszę?

Uczeń... Ta szkoła nie wie, jak sobie ze mną radzić, rodzice nie mają dla mnie czasu, spróbuję porządzić.

Państwo... Mamy ważniejsze sprawy, niż edukacja. To broszka nauczycieli i rodziców.

Błędne koło?

Jak dla mnie najwięcej zepsuła reforma wprowadzająca gimnazjum. Kolejny kiepski pomysł to notoryczne mieszanie w maturach. Co innego zmienić maturę RAZ, a co innego kilka razy w tak krótkim czasie. Szkoły? Niestety, ale wydaje mi się, że światli nauczyciele też nie są bez winy, a przynajmniej ta część z nich, z którą z czasem poszli następni. Przechodzenie na 'styl akademicki' (nie muszę uczyć, mogę przecież wymagać) jest ogromnym błędem, który 'wprowadza się' już w gimnazjum. Podstawówka może już jakoś się jeszcze broni, ale tutaj nie ma już stabilnych 8 lat - w połowie stres i strach spowodowany startem do gimnazjum. Rodzice? Po części wina zabiegania i wpajania non stop postaw konsumpcyjnych, po części jednak coś na kształt odcinania się od rodzinnych wzorców postępowania (to już inne czasy, teraz będę to robić inaczej). Dodajmy osiedlanie się w większych miastach, anonimowość, rozpad więzi rodzinnych...

I jest. Szeroką retrospekcją dojdziemy do tego, że kiedyś (>10lat temu) szkoła była pewnego rodzaju bastionem, drugim domem. Nie lubiłem się uczyć, ale fajnie się chodziło do szkoły. Autorytatywny nauczyciel nie musiał bić, a miał posłuch i uwaga w dzienniczku była przerażająca 8) To se ne wrati.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

"Autorytatywny nauczyciel nie musiał bić, a miał posłuch i uwaga w dzienniczku była przerażająca"

 

Myślę że wtedy uwaga w dzienniczku miała swoją wagę, niosła za sobą jakieś konsekwencje, pytania...dla czego. Dziś jest pewnie tylko martwym zapisem bo rodzice nie mają czas na zaglądanie do dzienniczka. Dziecko chodzi przecież do szkoły więc jest wszystko OK.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eisenhower    2

To, co dzieje się w szkołach, jest między innymi pokłosiem bezstresowego wychowania. Wprowadźmy jeszcze niekaralność za narkotyki na własny użytek, czy legalizację trawy, to już w ogóle nie będzie siły na naszą młodzież.

Pamiętacie czas, kiedy ministrem edukacji był Giertych? Wiele jego poglądów było kompletną abstrakcją oderwaną od rzeczywistości, ale miał również sporo racji po swojej stronie. Próbował facet hamować to zachłyśnięcie się wszystkim co zachodnie, również w szkołach. Kapitalizm, wolny rynek - tak, pedalstwo, aborcja, półgodzinne reklamy w TV, bezstresowe wychowanie - nie. Zmiany w szkolnictwie też zaczynały iść w kierunku walki z wszechobecnymi patologiami. Z perspektywy czasu, mimo mojego negatywnego stosunku do niego oceniam, że w szkolnictwie wykazywał się sporym realizmem, który za jakieś 10 lat obecna młodzież sama zobaczy, gdy ujrzy sprawy jakie jej umknęły wcześniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

Einsehower, dosyc wybiorczo wymieniasz tutaj co jest ok a co jest zle. W czechach od tego roku niektore dragi sa legalne, ale nie slychac by kraj sie walil, a po ulicach biegala zacpana youth. Zapominasz tez, ze uzywki nie sa dla mlodziezy tylko dla pelnoletnich ;)

 

By uzdrowic system szkolnictwa -co za tym idzie wprowadzic:dyscypline- pasowaloby sprywatyzowac szkoly. Ja bym nie poslal swojego dziecka do osrodka gdzie panuje przemoc, gejopropaganda, nauczanie religii. Za to chetnie bym poslal do szkoly gdzie jest wzajemny szacunek, dysedukacja. do takiej szkoly gdzie sam moglbym decydowac czego by uczono moje dziecko - nacisk na matme, fizyke, chemie, biologie, anglielski, a dopiero na drugim miejscu geografia, historia itd.

 

Reklamy polgodzinne to kwintesencja kapitalizmu i wolnego rynku (w tej sferze), wiec nie narzekaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eisenhower    2
dosyc wybiorczo wymieniasz tutaj co jest ok a co jest zle. W czechach od tego roku niektore dragi sa legalne, ale nie slychac by kraj sie walil, a po ulicach biegala zacpana youth. Zapominasz tez, ze uzywki nie sa dla mlodziezy tylko dla pelnoletnich

A w Polsce, gdzie nie są legalne, mamy chociażby wysyp naćpanych kierowców, notorycznie powodujących wypadki drogowe. Nawet jakiś czas temu, jakiś dzieciak w Warszawie wjechał w kobietę, która zginęła na miejscu. Okazało się, że był upalony - ach ta niegroźna marihuana. ;)

Poza tym za antytezą niech stoi fakt, że w krajach, gdzie zalegalizowano miękkie narkotyki, automatycznie wzrósł popyt na twarde. Także między bajki można włożyć twierdzenia o nieszkodliwości dragów, bezpośredniej i pośredniej.

 

Na prywatyzację kapitałową oświaty, społeczeństwo nie jest wydolne finansowo, w wyniku czego powstałyby ogromne przepaście społeczne, co w efekcie mogłoby doprowadzić do upadku dużego odsetka placówek. Obecnie jedyne akceptowalne rozwiązanie, to bony oświatowe proponowane m.in przez UPR. Ale funkcjonowanie szkół nie zmieniłoby się w znacznym stopniu. Błędne koło. O prywatyzacji mówi się w Polsce w innym kontekście - w kontekście uzdrowienia finansów. Sposobu depatologizacji szkół trzeba szukać inną drogą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

A w Polsce, gdzie nie są legalne, mamy chociażby wysyp naćpanych kierowców, notorycznie powodujących wypadki drogowe.

 

zgadzam sie - jezeli alkohol zakwalifikujemy jako narkotyk.

 

Nawet jakiś czas temu, jakiś dzieciak w Warszawie wjechał w kobietę, która zginęła na miejscu. Okazało się, że był upalony - ach ta niegroźna marihuana. ;)

 

zestaw to z liczba smiertelnych wypadkow pod wplywem alkoholu. nie znam sprawy ale nie wykluczone, ze ten "dzieciak" cos lyknal sobie dzonego wokera. pijany cisnie gaz do dechy, a najarany spokojnie jedzie.

 

 

Poza tym za antytezą niech stoi fakt, że w krajach, gdzie zalegalizowano miękkie narkotyki, automatycznie wzrósł popyt na twarde.

 

no i co z tego?

czyzbys chcial zdelegalizowac alkohol i papierosy? no bo skad niby wiesz, ze jakis cpun nie zaczynal od pierwszego szluga i pierwszego piwa?

 

 

Także między bajki można włożyć twierdzenia o nieszkodliwości dragów, bezpośredniej i pośredniej.

 

tak samo z alkoholem, ale jakos nie masz hasla na avatarze "alkohol dla bydla".

 

Na prywatyzację kapitałową oświaty, społeczeństwo nie jest wydolne finansowo

 

jak to nie jest wydolne finansowo? a teraz to skad finansuje sie edukacje? moze z nieba spadaja pieniadze? o podatkach to Ty slyszales?

chcac zafundowac edukacje za "panstwowe" marnotrawi sie (i kradnie) ogromne pieniadze. Zabieraja w podatkach 100zl, potem pieniadz przechodzi przez wiele urzedow i jakies grosze trafiaja do placowki edukacyjnej.

parafrazujac JKM (widze ze znasz UPR): to tak jakby prad z lancuta do rzeszowa puszczac przez warszawe; zawsze ktos sie podepnie, ukradnie, zmarnotrawi.

na dodatek zeby zabrac jednemu i dac drugiemu trzeba kogos zatrudnic i oplacic (znowu marnotrawienie kasy)

 

porownaj prywatne firmy i panstwowe. juz teraz ludzie chodza do prywatnych stomatologow, prywatnych lekarzy - czyli stac ich na placenie dwa razy!

inny przyklad: ceny uslug kurierskich sa porownywalne do cen panstwowego monopolisty, a jakosc uslug o niebo lepsza.

nawet poczta polska ostatnio lepiej funkcjonuje bo czuje konkurencje na karku. gdyby w sferze edukacji byla konkurencja to tez polepszylby sie standard nauki. jakos nikt nie narzeka na poziom nauczania w amerykanskich platnych studiach.

 

 

w wyniku czego powstałyby ogromne przepaście społeczne

 

nie kazdy musi miec mgr. wielu robi mgr dla papierka, a do niedawna tylko po to by nie isc do wojska.

 

pamietaj tez, ze i magistry robia na zmywakach w uk.

 

 

co w efekcie mogłoby doprowadzić do upadku dużego odsetka placówek.

 

 

moze to co powiem ci bedzie dla ciebie nowoscia ale: praca nie jest celem samym w sobie - celem jest zysk.

nikt normalny nie stwarza nowych miejsc pracy dla samych miejsc pracy!

gdyby tak bylo to moznaby zatrudniac ludzi do kopania i zasypywania dolow. powinienes to wiedziec jako zwolennik kapitalizmu i wolnego rynku.

 

nie liczy sie ilosc ale jakosc. polskie uczelnie juz teraz sa na zenujaco niskim poziomie

Share this post


Link to post
Share on other sites
darekielb    13

polskie uczelnie juz teraz sa na zenujaco niskim poziomie

 

może nie są na wysokim poziomie, ale dużo zależy od kierunku i uczelni. Jeśli się idzie na kierunki typu marketing, socjologie i inne za przeproszeniem "pierdoly" to można mówić, że poziom jest tragiczny.

Te studia robią chyba jedynie Ci, którzy potrzebują sam papierek, że mają mgr, a kierunek nie jest ważny :)

Poza tym jeśli dana osoba chce się nauczyć, to nauczy się i na najgorszej uczelni bądź też bez studiów :)

Obecnie wiedzę można czerpać z przeróżnych źródeł, dla chcącego nic trudnego. Studia to nie jest przedszkole ani podstawówka, że dostaniesz całość materiału i nic więcej nie musisz robić.

 

Poza tym, jeśli nasze uczelnie mają tragicznie niski poziom, to nie znasz poziomu nauczania większości innych państw ;)

Spytaj ludzi, którzy wyjechali z dziećmi choćby z podstawówki do innych krajów, czy One idąc do klasy wyższej muszą się coś uczyć?. Jeśli już to języka, a materiał np. z matematyki czy innych przedmiotów mają już opanowany :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×