Jump to content
Sign in to follow this  
Guest Bake

Nauczyciel w szkole

Recommended Posts

Jeżyk    43

Cytat :

 

nawet poczta polska ostatnio lepiej funkcjonuje bo czuje konkurencje na karku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`

Ehh, poczta ma jeszcze wiele do nadrobienia aby dorównać firmom kurierskim. Np. przesyłka z Koszalina do Husowa idzie zwykle tydzień czasu, nie rzadkie są przypadki że przesyłki giną ( w przeciągu trzech miesięcy zaginęło mi dwie, jedna moja a druga wysłana do mnie) W mniejszych miejscowościach Urzędy Pocztowe prowadzą sprzedaż najrozmaitszych artykułów, co bynajmniej nie usprawnia obsługi klientów. Mimo prowadzonego dodatkowego biznesu, co ósma placówka pocztowa jest nie rentowna, przynosi straty:(

 

Ps.

A mieliśmy rozmawiać o pracy nauczycieli;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eisenhower    2
zgadzam sie - jezeli alkohol zakwalifikujemy jako narkotyk.
Raczej jeśli zalegalizujemy trawę, to zjawisko wyłącznie będzie nabierać coraz większego charakteru.

 

zestaw to z liczba smiertelnych wypadkow pod wplywem alkoholu. nie znam sprawy ale nie wykluczone, ze ten "dzieciak" cos lyknal sobie dzonego wokera. pijany cisnie gaz do dechy, a najarany spokojnie jedzie.
Czuć tu dorabianą teorię. :D Jeździsz jako pasażer naprzemiennie z pijanymi i najaranymi, że masz takie porównanie?

 

no i co z tego?

czyzbys chcial zdelegalizowac alkohol i papierosy? no bo skad niby wiesz, ze jakis cpun nie zaczynal od pierwszego szluga i pierwszego piwa?

Albo gadamy, albo śmiejemy. Ale spróbuję przebić się przez tą próbę taniego ośmieszenia i odpowiedzieć: legalizacja miękkich miała zahamować popyt na twarde, tymczasem zintensyfikowała problem narkomanii. Ale to może wina alkoholu, bo skąd pewność, że nie. :D

 

jak to nie jest wydolne finansowo? a teraz to skad finansuje sie edukacje? moze z nieba spadaja pieniadze? o podatkach to Ty slyszales?
Czytaj i myśl. Społeczeństwo - pojedynczy obywatel, jednostka. A Ty słyszałeś o tym, że jeśli chcesz skorzystać z prywatnych usług, musisz za nie zapłacić z własnej kieszeni? Może tych, których nie będzie stać umieścimy na krajowej liście dłużników? Albo ograniczymy ich dzieciom dostęp do nauki? A może po prywatyzacji nie będą płacić podatków?

Widzę, że krzyknąłeś hasło "prywatyzacja", bo tak, dla postępu, tak się robi na zachodzie i już. Będziemy drugą Ameryką. Kompletna abstrakcja. A nie bierzesz pod uwagę kompletnie nic, koniunktury państwa, wydolności portfelowej obywateli, ani niczego, przez co prywatyzacja szkolnictwa w obecnym kształcie jest niemożliwa do realizacji.

 

porownaj prywatne firmy i panstwowe. juz teraz ludzie chodza do prywatnych stomatologow, prywatnych lekarzy - czyli stac ich na placenie dwa razy!

Aha, to, że jakąś tam część stać, to znaczy, że wszystkich? To teraz popatrz jakie są kolejki na wizyty publiczne do lekarzy i stomatologów, ile trzeba na nie czekać i wyjaśnij dlaczego tak jest. Bo chyba nie robią tego dla zabicia czasu.

 

nie kazdy musi miec mgr. wielu robi mgr dla papierka, a do niedawna tylko po to by nie isc do wojska.

Wszystko ma drugie dno. Automatycznie nie każdy zdolny dzieciak jest zamożny. I kto na tym skorzysta najbardziej, utalentowane dzieci których rodzice liczą każdą złotówkę, czy "elyty"?

 

moze to co powiem ci bedzie dla ciebie nowoscia ale: praca nie jest celem samym w sobie - celem jest zysk.

nikt normalny nie stwarza nowych miejsc pracy dla samych miejsc pracy!

W takim razie też powiem Ci sensację: żeby osiągnąć zysk, ktoś musi zapewnić obroty. Kto go zapewni, skoro nie ci, których na to nie stać? Przejmiesz wtedy upadłe placówki i postawisz je na nogi, żeby dzieci miały się gdzie edukować?

 

nie liczy sie ilosc ale jakosc. polskie uczelnie juz teraz sa na zenujaco niskim poziomie
I to jest efekt powstania prywatnych uczelni. Dawniej funkcjonowały wyłącznie politechniki oraz uniwerki, i one kształciły zgodnie z potrzebami rynku pracy. Następnie nastąpił wysyp prywatnych uczelni, z których większość oferuje coś, co chyba nie do końca sama rozumie. I w dobie niżów demograficznych, rozpoczął się chory wyścig o studenta, wymyślanie coraz większych cudactw, które na potęgę kształcą bezrobotnych. Inne spojrzenie na sprawę nieco nakreślił Darekielb.

Druga sprawa to badania naukowe. Prywatne praktycznie ich nie prowadzą, publiczne nie mogą zrealizować większości, bo pochłaniają ogromne środki. Koło się zamyka.

 

Na koniec jeszcze jeden akcent:

gdyby w sferze edukacji byla konkurencja to tez polepszylby sie standard nauki. jakos nikt nie narzeka na poziom nauczania w amerykanskich platnych studiach.
W dwóch zdaniach zaprzeczyłeś samemu sobie. Związek z tym, co akapit wyżej. Masz jakąkolwiek gwarancję, że nie będzie odwrotnie i nie powstanie bullshit, jak w przypadku szkolnictwa wyższego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

[Raczej jeśli zalegalizujemy trawę, to zjawisko wyłącznie będzie nabierać coraz większego charakteru.

 

idac tym rozumowaniem to zjawisko wypadkow smiertelnych byloby mniejsze gdyby zdelegalizowac alkohol. dlaczego nie slychac glosow na rzecz delegalizacji alkoholu?

 

 

 

Czuć tu dorabianą teorię. ;) Jeździsz jako pasażer naprzemiennie z pijanymi i najaranymi, że masz takie porównanie?

 

poczytaj raporty badan na temat wypadkow pod wplywem zielska.

 

legalizacja miękkich miała zahamować popyt na twarde, tymczasem zintensyfikowała problem narkomanii.

 

Pierwsze slysze, ze legalizacja miekkich miala na celu ograniczenie twardych. Jezeli wg ciebie miekkie prowadza do twardych to moze jednak bedziesz obstwal za zakazem tytoniu i alkoholu - przeciez od nich prosta droga do trawy.

 

 

 

Czytaj i myśl. Społeczeństwo - pojedynczy obywatel, jednostka.

 

a teraz to nie placa w podatkach ?

 

nie widze powodu bym ja musial komus fundowac studia a tymbardziej jakies filozofie czy marketingi. szkola powinna w pierszej kolejnosci przygotowac do podjecia pracy.

 

 

 

A Ty słyszałeś o tym, że jeśli chcesz skorzystać z prywatnych usług, musisz za nie zapłacić z własnej kieszeni?

 

No to niech placa! w czym problem ? Rodzicow nie maja?

Nie maja kasy to niech biora pozyczke (jaka wtedy bedzie motywacja do nauki! aby splacic pozyczke). taka pozyczke lekarz lekko splacilby w ciagu kilku lat pracy.

ponadto chyba zapominasz jak wielu ludzi studiuje i jednoczesnie pracuje na swoje utrzymanie; widac da sie.

 

 

 

Może tych, których nie będzie stać umieścimy na krajowej liście dłużników?

 

czytaj wyzej

 

Albo ograniczymy ich dzieciom dostęp do nauki?

 

ma sie dzieci to trzeba im zapewnic odpowiednie warunki (czyli edukacje rowniez). nie moze byc tak ze jakas baba zyjaca z zasilkow robi co roku nowego dzieciaka a potem placze do kamery tvn jaka to bida u niej w domu.

 

A może po prywatyzacji nie będą płacić podatków?

 

toz to oczywiste, ze podatki powinny byc pomniejszone o kwoty ktore teraz ida na edukacje.

 

Widzę, że krzyknąłeś hasło "prywatyzacja", bo tak, dla postępu, tak się robi na zachodzie i już. Będziemy drugą Ameryką. Kompletna abstrakcja. A nie bierzesz pod uwagę kompletnie nic, koniunktury państwa, wydolności portfelowej obywateli, ani niczego, przez co prywatyzacja szkolnictwa w obecnym kształcie jest niemożliwa do realizacji.

 

jestes przeciwny prywatyzacji ? OK, ale prosze cie w takim razie przejmij moje obciazenia podatkowe ktore sa na mnie narzucane by finansowac edukacje czy zasilki innych ludzi.

ja nie mam zamiaru fundowac innym.

tak samo nie mam zamiaru doplacac do panstwowych (czytaj: nie przynoszacych zyskow) przedsiebiorstw tylko dlatego ze jakis socjalista uwaza iz trzeba utrzymac miejsca pracy kazdym kosztem (nawet doplat).

w normalnym swiecie jak firma nie przynosi zyskow to jest likwidowana lub modernizowana; w nienormalnych krajach ludzie otwieraja jape i krzycza by nie likwidowac i domagaja sie doplat z budzetu aby firma funkcjonowala i ludzie nie tracili pracy (tak jak mowilem wczesniej: jest to finansowanie miejsc pracy dla samej pracy).

 

 

 

Aha, to, że jakąś tam część stać, to znaczy, że wszystkich?

 

nie stac ich na dodatkowe koszta bo juz sa okradani poprzez obowiazkowa skladke na NFZ!

wyjutubuj sobie filmik "koszta pracy" i ogladaj bardzo uwaznie - przedstawiono tam jak dziala system finansowania sluzby zdrowia. zobacz co mialbys za te same pieniadze ktore teraz musisz placic obowiazkowo !

 

 

 

To teraz popatrz jakie są kolejki na wizyty publiczne do lekarzy i stomatologów

 

mowisz o kolejkach. juz tlumacze:

system jest niewydajny! gdy prywatnej firmie wzrasta zapotrzebowanie na jakies uslugi to powstaja nowe punktu uslugowe. niestety tak nie jest w sektorze panstwowym (tam przybywa tylko urzedasow).

przyklad: gdyby wzroslo zapotrzebowanie na uslugi kurierskie to normalny przedsiebiorca zatrudnia dodatkowych ludzi itp

ale jak dzieki zakupom przez neta wzroslo zapotrzebowanie na przesykli pocztowe to poczta polska narzekala (!), ze maja teraz za duzo paczek ! czaicie baze? narzekaja ze maja za duzo klientow!

 

 

 

ile trzeba na nie czekać i wyjaśnij dlaczego tak jest. Bo chyba nie robią tego dla zabicia czasu.

 

nawet sam sobie odpowiedziales w pytaniu.

nawet nie wiesz ile starych bab chodzi do lekarza tylko by pogadac. przyjdzie kilka takich i w poczeklani siedza i gwarza. obowiazkiem takiej kobiety jest tez opowiedziec lekarzowi cale zycie od II wojny siatowej poczynajac.

 

polecilbym zrobic prosty eksperyment: wprowadzic jakies dodatkowe symboliczne odplaty za wizyte u lekarza. jestem pewien, ze gdyby za wizyte taka babuszka musialaby dac 5-10 zl to juz wielu by sie odechcialo zawracac glowe lekarzowi glupstwami.

jak w dowcipie gdzie przychodzi staruszek do lekarza:

- panie doktorze lewa noga mnie boli gdy za duzo chodze...

- wie pan.. ma pan juz 85 lat...

- no tak, ale druga noga ma tyle samo lat a nie boli...

 

 

kolejna przyczyna kolejek u lekarzy to... rejestrowanie sie u kilku specjalistow na raz. pisali o tym jak w warszawie wielu ludzi zapisuje sie do kilku lekarzy i zapychaja tylko terminy.

 

sektor prywatny jakos nie ma problemow z terminami.

 

 

 

 

 

Wszystko ma drugie dno. Automatycznie nie każdy zdolny dzieciak jest zamożny.

I kto na tym skorzysta najbardziej, utalentowane dzieci których rodzice liczą każdą złotówkę, czy "elyty"?

 

kiedys byl taki fajny zwyczaj nazywal sie oszczedzanie. niestety odkad panstwo coraz bardziej okrada ludzi -zwracajac pod postacia "panstwowego" ochlapy tego co zrabowali- i ludzi nie stac na oszczedzanie.

w niektorych krajach mysli sie przyszlosciowo - jak dzieciak sie rodzi to zaklada sie konto i wplaca co miesiac jakas nieduza kwote, przez 20 lat moze sie tego sporo uzbierac.

 

uzywasz tez slowa klucza czyli "dzieci".

dorosly facet idacy na studia to nie "dziecko".

panstwowe studia moga tez byc drozsze niz prywatne!

popatrz ile kosztuje lokum w krakowie czy warszawie. za te pieniadze to moznaby oplacic studia i dojazd na regionalne studia.

 

 

 

 

W takim razie też powiem Ci sensację: żeby osiągnąć zysk, ktoś musi zapewnić obroty. Kto go zapewni, skoro nie ci, których na to nie stać?

 

juz udowodnilem ze ludzi stac tylko jeszcze o tym nie wiedza. ludzie nie czuja blusa, ze sa okradani przez panstwo, a to co otrzymaja w zamian od panstwa to pomyje.

 

mowisz o upadku placowek.

ostatnio wiele placowek upadlo z powodu braku obowiazku sluzby wojskowej, ale jakos swiat sie nie zawalil. poza tym setki tysiecy ludzi studiowalo prywatnie i jakos sobie radzili.

 

 

 

Przejmiesz wtedy upadłe placówki i postawisz je na nogi, żeby dzieci miały się gdzie edukować?

 

nie rozumiem za bardzo. twierdzisz, ze gdyby sprywatyzowac podstawowki i szkoly srednie to nagle rodzice nie posylaliby swoich pociech do szkoly ?

 

dlaczego mialyby od razu upadac?

jak jest zapotrzebowanie to i placowki nie upadna a nawet zaczna konkurowac ze soba.

 

 

 

 

I to jest efekt powstania prywatnych uczelni. Dawniej funkcjonowały wyłącznie politechniki oraz uniwerki, i one kształciły zgodnie z potrzebami rynku pracy. Następnie nastąpił wysyp prywatnych uczelni, z których większość oferuje coś, co chyba nie do końca sama rozumie.

 

jak pisalem wyzej: wysyp byl glownie spowodowany zapotrzebowaniem na odroczenia wojskowe.

 

 

Druga sprawa to badania naukowe. Prywatne praktycznie ich nie prowadzą, publiczne nie mogą zrealizować większości, bo pochłaniają ogromne środki. Koło się zamyka.

 

badania ? wymien mi z glowy przynajmniej 3 ostatnio stworzone na studiach w polsce projekty. jakiekolwiek.

w usa prywatne uczelnie jakos prowadza badania wiec twoj argument jest bezpodstawny.

na dodatek wiekszosc wspolczesnych wynalazkow/odkryc jest wynikiem dzialania prywatnych sektorow., to ze siedzimy sobie na procesorach intela albo amd zawdzieczamy prywatnym firmom i konkurencji. gdy za komuny na zachodzie ludzie wozili sie porzadnymi samochodami to u nas ludzie kupowali uzywane maluchy drozej niz nowe.

 

 

W dwóch zdaniach zaprzeczyłeś samemu sobie. Związek z tym, co akapit wyżej. Masz jakąkolwiek gwarancję, że nie będzie odwrotnie i nie powstanie bullshit, jak w przypadku szkolnictwa wyższego?

 

pisalem juz: czy ktos narzeka na prywatne studia amerykanskie?

dzisiaj w europie nawet najlepszy dyplom najlepszych polskich panstwowych studiow nie rowna sie na rynku pracy z dyplomem amerykanskich studiow.

 

 

jeszcze kilka argumentow na rzecz prywatyzacji szkolnictwa:

 

- dba sie bardziej o to za co sie placilo! zwlaszcza gdy czlowiek sam zapracowal na to co kupil. pewien malarz powiedzial: "nigdy nie dawaj obrazow za darmo, tylko sprzedawaj. ludzie bardziej o nie dbaja"

- teraz wielu studiuje kierunki ktore nie sluza pracy (np. slynna filozofia),

- ludzie studiuja czesto dwa kierunki (niepotrzebnie),

- ludzie studiuja dla papierka wychodzac z zalozenia, ze "skoro za panstwowe to czemu by nie miec mgr z filozofii"

- od groma ludzi emigruje po studiach! traca na tym wszyscy obywatele ktorzy finansowali edukacje tym uciekinierom! fundujemy lekarzy i innych wykwalifikowanych ludzi krajom jak UK czy Norwegia, szwecja.

- ludzie koncza studia i nawet nie czuja powinnosci by zwrocic panstwu to co zostalo w nich wlozone! popatrz na lekarzy jak sie boja kas fiskalnych.

dlaczego ? bo teraz kantuja na podatkach ile wlezie. przyjdzie pacjent, zalicza 100 zl za 10 minut konsultacji i chowaja do kieszeni! bez podatku. a na wycieczki jak jada to 4 razy w roku i nie nad baltyk czy chorwacji, lecz na karaiby !

Share this post


Link to post
Share on other sites
darekielb    13

poczytaj raporty badan na temat wypadkow pod wplywem zielska.

 

Również poczytaj te raporty, a zobaczysz jakie dawki były do nich używane, a jakie stosują niektórzy ludzie, nie wspominając o bardzo częstym wykorzystywaniu niby legalnych "dopalaczy".

Ile osób już zginęło po ich użyciu.

 

Alkohol nadal jest legalny ponieważ mało komu zdarza się go przedawkować na tyle bardzo, że nastąpi zgon. W przypadku narkotyków granica pomiędzy np. "upaleniem" a zgonem jest znacznie cieńsza.

 

PS. Jeśli już mają zalegalizować narkotyki to jestem za tym, aby wprowadzili na nie bardzo wysokie podatki ;)

 

PS. 2. Narkotyki trudniej jest wykryć np. u kierowcy, dlatego stwarzają większe zagrożenie

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

 

 

Również poczytaj te raporty, a zobaczysz jakie dawki były do nich używane, a jakie stosują niektórzy ludzie, nie wspominając o bardzo częstym wykorzystywaniu niby legalnych "dopalaczy".

Ile osób już zginęło po ich użyciu.

 

http://news.bbc.co.uk/2/hi/health/1068625.stm

http://www.erowid.org/plants/cannabis/c ... ing4.shtml

 

oszczedze czytania:

Evidence from the present and previous studies stronly suggests that alcohol encourages risky driving whereas THC encourages greater caution, at least in experiments.

 

zwracam uwage, ze mowimy o samej marysce a nie mieszankach; jak ktos wezmie pol litra wodki, dopalacza i doprawi to marihuana to na efekty nie trzeba czekac. nie jest to jednak argument na rzecz nielegalnosci marihuany. powtarzam po raz "n": alkohol nie jest nielegalny, nielegalne jest prowadzenie pod wplywem.

 

 

 

 

 

 

Alkohol nadal jest legalny ponieważ mało komu zdarza się go przedawkować na tyle bardzo, że nastąpi zgon.

 

nieprawda. jest wiele przypadkow jak ktos sie zapil na smierc (slynny dzejson z yt). alkohol strasznie wyniszcza organizm w szczegolnosci watrobe i mozg. wystarczy popatrzec na alkoholikow i ich opoznione reakcje.

to ich wybor. jezeli jakis srodek powoduje takie szkody a ktos chce sobie szkodzic to droga wolna

 

W przypadku narkotyków granica pomiędzy np. "upaleniem" a zgonem jest znacznie cieńsza.

 

jeszcze nigdy w historii marihuany nie stwierdzono przedawkowania. nigdy.

najwyzej ktos moze miec problemy z plucami, ale zawsze moze zazywac marihuahe w inny sposob (np. ciasteczka, babeczki)

 

PS. 2. Narkotyki trudniej jest wykryć np. u kierowcy, dlatego stwarzają większe zagrożenie

 

potrzeba matka wynalazku. analogicznie gdyby w europie panowala malaria to juz dawno koncerny farmaceutyczne stworzyly na nia super lekarstwo. tak samo byloby z szybkimi i wiarygodnymi testami na obecnosc narkotykow.

 

pzdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eisenhower    2
idac tym rozumowaniem to zjawisko wypadkow smiertelnych byloby mniejsze gdyby zdelegalizowac alkohol. dlaczego nie slychac glosow na rzecz delegalizacji alkoholu?
Oczywiście, że byłoby mniejsze. To normalna korelacja. Z tym, że egzekwowanie kar na zmotoryzowanych pijaczynach jest łatwiejsze niż na zmotoryzowanych ćpunach. Mamy jasno sprecyzowane co jest wykroczeniem, co jest przestępstwem, mamy alkomaty. Natomiast co do jazdy po trawie. Po pierwsze narkotesty, po drugie ciężko tu w ogóle sprecyzować po jakiej dawce można byłoby wsiąść do auta. Czy to ma być jeden buch, czy cały skun. :D

Zaostrzyłbym tylko kary jeśli chodzi chodzi o jazdę po pijaku. Takowym osobnikom należałoby odbierać nie tylko prawko, ale także samochody.

 

poczytaj raporty badan na temat wypadkow pod wplywem zielska.
Żeby było niebezpiecznie wystarczy, że zaburza poczucie odległości czy koncentrację uwagi.

 

Pierwsze slysze, ze legalizacja miekkich miala na celu ograniczenie twardych.
Przecież twórcy prawa w Holandii argumentowali, że zalegalizowanie miękkich narkotyków pozwoli zwiększyć działania, ograniczające przestępstwa handlu twardymi. Przykład pierwszy z brzegu.

 

Jezeli wg ciebie miekkie prowadza do twardych to moze jednak bedziesz obstwal za zakazem tytoniu i alkoholu - przeciez od nich prosta droga do trawy.
Jeśli pominąć fakt, że popyt poważnie wzrósł, a nawet legalne palarnie obrosły tam potężną jak nigdy czarnorynkową infrastrukturą, zapewniającą ich klientom coś mocniejszego, to faktycznie można mówić, że to nie ma związku ze sobą. :D To może jednak ty optuj za zalegalizowaniem miękkich i twardych jednocześnie, żeby nie okazało się, że coffeshopy zwijają interes, bo rentowniejsze byłoby handlowanie koką.

 

a teraz to nie placa w podatkach ?

 

nie widze powodu bym ja musial komus fundowac studia a tymbardziej jakies filozofie czy marketingi. szkola powinna w pierszej kolejnosci przygotowac do podjecia pracy.

Mieszasz tematy. To, o czym piszesz nie ma nic wspólnego z prywatyzacją podstawówek i gimnazjów.

 

No to niech placa! w czym problem ? Rodzicow nie maja?

Nie maja kasy to niech biora pozyczke (jaka wtedy bedzie motywacja do nauki! aby splacic pozyczke). taka pozyczke lekarz lekko splacilby w ciagu kilku lat pracy.

ponadto chyba zapominasz jak wielu ludzi studiuje i jednoczesnie pracuje na swoje utrzymanie; widac da sie.

jw.

10-latkowi nie każesz wziąć kredytu.

10-latkowi nie każesz pójść do roboty.

 

ma sie dzieci to trzeba im zapewnic odpowiednie warunki (czyli edukacje rowniez). nie moze byc tak ze jakas baba zyjaca z zasilkow robi co roku nowego dzieciaka a potem placze do kamery tvn jaka to bida u niej w domu.
Właśnie, są jeszcze rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem, rodziny niepełne, półsieroty, sieroty, dzieci z niepełnosprawnymi rodzicami, rodziny z osobami przewlekle chorymi, których leczenie wymaga sporych kosztów i nieustannej opieki. No, jak tacy w ogóle mają czelność prosić o cokolwiek i jeszcze mówić, że im źle! Skandal.

 

toz to oczywiste, ze podatki powinny byc pomniejszone o kwoty ktore teraz ida na edukacje.
Piszesz tutaj sprzeczne rzeczy. Nie chcesz łożyć w podatkach na edukację, jednocześnie chcąc płacić za prywatną edukację. Ta kwota odliczona od podatku to przecież groszowe sprawy, w porównaniu z tym, ile porywa prywatna edukacja.

 

jestes przeciwny prywatyzacji ? OK, ale prosze cie w takim razie przejmij moje obciazenia podatkowe ktore sa na mnie narzucane by finansowac edukacje czy zasilki innych ludzi.
Mam więc rozumieć, że jesteś skłonny nie płacić podatków na edukację publiczną, ale łożyć krocie za edukację prywatną? W kwestii uciemiężenia portfela nie widzę tu logiki.

 

nie stac ich na dodatkowe koszta bo juz sa okradani poprzez obowiazkowa skladke na NFZ!

wyjutubuj sobie filmik "koszta pracy" i ogladaj bardzo uwaznie - przedstawiono tam jak dziala system finansowania sluzby zdrowia. zobacz co mialbys za te same pieniadze ktore teraz musisz placic obowiazkowo !

NFZ zostanie zdecentralizowany, a ten proces po 2012 roku ma zakończyć się wprowadzeniem na rynek prywatnych funduszy. Pacjenci będą wtedy wybierać, czy chcą, aby ich składką zarządzał płatnik publiczny czy prywatny. I ja takie rozwiązanie popieram, bo to pierwszy krok w kierunku reformy służby zdrowia. Ciekawy system ma Francja. Pacjent idzie do lekarza, płaci z własnej kieszeni za wizytę, jego firma ubezpieczeniowa przelewa mu część pieniędzy. Porada lekarska - ubezpieczyciel oddaje 75%, opieka pielęgniarska 65%. Kobiety w ciąży objęte są darmową opieką medyczną, podobnie pacjenci z chorobami przewlekłymi.

Co do filmiku to znam, można powiedzieć, że jest w nim trochę nadinterpretacji i wprowadzania strachu wyborczego. Może dlatego, że JKM to filozof a nie ekonomista i jego dywagacje tak niespójnie wyglądają. Przede wszystkim:

- w prywatnych przychodniach część leczenia pokrywa NFZ (te, które zdecydowały się podpisać kontrakty, a takich jest coraz więcej)

- nie wzięto pod uwagę inflacji, realna stopa w przypadku odliczenia inflacji może wynieść ~1%

- nie wszystkie firmy płacą FP i FGŚP

- nie każdy to murarz Mietek i choruje dwa razy w roku - dzieci, emeryci, niepełnosprawni też chorują, a lekarze nie będą ich leczyć za darmo

- W USA mamy płatną służbę i był filmik na necie, że ludzie wolą czasami stracić palec, bo ubezpieczenie nie pokryje kosztów leczenia

 

kolejna przyczyna kolejek u lekarzy to... rejestrowanie sie u kilku specjalistow na raz. pisali o tym jak w warszawie wielu ludzi zapisuje sie do kilku lekarzy i zapychaja tylko terminy.
Wystarczy wprowadzić kary za takie praktyki i problem się rozwiąże. Nie za samo rejestrowanie, ale za to, że kiedy zostaną przyjęci, to nie informują o tym nikogo, w efekcie czego powstaje sztuczna kolejka. Każdy ma swoje prawa, ale i obowiązki.

 

uzywasz tez slowa klucza czyli "dzieci".

dorosly facet idacy na studia to nie "dziecko".

panstwowe studia moga tez byc drozsze niz prywatne!

popatrz ile kosztuje lokum w krakowie czy warszawie. za te pieniadze to moznaby oplacic studia i dojazd na regionalne studia.

Jak wyżej pisałem, przedmiotem dyskusji była prywatyzacja szkół podstawowych, gimnazjów, średnich, więc do wyższego się nie odnoszę.

 

juz udowodnilem ze ludzi stac tylko jeszcze o tym nie wiedza. ludzie nie czuja blusa, ze sa okradani przez panstwo, a to co otrzymaja w zamian od panstwa to pomyje.
Zaręczam, że nie wszystkich. Weź pod uwagę jaki odsetek rodzin żyje w biednych, czy skrajnie biednych warunkach.

 

mowisz o upadku placowek.

ostatnio wiele placowek upadlo z powodu braku obowiazku sluzby wojskowej, ale jakos swiat sie nie zawalil. poza tym setki tysiecy ludzi studiowalo prywatnie i jakos sobie radzili.

Nie widzę powodu, żeby porównywać te dwa tematy.

 

nie rozumiem za bardzo. twierdzisz, ze gdyby sprywatyzowac podstawowki i szkoly srednie to nagle rodzice nie posylaliby swoich pociech do szkoly ?
Nie, powstaną natomiast bardzo głębokie różnice społeczne. Bogaci pójdą do dobrych szkół, biedni do badziewia. Powstaną chore podziały. I głównym czynnikiem nie będzie stopień uzdolnienia, talentu ucznia, ale stopień zamożności. Ja nie widzę tu nic zdrowego.

 

dlaczego mialyby od razu upadac?

jak jest zapotrzebowanie to i placowki nie upadna a nawet zaczna konkurowac ze soba.

A jak nie będzie koniunktury? Będzie zapotrzebowanie, ale placówki będą nieopłacalne?

 

jak pisalem wyzej: wysyp byl glownie spowodowany zapotrzebowaniem na odroczenia wojskowe.
Fakty są takie, że szambo pozostało. Uczelnie prywatne to przede wszystkim słabe kształcenie przejawiające parcie na ilość (bo student to pieniądz), brak badań naukowych, co za tym idzie niechęć pracodawców.

 

badania ? wymien mi z glowy przynajmniej 3 ostatnio stworzone na studiach w polsce projekty. jakiekolwiek.
Tutaj masz wszystkie: www.nauka-polska.pl

 

w usa prywatne uczelnie jakos prowadza badania wiec twoj argument jest bezpodstawny.
Nie widzę związku. A jak jest w Polsce? Bo chyba się trochę zapędziłeś. Przedmiotem dyskusji nie był temat "poziom polskich uczelni jest żenujący, bo w USA prywatne prowadzą badania naukowe".

Ale możemy zmienić profil dyskusji, o tym czy na gruncie np. Wysp Świętego Salomona prywatne uczelnie prowadzą badania naukowe i mój argument z powrotem będzie miał podstawy. ;)

 

pisalem juz: czy ktos narzeka na prywatne studia amerykanskie?

dzisiaj w europie nawet najlepszy dyplom najlepszych polskich panstwowych studiow nie rowna sie na rynku pracy z dyplomem amerykanskich studiow.

A ktoś narzeka na polskie dobre studia? Nie jakieś pierdy, tylko naprawdę dobre studia, powiedzmy techniczne na publicznej uczelni. Z takim papierem nie masz problemu nigdzie z robotą.

Jeśli chodzi o te wszystkie dziwaczne kierunki, które leżą daleko od potrzeb gospodarki - należałoby je po prostu rozwiązać. Oszczędność ogromna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

Żeby było niebezpiecznie wystarczy, że zaburza poczucie odległości czy koncentrację uwagi.

 

zgadza sie. lecz koniec koncow z dwojga zlego wolalbym miec do czynienia na ulicy z najaranym niz pijanym kierowca.

 

żeby nie okazało się, że coffeshopy zwijają interes, bo rentowniejsze byłoby handlowanie koką.

 

a teraz "krotki kurs logicznego myslenia" ktory kiedys znalazlem w necie:

 

gdyby narkotyki byly legalne i tanie (powiedzmy w cenie aspiryny), to zarowno coffe shopom jak i gangsterce nie oplacaloby sie tym handlowac. produkcja narkotykow jest bardzo tania, a dopiero poprzez nielegalnosc narkotykow ceny rynkowe uzywek sa ogromne; dlatego tak wielu przestepcow zajmuje sie narkotykami, maja w tym zysk.

mozna stwierdzic nawet wiecej: gdyby zalegalizowac wszystkie dragi to przestepczosc by spadla, bo ludzie nie musieliby krasc na dzialke... oni by mogli nawet na nia wyzebrac.

 

 

 

10-latkowi nie każesz wziąć kredytu.

10-latkowi nie każesz pójść do roboty.

 

10 latkowie maja rodzicow. niechaj ci rodzice placa. dlaczego wszystko mamy przerzucac na innych ludzi ?

czy to takie trudne by rodzice wzieli odpowiedzialnosc za zycia swoich dzieci ?

 

edukacja podstawowa jednego ucznia na pewno taniej wychodzi niz kiluletnie studia z medycyny. chocby z tego wzgledu, ze w podstawowce moze nauczac mgr, a na studiach prof. w podstawowce ucza czytac i pisac. na studiach kroja ludzi.

 

 

Właśnie, są jeszcze rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem, rodziny niepełne, półsieroty, sieroty, dzieci z niepełnosprawnymi rodzicami, rodziny z osobami przewlekle chorymi, których leczenie wymaga sporych kosztów i nieustannej opieki. No, jak tacy w ogóle mają czelność prosić o cokolwiek i jeszcze mówić, że im źle! Skandal.

 

a charytatywnosc ? a wszelakie fundacje ?

juz teraz -mimo ze panstwo sie "opiekuje" takimi ludzmi- inni doplacaja z prywatnej kieszeni by pomoc potrzebujacym. myslisz, ze gdyby zlikwidowac panstwowa pomoc, to inni ludzie nie dawaliby juz w ogole, albo mniej ?

 

 

Piszesz tutaj sprzeczne rzeczy. Nie chcesz łożyć w podatkach na edukację, jednocześnie chcąc płacić za prywatną edukację. Ta kwota odliczona od podatku to przecież groszowe sprawy, w porównaniu z tym, ile porywa prywatna edukacja.

 

Mam więc rozumieć, że jesteś skłonny nie płacić podatków na edukację publiczną, ale łożyć krocie za edukację prywatną? W kwestii uciemiężenia portfela nie widzę tu logiki.

 

zrozum, ja chce placic za swoje dzieci, za swoja edukacje.

 

nawet jezeli jakims sposobem wyszloby to mnie drozej, to byloby to przynajmniej uczciwe !

 

sa na swiecie ludzie ktorzy chca dobrze zjesc za swoje, w wybranej przez siebie restauracji. bez koniecznosci zabierania przez panstwo ich pieniedzy by fundowac obiad kazdemu.

wolalbys zeby panstwo zabieralo ci pieniadze a potem mowilo gdzie masz jesc obiad ?

normalny czlowiek sam chce zadecydowac gdzie, co i za ile ma jesc.

niektorzy nawet sami sobie gotuja (analogicznie mamy w USA homeschooling - nauczanie domowe) i smakuje im bardziej (dzieci nauczane w domu maja lepsze oceny na testach)

 

 

 

NFZ zostanie zdecentralizowany, a ten proces po 2012 roku ma zakończyć się wprowadzeniem na rynek prywatnych funduszy. Pacjenci będą wtedy wybierać, czy chcą, aby ich składką zarządzał płatnik publiczny czy prywatny. I ja takie rozwiązanie popieram, bo to pierwszy krok w kierunku reformy służby zdrowia. Ciekawy system ma Francja. Pacjent idzie do lekarza, płaci z własnej kieszeni za wizytę, jego firma ubezpieczeniowa przelewa mu część pieniędzy. Porada lekarska - ubezpieczyciel oddaje 75%, opieka pielęgniarska 65%.

 

nawet ciekawy system. z pewnoscia normalniejszy niz w polsce.

ale ja bym poszedl do krok dalej: zlikwidowac calkiem NFZ.

czlowiek sam powinien miec prawo zarzadzac swoim pieniadzmi. jeden woli sie ubezpieczyc, inny woli kupic sobie nowy samochod - jak w USA.

 

podany przez ciebie system przypomina OFE. niby prywatne ale obowiazkowe.

 

 

 

Kobiety w ciąży objęte są darmową opieką medyczną

 

w polsce jest identycznie. i dlatego wiele emigrantek na czas ciazy wraca do polski by tutaj miec opieke za free. siedzi taka kobieta latami w UK czy gdzies, a jak wpadnie to wsiada do samolotu i juz w polsce.

i placimy za to my.

fundujemy komus z samej racji obywatelstwa opieke zdrowotna. kobieta nie pracuje tutaj, nie placi podatkow itp. ale ma zapewniona opieke za nasze pieniadze. skandal.

 

 

JKM to filozof a nie ekonomista i jego dywagacje tak niespójnie wyglądają.

 

z tego co wiem filmik zrobiony przez symptyków jkm.

sam JKM istotnie nie jest ekonomem z wyksztalcenia, ale o ekonomii ma wieksze pojecie niz 99% obywateli.

znajomosc z Miltonem Friedmanem (laureatem Nobla z ekonomii) do czegos zobowiazuje.

 

- nie każdy to murarz Mietek i choruje dwa razy w roku - dzieci, emeryci, niepełnosprawni też chorują, a lekarze nie będą ich leczyć za darmo

 

a kto by im bronil sie ubezpieczyc ?

 

- W USA mamy płatną służbę i był filmik na necie, że ludzie wolą czasami stracić palec, bo ubezpieczenie nie pokryje kosztów leczenia

 

To byl film "sicko" a facet ktory stracil palec nie byl w ogole ubezpieczony.

 

film to dobrze zrealizowana propaganda - jak to plynal More na Kube by kupic kobiecie leki na astme... wzruszajace. omal sam sie nie nabralem. dobrze ze potem poszperalem w necie by sprawdzic jak sprawa wyglada naprawde.

 

polukaj na youtube kontr-film, w ktorym wylapano wszelkie klamstwa z "sicko".

 

w skrocie kilka ktore zapamietalem:

- szpital w ktorym byli na kubie to szpital dla VIPow. normalni obywatele sa "leczeni" w obskurnych budynkach gdzie czesto przymieraja glodem lezac we wlasnych fekaliach.

- dane na temat dlugosci zycia obywateli kuby ktore tak wychwalal Majkel more, pochodzily... z rzadu KUBY!

- ci wsciekli na firme ubezpieczeniowa rodzice tej jednej dziewczynki ukryli przed ubezpieczycielem stan zdrowia dziecka. oklamali ubezpieczyciela, wiec ten mial prawo odmowic finansowania leczenia.

- wychwalanie strajkujacych francuzow zakrawa na salwe smiechu,

- w filmie wychwalaja kanadyjska sluzbe zdrowia, ale zapominaja o tym, ze kanadyjczycy jezdza do USA na prywatne leczenie, bo w kanadzie dlugie kolejki.

- wychwalanie angielskiej sluzby zdrowia... popytaj angoli jaka maja opinie o swojej sluzbie zdrowia.

 

 

 

 

Wystarczy wprowadzić kary za takie praktyki

 

wlasnie wczoraj bylo o tym na onecie jak z powodu takich praktyk terminy roczne staja sie 3,5 rocznymi.

 

Zaręczam, że nie wszystkich. Weź pod uwagę jaki odsetek rodzin żyje w biednych, czy skrajnie biednych warunkach.

 

tak zgadza sie, sa tacy. niestety wielu (o ile nie wiekszosc) na wlasne zyczenie - z lenistwa, wygodnictwa.

 

widac wygodniej im byc biednym ale zyc z zasilku, niz chwycic sie roboty. niestety zycie na garnuszku panstwa staje sie w polsce tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. czytalem o tym kiedys bardzo dobry artykul. teraz zasilki wynosza troche mniej niz minimalna krajowa - nie jest to motywacja do pracy. na szczescie nie ma tak jak w innych zachodnich krajach EU

- tam zasilki sa takie atrakcyjne, ze sciagaja do tych krajow emigranci z calego swiata. dlatego tez w niemczech muzulmanow przybywa. przyjezdzaja, a i na miejscu robia tasmowo dzieci.

u nas takie praktyki tez sa stosowane, tyle ze ze strony rodakow.

 

jak juz poruszylem temat bezrobocia.

panstwo dajac zasilki nie pomaga ludziom, wrecz im szkodzi. taki ktory dostaje kase "za nic nierobienie" jest rozleniwiony, traci motywacje do dzialania.

 

ostatnio widzialem dokument o tym jak to niby polacy odbieraja w UK prace miejscowym. BBC zrobila eksperyment i zalatwila posady angolom, polowa z nich nie stawila sie do pracy podajac marne usprawiedliwienia. tak przywykli do zycia na zasilkach - a to byli mlodzi ludzie! ta zaraza nierobstwa juz ich skazila.

 

Milton Friedman kiedys powiedział:

"Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie".

 

panstwo zamiast dawac wedke daje rybe.

a co moze byc wedka?

wedka moze byc likwidacja wielu przepisow utrudniajacych jakakolwiek dzialalnosc w tym kraju. teraz by zrobic cokolwiek trzeba miec zezwolenie.

panstwo reguluje wszystko. niedlugo beda zagladac kazdemu do lozek jak tak dalej bedzie.

 

 

 

 

Nie, powstaną natomiast bardzo głębokie różnice społeczne. Bogaci pójdą do dobrych szkół, biedni do badziewia. Powstaną chore podziały. I głównym czynnikiem nie będzie stopień uzdolnienia, talentu ucznia, ale stopień zamożności. Ja nie widzę tu nic zdrowego.

 

toz to myslenie (tfu..) egalitarne!

 

egalitaryzm jest niezdrowy.

 

niezdrowe jest zabieranie jednym by fundowac drugim w imie "rownosci i sprawiedliwosci". powiedz mi jaka jest sprawiedliwosc w tym by zabierac jednemu by zafundowac drugiemu ?

 

Kazdy normalny czlowiek dba o swoje dzieci w pierwszej kolejnosci i im chce zapewnic przyszlosc. systemy socjalistyczne wszelakimi sposobami chca utrudnic takie dzialania. nawet podatek od spadku jest taka forma wrogosci.

 

Myslenie egalitarne (czy wrecz marksistowskie "kazdemu po rowno" czy tez "od kazdego wedle mozwliwosci, kazdemu wedle potrzeb") zawiera blad myslowy.

Jezeli wszyscy beda miec po rowno, to nikt nie bedzie bogaty. A przeciez kazdy chce byc bogaty i miec wiecej od innych. Jezeli nikt nie bedzie mogl byc bogaty, to jaka bedzie motywacja do czegokolwiek ?

Myslisz, ze hazardzista gralby w pokera wiedzac ze za kazdym razem gdy odjedzie od stolu bedzie mial dokladnie tyle samo zetonow jak wtedy gdy zasiadal do stolu ?

 

 

 

A jak nie będzie koniunktury? Będzie zapotrzebowanie, ale placówki będą nieopłacalne?

 

jak jest zapotrzebowanie to jest i oplacalnosc. czy ktos produkuje guziki na ktore nie ma zapotrzebowania? jest zapotrzebowanie => jest zysk => sa fabryki.

 

Uczelnie prywatne to przede wszystkim słabe kształcenie przejawiające parcie na ilość (bo student to pieniądz)

 

Znowu odwolam sie do logiki:

Kazdy chce miec jak najlepszy papier, ktory swiadczy najlepiej o wyksztalceniu. Aby utrzymac wysoka renome, kazda szkola powinna dbac o swoj poziom. Jezeli na 10 uczelni, tylko 1 jest powazana i trzyma wysoki poziom, to oczywiste jest, ze kazdy bedzie chcial sie dostac (czy wyslac dzieci) na ta wlasnie uczelnie. To papier tej szkoly bedzie mial wziecie. Papiery pozostalych uczelni beda traktowane przez pracodawcow jak papier toaletowy (to o czym piszesz).

a jak ktos chce to niech uczeszcza do bylejakiej szkoly prywatnej... droga wolna, nie moj pieniadz.

 

 

Tutaj masz wszystkie: www.nauka-polska.pl

 

mialo byc z glowy!

to co w polsce zrobia to ulamek tego co w USA sie robi. w usa potrafia wykjorzystac badania, a polacy tylko sprzedaja patenty zamiast produkowac u siebie.

 

Nie widzę związku.

Jak to nie widzisz zwiazku ? zarzucasz na poczatku, ze prywatne uczelnie nie prowadza badan, a jak mowie, ze w USA prywatne prowadza (DA SIE) to nie widizsz zwiazku?

 

 

A jak jest w Polsce? Bo chyba się trochę zapędziłeś. Przedmiotem dyskusji nie był temat "poziom polskich uczelni jest żenujący, bo w USA prywatne prowadzą badania naukowe".p

 

bynajmniej nie ja mam problemy z odbiorem tekstu.

temat jest taki: "prywatne uczelnie w usa prowadza badania mimo ze sa prywatne"

 

Ty twierdzisz, ze prywatne polskie uczelnie nie prowadza badan, ze tylko panstwowe zapewniaja badania. Ja udowadniam, ze prywatne tez potrafia - na przykladzie USA.

 

 

A ktoś narzeka na polskie dobre studia? Nie jakieś pierdy, tylko naprawdę dobre studia, powiedzmy techniczne na publicznej uczelni. Z takim papierem nie masz problemu nigdzie z robotą.

 

Moze uniwersystet warszawski i KILKA innych ma jakas opinie w swiecie, lecz dyplom zagranicznej (zachodniej) uczelni jest duzo lepiej widziany przez pracodawcow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Bardzo długie posty, ale było warto je przeczytać. Co prawda poza szkolnictwem wyszło WIELE innych wątków, które mają swoje odosobnienie gdzieś na Forum, ale z drugiej strony się nie dziwię - edukacja to nie tylko rycie podręcznika i zdawanie materiału na oceny. W końcu mówimy tu - tak sądzę - o wszystkim, co składa się na proces wychowawczy. Tak czy inaczej miło się czyta powyższą obfita dyskusję :)

 

Na co zwróciłem uwagę: myśl o prywatyzacji nauczania. A przynajmniej, gdyby nie prywatyzować wyższych uczelni państwowych ;) - to zostanie tylko i wyłącznie przy studiach płatnych. A licea? Gimnazja? Może powrócić tylko do obowiązkowej i państwowej podstawówki?

Co prywatyzacja przyniesie dla nauczycieli? Może przede wszystkim konkurencyjność? Precyzyjne umowy o pracę? Przejrzyste warunki pracy i płacy?

Dla rodziców? O ile się orientuję, w USA szkolnictwo od dawna tak wygląda, że uczelnie prywatne stoją w jakości i 'obleganiu' wyżej, niż państwowe (mylę się?). W każdym razie - jest w tym trochę prawdy, że nie jest w pełni uzasadnione, by obarczać wszystkich obywateli przymusem finansowania kształcenia nieokreślonego ogółu obywateli (płaćmy wszyscy = uczmy się wszyscy, a szkoła średnia już nie jest obowiązkowa, tym bardziej studia...).

Kolejna rzecz, którą 'wyłapałem' - szkoła ma DAĆ PRACĘ. Wg mnie licea produkują osoby niezdatne w większości przypadków do pracy. Co innego technika, szkoły zawodowe.

I jeszcze coś - sam się zastanawiam - czy moje dzieci 'zmuszać' :) do nauki do matury w liceum czy w technikum? Na chwile obecną zastanawiam się bardzo mocno, bo MIMO WSZYSTKO, jeżeli dziecko nie będzie miało talentów humanistycznych - czy nie lepiej, by poszło do technikum? A potem, gdy znajdzie pracę (szybciej, niż po LO...), to niech po roku zechce iść na studia (politechnika) i - jako dorosły człowiek - wyłoży trochę kasy, do której ja jako rodzic się dołożę? 8)

Wtedy, wg mnie, sytuacja nauczyciela zmienia się diametralnie tak samo, jak sytuacja ucznia. Płacisz - wymagasz. Obecnie finansowanie jest 'państwowe' - czyli brak kontroli nad kasą (poza uczelniami prywatnymi...).

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

Bardzo długie posty, ale było warto je przeczytać.

 

a jak dlugo sie je pisze ;)

 

 

A licea? Gimnazja? Może powrócić tylko do obowiązkowej i państwowej podstawówki?

 

gdy mowa o obowiazku nauczania to czlowiek powinien umiecz czytac, pisac i liczyc. nie kazdemu potrzebna jest fizyka i chemia, aczkolwiek nie znam rodzica ktory poslalby swoje dziecko do szkoly gdzie uczyliby je tylko czytac, pisac i liczyc. panstwowy obowiazek nauki do 18 roku zycia jest idiotyzmem.

 

 

Co prywatyzacja przyniesie dla nauczycieli? Może przede wszystkim konkurencyjność? Precyzyjne umowy o pracę? Przejrzyste warunki pracy i płacy?

 

nauczyciele to chyba ostatnia grupa ludzi ktora chcialaby prywatyzacji - bo dopiero wtedy musieliby sie wziac do roboty. kto czyta neta ten wie jak ludzie szydza z nauczycieli; z tego jak to "ciezko" pracuja, ile maja wakacji, ile maja placone.

jest jeszcze jeden powod dla ktorego nauczyciele nie chcieliby prywatyzacji: strajki!. teraz moga sobie strajkowac ile im sie podoba, wymuszac rozne rzeczy. u prywaciarza jak cos nie pasuje to "wyp......alac".

zauwazcie, ze w sektorze panstwowym zawsze fajno postrajkowac, a u prywaciarza nie strajkuja. skoro dobrowolnie godza sie na jakies warunki pracy u prywaciarza to im pasuje. slyszal ktos o jakims strajku w NZOZ ? ja nigdy nie slyszalem - moze placa tam dobrze i ci wredni kapitalistyczni szefowie nie sa takimi wstretnymi diablami...

 

 

W każdym razie - jest w tym trochę prawdy, że nie jest w pełni uzasadnione, by obarczać wszystkich obywateli przymusem finansowania kształcenia nieokreślonego ogółu obywateli (płaćmy wszyscy = uczmy się wszyscy, a szkoła średnia już nie jest obowiązkowa, tym bardziej studia...).

 

dokladnie. dlatego to wlasnie szkoly srednie, a tymbardziej studia sa kwestia najwiekszej debaty.

 

Kolejna rzecz, którą 'wyłapałem' - szkoła ma DAĆ PRACĘ. Wg mnie licea produkują osoby niezdatne w większości przypadków do pracy. Co innego technika, szkoły zawodowe.

 

jeszcze kilkadziesiat lat temu jak ktos mial liceum to bylo "cos". teraz ludzie nawet po studiach sprzedaja w makdonaldach, a ludzie po zawodowce moze wyciagnac duzo wiecej kasy.

 

I jeszcze coś - sam się zastanawiam - czy moje dzieci 'zmuszać' :) do nauki do matury w liceum czy w technikum? Na chwile obecną zastanawiam się bardzo mocno, bo MIMO WSZYSTKO, jeżeli dziecko nie będzie miało talentów humanistycznych - czy nie lepiej, by poszło do technikum? A potem, gdy znajdzie pracę (szybciej, niż po LO...), to niech po roku zechce iść na studia (politechnika)

 

niestety matura w mentalnosci spoleczenstwa stala sie "minimum edykacyjnym" mature pasuje miec dla zasady. a przeciez tylu slawnych ludzi nie zdawalo matury i doszli do wielkich rzeczy - jak sie chce to sie da i bez matury, talent, ciezka praca same kiedys wyplywaja.

 

teraz nawet widze trendy iz tym "minimum edykacyjnym" staje sie tytul mgr.

 

Wtedy, wg mnie, sytuacja nauczyciela zmienia się diametralnie tak samo, jak sytuacja ucznia. Płacisz - wymagasz. Obecnie finansowanie jest 'państwowe' - czyli brak kontroli nad kasą (poza uczelniami prywatnymi...).

 

sytuacja w szkolnictwie jest jak w dowcipie:

Wychodzi po lekcjach mlody nauczyciel z sali, obladowany mapami, rysunkami, planszami, modelami. Mija starego profesora ktory nic nie dzwiga. I mowi do niego (do profesora): Oj... ja tutaj tak obladowany pomocami naukowymi, a profesor nic nie ma. Musi miec pan profesor wszystko w glowie...

na to profesor: Nie, znacznie nizej szanowny kolego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
danny    15

W USA jest tak że sie za studia płaci (o ile sie nie myle nie ma tam bezpłatnych). Ale jak płacisz to wiesz za co. Nie tylko chodzi mi o wyposażenie, czy dostęp do materiałów czy poziom nauczania. Ale po studiach tam zarabiasz kilkakrotnie więcej niz zwykły szary człowiek. Co do średnich szkół państwowych to każdy to olewa. Niektórzy w ogóle nie kończą bo po co. Tam prawie nie ma bezrobocia, idziesz do pracy, wynajmujesz mieszkanie (nikt tam nie siedzi u rodziców!) i zarabiasz na siebie bez problemu. Ale nie ma sie temu co dziwić, jest ogrom ludzi w USA, na co tyle tam profesorów (zasada 20% do 80% się kłania).

 

W Polsce jednak jest duże bezrobocie, te studia marketingowe były na rękę władzy bo oddalały w czasie przejście maturzystów na bezrobotne. Niestety. To jest taka teraz przechowalnia. Ale wg mnie, szkoły w Polsce powinny być na wysokim poziomie, równiez państwowe. Mamy dużo dobrych np programistów, specjalistów z uczelni technicznych. Problem w tym że w Polsce nie ma co z nimi robic. Nie inwestuje się w Naukę. Nie ma patentów, a jeśli sa to sprzedaje się za granicę zamiast ciągnąć do przodu gospodarkę. Nawet nie wiecie ile zysku Ameryka ma z właśnie różnych wynalazków, patentów, licencji. No ale my wolimy tanią chińszczyznę. Bo co nasze to be.

 

Co do wyjazdów za granicę polskich młodych zdolnych. Nie sprzeciwiałbym się tak temu. Ci ludzie zostali u nas wychowani, zdecydowana większość po jakimś czasie wraca do naszego kraju z nowymi doświadczeniami, pomysłami na biznes i kasą ofkors. Zobaczą jak jest za granicą, to bedą mieli większe wymagania co do władzy jeśli chodzi o sprzyjanie przedsiębiorczości bo z tym jest słabo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Psikuta

dlugo sie je pisze

Z mojej praktyki wychodzi na to, że dłużej się pisze, niż czyta ;)

 

nie znam rodzica ktory poslalby swoje dziecko do szkoly gdzie uczyliby je tylko czytac, pisac i liczyc.

Wg mnie to taka właśnie powinna być podstawówka. Jest nawet i fizyka i chemia. Skończenie szkoły podstawowej powinno - moim zdaniem - dawać zupełne podstawy do funkcjonowania w społeczeństwie. Dlatego też uważam, że obowiązkowa szkoła podstawowa jest dobra ze względu na ogół państwa i obywateli, bo w jakimś stopniu gwarantowałaby poprawną komunikację powszechną (pisanie, liczenie, czytanie) - co usprawnia każdy zwykły dzień :)

Swoją drogą - nie znasz takich osób? Nacisk na pójść do podstawówki jest chyba większy, niż do średniej i diametralnie większy niż na studia :)

 

panstwowy obowiazek nauki do 18 roku zycia jest idiotyzmem.

Kończąc 'starą' podstawówkę, bez gimnazjum, miało się chyba... 14 lat?

 

niestety matura w mentalnosci spoleczenstwa stala sie "minimum edykacyjnym"

Dla mnie jest ona takim minimum i bardzo bym chciał, by moje dzieci uczyły się przynajmniej tyle, by miały maturę. Nie chodzi o sam papier - ale raczej o pewne procesy edukacyjne i oby wychowawcze, które chciałbym, by szkoły mogły je kiedyś dać na porządnym poziomie :) Już bardzo daaaaawno temu wiedziałem, że... hmmm, no taki tekst: 'nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera'. Jak wspomniałeś - mgr sprzedaje burgery, gość po zawodówce zarabia na warsztacie i na dodatek z czasem staje się specjalistą. Sprzedawca burgerów... rozwija się w sprzedaży? Wolę mechanikę. Przykro, że nie da się kształcić tylko w kierunku swoich zainteresowań, ale na to chyba rady nie ma.

 

Tymi wieloma wątkami - wychodzi wg mnie wielka rola nauczyciela, ale wykonywanie swojej roli nie ma takich standardów, które zauważyłeś tutaj:

kilkadziesiat lat temu jak ktos mial liceum to bylo "cos".

Mimo wszystko najważniejszym trybem szkoły są nauczyciele, to nie jest sprzedawca burgerów (zupełnie nie ujmując temu stanowisku!). Uczniowie są odbiorcami i 'materiałem', nad którymi ma pracować ktoś noszący miano nauczyciela. Czyli może inne podejście do związku nauczycieli przez samych nauczycieli? Większości Polakom związek przypomina się tylko przy strajkach...

Nauczyciele zbyt długo zwlekali z dopasowaniem się do nowoczesnego szkolnictwa - z tym, że nowoczesne rozumiem jako takie, które daje ludziom szanse na pracę, tak humanistom jak i ścisłym. LO powinno być ogólne tylko przez 1 rok - potem decyzja, jaka specjalizacja - dziennikarstwo? Prawo? Medycyna? Inne? Nie jakieś profile ogólne z elementami. Zostawić polski i matmę i łożyć przedmiotami kierunkowymi. Wg mnie to by poprawiło jakość pracy... uczniów ale i nauczycieli. Ale to już dyskusja o systemie edukacji ;)

 

nauczyciele to chyba ostatnia grupa ludzi ktora chcialaby prywatyzacji - bo dopiero wtedy musieliby sie wziac do roboty. kto czyta neta ten wie jak ludzie szydza z nauczycieli; z tego jak to "ciezko" pracuja, ile maja wakacji, ile maja placone.

Nauczyciel jako zawód stracił prestiż, zaufanie społeczne... może także poziom? Kto obecnie kształci młodych ludzi? Jakość nauczania? Wspominając podstawówkę, liceum i studia to mnie wychodzi na to, że poziom się utrzymywał. Co NIE JEST komplementem. Zmienił się świat, rynek pracy... a nauczyciele? Oni mówią, że ministerstwo to i tamto. Ministerstwo - że związek to i tamto. Sumując i zakładając, że edukacją zajmują się ludzie wykształceni i profilowani pedagogicznie - to leży ta cała trójwładza, którą zasilają przede wszystkim nauczyciele.

Share this post


Link to post
Share on other sites
darekielb    13

Psikuta

panstwowy obowiazek nauki do 18 roku zycia jest idiotyzmem.

 

Kończąc 'starą' podstawówkę, bez gimnazjum, miało się chyba... 14 lat?

 

Obecnie kończąc podstawówkę uczniowie mają po 13 lat, do tego 3 lata gimnazjum i wychodzi 16.

Podstawówka i gimnazjum są obowiązkowe a liceum nie, więc obowiązek jest do 16 roku życia.

 

kto czyta neta ten wie jak ludzie szydza z nauczycieli; z tego jak to "ciezko" pracuja, ile maja wakacji, ile maja placone.

 

Fakt spora część ludzi o tym pisze, ale większość z nich też nie wie, jaka jest druga strona tego medalu.

Nauczyciel w podstawówce lub gimnazjum powinien pracować i w wakacje, jeśli tylko zachodzi taka potrzeba. Jeśli takiej potrzeby nie ma, to z dobrej woli dyrektorów nauczyciele mogą siedzieć w domu.

Dawniej plan zajęć był ustalany zawsze na wakacjach i wtedy nauczyciele jeździli do szkoły, aby wszystko dokładnie ustalić. Obecnie też tak jest i nauczyciele na wakacjach jeżdżą do szkoły, aby ustalić czy dane godziny im pasują, ponieważ coraz częściej są zmuszeni do pracy w dwóch a nieraz w trzech szkołach. Jest to podyktowane tym, że jest bardzo dużo szkół, a w większości z nich jest za mało klas, aby nauczycielowi wystarczyło godzin na pełny etat. Dlatego muszą pracować w dwóch lub trzech szkołach i to wszystko pogodzić.

Tu bardzo dużo zależy od przedmiotu, bo wiadomo, że nauczyciel języka polskiego ma dużo więcej godzin niż np. nauczyciel informatyki, techniki, muzyki itp.

Dlatego nauczyciele informatyki bardzo często uczą również techniki (w podstawówkach jest taka możliwość, w gimnazjum już nie, bo tam nie ma techniki).

Wtedy już nie ma tak kolorowo, jeśli nauczyciel musi się poruszać pomiędzy dwiema szkołami oddalonymi o kilka-kilkanaście kilometrów. Sporą część z zarobków muszą przeznaczyć na dojazdy i na to większość ludzi nie zwraca uwagi. Wszyscy widzą pozytywną stronę zawodu nauczyciela, ale nie znają jej do końca i myślą, że jest to super praca. Chciałbym zobaczyć tych ludzi po roku nauki w szkole :)

Do tego należy dodać, że nie każdy nauczyciel może sobie wziąć wolny dzień w trakcie roku szkolnego. Materiał musi zrealizować, a w przypadku, gdy nie ma zastępstwa jest ciężko.

 

Jeszcze nie widziałem walki o miejsce pracy w szkole, więc nie wiem czy to faktycznie taki ciekawy zawód ;)

 

Sam obecnie skończyłem kierunek nauczycielski, ale dodatkowo robię tytuł inżyniera, ponieważ nie mam zamiaru pracować w zawodzie nauczyciela :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

z tego co wyczytalem:

 

Obowiazek szkolny = szkola (trzeba skończyc gimnazjum).

Obowiazek nauki (do 18 roku zycia) = formy pozaszkolne (trzeba "cos robic").

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eisenhower    2
Psikuta
dlugo sie je pisze

Z mojej praktyki wychodzi na to, że dłużej się pisze, niż czyta ;)

Tylko gdzie szukać więcej takich, którzy mają coś do powiedzenia? :P

 

Ja odniosę się tylko do kilku kontrowersyjnych ( ;)) treści.

 

a charytatywnosc ? a wszelakie fundacje ?

juz teraz -mimo ze panstwo sie "opiekuje" takimi ludzmi- inni doplacaja z prywatnej kieszeni by pomoc potrzebujacym. myslisz, ze gdyby zlikwidowac panstwowa pomoc, to inni ludzie nie dawaliby juz w ogole, albo mniej ?

A jaki procent potrzebujących te fundacje i podobne działania charytatywne obejmują? 1? 2? Tego typu pomoce są jak cuda, czasem się zdarzają, ale nie warto na nie liczyć. Dlatego nie mam nic przeciwko temu, że państwo sypnie jakiegoś grosza tym, którzy faktycznie są niezdolni do pracy.

 

tak zgadza sie, sa tacy. niestety wielu (o ile nie wiekszosc) na wlasne zyczenie - z lenistwa, wygodnictwa.
Ja absolutnie jestem za tym, żeby stworzyć dla takich nierobów logiczny system, ale jednocześnie skutecznie oddzielić tych, którzy naprawdę nie są zdolni do pracy, od bumelantów. Skoro sami "nie mogą" znaleźć sobie roboty, to trzeba im w tym pomóc. Tym osobnikom powinno się składać oferty pracy, w przypadku ich odrzucenia ze skutkiem natychmiastowym tracą prawo do zasiłku. Funkcjonowałoby to w ten sposób - wiadomo, że nie każdy nadaje się do każdej pracy, ze sklepowego spijacza piwa nie da rady zrobić sekretarki - więc ofertą pracy mogłaby być choćby praca interwencyjna, czy podobne oferty, które zgłaszałby pośredniak. Wiadomo też, że istnieje sezonowość prac, więc w chwili jej braku takowy człowiek mógłby pobierać zasiłek (powinien być rzecz jasna duuużo niższy niż płaca, tak żeby taki dziad mógł zobaczyć, że praca może się opłacić), jednak od razu w momencie pojawienia się nowej oferty musiałby ją przyjąć - inaczej do widzenia, siedzisz w domu, ale bez zasiłku. Może w ten sposób udałoby się zdyscyplinować leserów?

 

toz to myslenie (tfu..) egalitarne!

 

egalitaryzm jest niezdrowy.

Nie wiem gdzie można dopatrzeć się egalitaryzmu w podejściu, w którym naturalnym czynnikiem decydującym o dalszej edukacji są wyniki w nauce i talent, a nie stopień zamożności.

Jeśli miejsce w szkole będzie można sobie kupić, to komu będzie zależeć na nauce? Chciałbyś dożyć sytuacji, kiedy chcesz wysłać swoje zdolne dziecko do dobrej szkoły, ale słyszysz w odpowiedzi: "przykro nam, wszystkie wolne miejsca zostały już sprzedane"? To nazbyt konsumpcyjno-materialistyczne podejście w kwestii edukacji jest niezdrowe.

 

jak jest zapotrzebowanie to jest i oplacalnosc. czy ktos produkuje guziki na ktore nie ma zapotrzebowania? jest zapotrzebowanie => jest zysk => sa fabryki.
Nie zawsze tak jest. Czasem jest zapotrzebowanie, ale target to słaba grupa społeczna, która nie jest w stanie wywiązać się ze zobowiązań. I powstaje błędne koło, które generuje straty.

 

mialo byc z glowy!
Co to za różnica z głowy, czy nie? ;) Liczy się fakt, że są prowadzone i całkiem sporo tego.

 

to co w polsce zrobia to ulamek tego co w USA sie robi. w usa potrafia wykjorzystac badania, a polacy tylko sprzedaja patenty zamiast produkowac u siebie.
Nie wiem jak jest w skali kraju, bo mnie to najzwyczajniej nie interesuje, ale na podkarpaciu wykorzystuje się badania przede wszystkim w przemyśle (głównie lotniczym, gdzie zawiązana jest ścisła współpraca z Doliną Lotniczą). Więc to nie jest do końca tak, że my z tych patentów nie korzystamy i nic z nich nie mamy.

 

Jak to nie widzisz zwiazku ? zarzucasz na poczatku, ze prywatne uczelnie nie prowadza badan, a jak mowie, ze w USA prywatne prowadza (DA SIE) to nie widizsz zwiazku?
Piszę cały czas, że to POLSKIE prywatne uczelnie nie prowadzą badań i dlatego wpływa to na poziom nauczania polskich prywatnych uczelni. Więc związku pomiędzy brakiem badań prywatnych w Polsce, prowadzeniem ich w USA, a słabym poziomem polskich prywatnych uczelni, nie widzę nadal.

 

Ty twierdzisz, ze prywatne polskie uczelnie nie prowadza badan, ze tylko panstwowe zapewniaja badania. Ja udowadniam, ze prywatne tez potrafia - na przykladzie USA.
Dobra, ale jakie wnioski z tego wypływają? Patrząc oczywiście pod kątem przełożenia tego na poprawę jakości kształcenia na polskich uczelniach. Według mnie żadne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
psikuta    0

Chciałbyś dożyć sytuacji, kiedy chcesz wysłać swoje zdolne dziecko do dobrej szkoły, ale słyszysz w odpowiedzi: "przykro nam, wszystkie wolne miejsca zostały już sprzedane"?

 

bylaby tylko wieksza motywacja do wysilku na rzecz moich dzieci - by wiecej zarabiac. cos zlego natomiast widze w fundowaniu dzieciom innych ludzi za moje pieniadze - tym samym pogarsza sie sytuacja mojego dziecka, bo te pieniadze co mi rabuje panstwo moglbym zainwestowac w moje potomstwo.

 

Nie zawsze tak jest. Czasem jest zapotrzebowanie, ale target to słaba grupa społeczna, która nie jest w stanie wywiązać się ze zobowiązań.

 

Wybacz, ale to ze kogos nie stac na guziki to nie powod by panstwo bralo pieniadze wszystkim i produkowalo guziki dla nielicznej grupy ktorej na guziki nie stac.

 

I powstaje błędne koło, które generuje straty.

 

blednym kolem jest obecny system; mianowicie ludzie mowia "nie bedzie nas stac, bo teraz z pieniedzmi sie nie przelewa", ale ci sami ludzie nie zdaja sobie sprawy z jak ogromnych pieniedzy sa obecnie okradani przez panstwo. pieniedzy ktore potem panstwo marnotrawi.

 

panstwo okrada wszystkch, funduje nielicznym.

 

z ochrony policji, wojska wszyscy czerpiemy. ze studiow jakiegos mlodzienca najwiecej czerpie mlodzieniec.

 

 

Co to za różnica z głowy, czy nie? ;)

 

to swiadczy o tym, ze nie sa tak znane i godne uwagi te osiagi.

 

 

 

Dobra, ale jakie wnioski z tego wypływają? Patrząc oczywiście pod kątem przełożenia tego na poprawę jakości kształcenia na polskich uczelniach. Według mnie żadne.

 

wniosek jest jeden: jezeli w usa da sie prowadzic badania w prywatnych uczleniach, to i w polsce daloby sie. dzieki czemu wzroslby poziom danej uczelni. wcale panstwowe uczelnie nie musza miec "monopolu" na badania.

 

pzdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×