Jump to content
Sign in to follow this  
iwcia

Mieszkanie razem przed ślubem?

Recommended Posts

iwcia    2

Coraz więcej młodych ludzi chce się "sprawdzić" przed ślubem i podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu.

Co Wy na ten temat sądzicie?

Czy jest to dobre rozwiązanie? Przecież dopiero życie pod jednym dachem przez 24h na dobę pozwoli nam tak dokładnie poznać drugą osobę.

 

Teraz w "naszych" czasach jest to dosyc popularne i coraz wiecej jest takich par ktore na to sie decyduja. W tamtych czasach bylo to troche niedopomyslenia zeby zyc ze soba "na kocia lape". Czasem pobierali sie ludzie ktorzy tak naprawde nie spedzili ze soba 2 tygodni dzien w dzien. Znam takie przypadki.

Moim zdaniem takie mieszkanie przed slubem, jest swietnym rozwiazaniem, pozwala dokladnie poznac wady, zalety partnera czy partnerki. Nie zawsze jednak wychodzi to na dobre, czasem przychodzi rozczarowanie... no ale mysle ze lepiej pozno niz w cale. Co Wy na to?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Również uważam, że to chyba najlepsze możliwe rozwiązanie... Znajomośc nawet bliska, ale uskuteczniana spotkaniami co jakiś czas na jakiś czas... a może nawet kilka wakacyjnych wyajzdów... to nie to samo, co poranne wstawanie, obowiązki, sprzątanie po sobie i po kims, wspólna codizenność, współdzelenie przestrzeni życiowej nie tylko wtedy, gdy mamy fajne nastroje... To jest prawdziwa próba, prawdziwe zaręczyny ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
magdaaa    0

To jest powiedziałabym nawet docieranie się. W takiej sytuacji na pewno wiele razy trzeba pójść na kompromis, to jest uczenie się siebie nawzajem. Ja nie mam nic przeciwko temu :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

magdaaa,

W takiej sytuacji na pewno wiele razy trzeba pójść na kompromis, to jest uczenie się siebie nawzajem.

Niom. I zdecydowanie powinno to być PRZED, a nie tylko PO. Żal mi ludzi, którzy często byli prawie zmuszani do związku z kimś albo ludzi, którzy zwiżali sie z kimś tylko po to, żeby... nie być samemu... A to za mało...

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Wydaje mi sie ze takie mieszkanie ze soba "przed" stalo sie akceptowane i nawet aprobowane przez ludzi. Dawniej np za mlodosci moich babc ten pomysl byl traktowany jako niedorzeczny i wogole nie mozliwy do wykonania...

Teraz rzadko kogo dziwi ze ludzie majacy staz 2-3 lata chca ze soba zamieszkac zeby sie tez troszke poprobowac :) poznal lepiej swoje slabostki no i dobre strony.

 

Dawniej praktycznie wszyscy wychodzili za maz nie mieszkajac ze soba ani nie bedac ze soba dluzej niz miesiac. Np moja mama mowi ze nie widziala jaki ojciec jest w domu, czy cos umie czy nie :D hehe a na spotkaniach pare razy na miesiac tak duzo wyczytac nie mozemy jak mieszkajac ze soba stale :)

Dlatego uwazam ze jest to bardzo dobry sprawdzian :) niektore koncza sie ocena 1 :) a niektore 6 i dlugim szczesliwym zyciem ;):D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

iwcia, Swego czasu czytałem artykuł - a w sumie to nawet i nie jeden... - o tym, że związki obchodzące któreś tam już gody - chwalili sobie to, że połączył ich tylko los, a nie własny wybór. Na pytanie, jak to możliwe, że przecież pominęło się te spotkania, poznawanie siebie no i możliwość do zauroczenia, zakochania się. A jedna ze starszych pań powiedziała, że "No cóż. Najpierw było małżeństwo, a miłość przyszła później..." hehhhh... tylko że w tej i tak skromnej ilości szczęśliwych par związanych "siłą" pewnie z połowa ma na myśli miłość równą przywiązaniu i przyzwyczajeniu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Falkhor tak tak tez slyszalam o takich malzenstwach, teraz tez czasami sie to zdarza :D ale mysle ze naprawde rzadko...

 

Nie uznaje najpierw slubu, potem milosci. Jezeli jest milosc, prawdziwa milosc, ktora gotowa jest przetrwac wszystkie gorsze dni, to wtedy mozna pomyslec o slubie i byciu ze soba na dobre i zle :) mysle ze jezeli sie wie ze sie kogos naprawde kocha to taka decyzja nie jest trudna.

 

Moze byc jedynie obawa jak bedzie za te 10- 15 lat a moze i 30, ale tego przewidziec sie nie da...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guru    0

mieszkanie przed slubem niemal ze obowiazkowo, w koncu jakzez inaczej poznac dobrze druga polowke z ktora chcemy spedzic reszte swojego zycia...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Czsem zamieszkanie we dwójkę... pomaga też dojrzeć. Pochodzimy z różnych domów i nie ma co ukrywać, że różnie nas wychowują ;) Jedni są mniej odpowiedzialni, drudzy bardziej. Jedni mniej zdolni, drudzy... trochę bardziej :D Własny domek, własny sąsiad dobry i sąsiad zły... To jak przeprowadzaka z ciepłęgo domku do akademika :P Wiele rzeczy wychodzi na jaw...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zuziaaa    0

uwazam ze mieszkanie przed slubem jest dobrym pomyslem. zawsze moze sie okazac ze druga polowka rozrzuca po pokoju skarpetki, ma zwyczaj zajmowania lazienkina 2 godziny albo lubi spac w pokoju z zapachem kadzidelek :P

chciaz mnie na chwile obecna przeraza cos takiego :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
ziomalka    0
mnie na chwile obecna przeraza cos takiego :/

Zuziaaa miłość żada poświeceń ... :P i nie zapominaj, że niektóre przyzwyczajenia można z człowieka wykorzenić, trzeba tylko mieć swoje sposoby, skuteczne metody ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

ziomalka,

niektóre przyzwyczajenia można z człowieka wykorzenić, trzeba tylko mieć swoje sposoby, skuteczne metody

Heh. Jestem przeciwny stosowaniu socjotechnik lub innych niehumanitarnych sposobów oddziaływania na czyjeś przyzwyczajenia :D:P najcześciej trzeba po prostu cierpliwości i anielskiego serca, czasem troszkę pofukać :) Taki proces to docieranie się... Uczymy się siebie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
ziomalka    0
Jestem przeciwny stosowaniu socjotechnik lub innych niehumanitarnych sposobów oddziaływania na czyjeś przyzwyczajenia :):P

Czasem wystarczy Falkhor postawić sprawę jasno :D Trzeba miec siłę perswazji i wiedzieć, czego się chce hehe :) Zycie to sztuka kompromisów :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Dokladnie ziomalka :D trzeba postawic sprawe jasno i ustalic jakis kompromis, bo inaczej to sie chyba nie da.

Hm takie przyzwyczajenia moga byc trudne do zniesienia, wazne jest aby jakos probowac do siebie dotrzec, i nie wysmiewac sie z drugiej osoby, ze jest przyzwyczajona do tego a nie czego innego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ziomalka    0
trzeba postawic sprawe jasno i ustalic jakis kompromis, bo inaczej to sie chyba nie da

Czasem facetowi przyda się byc skarconym przez dziewczynę, ktoś musi przecież dbac o porządek, ład i spokój we wspólnym gniazdku .... :D A jak wiadomo kobieca ręka jest niezastąpiona .......... i nadzór nad tym i owym :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Tylko jak facet odbierze takie skarcenie? Jako zniewazenie jego godnosci ? czy dobra rade a raczej prosbe o cos waznego?

tak tak nadzor kobiecy byc musi hehe ale wazne jest zeby dazyc do czegos wpolnie a nie osobno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Chciałbym zaznaczyc, że dziewczyny na równi potrafią być bałaganiarami i potrafią skutecznie zagracić chałupkę. Nie mówiąc juz o wielogodzinnym siedzeniu w łazience. Co prawda niektórzy faceci potrafią siedziec w łazience jeszcze dłużej niż panie, no ale...

 

A skarcenie... zależy, w jakiej formie. Zaproponujcie coś, dziewczyny. jakieś przykłądy, to zoabczymy, jakby się zachowali faceci :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
okimaxim    0

o tak bałaganiara to ja jestem ale jak robie porządek tak od siebie to juz generalny :) a co do łazienki to zajmuje ją tylko na godzine jak sie kąpie :) bo naogól szybko mi schodzi :) a ja po prostu lubie poleżeć w wannie i sie zrelaksować :)

 

Co do wspólnego mieszkania to jestem za. Chociaż perspektywa tego że ukochana osoba zobaczy mnie rano w takim (masakrycznym) stanie w jakim zawsze jestem rano jest przerażająca :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

ja teog nigdy nie mogłem zrozumieć :) Praktycznie każdy rano wygląda "ŹLE". No i czemu się tu dziwić? 4-8 godzin w pozie leżąco-raczkująco-pełzającej. twarz wbita w poduchę w różnych ukłdach mimicznych... oczka narażone na opuchnięcie, buxka się pognie, włoski rozczochrają... No i o, jest poranek :)

 

I ja wiem, że nie ma nic piękniejszego rano niż... taki ledwo obudzony człowieczek wstający rano z łóżka i wlekący się do łazienki lub do kuchni :) Hehhhhhhhhh......

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Zaczynam watpic czy takie mieszkanie jest dobre, i dochodze do wniosku ze wogole nie jest... wiecej z tym problemow niz przyjemnosci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

iwcia,

Zaczynam watpic czy takie mieszkanie jest dobre, i dochodze do wniosku ze wogole nie jest... wiecej z tym problemow niz przyjemnosci.

Heh, okresy zwątpienia są zapewne zwykłą koleją rzeczy. W końcu życie to nie tylko łąka pełna pięknych kwiatów, ale też bogata w różne chwasty :D Poza tym... jakby było wszystko ładnie pięknie, to przecież by było bardzo nudno :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Faluś

 

Masz racje, okresy zwatpienia nic nowego, tylko cos chyba jest nie tak, jezeli te okresy pojawiaja sie coraz czesciej...

Zycie uslane rozami nie jest, mieszkanie ze soba przed slubem to powazny krok, przemyslany a nie spontaniczny... wiec... taka decyzje trzeba podjac swiadomie i zmierzyc sie z jej konsekwencjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Ja tam nie jestem za spiskową teorią dziejów :) Jeżeli przychodzi czas pietrzących się przeciwności losu - czasem trzeba po prostu ugiąć kark, ale nie dotknąć ziemi. To jest jak burza na oceanie, bywa, że jedna fala jest zabójcza, ale poprzedzają ją mniejsze, też groźne. Ale hartujące :P Tak to jest... trzeba tego spróbować i wyjść z każdej opresji razem i cało :D

 

Wspólne mieszkanie to po prostu szkoła życia. Niestety, czasem wyłania wiele konfliktów, problemów, na wierzch wychodzą drobne niedoskonałości natury ludzkiej... i nie jest to dizwne ani nadprzyrodzone. Potrafi pokazać, jak radzimy sobie z włąsnymi wspólnymi problemami, jak potrafimy je rozwiazać i... co nas łączy. A to ważna nauka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
promyczek    0

mieszkanie razem - szkola zycia - dokladniej sie poznaje zwyczaje drugiej osoby - uwazam ze to bardzo proste rozwiaznie, a wazne zanim sie podejmie decyzje o slubie.

 

i wazne jest tez przygladniecie sie nawykom; czy warto jest probowc zmienic kazdy nwyk drugiej osoby tylko dlatego ze nam sie nie podobaja? nieraz warto nawyk zaakceptowac :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2

Zaakceptowac dobre, zmieniac zle nawyki. Kazdy rodzi i wychowuje sie inaczej wiec kwestia kompromisow, powiedzenia wprost : nie podoba mi sie to i to, tylko gorzej jak zaczyna nie podobac sie wszytsko :P

Sa tez ludzie ktorzy nie sa w stanie zaakceptowac roznych nawykow partnera.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×