Jump to content
Sign in to follow this  
Falkhor

Stan Wojenny

Recommended Posts

Szczus    63

zadam dalej to samo pytanie co sądzicie:

Co w razie napaści ZSRR na Polskę robiło by nasze wojsko?? Broniło by

obywateli walcząc przeciwko najeźdźcą ?? czy razem z nimi tłumiło by

powstanie społeczne??

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Oto komentarz Wojciecha Maziarskiego na łamach NewsWeeka :

Stan wojenny został w Polsce wprowadzony z pogwałceniem ówczesnego prawa przez zbrojną grupę przestępczą – tak orzekł sąd. Okazuje się więc, że uczestnicząc w latach 80. w działaniach opozycji, nie przeciwstawiałem się siłom imperium, które opanowało połowę globu. Nie buntowałem się przeciw władzy PZPR – partii, która była krajową ekspozyturą tegoż imperium. Nie. Moimi przeciwnikami byli gangsterzy, spiskujący i łamiący ówczesny porządek prawny.

Tutaj jeszcze link do tekstu o wyroku sądowym .

 

Nie da się oprzeć wrażeniu, że stan wojenny w kraju pojawić się musiał - bo albo atak z zewnątrz, albo atak od wewnątrz. Mógł być aktem obrony kraju ale mógł też być aktem ataku na ten kraj.

 

Szczus

Co w razie napaści ZSRR na Polskę robiło by nasze wojsko?? Broniło by

obywateli walcząc przeciwko najeźdźcą ?? czy razem z nimi tłumiło by

powstanie społeczne??

Liczyłbym na to, że tylko znikomy procent wojska obrałby drogę współpracy z najeźdźcą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bake   
Guest Bake

z tego co czytałem to zolnierze z tamtych lat mowili ze mieli podjac walke z kazdym najezdzca.... ale jakby było ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

z tego co czytałem to zolnierze z tamtych lat mowili ze mieli podjac walke z kazdym najezdzca.... ale jakby było ...

 

Wątpię czy by tak było. W wojsku nad rozkazem się nie dyskutuje, tylko wykonuje :D Można się posłużyć pewną analogią np. Milicji Obywatelskiej. ZOMO, ORMO. Te formacje wykonywały posłusznie rozkazy swoich przełożonych, nawet nadgorliwie. Jak zachowało by się wojsko w sytuacji wkroczenia wojsk radzieckich ? Nie sądzę aby walczyło przeciwko sojusznikom. Ja nie przeczę że wśród kadry oficerskiej LWP dojrzewała świadomość że socjalistyczny system dożywa swego końca, ale bunt w wojsku, nie wykonanie rozkazu to nie jest błaha sprawa tym bardziej w warunkach obowiązującego stanu wojennego i zaostrzonych rygorów.

 

Stan wojenny był wprawdzie działaniem nie konstytucyjnym, nie mniej wydaje mi się że był konieczny z różnych względów. Po jego wprowadzeniu ZSRR nie miał argumentów i podstaw do ingerencji wojskowej i nie miał podstaw do obaw że utraci duży obszar wpływów w centrum europy. To dla nich była by zbyt duża strata i zachwianie równowagi wojskowej między Układem Warszawskim a NATO.

Opozycja głosiła hasło, "czym gorzej tym lepiej" Czyli czym więcej zakładów pracy strajkuje , nie daje produkcji, tym dla opozycji lepiej. Niby tak, ale to tylko jedna strona medalu. Druga to ta, że społeczeństwo, gospodarka, potrzebuje produkcji, potrzebuje żywności. Trzeba było stworzyć mechanizm, rygor aby produkcja wróciła do względnego poziomu. Wymusił to stan wojenny. Wprowadzono bony żywnościowe, racjonowanie żywności, zwłaszcza mięsa, cukru. Miesieczny przydział nie był duży, ale był.

 

Stany Zjednoczone nałożyły sankcje za wprowadzenie stanu wojennego, ale te sankcje uderzały także w naród, w społeczństwo. Rzecznik rządu Jerzy Urban odniósł się do tego w sposób prosty "rząd się wyżywi" I miał rację. Rząd miał wszelakie możliwości aby się wyżywić. Nie porównanie gorzej było z społeczeństwem. Były wprawdzie sklepy dolarowe PEWEXy, doskonale zaopatrzone w towar zachodniej produkcji, gdzie za dolary, marki, można było kupić niemal wszystko. Ale nie każdy miał wujka w Ameryce. Poza tym sprzedaż i kupno dolarów z wolnej ręki było karane.

 

Kryzys w zaopatrzeniu miał również inną przyczynę. W gierkowskich czasach zarobki były nie porównanie lepsze jak dziś. Społeczeństwo lokowało nadwyżki finansowe w bankach. Kiedy zaczęły się strajki, powstała panika. Nikt nie był w stanie przewidzieć jak sprawy się potoczą. Gwałtownie wycofywano swoje oszczędności z banków i wykupywano wszystko co było w sklepach. Byłem nieraz zaskoczony po co ludzie wykupują rzeczy które nigdy im się nie przydadzą i które leżały jak przysłowiowe cegły w sklepach. Bano się gwałtownej inflacji więc kupowano wszystko.

 

Nie byłem wprawdzie rozrzutnym człowiekiem, ale też nie ciułaczem. Jako kawaler chodziłem na różne młodzieżowe imprezy, wycieczki, wczasy i używałem świata bez nadmiernych ograniczeń, i w tych kawalerskich czasach odłożyłem pieniążki na wartość dwóch samochodów marki fiat 126, czyli 2 x 60 tysięcy. Wpłaciłem też (profilaktycznie) na mieszkanie w bloku. Ta moja zapobiegliwośc okazała się później nie potrzebna, ale... któż mógł przewidzieć :)

 

To kilka obrazków z tamtych czasów

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szczus    63

pytałem ojca i on mówi podobnie jak Jeżyk wieś Polska bez stanu wojennego by sobie poradziła ,ale w miastach zapanował by głód bo wszystkie fabryki by stały ,kopalnie strajkowaly tak więc po pewnym czasie z powodu braku węgla brakło by prądu . CO do LWP to zdania były by podzielone część opowiadała się za Sowietami część miała by być przeciwko najazdowi ale nie zapominajmy jak wtedy brzmiała przysiega wojskowa Jeżyk napewno ją składał . Wałęsa chciał rozdania broni ludziom pomyślcie co by się wtedy stało ???!!!Rodak by strzelał do rodaka zapanował by chaos bandy uzbrojone latały by po mieście i oprócz walki o wolność zrobiła by się walka o swoje rajcie przykład -zabijmy tego bo to konfident a przy okazji rodzinę jego. To oczywiście zdanie mojego Ojca ja do stanu wojennego odnoszę sie z dystansem i proboje analizować wszystkie wiadomości jakoś sobie to poskładać w całość i ciężko mi przyznać która strona ma rację ... bardziej bym się skłaniał lepiej że ten stan był niż go nie było idealne określenie to jest mniejsze zło

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystko pięknie i na temat ale jak to wygladało na ulicach Łańcuta??? ma ktoś wiedzę, przeżył to bądź koło niego sie przetoczyła historia. Ciekawi mnie ja to działało w takim mieście jak Łańcut, z opowiadań ojca to takie szczątkowe wiadomości gdzie co było i jakas godzina policyjna ...jak ktoś wie więcej chętnie poczytam :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest jrees   
Guest jrees

Mysle, ze my ludzie, ktorrzy tego nie przezyli nie powninni sie wypowiadac na ten temat. Takie rzeczy trzeba przezyc, a nie teraz pojdziemy co krok sklep, wszystko co mozemy sobie zamazyc ... a nie jak nasi np rodzice, ktorzy nie mieli co jesc i bali siepowiedziec swoje zdanie glosniej ....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bake   
Guest Bake

ale z drugiej strony mieli pracę nei przejmowali się rzeczami którymi my się przejmujemy :)

wszystko było prostsze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kniejas    17

jrees - jak mamy nie mówić o rzeczach które działy się bez nas to lekcje historii powinny być zabronione a książki np o starożytności spalone bo przecież kto tam żył i to zweryfikuje? :D

Bake tylko czy to nie jest tak że jak leżysz na łóżku i nie możesz chodzić to nie przejmujesz się chodzeniem??

Share this post


Link to post
Share on other sites
Neołafita    42

zadam dalej to samo pytanie co sądzicie:

Co w razie napaści ZSRR na Polskę robiło by nasze wojsko?? Broniło by

obywateli walcząc przeciwko najeźdźcą ?? czy razem z nimi tłumiło by

powstanie społeczne??

 

Zależy które, bo nawet we wcześniejszych gorszych (i bardziej nasyconych POPami) latach byli tacy co gotowi by byli się bić (a dokładniej bombardować) z wojskami ZSRR.

 

 

Wątpię czy by tak było. W wojsku nad rozkazem się nie dyskutuje, tylko wykonuje sad.png Można się posłużyć pewną analogią np. Milicji Obywatelskiej. ZOMO, ORMO. Te formacje wykonywały posłusznie rozkazy swoich przełożonych, nawet nadgorliwie. Jak zachowało by się wojsko w sytuacji wkroczenia wojsk radzieckich ? Nie sądzę aby walczyło przeciwko sojusznikom. Ja nie przeczę że wśród kadry oficerskiej LWP dojrzewała świadomość że socjalistyczny system dożywa swego końca, ale bunt w wojsku, nie wykonanie rozkazu to nie jest błaha sprawa tym bardziej w warunkach obowiązującego stanu wojennego i zaostrzonych rygorów.

 

Stan wojenny był wprawdzie działaniem nie konstytucyjnym, nie mniej wydaje mi się że był konieczny z różnych względów. Po jego wprowadzeniu ZSRR nie miał argumentów i podstaw do ingerencji wojskowej i nie miał podstaw do obaw że utraci duży obszar wpływów w centrum europy. To dla nich była by zbyt duża strata i zachwianie równowagi wojskowej między Układem Warszawskim a NATO.

Opozycja głosiła hasło, "czym gorzej tym lepiej" Czyli czym więcej zakładów pracy strajkuje , nie daje produkcji, tym dla opozycji lepiej. Niby tak, ale to tylko jedna strona medalu. Druga to ta, że społeczeństwo, gospodarka, potrzebuje produkcji, potrzebuje żywności. Trzeba było stworzyć mechanizm, rygor aby produkcja wróciła do względnego poziomu. Wymusił to stan wojenny. Wprowadzono bony żywnościowe, racjonowanie żywności, zwłaszcza mięsa, cukru. Miesieczny przydział nie był duży, ale był.

 

Stany Zjednoczone nałożyły sankcje za wprowadzenie stanu wojennego, ale te sankcje uderzały także w naród, w społeczństwo. Rzecznik rządu Jerzy Urban odniósł się do tego w sposób prosty "rząd się wyżywi" I miał rację. Rząd miał wszelakie możliwości aby się wyżywić. Nie porównanie gorzej było z społeczeństwem. Były wprawdzie sklepy dolarowe PEWEXy, doskonale zaopatrzone w towar zachodniej produkcji, gdzie za dolary, marki, można było kupić niemal wszystko. Ale nie każdy miał wujka w Ameryce. Poza tym sprzedaż i kupno dolarów z wolnej ręki było karane.

 

Kryzys w zaopatrzeniu miał również inną przyczynę. W gierkowskich czasach zarobki były nie porównanie lepsze jak dziś. Społeczeństwo lokowało nadwyżki finansowe w bankach. Kiedy zaczęły się strajki, powstała panika. Nikt nie był w stanie przewidzieć jak sprawy się potoczą. Gwałtownie wycofywano swoje oszczędności z banków i wykupywano wszystko co było w sklepach. Byłem nieraz zaskoczony po co ludzie wykupują rzeczy które nigdy im się nie przydadzą i które leżały jak przysłowiowe cegły w sklepach. Bano się gwałtownej inflacji więc kupowano wszystko.

 

Nie byłem wprawdzie rozrzutnym człowiekiem, ale też nie ciułaczem. Jako kawaler chodziłem na różne młodzieżowe imprezy, wycieczki, wczasy i używałem świata bez nadmiernych ograniczeń, i w tych kawalerskich czasach odłożyłem pieniążki na wartość dwóch samochodów marki fiat 126, czyli 2 x 60 tysięcy. Wpłaciłem też (profilaktycznie) na mieszkanie w bloku. Ta moja zapobiegliwośc okazała się później nie potrzebna, ale... któż mógł przewidzieć smile.png

 

To kilka obrazków z tamtych czasów

 

ORMO i reszta były bardziej upolitycznione, wojsko przecież tak jednolite nie było.

 

Bzdury: w 89 nie znikli, zaś część wpływów mają do dziś. Przecież nawet Solidarność, a zwłaszcza ci co wzięli jej kierownictwo ciążyła ku "socjalizmowi z ludzką twarzą" a nie do kapitalizmo-liberalizmu czy faszyzmu.

Polska gospodarka była drenowana przez "braci", zaś podział był znany "wszystkim równo = partia wszystko reszt g..."

 

Bo państwo permanentnie cierpiało na brak zachodniej waluty.

 

 

 

pytałem ojca i on mówi podobnie jak Jeżyk wieś Polska bez stanu wojennego by sobie poradziła ,ale w miastach zapanował by głód bo wszystkie fabryki by stały ,kopalnie strajkowaly tak więc po pewnym czasie z powodu braku węgla brakło by prądu . CO do LWP to zdania były by podzielone część opowiadała się za Sowietami część miała by być przeciwko najazdowi ale nie zapominajmy jak wtedy brzmiała przysiega wojskowa Jeżyk napewno ją składał . Wałęsa chciał rozdania broni ludziom pomyślcie co by się wtedy stało ???!!!Rodak by strzelał do rodaka zapanował by chaos bandy uzbrojone latały by po mieście i oprócz walki o wolność zrobiła by się walka o swoje rajcie przykład -zabijmy tego bo to konfident a przy okazji rodzinę jego. To oczywiście zdanie mojego Ojca ja do stanu wojennego odnoszę sie z dystansem i proboje analizować wszystkie wiadomości jakoś sobie to poskładać w całość i ciężko mi przyznać która strona ma rację ... bardziej bym się skłaniał lepiej że ten stan był niż go nie było idealne określenie to jest mniejsze zło

 

No akurat to band trochę było (znaczy po obu stronach), tylko co złego byłoby w tym, że tym razem ginęli by też komuniści?  :angry:

 

ale z drugiej strony mieli pracę nei przejmowali się rzeczami którymi my się przejmujemy :)

wszystko było prostsze

 

Prace mieli o ile nie podpadli partii!  :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

" Prace mieli o ile nie podpadli partii! " :P

 

To odnosiło się do osób pełniących ważniejsze funkcje.. Przeciętny obywatel łatwo znajdował pracę, dla tego jej nie szanowano. Co sprytniejsi szukali takiej, gdzie nie trzeba było zbytnio się wysilać a dobrze płacono ;)

Pracę można było znaleźć nie porównywalnie łatwiej jak dzisiaj. Wystarczyło zajrzec do prasy gdzie  ofert  były całe stronki dla wielu zawodów i specjalności. Dziś oferty są  głównie do.....roznoszenia ulotek reklamowych i niekiedy jako "przedstawiciel handlowy"

Współczuję ambitnym młodym i wykształconym osobom, którzy chodzą po UP. i szukają zatrudnienia. Jest to bardzo upokarzające. Zapewne czują się jak przysłowiowy chwast , nikomu nie potrzebni.

 

Wtedy nie było zasiłków dla bezrobotnych, bo nie było takiej potrzeby.

Trudniej było prowadzić własny interes. tu były duże trudności . Dzisiaj jest z tym o wiele łatwiej, ale cóż z tego. Są ogromne koszty jej prowadzenia i brak zbytu na produkcję, czy usługi.

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szczus    63

wracając do naszego wojska po wprowadzeniu stanu wojennego zostało wyciągnięte z koszar , ojciec opowiadał mi ze wyjechali czołgami pod warszawę myśleli ze wojna się rozpoczęła bo kazali im się szybko okopywać. Pytanie dlaczego wojsko wyjechało z koszar ??   A no moim zdaniem nie chcieli popełnić tego samego błędu co Węgrzy w 1956 r czyli praktycznie po inwazji wojsk układu wojsko węgierskie zostało zamknięte w koszarach i nie mogło nic zrobić a  reszta co unikała tego wspierała powstańców .Być może u nas wojsko tez nastawiało się na odparcie inwazji lub zostawiało sobie taka furtkę otwarta w razie potrzeby ??    

Share this post


Link to post
Share on other sites
Neołafita    42

wracając do naszego wojska po wprowadzeniu stanu wojennego zostało wyciągnięte z koszar , ojciec opowiadał mi ze wyjechali czołgami pod warszawę myśleli ze wojna się rozpoczęła bo kazali im się szybko okopywać. Pytanie dlaczego wojsko wyjechało z koszar ??   A no moim zdaniem nie chcieli popełnić tego samego błędu co Węgrzy w 1956 r czyli praktycznie po inwazji wojsk układu wojsko węgierskie zostało zamknięte w koszarach i nie mogło nic zrobić a  reszta co unikała tego wspierała powstańców .Być może u nas wojsko tez nastawiało się na odparcie inwazji lub zostawiało sobie taka furtkę otwarta w razie potrzeby ??    

 

Okopywać też pewnie kazali by się im nie nudziło  ^_^  

Na Węgrzech to chyba była ACz, UW to u pepików  ;)

 

 

" Prace mieli o ile nie podpadli partii! " :P

 

To odnosiło się do osób pełniących ważniejsze funkcje.. Przeciętny obywatel łatwo znajdował pracę, dla tego jej nie szanowano. Co sprytniejsi szukali takiej, gdzie nie trzeba było zbytnio się wysilać a dobrze płacono ;)

Pracę można było znaleźć nie porównywalnie łatwiej jak dzisiaj. Wystarczyło zajrzec do prasy gdzie  ofert  były całe stronki dla wielu zawodów i specjalności. Dziś oferty są  głównie do.....roznoszenia ulotek reklamowych i niekiedy jako "przedstawiciel handlowy"

Współczuję ambitnym młodym i wykształconym osobom, którzy chodzą po UP. i szukają zatrudnienia. Jest to bardzo upokarzające. Zapewne czują się jak przysłowiowy chwast , nikomu nie potrzebni.

 

Wtedy nie było zasiłków dla bezrobotnych, bo nie było takiej potrzeby.

Trudniej było prowadzić własny interes. tu były duże trudności . Dzisiaj jest z tym o wiele łatwiej, ale cóż z tego. Są ogromne koszty jej prowadzenia i brak zbytu na produkcję, czy usługi.

 

No niektórzy musieli zaczynać własny biznes z konieczności, co do upokorzenia zaś to nie te czasy - dzisiaj studia to masówka, wtedy owszem wyżebrane przyjęcie podpadniętego mgr to brudnej roboty było gorzką pigułką.

Były też prace, gdzie może nie najlepiej płacono ale za to można było nakraść ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

Wprawdzie wtedy byłem na drugim końcu Polski, ale odpowiedzieć na to pytanie nie jest trudno. Z pewnością było tak jak w wielu miastach Polski. Były takie same trudności z zaopatrzeniem społeczeństwa w podstawowe artykuły żywnościowe i przemysłowe, trzeba było godzinami stać pod sklepem i wyczekiwać na dostawę towaru aby się załapać na cokolwiek. Były z pewnością wzmożone kontrole Milicji Obywatelskiej, patrole wojskowe i służb pomocniczych, ZOMO i ORMO. Były też pewnie okresowe trudności  w poruszaniu się. Po godz 22. ulice były puste, a ci którzy szli do pracy zmianowej, musieli mieć odpowiednie przepustki. Nie wolno było robić zdjęć w miejscach publicznych itd. Jeśli społeczeństwo wykupywało ze sklepów sol, którą przecież najeść się nie można, to świadczyło o przygotowywaniu się na długotrwały kryzys. Był tylko ocet do nabycia, ale jest to dodatek do wyszukanych dań na które wtedy nie wielu pozwolić sobie nie mogło. :(

Łańcut nie był enklawą gdzie obowiązywało inne prawo. Życie toczyło się na wolnych obrotach, ale dalekie od pewności dnia jutrzejszego. Jedynie dyskusje wśród znajomych były wartkie. Co się dzieje, co będzie dalej, dokąd zabrniemy. W większych miastach dyskretnie przemycano tajne gazetki, biuletyny drukowane przez opozycję.

Zapewne nie było w Łańcucie jakichś większych ruchów wojska, demonstracji siły służącej do zastraszenia opozycji gdyż w Łańcucie nie ma dużych zakładów pracy gdzie mogły by powstawać strajki pracownicze

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Neołafita    42
a co działo się w Łańcucie ktoś pamięta ?? 

 

 

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie oraz Kino „Zorza" w Rzeszowie w ramach cyklu bezpłatnych pokazów filmowych, organizowanych w każdy drugi wtorek miesiąca w rzeszowskim Kinie „Zorza", zapraszają na pokaz filmu „Mniejsze zło" w reżyserii Janusza Morgensterna. Film poprzedzony zostanie prelekcją historyka.

 

Pokaz odbędzie się 8 stycznia 2013 r. w Kinie „Zorza" w Rzeszowie (ul. 3 Maja 28) o godzinie 18.00. Film od lat 16. Czas trwania seansu: 120 minut.Dostępność biletów do sprawdzenia pod numerami telefonu 17 86 06 026. Odbiór wejściówek w siedzibie IPN przy ul. Słowackiego 18 od najbliższego poniedziałku, tj. 31 grudnia 2012 r. od godziny 13.00.

 

 

Zapewne byłaby szansa na wskazanie gdzie szukać albo kogo pytać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szczus    63

nie każdy ma czas chodzić do kina jednak ostatnio byłem na wykładzie powstania styczniowego i są to naprawdę ciekawe lekcje wydaje mi się ze nawet lepiej od czytania książek 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Szczus - Sam ostatnio skorzystałem z kilku wykładów na interesujące mnie tematy i możliwość zadawania pytań w trakcie lub przynajmniej po spotkaniu daje znacznie więcej możliwości niż oglądanie niektórych rzeczy w Sieci.

 

Jeżyk - To, co wypisałeś w poprzednim poście:

 

Były takie same trudności z zaopatrzeniem społeczeństwa w podstawowe artykuły żywnościowe i przemysłowe, trzeba było godzinami stać pod sklepem i wyczekiwać na dostawę towaru aby się załapać na cokolwiek. Były z pewnością wzmożone kontrole Milicji Obywatelskiej, patrole wojskowe i służb pomocniczych, ZOMO i ORMO. Były też pewnie okresowe trudności  w poruszaniu się. Po godz 22. ulice były puste, a ci którzy szli do pracy zmianowej, musieli mieć odpowiednie przepustki. Nie wolno było robić zdjęć w miejscach publicznych itd. Jeśli społeczeństwo wykupywało ze sklepów sol, którą przecież najeść się nie można, to świadczyło o przygotowywaniu się na długotrwały kryzys. Był tylko ocet do nabycia, ale jest to dodatek do wyszukanych dań na które wtedy nie wielu pozwolić sobie nie mogło. :(

Łańcut nie był enklawą gdzie obowiązywało inne prawo. Życie toczyło się na wolnych obrotach, ale dalekie od pewności dnia jutrzejszego. Jedynie dyskusje wśród znajomych były wartkie. Co się dzieje, co będzie dalej, dokąd zabrniemy. W większych miastach dyskretnie przemycano tajne gazetki, biuletyny drukowane przez opozycję.

Szczerze, to... JAK jest teraz? Owszem, nie wisi nad nami wojna (chociaż kto wie, gdyby znaleziono złoża ropy naftowej...). Nie ma stanu wojennego, a wyjeżdża więcej ludzi. Jest wolność gospodarcza, ale jest prawie nieosiągalna. Nie ma ZOMO czy ORMO, ale na ulicach nocą i tak nie jest bezpiecznie. Półki sklepowe nie są puste, ale pusto jest w kieszeniach.
 Tamte władze nie były wybrane demokratycznie, a te obecne są wybrane demokratycznie.

Czy jest jakiś odpowiednik stanu wojennego na obecne czasy?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×