Jump to content
Sign in to follow this  
iwcia

Slub cywilny, koscielny a moze wcale?

Recommended Posts

iwcia    2

Ślub...

jedni biora go w wieku 18 lat inni dopiero po 30, a jeszcze inni nie biora go wcale.

Co sadzicie, czy warto wziasc wogole slub? A moze w zupelnosci wystarczy tylko slub cywilny?

Niektore malzenstwa po zawarciu zwiazku malzenskiego w kosciele postanawiaja sie rozwiesc, czy zatem warto "porywac" sie na taki slub z ktorego w przyszlosci nie ma juz ucieczki? "Co Bog zlaczyl, niech czlowiek nie rozdziela"

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Czy kazdy z Was zdecydowany jest na slub koscielny w przyszlosci?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Hmmm... trochę myśłałem nad tym tematem :D :D :D Poneiważ... wg mie dobrą metodą na związanie się z kims na wsze czasy może być okres narzeczeństwa, slub cywilny a potem - slub kościelny. Sprawa gmatwa się tylko przy tym, ile czasu ma trwać każdy etap. Wg mnie - zależnie, od potrzeby, ale jak dla mnie - to tak włąsnie by to mogło wyglądać. O śłubie kościelnym myślę bowiem tak, że to moze być tylko raz jeden w życiu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ahab   
Guest Ahab

Cywilny i intercyzę spisać... najlepiej na plecach teścia... i to takim ostrym piórem kropkę postawić :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Ahab, Widze bardzo praktyczne podejście :D Ale przy cywilnym to chyba jest oki, w sensie - spróbujmy jakiejś namiastki oficjalnego związku. Bo to już nie takie niskie progi... przykłąd - rozwiązanie ślubu cywilnego a kościelnego :D Tu są wysokie progi :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ahab   
Guest Ahab
rozwiązanie ślubu cywilnego a kościelnego

 

 

Z tego co wiem to nie jest to takie trudne.. zależy od zasobności portfela (mówię o kościelnym rozwodzie), a luka zawsze się znajdzie... np. zbyt młody wiek jednego z małżonków etc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Ahab, Yhym. No ja słyzałem, ze np. zatajenie powaznej choroby, neistabilność psychiczna, itp. Kurcze. O kasie wogóle nie pomyślałem :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Megg    9

Ja tam myślę że ślub nie jest koniecznością dla pary. Owszem - jest sakramentem... uwieńczeniem związku, potwierdzeniem miłości - na papierze i przed Ołtarzem. Tylko co jak się coś spapra? Myślę że wielkim błędem jest szybki ślub, np kilka miesięcy po poznaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Demonesssa    0

jak ktos jest katolikiem i za takiego uwaza siebie to powinien dazyc do tego by miec slub koscielny i kropka. jako ze to sakrament to dopiero smierc go moze rozlaczyc i wogle dla mnei to takie troche magiczne jest ^^" biala suknia mendelson itede.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gothka =)    0

Według mnie jeśli ktoś od początku zamierza brać tylko ślub cywilny to podświadomie może czuć, że coś się w przyszłości popsuje w jego związku. Wiadomo, ślub cywilny łatwiej rozwiązać, gdyby się coś nie powiodło czy nie ułożyło. Ślub kościelny mocniej wiąże.

Osobiście zawsze marzyłam o białej sukni...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Gothka =),

Według mnie jeśli ktoś od początku zamierza brać tylko ślub cywilny to podświadomie może czuć, że coś się w przyszłości popsuje w jego związku.

A wg mnie taki człowiek myśli o związku bardzo poważnie... Ślub cywilny jest owszem, namiastką slubu kościelnego (jak dla mnie), ale jednocześnie to ważny czas w życiu - taki sformalizowany, bo przecież zaręczyny jeszcze prościej zerwać. Dlatego ja sam opisałem taką wersję - zaręczyny :), cywilny, kościelny. I wcale nie po to, ze od razu uważam, że lepiej cywilny, bo jak się coś spapra, to nie będzie krzyku, tylko... chce dać sobie i komuś czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gothka =)    0

Falkhor, napisał:

chce dać sobie i komuś czas.

I słusznie. Jak myślicie, ile powinno trwać narzeczeństwo? Znałam pary, które były ze sobą kilka lat i do ślubu nie doszło. Czyżby zbyt długie czekanie wpłynęło na rozstanie? :wow:

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2
Jak myślicie, ile powinno trwać narzeczeństwo? Znałam pary, które były ze sobą kilka lat i do ślubu nie doszło. Czyżby zbyt długie czekanie wpłynęło na rozstanie?

 

Tez znam takie pary, szczegolnie jedna kolezanka byla z chlopakiem 7 lat... byli narzeczenstwem, planowali slub i wogole... potem sie rozstali i w ciagu roku ona wyszla za maz za innego a on za inna :) hehe roznie sie w zyciu uklada.

Ja jestem za tym zeby nie czekac tak dlugo, bo zwiazek trzeba sformalizowac w kosciele :) mysle ze 3-4 lata w sam raz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Gothka =), Być może... ale nie da się powiedzieć, ze czekali ZA długo. Bo wtedy przecież sam fakt ślubu nie wpłynąłby na to, że byliby ze sobą dłużej. Dlatego się rozstali... i szukają dalej. czasem szuka się całe życie i sie nikogo nie znajduje. Dlatego uważam, że akurat czas nie jest tutaj aż tak istotny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ahab   
Guest Ahab
Według mnie jeśli ktoś od początku zamierza brać tylko ślub cywilny to podświadomie może czuć, że coś się w przyszłości popsuje w jego związku.

 

Proszę uwzględnić niewierzących :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Qmar    0

Ja biore pełen serwis co sie bede kryl tylko jeszcze nie wiem z kim ^^

 

Ahab panietamy o Tobie ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites
siss    0
ez znam takie pary, szczegolnie jedna kolezanka byla z chlopakiem 7 lat... byli narzeczenstwem, planowali slub i wogole... potem sie rozstali i w ciagu roku ona wyszla za maz za innego a on za inna :) hehe roznie sie w zyciu uklada.

Ja jestem za tym zeby nie czekac tak dlugo, bo zwiazek trzeba sformalizowac w kosciele :) mysle ze 3-4 lata w sam raz.

 

Też znam takie pary i myśląc o tym nie jestem przekonana, że ślub zmieniłby to, co było najwidoczniej nieuchronne. Po 7 latach się rozstali... A gdyby te 3 lata wcześniej wzięli ślub i minęło kolejne 4?

Myślę, że wiele jest małżeństw, które po jakimś czasie więcej dzieli niż łączy i są ze sobą dlatego, że był ślub, jest papier, z rozwodem za dużo zachodu. Czasem po prostu już im się nie chce spróbować czegoś innego i tak tkwią, i tkwią...

 

I nie wierzę w to, że ślub daje gwarancję miłości, szacunku, przywiązania czy czego tam jeszcze, co się odczuwa przeważnie w pierwszym okresie związku.

Ktoś powie, że wolny związek to pójście na łatwiznę, bo "jak się znudzi, to szukam innego (partnera)". I w połowie to prawda, ale druga połowa, to moim zdaniem kompletna bzdura. Takie argumenty (wysuwane przez przeciwników rejestrowania konkubinatu) nie dotyczą ludzi. Najwyżej niektóre gatunki zwierząt. Bo w grę zawsze wchodzą uczucia i tego nie da się ot tak odrzucić i zapomnieć.

 

Uff, zeszłam z tematu? Postaram się wrócić.

Cywilny uznaję, kościelnego nie. Podobno wszystkie dziewczynki marzą o białej sukni i welonie - muszę być odmieńcem XP

Najbardziej odpowiada mi trzecia opcja, ale, jak to mówią: nigdy nie mów nigdy. Czasem konieczne są kompromisy (choć akurat w tak ważnych sprawach wolałabym jednak trzymać się swojego stanowiska). Ale-czego się nie robi dla miłości...

Niczego nie wykluczam, ale swoje zdanie mam i na pewno nie chciałabym, żeby mój partner starał się je podważyć próbując przeforsować koniecznie swoje racje.

 

 

 

_______________

Edited by Falk - usunięcie zdublowanej treści.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

siss,

I nie wierzę w to, że ślub daje gwarancję miłości, szacunku, przywiązania czy czego tam jeszcze, co się odczuwa przeważnie w pierwszym okresie związku.

Żadna ceremonia nie spowoduje tego, że jak czujemy w tej chwili miłośc, to będzie ona trwać wiecznie. ja uważam, ze to przysięga wobec Boga - że się będzie miłośc pielęgnować, że to, co już jest w chwili ślubu, ma nikłą szanse się popsuć. A żeby się w tym utwierdzić - potrzebny jest czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
siss    0

Czas - owszem. Ale sam ślub NIE!

Moim zdaniem ślub ogranicza się do tego, czym faktycznie jest i nie sięga głębiej. Katolicy uznają to za przysięgę przed bogiem, że "w zdrowiu i chorobie" itd. będą razem. I nie myślę się kłócić, że tak nie jest-mnóstwo par się tego trzyma. Tzn. są razem, jako małżeństwo uświęcone przez kościół. Ale często, bardzo często niestety (co sama zaobserwowałam), to jest tylko trzymanie się "przepisów". Mało małżeństw, które są "razem", a mimo to osobno?

 

Nie neguję instytucji małżeństwa. Nawet lubię śluby, choć wydają mi się trochę sztuczne. (Najbardziej lubię wesele :P ) Ale póki co wg mnie przewagę mają związki "nie kontraktowane".

To wszystko oczywiście zależy jeszcze od ludzi, bo niektórzy np. nie lubią "wiązania".

 

 

Trudno mi się wypowiedzieć na ten temat, bo w sumie nie jestem ani "za" ani "przeciw", chociaż zdecydowanie skłaniam się do frakcji antyobrączkowców ^^"

Share this post


Link to post
Share on other sites
okimaxim    0

ja jestem za ślubem, może już nie tak od razu kościelnym, bo np. można wziąść cywilny, pożyć tak z pare miesięcy, może nawet rok czy dłużej, poznać sie - takie mieszkanie i życie razem, gdy już ma sie pewne zobowiązania webec dugiej osoby to świetny sposób dla niezdecydowanych aby sprawdzić jak się będzie układało z dugą połową, czy jest wierna, czy sie ją zniesie... a potem jak sie to sprawdzi - ślub kościelny :P z hucznym weselem :D a jak sie nie sprawdzi - to można wziąśćrozwód i potem znaleźć jeszcze odpowiednią osobę i wziąść kościelny. Bo jak wiadomo - jeśli już weźmiesz raz ślub kościelny to (z małymi wyjątkami) drugi raz już nie będzie można wziąść kościelnego.

Dlatego uważam że jak nie jest sie pewnym warto wczeście wziąść tylko cywilny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
merigold    0

A ja tam bym chciała kiedyś stanć w biłej sukni przed ołtarzem:) Oczywiście z partnerem,którego znam dłużej niż rok,z którym trochę przeżyłam,z takim którym wiem,że moge na niego polegać.Nie rozumiem jak ludzie moga się porywać na ślub po 6 miesiącach znajomości,a potem wielka niespodzianka -coś ciut do siebie nie pasujemy.Ale według mnie nie można popadać w skrajności w skrajność i chodzić ze soba np. 10 lat,wydaje mi się,że po tak długim czasie to coś się rozmywa,powszedniej,czas narzeczeństwa powinien być etapem przygotowania do małżeństwa,3-4 lat przygotowan to dla mnie max,jak czuję,że nie ma na to szans to po co zajmowac życie sobie i tej drugiej osobie??Po takim czasie powinno sie już wiedzieć czy sie chce czy sie nie chce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
iwcia    2
A ja tam bym chciała kiedyś stanć w biłej sukni przed ołtarzem

 

Tez bym chciala :) i to baaaardzo, zawsze marzyl mi sie duzy, bogaty, huczny slub ;)

ale pewnie kiedys wezme maly i skromny :) mam nadzieje ze wezme :D

 

Zycie bez slubu przez dluzszy czas np w jakiejs kawalerce mija sie z celem, jezeli sie jest ze soba dluzszy czas, 2-3 lata to po co czekac? Jezeli ludzie sie kochaja, maja np pieniadze na wynajem czy kupno mieszkanka i perspektywy na przyszlosc to ja daje blogoslawienstwo takim osobom ;)

 

Ja jestem tylko i wylacznie za slubem koscielnym, raz w zyciu, z jedynym mezczyzna z ktorym chce stworzyc rodzine i urodzic mu dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
levi    0

a ja mam taką koncepcję co do przyszłości: xD

jak już miałbym się żenić =D czyli prawdopodobnie ok 25-30 :hihi: to chciałbym aby okres narzeczeństwa trwał ok (przynajmniej) roku xD bo to najpiękniejszy okres w życiu :lol-above:

a jak już ślub to oczywiście ten jeden, jedyny, piękny KOŚCIELNY xD

Share this post


Link to post
Share on other sites
PJU    2

A co w sytuacji gdy zachodzą różnice spowodowane np. odmienną religią (lub jej brakiem)parterki/partnera? Co wtedy? Wolny związek? Ślub cywilny? Ślub kościelny? Ktoś musi ustąpić, albo wybrać jakieś alternatywne rozwiązanie. A gdy jedna ze stron powie NIE, bo ma być tylko tak a nie inaczej i nie przyjmuje do wiadomości innych rozwiązań? Gdy trwające narzeczeństwo w okresie planowania swojej przyszłości trafia na taką "przeszkodę" ?

Miałem okazję to odczuć :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

PJU, Chyba dobrze, że odkryłeś owe różnice w czasie narzeczeństwa, niż PO slubie, prawda? Takie różnice to trudna sprawa, ale się zdarza... Ciekaw jestem, co to była za różnica u Ciebie, ale tak czy inaczej - sam nie wiem, jakby to wyglądało w moim przypadku. Wiem, ze na pewno ustepstwa bym poszedł, ale czy na wszystkie? :eek:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prot    0
A gdy jedna ze stron powie NIE, bo ma być tylko tak a nie inaczej i nie przyjmuje do wiadomości innych rozwiązań?

Powinieneś się cieszyć że nie jesteś z Tą osobą... w miłości nie ma słowa NIE.... zawsze są jakieś kompromisy, ustępstwa... no chyba że chce sie czegoś ponad siły tej osoby np. alkoholizm lub narkomania... Ale z tego co napisałeś to zaczekaj na TĄ JEDYNĄ... :) Powodzenia. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×