Jump to content
Sign in to follow this  
Falkhor

Czy można być prawdziwym ateistą?

Recommended Posts

Falkhor    63

74af19a29c.jpg

 

W filozofii ateizm oznacza negację poglądu o istnieniu bogów lub negatywną ocenę wiary w nich

Źródło - Wikipedia PL

 

Czy człowiek ma możliwośc nie wierzyć w siłę wyższą?

 

Nawet w jaskiniach człowiek pierwotny zobaczył uderzenie pioruna i poczuł tchnienie 'mocy', które było daleko poza zasięgiem jego kamieni, maczug i włóczni. Praktycznie każda cywilizacja miała swoich bogów lub jednego boga. Ateizm jest nie takim nowym wynalazkiem - wg Wikipedii już w XVw. p.n.e. pojawiały się o nim wzmianki.

 

Jak dla mnie jest to wytwór dośc młody. Być może powiązany z rozwojem umysłu człowieka? Z prawem do zadawania co raz powazniejszych pytań i naukową otwartością na rzeczy, których religia nie uznaje bądź nie toleruje.

 

Słaby ateizm, zwany także negatywnym lub neutralnym ateizmem, pokrywający się częściowo z agnostycyzmem (który jest pojęciem szerszym niż słaby ateizm), oznacza brak wiary w egzystencję bogów bez kategorycznego przekonania o niemożliwości ich istnienia.

 

Silny ateizm, zwany także pozytywnym ateizmem, wyklucza możliwość istnienia Boga/bogów.

 

Ateizm semiotyczny, polegający na tym, iż słowo "Bóg" nie godzi się z tzw. wymogiem Hume'a. Brzmi on następująco: "Słowo ma znaczenie poznawcze wtedy i tylko wtedy, gdy odnosi się, bezpośrednio lub pośrednio, do doświadczenia. Rozumiemy je, gdy potrafimy go użyć w zdaniu rozstrzygalnym przez doświadczenie.". Wyrazu „Bóg” nie można odnieść do doświadczenia, ani w sposób bezpośredni ani pośredni, więc jest on pozbawiony sensu.

 

Podczas jednego z wykładów z Filozofii zadałem pytanie o ateizm. Profesor powiedział, że każdy człowiek podający się za ateistę i tak ma boga, przede wszystkim będzie to pieniądz, kóry całkowicie zdeterminuje jego życie. Dosłowniej - jego życie będzie wtedy racjonalną grą podaży i popytu. Tyle tylko, że co to za życie?

 

jak uważacie. czy człowiek jest w stanie niewierzyć w boga lub bogów, czyli 'siłę wyższą'?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
Profesor powiedział, że każdy człowiek podający się za ateistę i tak ma boga, przede wszystkim będzie to pieniądz, kóry całkowicie zdeterminuje jego życie. Dosłowniej - jego życie będzie wtedy racjonalną grą podaży i popytu. Tyle tylko, że co to za życie?

 

Wow.. mamy nowego Boga !

 

Coś trudno mi uwierzyć, w tę "teorię" - że niby osoba niewierząca traktuje pieniadz jakoś wyjątkowo...?

 

Zapytam kumpla i zobaczymy co powie...

 

[ Dodano: 2007-09-09, 21:45 ]

Kumpel powiedział, że pieniądz nie ma dla niego tak dużej wartości... gdyż... (uwaga!) "i tak skończymy w piachu, a kasy do ziemi nie zabiorę"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Kuru, Więc co dla Twojego kumpla jest 'wartością'? Wartością jakiegoś wyższego rzędu - a jst ateistą? No to pewnie cośm ierzalnego, wymiernego, itp. Czy nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
Więc co dla Twojego kumpla jest 'wartością'?

 

Może: rodzina, przyjaciele, zdrowie, dobroć dla innych ludzi ?

 

A niby co miałoby być "wartością" dla ateisty ? - Pieniądze, du..y i samochochody ?

 

[ Dodano: 2007-09-09, 22:01 ]

jak uważacie. czy człowiek jest w stanie niewierzyć w boga lub bogów, czyli 'siłę wyższą'?

 

Tak - skoro istnieje cos takiego jak ateizm i ateiści.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Kuru,

co miałoby być "wartością" dla ateisty ? - Pieniądze, du..y i samochochody ?

 

Nie wiem, ale Twoja propozycja ateistycznych wartości jest dość hmmm... hedonistyczna.

 

ja sądziłem, że po prostu dobra doczesne, wszystko to, co można zgromadzić w swoim życiu (rzeczy materialne oraz emocje) i czego nie da się zabrać do piachu, bo po smierci przestaje się istnieć. Może i samochody, może i przyjaciele.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
Nie wiem, ale Twoja propozycja ateistycznych wartości jest dość hmmm... hedonistyczna.

 

Kurna, Falkhor, - nie rozróżniasz szyderstwa od zwykłego tekstu ?

 

Jaśniej:

- rodzina etc napewno jest wartością wyższą dla ateistów

- pieniądze, d...y i samochody już nie...

 

 

co można zgromadzić w swoim życiu (rzeczy materialne oraz emocje)

 

A po co przesadnie gromadzic ? Już lepsze emocje i miłe wspomnienia, by na łozu śmierci powiedzieć "ku.wa... ale to ja miałem ciekawe i zaj.biste życie" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Kuru, Spokojnie. Z mojej strony to było szyderstwo z Twojego szyderstwa 8)

 

Hmmm...

 

"ku.wa... ale to ja miałem ciekawe i zaj.biste życie"

 

No właśnie. MIAŁEM. A co wtedy, gdy ateista brakiem wiary usmierca swoją dusze, nawet o tym nie wiedząc? nie chodzi mi tu o wiare 'na zapas', bo w sumie opeira się na czyms niemierzalnym, nieuchwytnym.

 

Lecz ateiści też są różni. Nie wiem, jak Twój kolega, ale owi 'słabi ateiści' nie negują ostatecznie całkowitego braku bogów/sił wyższych.

 

Do tego jeszcze takei pytanie można zadać ateistom - co się dzieje w chwili umeirania, czy popadają w wątpliwość? Czy w chwiliz agrożenia życia nie zacyznają szukać wsparcia sił nadprzyrodzonych, skoro zawodzi technika, nauka, racjonalizm?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
'słabi ateiści' nie negują ostatecznie całkowitego braku bogów/sił wyższych

 

Słaby ateizm jest bliski agnostycyzmowi, ale ateizm (nawet słaby) jest ateizmem - niewiarą w boga/bogów.

 

A co wtedy, gdy ateista brakiem wiary usmierca swoją dusze, nawet o tym nie wiedząc?

 

Zaraz, zaraz. Na jakiej podstawie twierdzisz, że istnienie boga/bogów definiuje istnienie duszy ?

Przecież, nawet jeżeli bóg istnieje (jako pierwszy poruszyciel etc), to niby od razu człowiek musi mieć duszę ? A może dla jaj Bóg (jeżeli istnieje) daje duszę na okres życia... taka programowa wersja Trial =D

 

No i jeszcze - cóż to byłby za Bóg który nagradzałby i karał za wiarę lub niewiarę w niego ? Czyż nie lepiej osądzać na podstawie życia jakie toczyła dana osoba ?

 

Do tego jeszcze takei pytanie można zadać ateistom - co się dzieje w chwili umeirania, czy popadają w wątpliwość? Czy w chwiliz agrożenia życia nie zacyznają szukać wsparcia sił nadprzyrodzonych, skoro zawodzi technika, nauka, racjonalizm?

 

Niektórzy mogą miec wątpliwości, a inni nie. To samo tyczy się wierzących... któż z wierzących powie, że nigdy nie zwątpił, lub nie miał myśli "a co jeżeli bóg nie istnieje/ co jeżeli to jest nieprawda?".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Kuru,

Zaraz, zaraz. Na jakiej podstawie twierdzisz, że istnienie boga/bogów definiuje istnienie duszy ?

Przecież, nawet jeżeli bóg istnieje (jako pierwszy poruszyciel etc), to niby od razu człowiek musi mieć duszę ? A może dla jaj Bóg (jeżeli istnieje) daje duszę na okres życia... taka programowa wersja Trial

Akurat ja jestem wierzący, stąd tak to pojmuję. I pytam, jak to jest u ateistów :) Stąd też w moim przypadku - wiara wyjasnia sprawy, które ateistę nie interesują (np. niesmiertelność duszy, o ile on uważa, że ją ma). czy jest ograniczona? jeżeli ateista uważa, że ma dusze, to czym ta dusza dla niego jest? i to BEZ udziału bogów, po rpsotu - czym DUSZA jest dla ATEISTY? Przecież nie da sie jej złapac, zaprogramowac, odebrać, sprzedać, zniszczyć - tylko, ze zniszczeniem organizmu. czy tak?

 

No i jeszcze - cóż to byłby za Bóg który nagradzałby i karał za wiarę lub niewiarę w niego ? Czyż nie lepiej osądzać na podstawie życia jakie toczyła dana osoba ?

Bóg sprawiedliwy. Wystarczy skupić się np. na X przykazaniach i postępować wg nich. To i tak będzie sporo :)

 

Ateiście trochę spraw po prostu odpadnie - nawet, gdy będzie postępował dobrze, to on sam zajmuje się osądem tego, co jest dobre, a co nie. katolik - jest oceniany. Hmmm... nadążam? ;)

 

[ Dodano: 2007-09-09, 22:43 ]

Niektórzy mogą miec wątpliwości, a inni nie. To samo tyczy się wierzących... któż z wierzących powie, że nigdy nie zwątpił, lub nie miał myśli "a co jeżeli bóg nie istnieje/ co jeżeli to jest nieprawda?".

jesli wierzący zwątpli - za wiarę zostanie mu to wybaczone, albo przynajmniej uwzględnione w rachunku jako grzech :) i ma szansę na życie wieczne ;)

Ateista - albo ma rację i nic nie ma po śmierci, albo sie myli i... no kurcze. całe życie w to nie wierzył ;):( A na końcu by uwierzył? :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
czym DUSZA jest dla ATEISTY?

 

Dla ateisty dusza raczej nie istnieje. A jeżeli jakiś ateistia używa tego słowa, to ma zapewne na myśli ogół właściwości, dyspozycji psychicznych człowieka: psychikę/rozum/świadomość. Taki ateista moze traktować to jako przenośnię.

 

Przecież nie da sie jej złapac, zaprogramowac, odebrać, sprzedać, zniszczyć - tylko, ze zniszczeniem organizmu. czy tak?

 

Wierzący wierzy, że jest swoistą istotą duchową tymczasowo zamieszkującą ciało... Dla ateisty na własne jestestwo składa się jego ciało... gdy umiera ciało zanika świadomość.

 

Wystarczy skupić się np. na X przykazaniach i postępować wg nich. To i tak będzie sporo ;)

 

U... uważam, że dekalog to za mało. Dobrze by było gdyby przynajmniej wierzący przestrzegali go 24 godziny na dobę ;)

 

 

Ateiście trochę spraw po prostu odpadnie - nawet, gdy będzie postępował dobrze, to on sam zajmuje się osądem tego, co jest dobre, a co nie. katolik - jest oceniany. Hmmm... nadążam?

 

Jeżeli chodzi ci o Pascalowskie twierdzenie, że lepiej wierzyć w Boga niż niewierzyć (bo nic się nie traci, a można zyskać), to uważam to całe twierdzenie za opis na przekupstwo Boga. Z czego bóg bardziej by się cieczył:

 

- z wierzącego który jest dobry bo tak mówi pismo. Taki wierzący jest dobry ze strachu przed karą i z nadziei o nagrodę.

 

- z niewierzącego, który jest dobry "bo tak trzeba".

 

?

 

Ps. Czy może istnieć wiara w duszę bez boga ? Buddyzm jest religią, wierzą w życie pośmierci (reinkarnacja), a mimo to w buddyźmie oficjalnie nie występują bogowie. (tylko w jednym piśmie wspomina się o bogach, ale w oficjalnym "wydaniu" buddyzmu nie wspomina się o bogach - po prostu gdzies w jakiejś księdze jest kilka linii o jakiś bogach).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63
wartości etyczno-moralne

Moralność w sumie rodzi się z etyki. ja jednak uważam, że religie powstały z zebrania zasad moralnych w etykę. Taka droga od dołu trochę. Chociaż może być i od góry - np. jakiś kapłan, albo szaman...

 

I jeszcze do pytania o budowę moralności przez ateistę a wierzącego: ateiści moga być bardzo różni. Ale dana religia narzuca jakąś dyscyplinę, wymagania, czasem to pomaga, czasem jest trudne, ale być wierzącym to trwać w jakiejś zbiorowości więszej niż rodzina. To chyba jest jednak trudniejsze, mimo że niesie czasem korzyści.

 

[ Dodano: 2007-09-09, 23:04 ]

Kuru,

Dla ateisty na własne jestestwo składa się jego ciało... gdy umiera ciało zanika świadomość.

Więc nawet po śmierci, gdy zniknie, to jak może mieć z niego pożytek Bóg? To mówię tak trochę przekornie, ale rozmawiąłem o tym kiedyś z księdzem. Mówił, że na sądzie ostatecznym przedstawiciele innych wiar bądź niewierzący - zostaną osądzeni wg wspólnej miary tego, jacy byli w życiu. Lub cos koło tego, może nie powiem tego ścisle, ale mniej więcej o to chodziło. Że Bóg nie skaże z góry niewiernego na potępienie, bo moze być tak, że ateista w sumie 'nieświadomie' jest dobrym człowiekiem. jego czynom nie mozna nic zarzucić. Ale nie wierzy w Boga - i to jest największą przeszkodą.

 

Nie jestem księdzem i na pewno na wszystko nie odpowiem ;) Ale z pewnością są ateiści lepsi, niż niejeden katolik. jednak z drugiej strony - skoro nie wierzą w Boga, to czy zmuszanie ich do raju będzie w porządku? W końcu go nie chcą. i nie traktujmy teog jako karę, tylko wynik, skutek.

 

na buddyzmie tez się rewelacyjnie nie znam ;) Ale ta religia zakłąda reinkarnację dopóty, dopóki będzie istaniał świat chyba. A co na 'dniu ostatecznym'? :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
A na końcu by uwierzył?

 

Wiesz... takie wachanie/"nawrócenie" moze być po prostu komfortem psychicznym :(

Strach przed śmiercią moze zmusić człowieka do wielu rzeczy: kanibalizmu, zabicia innego człowieka.... a nawet nawrócenia ;)

 

 

ja jednak uważam, że religie powstały z zebrania zasad moralnych w etykę

 

To trochę zalatuje zaprzeczeniem w objawieniom ;)

 

I jeszcze do pytania o budowę moralności przez ateistę a wierzącego: ateiści moga być bardzo różni. Ale dana religia narzuca jakąś dyscyplinę, wymagania, czasem to pomaga, czasem jest trudne, ale być wierzącym to trwać w jakiejś zbiorowości więszej niż rodzina. To chyba jest jednak trudniejsze, mimo że niesie czasem korzyści.

 

Tak, ateiści mogą tworzyć osobne wartości. Osoby wierzące mogą mieć jeden zbiór wartrości (ale różnie bywa z ich przestrzeganiem). Ateista jak dojdzie do jakiegoś przeświadczenia "co dobre, a co złe" to już się moze tego trzymać, bez strachu przed ogniami piekielnymi, i bez wyrzutów sumienia (np. pracując w niedzielę).

 

A czy (dosyć wątpliwa) "dyscyplina" przynosi korzyści... - możliwe. Ale takią samą dyscyplinę można wypracować bez mieszania do niej boga (np. tak powstaje prawo).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Kuru,

To trochę zalatuje zaprzeczeniem w objawieniom

Czy ja wiem... w końcu to objawienia mogą całkowicie w jednej chwili zmienić naszą moralność. Taki 'Dotyk Boga'.

 

Ateista jak dojdzie do jakiegoś przeświadczenia "co dobre, a co złe" to już się moze tego trzymać

Zatem gdyby było państwo rządzone tylko 'ludzkim prawem', to siłą rzeczy musiałby powstać bardzo sztywny zbiór praw ateistycznych. To wolno, tego nie wolno. Dyscyplina podobna do tej, która jest u katolików? Tyle tylko, że byłby chyba jeden problem. Jak zebrać ateistów? Skoro mówisz, że każdy sam ustali sobie co jest złe a co dobre, to blisko do anarchii. Jak drugi ateista będzie mógł przekonać drugiego do swojego systemu wartości?

 

Mamy wtedy religijność, niekoniecznie religię u ateisty. Poddawanie się pewnym obrządkom, zwyczajom, uczestniczeniu hmm... w spotkaniach. Taki udział w tym, co czyni ateistę. czy ja dobrze myslę? Że ateista chciałbym sam ustalić święto hmmm... Pierwszej Gwiazdki, na której spotykałby się z rodziną.

 

Rozumiem, że być ateistą to budować swój własny kodeks moralny. Tylko czy to faktycznie jest bardziej wartościowe niż realizowanie religijnego kodeksu moralnego? Wydaje mi sie po prostu, że posiadanie duszy jako zwykłego wytworu 'biomasy' odziera człowieka z możliwości uczestniczenia w 'czymś' więcej. Ateista może powie, że to ułuda, miraż, bajka - że to nie istnieje i człowiek wierzący w Boga jest naiwny?

 

I teraz tak trochę swobodniej ;) Co z cudami, objawieniami, Pismem Świętym? Ateiści twierdzą, że nie ma dowodów na istnienie Boga. Ale czy można znaleźć niezbite dowody na jego nieistnienie?

 

I dlaczego ateistów jest tak niewielu? W sensie - dlaczego tylu ludzi wierzy? Czy są naiwni i nieoświeceni? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Demonesssa    0

chlopaki powaznie rozmawiacie ;) ja dorzuce cos od siebie - dla mnie ateizm to walka o wolnosc z poswieceniem niezwyklosci. ateisci chcieliby prawa i wolnosci. tylko poki co zyja wsrod ludzi ktorzy ich toleruja - bo ateista to czesto egoista. moj system moralny, moje zasady dobra i zla, ble ble ble. jakbym wiedziala ze nie ma nic ciekawego po smeirci to pewnie tez bylabym ateistka, bo im to lotto. ale ja wierze i ciesze sie z tego, bo chce postepowac tak, jak Bog przykazal, staram sie, czasem grzesze, ale dzieki temu mam punkt odneisienia. nie chce absolutnej wolnosci, bo czlowiek i tak nie potrafi z niej skozystac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
PJU    2

Czytam te wasze rozważania i wybaczcie ale trochę mnie śmieszą.

Jestem ateistą od urodzenia, tak zostałem też wychowany, nie jestem przykładem jakiegoś odwrócenia się od Boga czy podążaniem za jakąś bliżej nie określoną modą.

Żyje i życie stanowi dla mnie najwyższą wartość.

Żyje jak potrafie najlepiej, tak by mozna było powiedzieć o mnie po śmierci, że byłem dobrym człowiekiem.

Żyje i w swoim życiu kieruje się ogólnoludzkimi zasadami. Nie potrzebuje 10 przykazań by nie krzywdzić - czasami jest ciężko, bo jak każdy popełniam błędy, jednak mnie nikt nie rozgrzeszy.

 

Tylko tyle.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kuru    0
Zatem gdyby było państwo rządzone tylko 'ludzkim prawem', to siłą rzeczy musiałby powstać bardzo sztywny zbiór praw ateistycznych

 

Z tego co się orientuje takie prawo powinno być w polsce (w teorii). Każde prawo w sumie jest prawem jak to określiłeś "ateistycznym" (świeckim), tylko w krajach wyznaniowych jest odwrotnie (a jeżeli ktoś twierdzi, że nie jest nam blisko do takiego państwa wyznaniowego to mogę podać kilka przykładów).

 

Dyscyplina podobna do tej, która jest u katolików?

 

Po to powstają pewne prawa, by zyło się lepiej całości, ale prawa te nie powinny być wyznaczane poprzez wiarę.

 

Jak zebrać ateistów?

 

Konia z rzędem dla tego który to wyjasni... Może trochę trudniej jest gromadzić ludzi wokół "niewiary" niż wokół "wiary" ?

 

Skoro mówisz, że każdy sam ustali sobie co jest złe a co dobre, to blisko do anarchii.

 

Pewne wartości są uniwersalne, i dla Ciebie i dla ateisty: np. nie zabija się śpiącego bezdomnego.

W obu grupach zdarzają się ekstremiści, ale stanowią mniejszość.

 

Mamy wtedy religijność, niekoniecznie religię u ateisty. Poddawanie się pewnym obrządkom, zwyczajom, uczestniczeniu hmm... w spotkaniach. Taki udział w tym, co czyni ateistę. czy ja dobrze myslę? Że ateista chciałbym sam ustalić święto hmmm... Pierwszej Gwiazdki, na której spotykałby się z rodziną.

 

Niektórzy ateiści nadal obchodzą pewne uroczystości z jednego prostego powodu: uważają, że jest to fajne i przyjemne np. zwyczaj obdarowywania innych prezentami i spędzania wspólnie wolnego czasu.[/b] Nawet gwiazdka nie jest do tego potrzebna, wystarczy nowy rok, imieniny, urodziny.

 

Rozumiem, że być ateistą to budować swój własny kodeks moralny. Tylko czy to faktycznie jest bardziej wartościowe niż realizowanie religijnego kodeksu moralnego?

 

Nie jest to regułą, ale w odróżnieniu od religii ateista ma taką możliwość.

A czy to każdy robi ? Chyba nie... pewien uniwersalny kodeks moralny ludzkośc już osiągnęła i wpaja każdemu pokoleniu, ale nie musi być on powiązany z religią.

 

Ateista może powie, że to ułuda, miraż, bajka - że to nie istnieje i człowiek wierzący w Boga jest naiwny?

 

 

Sama czyjaś wiara w boga raczej nie interesuje ateisty, może go (ale nie każdego!) najwyżej irytować to co się wiąże wokół tej wiary....

 

Np. sprawy dotyczące:

- cudów maryjnych

- Jezusa,

- wniebowstąpienia,

- zmartwychwstania

- niepokalanego poczęcia

 

Taka wiara w ww. rzeczy moze kłuć w oczy... ale nie musi...

 

 

teraz tak trochę swobodniej ;) Co z cudami, objawieniami, Pismem Świętym? Ateiści twierdzą, że nie ma dowodów na istnienie Boga. Ale czy można znaleźć niezbite dowody na jego nieistnienie?

 

Biblia to książka w której jest wiele sprzeczności i niedorzeczności.

 

A co braku dowodu w boga... Słyszałeś o Latającym Potworze Spaghetti ? Stwórca świata. Niby nie ma dowodów na jego nieistnienie, ale jakoś ludzie nie wierzą w niego :lmao:

Słowem jest wiele rzeczy na których nieistnienie nie ma dowodów, a ludzie wnie nie wierzą...

 

 

I dlaczego ateistów jest tak niewielu? W sensie - dlaczego tylu ludzi wierzy? Czy są naiwni i nieoświeceni?

 

Trochu ich jest, ale się o nich nie słyszy, a dokładniej : nie słyszało sie do niedawna.

 

Dwa głowne (wg mnie) powody dlaczego tylu jest wierzących:

- bo religia jest przekazywania i wciskana od małego. Małe dziecko nie ma możliwości zweryfikowania czy to co mówisz jest prawdą czy ScienceFiction...

- bo religia daje komfort psychiczny. Wiara w życie po śmierci daje pocieszenie ludziom chorym i zdrowym...

 

bo ateista to czesto egoista.

 

Ilu ateistów osobiscie znacz by mówić takie rzeczy ?

 

Jestem ateistą od urodzenia, tak zostałem też wychowany, nie jestem przykładem jakiegoś odwrócenia się od Boga czy podążaniem za jakąś bliżej nie określoną modą.

 

No, nie każdy tak ma... Cieszę się, że masz takie pozytywne podejście do życia. Ale są ludzie, którzy kiedyś byli wierzący a teraz nie są... dla tych świat po prostu staje się troche smutnawy...

 

W sumie to rozmowy wierzacych i niewierzących to jak ktoś to określił: rozmowa głuchego ze ślepym.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

PJU, Czyli jak rozumiem, na prawdę jesteś ateistą.

 

To może tak kilka pytań? Podkreslam, że nie zadaję ich z złośliwości, tylko z ciekawości i w przeciwieństwie do Ciebie Twoje poglądy mnie nie śmieszą... po prostu takie je masz.

 

- co ze świętami tak popularnymi w Polsce? Boże Narodzenie i Wielkanoc? Oba oparte na takich podstawach, które ateiści odrzucają

- czy ateiści modlą się za zmarłych? Za ich pamięć (pamięć po nich) czy za ich duszę, która jużn ie istnieje - a tak wogóle, co uważasz na temat duszy człowieka - po smierci przepada, znika? /taki mam wniosek z rozmowy z Kuru/

- jak wyjasniasz sobei sprawy, które są poza granicą nauki, ale które rodzą się z Twoich emocji? Miłość, przyjemność, jakiś 'cud natury' - czy to tylko i wyłacznie efekt racjonalny, czy całkowicie odrzucasz możliwośc istnienia boga/bogów czy już prędzej uznasz życie pozaziemskie?

- gdybys umarł, i Bóg zapytał się ciebie, dlaczego w niego nie wierzyłes, to co byś mu odpowiedział? (oczywiście pisałes, ze nie wierzysz w boga, ale... cóż, użymy wyobraźni)

- być dobrym człowiekiem - stwarzasz swój włąsny kodeks moralny, ale co z innymi ateistami? Co, jeśli Twój kodeks moralny kłóci się z jego, obaj macie w sumie rację, ale dochodzi do konfliktu, który nawet przez PRAWO może być rozstrzygnięty ze względu na wyznanie? Czy to przykłąd godzenia prawa polskiego i konstytucji w prawo wolności ateisty?

- czy uważasz, że życie ateisty jest uboższe niż życie człowieka wierzącego?

 

Pozdrawiam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
PJU    2

Widzę, że strasznie jesteście ciekawi :) cóż nie różnimy się zewnętrznie od siebie, mijamy się na ulicy (nawet ostatnio w Impulsie :) )

Do rzeczy:

1. Świąt nie obchodzę.

2. Nie modlimy się za zmarłych - po prostu pamiętamy o nich. A co to jest dusza?

3. Wiekszość rzeczy daje się wytłumaczyć racjonalnie. Czasami zdarza mi się wątpić, ale nie narzekam na brak zajęcia i zainteresowań, więc nie mam zbyt dużo czasu na wpadanie w jakąś filozoficzną zadumę.

4. Cóż, jak umrę to raczej nie będę miał okazji z nikim porozmawiać :) Ale gdyby pojawiła się taka mozliwość to zadałbym mu jedno proste pytanie - Dlaczego widzi i nic nie robi!

5. Ludzkość przez pokolenia wypracowała swoisty katalog zasad - nie trzeba niczego wymyslać od nowa, wystarczy się go trzymać i przestrzegać.

6. Życie ateisty jest dużo bogatsze niż osoby wierzącej. Wierzący zawsze może odwołać się do Boga jako najwyższego stwórcy - ateista musi poradzić sobie z tym sam.

 

P.S. Nie macie jakichś ciekawszych tematów?

Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy chcą tak jak wszyscy po prostu żyć, co niestety w czasach religijnych fanatyków (obojętnie spod jakiego znaku) staje się coraz trudniejsze.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
levi    0

PJU,

A co to jest dusza?

hmmm takie pytanie zadaje sobie wiele ludzi...nie tylko ateiści.

nie da się tego tak jednoznacznie stwierdzić - dla katolików dusza to cość co zostało nam podarowane przez Najwyższego i co daje nam siłę, mysli, a zarazem pozwala nam kochać i odczuwać wszystko to co dobre...ale również i złe...

a czym jest dla ciebie PJU :?:

znam pare osób, które nie wierzą w Boga i życie po śmierci, dla nich dusza jest jedynie hmmm przelotną myślą :?: :!: - dla ciebie jest tym samym :?:

Dlaczego widzi i nic nie robi!

widzisz to także jest pytanie, które zadaje sobie KAŻDY człowiek - moim zdaniem nie jest tak, że Bóg nic nie robi - on poprostu wystawia nas na próbę...przecież mamy wolną wolę i rozum - Bóg dał nam go nie po to aby tylko był, musimy z niego korzystać i MU bezgranicznie ufać...(tj Bogu)

Życie ateisty jest dużo bogatsze niż osoby wierzącej. Wierzący zawsze może odwołać się do Boga jako najwyższego stwórcy - ateista musi poradzić sobie z tym sam.

możesz to rozwinąć :?: bogatsze w jakim sensie :?: - duchowym nie, a więc moralnym :?:

Share this post


Link to post
Share on other sites
PJU    2

Przepraszam, ale jestem zmęczony pytaniami w stylu: To jak to nie wierzysz w Boga? To co wg Ciebie Boga nie ma? Nie masz duszy? itp. I tak w kółko jakbym był jakimś ewenementem, który nie powinien istnieć.

Więc dobrze.

Osoba wierząca ma smiertelne ciało i nieśmiertelną duszę - ja mam śmiertelne ciało i nierozerwalnie połączone z nim myśli. Jest jakaś róznica?Dla mnie nie, wszystko to kwestia nazwy i podejścia.

Dlaczego życie ateisty jest bogatsze? Bo jest pozostawiony samemu sobie. Problemy, wątpliwości musi sam rozstrzygać i jakoś sobie z tym radzić. Nie może liczyć na boską pomoc, czy jakieś cudowne sprawstwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
levi    0

PJU,

Przepraszam, ale jestem zmęczony pytaniami w stylu: To jak to nie wierzysz w Boga? To co wg Ciebie Boga nie ma? Nie masz duszy? itp. I tak w kółko jakbym był jakimś stworem, który nie powinien istnieć.

jeśli chodzi o mnie to nie chciałbym abyś to tak odbierał - szanuje wszystkich ludzi, a tym bardziej ich przekonania i życiowe postawy :!:

Osoba wierząca ma smiertelne ciało i nieśmiertelną duszę - ja mam śmiertelne ciało i nierozerwalnie połączone z nim myśli. Jest jakaś róznica?Dla mnie nie, wszystko to kwestia nazwy i podejścia.

zgadzam się :!: to wszystko zależy od tego jak ktoś patrzy na dane zagadnienie - dla mnie dusza jest duszą, a dla ciebie poprostu myślą... tak naprawdę nikt nie wie jak to jest naprawdę...

Dlaczego życie ateisty jest bogatsze? Bo jest pozostawiony samemu sobie. Problemy, wątpliwości musi sam rozstrzygać i jakoś sobie z tym radzić. Nie może liczyć na boską pomoc, czy jakieś cudowne sprawstwo.

a nie masz czasem potrzeby unieść oczy ku niebu i tak poprostu o coś Boga poprosić :?: - ja się modlę (nie będę tego ukrywał) i bardzo sobie cenię to, że mam siłę w Niego wierzyć i ufać, że czuwa nad miom życiem...i czuję, baaa jestem o tym przekonany, że mnie słucha i wpływa na moje życie :]

 

 

tak wam powiem, że chyba każdy z nas jest/był w pewnym sensie ateistą: bo wiera to w pewnym sensie wybór, do którego trzeba dorosnąć...tj w sensie, że aby być wierzącym, bądź niewierzącym trzeba być o tym przekonanym...i wiedzieć, że się żyje w zgodzie z sobą...

...więc np chrześcijanin, który chodzi do kościoła tylko dlatego, że to robią jego rodzice także jest 'ateistą' :!:

Share this post


Link to post
Share on other sites
PJU    2

Nie odczuwam potrzeby by prosić Boga o cokolwiek, bo ...... ja po prostu w niego nie wierze :)

Możecie mi wierzyć lub nie (i znów kwestia wiary :) ), ale ja na prawdę czuje się dobrze będąc ateistą, nie uważam się za osobę gorszą od innych (choć niestety co niektórzy starają się mi to wmówić - taką mamy tolerancję) i jestem szczęśliwym człowiekiem :)

Cóż bardziej gnębią mnie myśli związane z dniem codziennym, bardzo prozaiczne jak praca, zarobki niż jakieś ideologiczne kwestie.

 

Pozdrawiam.

P.S. Wiecie a mnie zastanawiało zawsze to dlaczego w swoim życiu miałem już chyba kilkadziesiąt sytuacji gdzy ktoś chciał mnie nawracać :) ( śmieszne, bo to niedorzeczność - gdyż ja nie mam do czego wracać :) ) - natomiast ja nigdy i nikomu nie powiedziałem, żeby przestał wierzyć w Boga?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Megg    9

PJU, podziwiam Twoją postawę. Każdy człowiek myśli inaczej w tych kwiestiach. Ale uważam że mimo wiary jaka by nie była trzeba być dobrym człowiekiem. Bóg [jestem Katoliczką i nie mam zamiaru tu nikogo nawracać :) ] istnieje a jeśli jest się człowiekiem niewierzącym ale dobrym na pewno wybaczy taką postawę - tak mówiła nam Pani katechetka. Z reszztą tak czy tak trzeba starać się czynić dobrze i byś fair wobec siebie :)

 

Pozdraawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Qmar    0

PJU, ja toleruje ludzi takich jak Ty - Twoja sprawa czy wierzysz i nie bede Cie namawial do niczego :)

Znam jednego ateiste :) jego pytalem sie tylko jakie zdanie ma na ten temat (chociaz nie zwyklem gadac z kims o jego religijnosci) poniewaz bylem ciekawy.

 

Kazdy ma inne zdanie na ten temat ja toleruje ateistów jak wyznawcow innej wiary. Dla mnie to prywatna sprawa kazdego czlowieka.

 

Ateizm napewno istnial juz dawno ale to byly pojedyncze przypadki. Dzis jest coraz bardziej szerszym zjawiskiem. Przyznam ze ja nieraz myslalem o tym czy jest Bóg naprawde ale nigdy nie przestalem wierzyc :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×