Jump to content
Sign in to follow this  
kurs masaz tajski

kurs masaz tajski, indonezyjski, tajski masaz stop, tajskiego masazu ziolowego kursy

Recommended Posts

Serdecznie zapraszamy na kolejne, cykliczne warsztaty masaży z Azji

południowo-wschodniej, prowadzone przez Kanya Krongboon z Bangkoku:

 

Wielkanocny retreat w Kampinosie

- kurs masażu tajskiego 21-24.03.2008 1000zl

 

Pozostałe kursy odbędą się w Szczecinie

 

- kurs masażu tajskiego 12-13 i 19-20.04.2008 800zł

- tajski masaż stemplami ziołowymi : 5-6.04.2008 400 zł

- masaż indonezyjski : 10-11 i 17-18.05.2008 800 zł

- tajski masaż stóp : 26-27.05.2008 - 400 zł

- zaawansowany kurs masażu tajskiego 31-1.06 i 7-8.06.2008 800zł

 

Również - Majówka z jogicznym masażem tajskim 1-4.05.2008 1000zł, okolice Szczecina

 

Wstępnie zarezerwowaliśmy już ośrodek w Puszczy Kampinoskiej na 'Wakacje z masażem tajskim',

dla tych, którzy nie mają czasu w czasie roku szkolnego i chcieliby przyjemnie i pożytecznie spędzic

wakacje na łonie natury:

 

- 22-25.05 Zielone Swiątki z Masażem Tajskim 1000zł

- 11-15.08 kurs wprowadzający Masażu Tajskiego 1000zł

- 16-19.08 kurs zaawansowany Masażu Tajskiego 1000zł

 

Prowadząca : Kanya Krongboon - nauczycielka Tajskiego Masażu.

Skończyła w Bangkoku uznane kursy dla masażystów i nauczycieli, a

następnie pracowała przez 10 lat ucząc tajników tradycyjnego masażu

tajskiego.

 

http://massagethai.info

info@therapeuticmassage.info

0513-973-161 (wyslij sms, bo jestesmy za granica - oddzwonimy natychmiast)

 

 

RETREAT Z JOGA MASAZEM - KURSY MASAZU TAJSKIEGO KAMPINOS k WARSZAWA

http://masaztajskiwarszawakursy.googlepages.com

 

Kursy odbywają się latem i trwają 30h, są połączone z wypoczynkiem,

socjalizowaniem się, a również degustacją tajskiego jedzenia. Dla

chętnych również nisko płatne zabiegi masażu.

 

Najbliższy turnus, weekendowy, Wielkanoc 21-24.03.2008 (od wielkiego piątku do lanego

poniedziałku).

 

Kursy są tańsze od innych kursów organizowanych do tej

pory w Warszawie czy innych miejscach - i bardziej dostępne dla

uczniów/studentów masazu i fizjoterapii. Jakkolwiek, kursy są otwarte

również dla amatorów masażu, a nawet dzieci/młodzieży z opiekunem.

 

Szkolenia odbywają się w gospodarstwie agroturystycznym w Puszczy

Kampinoskiej w gminie Leszno, przy trasie 580 (Warszawa - Sochaczew) i

579 (Blonie - Nowy Dwor Mazowiecki) zaledwie 33 km od centrum

Warszawy. Do dyspozycji gości jest 5 pokoi w domu gospodarzy oraz 2

pokoje z aneksem wypoczynkowo-kuchennym w oddzielnym domku.

 

Dojazd do Leszna autobusem podmiejskim 719 z pętli Osiedle Górczewska

na ul Górczewskiej róg ul Lazurowej - autobusy odjeżdzają co 20 minut

i przejazd trwa 35 minut. Minibusy w dni powszednie co kilkanaście

minut z ul Górczewskiej rog Lazurowej. PKP z dworca Warszawa

śródmieście (przy Centralnym) i Zachodnia do Błonia (kierunek

Sochaczew, Łowicz) okolo 35 minut. Również autobusy PKS z Nowego Dworu

Mazowieckiego i Grodziska Mazowieckiego. Z przystanku czy ze stacji

zabiorą gospodarze.

 

Koszt 1000zl, 1800zl/2 osoby, 2550zl/3osoby - mieszkanie w pokojach 1,

2, 3 lub 6 osobowych. Sniadania, gorący ryż przez całą dobę i napoje

włączone w cenę kursu - obiadokolacje u gospodarzy 20zł (potrzeba

minimum 10 osob do stolu). W innym wypadku okoliczne jadłodajnie albo

dostęp do domowej kuchni i przygotowywanie posilkow samemu.

 

Można dojeżdżać - 900zl, 1600zl/2 osoby, 2250zl/3 osoby. Samochodem z

Centrum Warszawy zabiera 30 minut, gaz do dechy. Albo swoja przyczepa

kempingowa czy namiot w ogrodzie 10zł od osoby.

 

Osoby towarzyszące 400zł (mogą być modelami do masażu - królikami

doświadczalnymi dla uczniów). Dzieci/młodzież na kurs 350zł lub 100zł

jako osoby towarzyszące.

 

Zajęcia: pierwszy dzien 12:00 do 20:00, kolejne dni 9:00 do 18:00,

ostatni dzien 9:00 - 16:00.

 

Czekam na depozyt 150zł/kursant i 50zł/dziecko/osoba towarzysząca.

 

Mam również plakat A4 do wydruku i powieszeniu na tablicy ogłoszeń,

wysyłki listowej, faksowej, mailowej itd. Treść tego plakatu można

łatwo zmieniać, wstawiając tam np swoje dane kontaktowe - możesz w ten

sposób znaleźć inne osoby zainteresowane kursem ze swego najbliższego

środowiska.

 

======================================== ======================================== =========

 

Masaż tajski jest jedną z czterech gałęzi tradycyjnej

medycyny Tajów. Reprezentuje jedyny w swoim rodzaju

styl terapii orientalnej opartej na zasadach

współczucia.

Twórcą masażu jest Jivak Kumarbhaccha. Jego podstawy

zostały stworzone 2500 lat temu w Indiach, na bazie

Ayurwedy oraz technik Jogi. Przez lata rozwijał się i

był praktykowany przez mnichów w tajlandzkich w

świątyniach.

 

W masażu tym dokonuje się synteza wielu technik

naciskania ciałem, refleksologii, pracy z kanałami

energetycznymi i z krwiobiegiem, rozciągania oraz jogi

i medytacji w związku z czym praktykujący go terapeuci

wykorzystują więcej elementów własnego ciała niż w

jakimkolwiek innym stylu leczniczej manipulacji. Jest

to zabieg suchy (bez oliwy) wykonywany przez cienkie

luźne ubranie na macie rozłożonej na podłodze, z

dostateczną ilością miejsca wokół niej co umożliwia

terapeucie swobodne przenoszenie środka ciężkości

własnego ciała w różne położenia wokół pacjenta i nad

nim. Łączy on w sobie bardzo powolne i rytmiczne

uciskanie mięśni w celu ich rozluźnienia, a następnie

ich rozciąganie w celu zwiększenia zakresu ruchów.

 

Masażysta masuje nie tylko dłońmi, ale również

przedramionami, łokciami, stopami i kolanami,

układając ciało osoby masowanej w wybranej pozycji

Hatha Jogi dlatego zwany jest czasami Jogą dla

Leniwych. Osoba poddawana zabiegowi przyjmuje przy tym

wiele różnych pozycji wywodzących się z pięciu

zasadniczych postaw - leżenia tyłem, przodem i na boku

oraz postaw odwróconej i siedzącej.

 

Dzięki temu niezwykłemu połączeniu, masaż w sposób

holistyczny poprawia kondycje fizyczną, duchową i

intelektualną, przynosi fizyczne i psychiczne

zrelaksowanie, wzrost sił witalnych oraz odczucie

równowagi duchowej. Jednocześnie dzięki bardzo

powolnemu medytatywnemu wykonywaniu jest bardzo

głęboko relaksujący, rozciąga ciało, rozluźnia i

uwalnia napięcia.

 

Masaż Tajski cieszy się ogromną popularnością na całym

świecie, w Polsce jest nową ciekawą propozycją.

Stanowi alternatywę dla osób które nie mogą wykonywać

ćwiczeń jogi. Na Zachodzie wielu nauczycieli jogi uczy

się tajskiego masażu, ponieważ jego techniki pozwalają

im na wzbogacenie swojego warsztatu, szczególnie w

pracy z indywidualnymi klientami.

 

==============

Jestem terapeutką i nauczycielką jogicznego masażu

tajskiego, indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i

tajskiego masażu ziołowego z kilkunastoletnim

doświadczeniem. Wykonałam grubo ponad dziesięć tysięcy

zabiegów, każdy trwający co najmniej godzine i

wyszkoliłam w trybie indywidualnym w Tajlandii i

Wielkiej Brytanii ponad 500 masażystów, jak również

ponad setkę na kursach publicznych i prywatnych w

Polsce.

 

Jestem jedyną nauczycielką masażu tajskiego,

indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i tajskiego

masażu ziołowego w Polsce.

 

Wykonuję również zabiegi indywidualne w Warszawie i

Londynie.

 

Do tej pory pracowałam w szkole masażu na

Czerniakowie, w ośrodku sportowym na Powiślu, w

Riverview Wellness Centre w hotelu Intercontinental, w

Spa Celebrity, w Płockiej Akademii Jogi, w gabinecie

masażu tajskiego na Ursynowie. Nadal pracuje w

gabinetach odnowy biologicznej w Wilanowie, na

Mokotowie (ul. Puławska) i w środmieściu (ul. Wilcza).

 

Oto co o mnie i o moich kursach powiedzieli uczestnicy

kursów:

 

**

Robert, Krynica Zdrój:

Kurs bardzo milo wspominam. Był dla mnie naprawde

interesujący a całość odbywała się bardzo luźno i w

miłej atmosferze. Grupa która brała udzial w tym

kursie była bardzo zgrana i nadal mam do nich kontakt

telefoniczny. Czulem się bardzo na luzie w

towarzystwie nauczyciela i sam stwierdzam, że odczułem

na wlasnym ciele, iż technika tego masażu pozytywnie

wpłynęła na samopoczucie i kondycję fizyczną całego

organizmu. PS Jurek obronił pracę magisterską i jest

już dyplomowanym fizjoterapeutą. Wysyłam wam kilka

fotek z kursu Masażu Tajskiego. Pozdrawiam gorąco .

 

*****

Gosia, kurs masażu Krynica Zdrój:

 

Mieszkam w Zielonej Gorze to mała miejscowość i trochę

trudno mi w promowaniu tego masażu, ale się nie

poddaje. Lubię robić ten masaż i cieszy mnie radość i

zadowolenie w oczach moich pacjentów. Moi pacjenci to

ludzie praktykujący jogę. Po masażach dużo łatwiej im

praktykować jogę. Bardzo chciałabym nauczyć się wiecej

masaży, które robi Kania. Ale Wy jesteście albo w

Krynicy albo w Warszawie. Może byśmy pomyśleli na

organizowaniu takich szkoleń w Zielonej Gorze. Tu na

zachodzie Polski brakuje takich szkoleń. Pozdrawiam

gorąco od siebie i od Romki (była ze mną na kursie)

 

***

Mariusz:

Aloha Nui

Miałem okazje spotkać Kanie na kursie masażu Tajskiego

w Szczecinie zorganizowanego przez Darka Witkowskiego.

 

Nazywam się Ziemann moje imię Mariusz. Interesuje sie

masażami od 4 lat. Jestem po kursie masażu Mauri, Lomi

Lomi i klasycznego. Masuje u siebie w domu lub u

klineta jeżeli jest taka potrzeba. Jeżeli chodzi o

masaż Tajski mam 3 osoby, które masuje stosunkowo

regularnie i z bardzo pozytywnym efektem.

 

******

Pelagia ewakasprzak at yahoo.com:

 

Mam na imię Pola. Mam 23 lata. Jestem po 2-letniej

szkole masażu z elementami rehabilitacji. Masaż jest

moją pasją, a masaże dalekiego wschodu

zainteresowaniem, których tajniki ciągle zgłębiam.

 

My name is Pola. I am 23. I finished course of massage

with elements of rehabilitation (2 years). Massage is

my passion. Especially, I am interested in Asian

massages and I am trying to explore them and get more

knowledge and practice about them.

****

Joanna:

Brałam udział w kursie prowadzonym przez Kania w maju

w Szczecinie. Kania zaraziła mnie swoim entuzjazmem i

wiarą i radością.

 

Od pierwszego weekendu kursu praktykowałam regularnie

masaż tajski na wszystkich znajomych. Od lipca

wykonuje masaż już zarobkowo. Mam pierwszych klientów,

bardzo zadowolonych. Masaż tajski wykonuję w

Szczecinie i okolicach, u klienta.

 

W ten weekend Kania znowu bedzie w Szczecinie. Cieszę

się ogromnie na to spotkanie.

 

http://masaztajskiwarszawakursy.googlepages.com

 

 

tajskie stemple ziołowe, kurs tajskiego masażu stemplami ziołowymi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kursy masaży orientalnych

Serdecznie zapraszamy na kolejne, cykliczne warsztaty masaży z Azji południowo-wschodniej:

 

Wroclaw

- 20-21.11 tajski stemplami ziolowymi 400zl

- 25-28.11 masaz indonezyjski 800zl

 

Koszalin

- 15-17.04.2011 tajski 800zl

- 7-8.05 tajski masaz stop 400zl

 

Kampinos k Warszawy:

- 19-21.4.2011 masaz indonezyjski 800zl

- 22-25.04 masaz tajski 900zl (Wielkanoc)

- 26-27.04 tajski stemplami ziolowymi 500zl

- 28-29.04 tajski masaz stop 500zl

- 30.4-3.5 tajski zaawansowany 800zl (Majowka)

 

Wkrotce dojda terminy na 2011 w Kielcach, Nowym Targu, Wroclawiu i moze Poznaniu.

 

Kurs masażu tajskiego, tajskiego zaawansowanego, indonezyjskiego, stemplami i stop w Kampinosie - 50% zniżki dla drugiej i każdej kolejnej osoby.

 

Dla 3 osob przychodzacych razem na wszystkie 5 kursow w Kampinosie 19.4-3.5 (104 h zegarowe nauki) jest znizka 35%, tj 2275/osoba - do uzyskania certyfikatu z kazdego z kursow potrzebna obecnosc 75%.

 

W przypadku kursów prowadzonych w pozostałych miejscowościach jest zniżka dla dwóch i więcej osób zapisujących się razem: tajski i indonezyjski, zniżka po 100zł za osobe, masaż stemplami ziołowymi i tajski masaż stóp - zniżka po 50zł za osobę.

 

Powtórka kursów w Kampinosie bezpłatnie (jeśli przychodzisz na inny kurs) lub 50zł/dzień. W innych miastach 100zł/dzień.

 

Kursy są tańsze od innych kursów organizowanych do tej

pory w Warszawie czy innych miejscach - i bardziej dostępne dla

uczniów/studentów masazu i fizjoterapii. Jakkolwiek, kursy są otwarte

również dla amatorów masażu, a nawet dzieci/młodzieży z opiekunem.

 

Zajęcia w Kampinosie: pierwszy dzien 12:00 do 19:00, kolejne dni 9:00 do 18:00, ostatni dzien 9:00 - 16:00. Noclegi w jedynkach i dwojkach z lazienka 30-40zl. Mozna tez codziennie dojezdzac, mozna przywiezc psa.

 

Wyzywienie opcjonalne (mozna korzystac z ogolnodostepnej kuchni): sniadania 12zl, kolacje 13zl, obiady 15zl. Mozna tez codziennie dojezdzac, mozna przywiezc psa.

 

http://massagethai.info

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masaż tajski subiektywna recenzja

fragment opinii niewidomego masazysty o kursie tajskiego:

 

"Masaż wykonywany jest w parterze, na macie. Nie ma tu żadnej pracy z energią czy jakimiś tam wydumanymi meridianami. Jest to strikte fizyczna robota. Pacjent leży, a terapeuta klęczy obok, nad nim, lub na jednej nodze, gdy druga jest wykroczna. Masaż ten polega na tym, by używać siły własnego ciała i nie męczyć się podczas zabiegu.

 

Myślałem, że od dlugiego klęczenia będą mnie boleć nogi czy kregoslup lędźwiowy, ale tak nie było. Kanya zwraca uwagę na ergonomię technik i to by podczas ich wykonywania nie zrobiliśmy sobie sami kuku.

 

Pierwszy etap pokazów to były uciski wzdłuż charakterystycznych dla tego masażu linii na nogach. Nie są one jakieś wymyślnie skomplikowane i łatwo je zapamiętać, bo przebiegają zazwyczaj wzdłuż obrysu mięśni lub ścięgien. Prowadzą od przyczepów jednej grupy do drugiej itd. Uciskasz dwoma kciukami i tyle. No właśnie. Jak się już tak kilka godzin nauciskałem, to chciałem jechać do domu. Myśleliśmy z kumplami, że to będzie takie tam fiki miki, i tu nas Kanya zaskoczyła.

 

Zaczęła pokazywać techniki rozciągania powięzi, mięśni i pracy na stawach.

 

Znam wiele technik z terapii manualnej, ale to, co Kanya wydziwiała, robiło wrażenie. Np technika będąca równocześnie trakcją, rozciąganiem powięzi, rotacją, i tak na wielu stawach, mięśniach i na wiele sposobów.

 

Techniki, poza tym, że skuteczne, to są bardzo widowiskowe. Po pierwszym dniu czułem się jak po treningu karate.

 

Masaż w niektórych miejscach jest bolesny, ale ból ten musi być znośny i nie duży. Ogólnie wrażenie po tym masażu jest przyjemne. Cały zabieg jest podobny do tych z yumeiho. Jest on jednak w moim odczuciu delikatniejszy, bardziej przemyślany i nie tak siermiężny, jak u japończyków. Nie ma też manipulacji na stawach obwodowych (przynajmniej na pierwszym etapie kursu). Jest to tzw. masaż jogiczny, więc głównie skupia się na streczingu i pracy z tkanką miękką.

 

Początkowo planowaliśmy, jako starzy wyjadacze, zrobić z kumplami dwa etapy od strzału - podstawowy i zaawansowany. Jednak materiału jest dużo więc postanowiliśmy po pierwszym etapie zrezygnować, by przedstawioną nam wiedzę przetrawić na spokojnie. Nie polecam więc robienia dwóch stopni na raz. Za dużo tego jest, a wiedza, którą dzieli się Kanya wymaga treningu i precyzji. Nie jest to jednak trudna sztuka.

 

Jest to spokojna, precyzyjna robota. Można ją podzielić na segmenty np. robiąc sam kręgosłup, lub całe ciało albo po prostu nogi ze stopami. Technik też jest wiele i nie trzeba, choć można, stosować wszystkie.

Na pierwszym etapie pokazywany jest ogólny masaż całego ciała w pozycji leżącej na plecach, brzuchu, bocznej jak i siedzącej. Nie ma twarzy i zbyt wielu manipulacji. Nie ma też zbyt żmudnej roboty na samych stopach. Jest natomiast dużo ciekawych rozściągań i pracy z powięzią. Trochę to wszystko zahacza też o podstawy neuromobilizacji.

 

Ważna jest wygoda samego pacjenta, jak i ergonomia technik wykonywanych przez terapeutę.

 

Do tego masażu nie potrzebny jest wzrok. Potrzebne są natomiast dobre czucie i trochę orientacji przestrzennej (nie mylić z orientacją w terenie). Pisząc o orientacji przestrzennej mam na myśli uświadomienie sobie, że świad posiada 3 wymiary. W masażu tym bawimy się ciałem rozciągając je w różnych kierunkach. Góra, dół, lewo, prawo - stąd ta widowiskowość.

 

Jarek W. "

calosc opinii i dyskusja "Masaż tajski - moja subiektywna recenzja" http://groups.google.pl/group/terapiama ... a0dd14316#

http://sites.google.com/site/masaztajskiwarszawakurs

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uczestniczyłem w kursie masażu tajskiego podstawowego i zaawansowanego oraz kursie masażu indonezyjskiego na ul. Krolewskiej w Krakowie. Na każdym panowała miła i przyjazna atmosfera. Kanya zawsze służyła radą i pomocą. Wiele elementów, których uczyłem się na kursach, wykorzystuję w codziennej pracy. Przemek B. niedowidzacy technik masazysta po Szkole krakowskiej

***

Dziękuje za bardzo dobry kurs masażu tajskiego. Miałem wiele zabiegów tajskiego na całym świecie, również od nauczycieli masażu - u Kanyi czuć nie tylko profesjonalizm technik, ale "ręce z powołaniem", każdy dotyk ma cel i czuć jego efekt. Kanya bardzo dobrze uczy masażu tajskiego, ma żadko spotykany dar.

W czasie masażu czuje się emanujacy z niej spokój. Idealnie zgrane nacisk dłoni, ruchy całego ciała i oddech. Tylko sie uczyć od mistrza. Masaż tajski jest zupełnie inny od klasycznego w tym, że oszczędza dłonie masażysty. Moja fascynacja masazem Tajskim jeszcze bardziej sie ugruntowała po kursie zaawansowanym. Kaya pokazała, jak różnymi technikami masazu (stopą, łokciem, przedramieniem) mozna osiągnąć pożadany efekt. Bardziej uświadomiłem sobie jak ważna jest kolejność wykonywania masażu do osiągniecie lepszego efektu.

Kanya zna wiele ciekawych technik masażu, które nie są uczone normalnie w szkolach. Sa one proste i skuteczne, pozwalają bardziej wczuć sie w klimat masazu Tajskiego. Jestem zainteresowany wymiana zabiegow tajskiego b.gornicki@adler.nazwa.pl Bogdan Górnicki, niewidomy amator masażu, Warszawa, kurs masażu tajskiego Kampinos Majówka i kurs zaawansowany siepien 2010

****

Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać! Kanya każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce. Dużo lepiej mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy był wreszcie spokoj. Tomasz Marciniak technik masażysta głuchoniewidomy Rawicz

***

Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza. Krzysztofa Gaj technik masażysta głuchoniewidomy z Krakowa

***

Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na nim.

Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte, więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło.

Na pewno wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili. A masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się regulować. Danuta Gronowicz technik masażystka głuchoniewidoma ze Szczecina

***

Kursy sa profesjonalne i rzetelnne. Kanya jest świetnym dydaktykiem, cechuje ją cierpliwośc i spokój, doskonale przekazuje wiedzę - mam na myśli szczególnie osoby słabowidzące i niewidome, które są otoczone dobrą opieką. Kanya podchodzi do każdego i pokazuje, aż do skutku. Podczas demonstrowania kolejnych technik każdy może podejść i dotykać rąk prowadzącej.

Nie każdy ma takie doświadczenie i predyspozycje, Kanya robi to perfekcyjnie. Kurs masażu tajskiego i masażu tajskiego stóp jest doskonałym uzupełnieniem pracy z tkankami miękkimi - dużo streczingu i masażu głębokiego. Są to bardzo skuteczne techniki, polecam i zachęcam do ich poznania. Grzegorz Romanowski, przewodniczący Dolnośląskiej Sekcji Niewidomych i Słabowidzących Masażystów i Fizjoterapeutów Polskiego Zwiazku Niewidomych, Wrocław

*****

Sposób prowadzenia zajęć w pełni mi odpowiada. Kanya to życzliwa osoba, umiejąca przekazać wiedze osobie niewidzącej. Wiem, że jest to cecha, którą nie posiadają wszyscy uczący, nawet z papierami tyflopedagogicznymi, bo tu papier nie pomoże, kiedy nie ma serca. W naszym kręgu kulturowym czasami otwartość, bezinteresowność i, ośmiele się napisać, wręcz dziecięca radość, postrzegana jest z rezerwą. A ja ją za to lubię. My europejczyczy jesteśmy uziemieni. Gosia Cz. extensor01@interia.pl Kurs masazu tajskiego Kielce, Bochnia 10.2009

***

Byłem na kursie masażu tajskiego w Krakowie w szkole masażu dla niewidomych i słabowidzących - kurs super, jestem pod wrażeniem metody i prowadzącej. Od wielu lat jestem masażystą, zajmuje się równiesz akupresurą i terapią manualną, masaż tajski jest pięknym połączeniem i uzupełnieniem tych metod.

Elementy masażu tajskiego wykorzystuję podczas tradycyjnego masażu na stole. Oczywiście wykonuję go również jako całość, na specjalne życzenie klietów, których jest coraz więcej. Polecam masażystom zapoznanie sie z tą metodą, na pewno przyniesie dużo satysfakcji Wam i Waszym klietom. Z kursu zaawansowanego skożystam wiosną. Joachim Trocha, technik masażu, vitasanus@gmail.com Bytom 09.2009

 

***

Kanya jest fantastyczną osobą. Potrafi wszystko cierpliwie wytłumaczyć, pokazać kilka razy, jeśli ktoś czegoś nie rozumie. Osobiście dla mnie ważne była niewielka ilość uczestników, bo jestem niewidoma. Każdy mi chętnie pomagał. Zżyliśmy się wszyscy, az żal było się rozstawać.

Chętnie wezmę udział w innych szkoleniach. Masaż Tajski jest bardzo interesujący, jeśli prowadzi go ktoś, kto posiada duże doświadczenie i umie podzielić się swoją wiedzą. Warto skorzystać z kursow Kanyi. Eliza Praska, kurs masazu Gdansk marzec '09


Tajski dla głuchoniewidomych

Szkolenie z podstaw masażu tajskiego dla osób głuchoniewidomych

 

Bezpłatne szkolenie dla osób głuchoniewidomych z podstaw masażu tajskiego? Dzięki projektowi, który realizujemy pod hasłem „Weź sprawy w swoje ręce…” stało się to możliwe! Wzięło w nim udział dziesięciu beneficjentów tego projektu, którzy będąc już masażystami, chcieli zdobyć dodatkowe umiejętności i tym samym zwiększyć swoją atrakcyjność na rynku pracy.

Szkolenie odbyło się w miejscu bliskim sercom wielu osób związanych z TPG, czyli w Ośrodku Szkoleniowym Stowarzyszenia „Akademia Łucznica”. Poprowadziła je natomiast Kanya Krongboon, o której dużo można się dowiedzieć ze strony internetowej www.massagethai.info Kanya sama się na niej przedstawia jako „jedyna nauczycielka masażu tajskiego, indonezyjskiego i tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego w Polsce”. Oprócz tego chwali się też, że: Jestem terapeutką i nauczycielką jogicznego masażu tajskiego, indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego z kilkunastoletnim doświadczeniem. Wykonałam grubo ponad dziesięć tysięcy zabiegów, każdy trwający co najmniej godzinę i wyszkoliłam w trybie indywidualnym w Tajlandii i Wielkiej Brytanii ponad 500 masażystów, jak również prawie 600 na 80 kursach publicznych i prywatnych w Polsce (wielu wracało na moje kolejne kursy).

 

Katarzyna Ptasznik, koordynator makroregionu południowo-wschodniego, która była odpowiedzialna za przygotowanie szkolenia dla masażystów, informacje te uzupełnia jeszcze o to, że jak wiedziała z wcześniejszych rozmów z Kanyą, ma ona bogate doświadczenie w pracy z osobami niewidomymi i słabowidzącymi. Było to ważne kryterium przy wyborze instruktora i jak się okazało przyniosło pozytywne efekty.

 

A dlaczego w ogóle masaż tajski?

Katarzyna Ptasznik wyjaśnia, że inspiracja wypłynęła z kilku źródeł: „Ludzie są coraz bardziej spięci, coraz bardziej potrzebują więc masażu relaksującego. A tajski jest bardziej masażem relaksacyjnym niż leczniczym. Jest doskonały dla osób, które po trudach codziennej pracy chcą sobie zrobić chwilę relaksu. Ponadto: masaż tajski wychodzi poza utarte schematy, więc w naszym społeczeństwie odbierany jest po prostu jako atrakcyjny. Dla naszych masażystów dodatkowym atutem jest też to, że do wykonywania masażu tajskiego nie potrzebują żadnego specjalistycznego wyposażenia – wystarczy kocyk, który rozłożą na dywanie w domu klienta. Przyznać się jednak muszę, że nie ja wpadłam na ten pomysł – podsunęli mi go sami masażyści, biorący udział w projekcie – sygnalizowali, że to jest ta technika, którą chcieliby poznać.”

 

Szkolenie – okiem uczestnika, Krzysztofa Gaja

(fragmenty – więcej w 4. numerze kwartalnika „Dłonie i Słowo”)

 

„Dowiedziałem się, że ma być 10 masażystów z całej Polski z przewodnikami, więc zacząłem intensywnie myśleć, jak tylu głuchoniewidomych nauczyć w trzy dni masażu tajskiego i z lekka obawiałem się „wolnej polki", a nawet „partyzantki", jak to się żartobliwie czasem mówi na kurs, który ma być, żeby był. Ciągnęło mnie jednak coś i już, może to prowadząca Kanya Krongboon - prawdziwa Tajka, a może Anioł Stróż?

 

Już wkrótce miało się okazać, że ja to i owszem, mam wyobraźni całkiem sporo, ale organizator i prowadzący, mieli więcej, bo nie spotkałem kogoś jadącego do Warszawy po szkoleniu, który by był niezadowolony.

 

Po naszemu, po europejsku, jak masować, to gdzieś na leżance, kozetka jakaś, żeby tapczan chociaż. A tu na podłodze zasłane materacami, na materacach kocyczki i oto całe wyposażenie na początek do masażu tajskiego. Każdy głuchoniewidomy zajął pozycję siedzącą po turecku, albo jakąś parterową, bo i taki materac zachęca od razu do polegiwania nawet. Zrobiło sie gwarno, każdy gada do swojego przewodnika i odwrotnie, więc 20 głosów co najmniej coś tam sobie jeszcze uzupełnia na jakiejś „mózgowej półce". Nie mogę się doczekać na rozpoczęcie. Obok mnie Tomek mój przewodnik, Kasia, przewodnik Zuzanny i tak dalej: Iza, Mariusz, Warszawa, Wrocław, Kraków, Szczecin. Sala dość duża, więc się stresuje, że do mnie nie dotrze coś. W pewnym momencie rozległo sie tradycyjne cii cii cii bo oto z cicha zaczyna do nas przemawiać pani Kanya. Sporo osób zna angielski, ale Małgorzata tłumaczy ofiarnie głośno wszystkim, którzy mają problemy.

 

Szybka decyzja, kto będzie masowany i oto już Zuzanna leży na materacu i zaczynamy masaż stopy. Nasi przewodnicy dysponują już rysunkami, gdzieś ktoś rozdał, biorę do ręki, kilkanaście, może lepiej stron. Pani Kanya pokazuje pierwszą linię, przewodnicy powtarzają nam, raz i jeszcze raz, do skutku. Wreszcie próbujemy. Uciskam kciukami na stopę Zuzanny od podeszwy i klęczę bogobojnie na kolanach, i pochylony do przodu.

 

Doczekałem się na panią Kanyę, podchodzi. Od razu poprawia. Ja tu gniotę rękami, jak te kopytka przysłowiowe i szybko, a ja mam naciskać, wolniutko i coraz głębiej przez całe three seconds i jak by tego było mało, to pani Kanya mówi do mnie: come back - wróć. W masażu klasycznym zawsze masuje się dosercowo i nie wraca, a w tajskim jest to come back. Nie dość tego. Coś tu na początku mi nie idzie, pani Kanya widzi, że nie rozumiem, bierze mi rękę na swoje plecy i sama naciska stopę Zuzanny. Nagle zrozumiałem! Ona nie naciska rękoma, ona buja się do przodu i tyłu i naciska jakby całym ciałem, a siła idzie na kciuk. Wchodzi w stopę jak w masło i na dokładkę Zuzanny pytają, czy boli, a ona mówi, że nic, a nic.

 

Jest gwarno jak w ulu, jedna wielka gadanina, ten zapyta, ten odpowie, ten powtórzy, tamten poda, każdy ma roboty pełne ręce. Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza.

 

Tak wygniatając sobie wzajemnie obydwoma kciukami nogi, co raz pokazując nowe punkty i linie, wybiła 21:00, koniec na dzisiaj. Ludzie mówią, że fajnie jest, ciężki program nabity na full - jak mawia młodzież, ale owocny. Męczyć, to się Polak lubi, byle wiedział po co. Coś tak czuję, że ludzie mają zapał, wszędzie słychać ożywienie. Koniec dnia. Jutrzejszy, będzie według planu taki sam, tyle, że więcej pracy, bo od samego rana.

 

Gdybym ten dzień chciał porządnie opisać, tak z detalami, to by trzeba było kilku rozdziałów, więc proponuję streszczenie: jedzenie, masowanie, masowanie jedzenie, masowanie, masowanie i spanie.

 

Ostatniego dnia, w niedzielę, trenujemy ofiarnie, przypominamy, sprawdzamy, powtarzamy jeszcze, a pani Kanya Krongboon dokładnie sprawdza każdego cichaczem. Chwali i słusznie, bo zawsze lepiej raz pochwalić, niż dwa razy zganić. I oto wypełniamy ankiety po szkoleniu na krótko przed obiadem, brawa, podziękowania i rozchodzimy się na obiad. Pani Kasia - bo na tym kursie tak mówiło się na kierowniczkę, zdecydowała o organizacji po obiedzie. To fajnie tak do kierowniczki wołać Kasia, zwykle kierownik to: kolejka, podanie, odpowiedź, demonstracja wyższości, nierzadko buta, a tu podchodzisz i masz przed sobą kierowniczkę, która mówi, że jest Kasia. Bardzo miłe to wrażenie robiło, nie powiem.

 

Po obiedzie już spakowani, czekamy na najważniejszą chwilę szkolenia, czyli wręczenie dyplomów i zaświadczeń, a sam jeszcze nie wiem, co to, to też ciekawość, która jest pierwszym stopniem do wiedzy, a ta zła do piekła, wzrasta. Pani Kanya mówi ostatnie słowa, że dobrze nam szło, że możemy się posługiwać masażem tajskim w swoich gabinetach, aż wreszcie ruszyła kolejka do wręczenia świadectw. Każdy ściskał w garści swoje, pod kurtkę chowa, bo pada. Wielkie podziękowania dla pani Kanyi, brawa i brawa, wszyscy się uśmiechają. W końcu zabieramy się do autokaru i do stolicy, skąd wkrótce rozjedziemy się na cały kraj.

 

Gratuluję pomysłu organizatorom kursu, kogo nie było niech zazdrości i mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś taki będzie?”

 

Wrażenia innych uczestników

 

Danuta Gronowicz ze Szczecina:

 

„Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe. Poza tym bardzo mnie to interesuje. Ukończyłam kurs masażu klasycznego w „Akademii Fitness”, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Z jednej strony chciałam więc podnieść swoje kwalifikacje, a z drugiej rozwinąć swoje zainteresowania.

 

Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na nim. Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte, więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! Wydawałam przy tym dziwne dźwięki, którym wszyscy się dziwili (śmiech). To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło. Stąd te dziwne dźwięki.

 

Masażu tajskiego nie będę robić osobom, które będą przychodziły do mnie z chorobami kręgosłupa, czy innymi bolesnymi schorzeniami. Przypadek każdego klienta rozpatrzeć będę musiała indywidualnie. Na pewno jednak wielokrotnie wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili z ciekawości. A masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się regulować. Zawsze jednak powtarzam, że sam masaż nie rozwiąże problemu –doradzam też zwykle zmianę diety i więcej ruchu.”

 

Mariusz Het z Kluczborka i Tomasz Marciniak z Rawicza:

 

„Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać!”

 

„Samo szkolenie? Przeszkadzał mi trochę hałas. Kanya każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce itp. Gdy wszyscy wokół rozmawiali, trudno było się skupić. Dużo lepiej mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy było wreszcie cicho.”

 

„Cieszę się, że mogłem poznać Kanyę i wielu innych ludzi.”

 

http://tpg.org.pl/index2.php?aktu&news=80

 

http://sites.google.com/site/masaztajskiwarszawakurs

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
Sign in to follow this  

×