Jump to content
Jeżyk

Wiersze Jeżyka.

Recommended Posts

Jeżyk    43

  EMIGRACJA (dzisiaj)  

 

Tak niedawno Ameryka.

Była wymarzonym krajem.
Dzisiaj dla odmiany Anglia.
Zda się wymarzonym rajem.

Niemcy, Anglia lub Irlandia.
To marzenie dla tak wielu.
A ja wszystkim radzę dobrze.
Zostań w kraju przyjacielu.

Tu kończyłeś przecież szkoły.
Tu masz żonkę i rodzinę.
Gdy zostawisz ich tu samych.
Jaką będą mieli minę ?

Żal, rozłąka i niepewność.
Czy się uda, czy powiedzie.
Wiem że łezki ronić będą.
Gdy usiądą przy obiedzie.

Puste miejsce przy twym stole.
Będzie przypominać chwile.
Gdy rodzinka była razem.
Kiedy czas upływał mile.

Twa rodzina, dar bezcenny.
Wszak to skarb jest narodowy.
Czy dla tych kilkuset marek.
Wszyscy mają tracić głowy ?

Po co kupczyć swą rodziną.
I mataczyć swą ojczyzną.
Trzeba wciąż pamiętać o tym.
Że..."zdobyta krwią i blizną"

Jeżyk. 26.11. 2012

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Krwią zdobyta, blizną naznaczona

oto Polska wyludniona i trwoniona.

Tam, gdzie pieniądz cel wyznaczy

tam wyro twoje i miejsce pracy.

Nie łudź się, że zmienisz taki świat,

pracuj na żarcie, wodę, prąd i gaz.

Ktoś odpowie - Bóg, honor, ojczyzna.

Gdzie to wszystko, kto się przyzna?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

A POTRAW BĘDZIE DWANAŚCIE

 

Stół wigilijny ma przypominać

Tamto zdarzenie wszystkim nam znane

Kiedy uczniowie spożywać mieli

Po raz ostatni wieczerzę z Panem

 

Uczniów jak wiemy było dwunastu

I duża sala i stół obszerny

Po środku Jezus, wokół uczniowie

Chleb łamie w dłoni,przaśny,koszerny

 

Zwyczaj wigilii jakże podobny

Do tej wieczerzy z przed tysiącleci

Gdy się łamiemy białym opłatkiem

Rodzina,goście,młodzież i dzieci

 

Dzień tak szczególny,jedyny w roku

Dwanaście potraw, sianko na stole

Maleńki Jezus złożony w żłobku

Już od zarania cierpiał niedole

 

W przededniu święta Jego narodzin

We Mszy pasterskiej witamy dziecię

Które Bóg zesłał Pannie Maryi

By zamieszkało z nami na świecie

 

autor Józef Jeżowski

z życzeniami radosnych świąt Bożego Narodzenia

22.12. 2012

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

MIŁOŚĆ W RODZINIE

Miłość w rodzinie, to dar od Boga
Do dni szczęśliwych najkrótsza droga

Miłość to uśmiech dziecka niewinny
Bez fałszu,złudy, szczery, dziecinny

Gdy do swej matki wyciąga dłonie
Całuje, pieści kochane skronie

Miłość to żonka, gdy roześmiana
I jej "dzień dobry" z samego rana

Gdy wraca z pracy po nocnej zmianie
A ty jej mówisz ....witaj kochanie

Miłość to szczęście, to to uczucie
Które przyprawia o serca bicie

Gdy jej brakuje w domu w rodzinie
To dzień się dłuży, zanim przeminie

Co zatem czynić, jak postępować
Aby w rodzinie miłość zachować ?

Wystarczy serce, dobre, otwarte
Bo to uczucie jest tego warte

Czym jest bogactwo tu na tej ziemi
Gdy się czujemy tak między swymi

Jak ryba w stawie, gdzie brakło wody
Upalne słońce i brak ochłody

Miłość to obraz Boga na ziemi
Który chce mieszkać tu z dziećmi swymi

I darzyć wszystkich swoją radością
Bo w swej istocie Bóg jest miłością

Czerpmy więc garścią ten dar od Boga
Wszak to do szczęścia najkrótsza droga

 

Józef Jeżowski.  Jeżyk







 

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

PODZIĘKOWANIE  dla Benedykta XVI

Jakich słów użyć podziękowania
Za wielką troskę, pracę, starania

Gdy przyszła chwila aby w Twym życiu
Służyć nam nadal.... ale w ukryciu

Z dłoni swej zdejmiesz Pierścień Rybaka
Twoja decyzja i wola taka

Byłeś wciąż wierny ludziom i Bogu
Dzisiaj po latach u życia progu

Oddajesz stery Piotrowej łodzi
Niech nią kierują zdolni i młodzi

By wciąż płynęła przez całe wieki
I doznawała boskiej opieki

Choć na wzburzonej od wichru fali
Światło nadziei świeci w oddali

Wkrótce się zbierze zacne konklawe
By wybrać serce mądre i prawe

Na trudne czasy w które świat zmierza
My zaś poznamy tego papieża

Który wspierany bożą mądrością
Stery kościoła przyjmie z radością

By długie lata służyć w pokorze
W tym wielkim dziele wspomóż go Boże


W ostatnim dniu pontyfikatu Benedykta XVI

                      28. 02. 2013

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

SPRAGNIENI WIOSNY

 

Kiedy nadejdzie dzionek radosny

Wszyscy tak bardzo spragnieni wiosny

 

Miała przyjść wcześnie, ciepła, lubiana

Wiosennym słońcem witać nas z rana

 

Z białym pierwiosnkiem wpiętym we włosy

  Rankiem nas witać  kroplami rosy

 

Lecz ciągle nie ma wiosny niebogi

Pokryte śniegiem pola i drogi

 

Mroźny wiatr smaga twarz bezlitośnie

Kto wskaże drogę kochanej wiośnie

 

Aby zechciała tu w nasze strony

  Rzucić nam z kwiatów wianek zielony

 

Ubarwić łąki, nasze ogrody

I szarym dzionkom dodać urody

 

Wnet się poprawią nasze nastroje

Spacer z żoneczka, razem we dwoje

 

By się dotlenić, nabrać wigoru

Wiosenne słońce doda koloru

 

Nieśmiałe myśli biegną w tę stronę

Gdzie się spędzało lata szalone

 

Urlop lub wczasy, morze czy góry

  Z rytmem przyrody z prawem natury

 

Wciąż jej ulega człowiek i zwierzę

I mała pszczółka, powiem to szczerze

 

Ze snu się budzi niedźwiedź ospały

Co przespał zimy kawał nie mały

 

A świstak Phil spać już nie może

Wszak całą zimę w malutkiej norze

 

Więc na swój sposób chce się dowiedzieć

Czy jeszcze długo w norce ma siedzieć

 

Gdy wyjdzie z norki i gdy brak  cienia

Rzeknie do zimy, cześć, do widzenia

 

Wiosna się zbliża, z nią nowe życie

Brzuszek napełnię jadłem obficie

~~#~~#~~#~~

 

Mąż do żony:

- Wiosna przyszła, taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłóg. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Tutaj tyle śniegu, brudu, zimna

gdzie ta wiosna tradycyjna?

Kwiaty, ptaki i żywe kolory

zamienione w białe potwory.

Chcę przedwiośnia i wiosny samej

a nie zimy brzydkiej i upartej!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

MAJOWE PIEŚNI MARYJNE

Małe kapliczki licznie rozsiane
W majowy wieczór znów rozśpiewane

To stary zwyczaj w miesiącu maju
Od dawnych czasów tu w naszym kraju

Maryjnej pieśni dźwięki się niosą
Gdzieś tam wysoko hen, ku niebiosom

Na polach welon mgły już się ściele
Tu pieśń rozbrzmiewa niczym w kościele

Matka Najświętsza, Polski Królowa
Niech w swej opiece nasz kraj zachowa

Król Jan Kazimierz składał Jej śluby
A naród prosił..... broń nas od zguby

Od nieszczęść, wojen i wszelkiej klęski
Odtąd wychodził zawsze zwycięski

Czy to z rozbiorów, wrogiej nawały
Pod Twą opieką dziś znów jest cały

Czy też gdy wrogie chordy ze wschodu
Prą, by  zniweczyć wolność narodu

Żołnierzom dałaś niezwykłe męstwo
I Cud nad Wisłą, nasze zwycięstwo

Dziś Cię prosimy Matuchno droga
Wspieraj nas nadal, prowadź do Boga

Niech wiara Ojców tu pozostanie
W majowej pieśni przyjm to błaganie

Józef Jeżowski, Jeżyk   1. 05. 2013

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

MATKA

Ta która kocha sercem matczynym
I do swych dzieci wyciąga dłonie
Choć z lat dziecinnych dawno wyrośli
Matczyna miłość w jej sercu płonie

Jej ciemne włosy srebrem pokryte
Na twarzy zmarszczka się pojawiła
Chce nadal służyć w każdej potrzebie
Taka jest właśnie miłość matczyna

To nic że postać wiekiem schylona
Pozostał uśmiech pełen uroku
I dobre ciepłe serce matczyne
Co trwa niezmiennie przy twoim boku

I nie jest ważne ile masz latek
Chce być przy tobie aż do ostatka
To piękno w prostym zawarte w słowie
Które dziś czcimy, to słowo MATKA

Józef Jeżowski

 

Ps.

To tylko parę słów o tych które kochamy i które nas kochają. O naszych matkach można by pisać wielkie wspaniałe poematy. Tego nie potrafię, niech przynajmniej te kilka słów będzie wyrazem naszego szacunku i pamięci o osobach najbliższych naszemu sercu, naszym MATKOM :) tym które są z nami i tym które są już po tamtej stronie życia :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

ZRÓBCIE MU MIEJSCE..........
..
Uroczyście jak co roku
Wielkie tłumy dziś w kościele
Już procesja się formuje
Komunijnych dzieci wiele

Białe suknie, barwne wianki
I koszyczki pełne kwiatów
By uścielić drogę Panu
Płatkiem z róży i bławatów

Płyną słowa święty, święty
Mnóstwo kwiatów pod stopami
Ten co oddał za nas życie
Jest w procesji razem z nami

W swej asyście przy kapłanie
Oddział straży w pełnej gali
A orkiestra swą muzyką
Wszechmocnego Boga chwali

To jedyne święto w roku
Kiedy swemu Stwórcy w darze
Na ulicy pośród kwiatów
Wznosimy cztery ołtarze

Kapłan Hostię wznosi w dłoniach
Więc pokornie schylmy czoło
Wszak przez ręce dziś kapłana
Błogosławi Bóg wokoło

Naszym domom, łąkom, sadom
Naszej pracy, dobytkowi
I rodzinom i sąsiadom
Przyjaciołom i krajowi

Ukryty w kruszynie chleba
Który wtedy stał sie Ciałem
Zamieszkał wśród ludu swego
Pozostając w krążku białym

Dziś odwiedza nasze miasta
Nasze wioski i zagrody
Od wyniosłych szczytów Karpat
Aż po brzegi wielkiej wody

Polski naród tą tradycję
Od stuleci podtrzymuje
I jak nasi praojcowie
Wierność Bogu obiecuje

Jeżyk

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

 

Kocham Cię lato.....

 

http:

//poezja120.pl.tl/KOCHAM-CI%26%23280%3B-LATO.htm

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Falkhor    63

Jeżyk - Musisz wrzucać więcej twórczości, a mniej linków ;) Taka kwestia przyzwyczajenia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżyk    43

POWSTANIE WARSZAWSKIE

 

Sześćdziesiąt trzy powstańczych dni

W godzinie "W" rozpoczęte

Warszawa musi wolną być

To ich marzenie święte

 

Marzyła im się Polska

Ta bez tyranii, przemocy

Przed nimi wiele krwawych dni

I nieprzespanych nocy

 

Powstańcze barykady

I to niezwykłe męstwo

W dłoni pistolet i granat

I ta nadzieja w zwycięstwo

 

W nierównej przecież walce

Z silnym i butnym wrogiem

Ale z nadzieją w sercu

W zgodzie z sumieniem i Bogiem

 

Były przyjaźnie, miłości

Wszak miłość nie zna granic

Nie ważne są okoliczności

I wszystko inne na nic

 

Gdy serca się kochają

I chcą być zawsze razem

Przysięgę swa składali

W piwnicy, przed obrazem

 

Kapelan związał dłonie

Koledzy gośćmi byli

Złożyli im życzenia

By długo w szczęściu żyli

 

O wiele częściej jednak

Msza na podwórku polowa

I ciała w skleconej trumnie

I pożegnania słowa

 

Że byli, że walczyli

Z życia złożyli ofiarę

Dla wolnej i godnej Ojczyzny

Bynajmniej nie za karę

 

To przecież wymóg czasu

Kiedy Ojczyzna w potrzebie

Poszli odebrać nagrodę

Od Najwyższego, tam w niebie

 

A kiedy zgasły nadzieje

I w gardle więzły słowa

Szli pod eskortą w kolumnie

Wprost do obozu Pruszkowa

 

Jeżyk

Na 70 rocznicę Powstania Warszawskiego

 

http://poezja120.pl.tl/POWSTANIE-WARSZAWSKIE.htm

Edited by Jeżyk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Leokadia   
Guest Leokadia

skąd znasz ten wiersz? kto jest autorem? pytam, bo moja mama pochodziła z Husowa -  z domu Helena Homenda i wyszła za Władysława Homendę. Wyjechali z Husowa z dójką dzieci Anną Edwardem do Klecina (dolnośląskie). Ja urodziłam się już na "zachodzie" i pamiętam, że mama często mówiła ten wiersz. Leokadia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now


×